Wojna.

W dniu dzisiejszym odesłałem do ambasady Rosji w Warszawie moje rosyjskie odznaczenia: Medal na 300-lecie ustanowienia krzyża św. Jerzego oraz odznakę honorowego członka Astrachańskich Nieregularnych Wojsk Kozackich.

 Załączyłem list wyjaśniający motywy mojej decyzji: Przestałem wierzyć i mieć nadzieję na pokojowe współistnienie naszych krajów.

Było to moje pierwsze – i jak do tej pory jedyne – odznaczenie państwowe... Żal – ale nie było innego wyjścia. W obliczu krwawej wojny zaborczej honor nakazał postąpić tak a nie inaczej.

DSC09246

Oświadczenie

                                                                                                                                                         Kraków 16 lutego 2022r.

Oświadczenie w sprawie konwentu Konline organizowanego przez

Stowarzyszenie Awangarda z Warszawy.

Poczynając od zamierzchłej przeszłości lat 70-tych XX wieku konwenty miłośników fantastyki zawsze były apolitycznymi świętami naszego ruchu. Miłość do fantastyki łączyła uczestników i to ona przerzucała mosty nad podziałami. W latach osiemdziesiątych na wspólnych imprezach spotykali się red. Adam Hollanek i opozycjonista Lech Jęczmyk. W wolnej Polsce przy jednym stole zasiadali katolik, feministka, ateista i zwolennik rodzimowierstwa. Nie było problemu w co kto wierzy, ani jakiej orientacji seksualnej jest zwolennikiem. Panowała żelazna zasada – jadąc na konwent czerwone sztandary i brunatne koszule zostawia się w domu. Konwenty zawsze były imprezami ludzi wolnych i równych. Między uczestnikami panowała mądra tolerancja – nie narzucona przepisami czy terrorem medialnym, ale naturalna – wynikająca z potrzeby serc i wzajemnego poszanowania. Gdy zaczynałem jeździć na konwenty w II poł. Lat 90-tych taki etos naszego ruchu przekazywał tzw. stary fandom, takie standardy my przekazywaliśmy kolejnym pokoleniom.

Nigdy nie ukrywałem ukraińskiego pochodzenia, nigdy nie ukrywałem wyznawanej religii, nigdy nie ukrywałem poglądów politycznych. Jako uczestnik przeszło 150 konwentów miłośników fantastyki z lat 1997-2019 nigdy nie potkałem się z żadnymi przejawami agresji, hejtu czy tzw. nietolerancji. Nigdy też nie okazywałem nikomu niechęci motywowanej podobnymi przesłankami.

Starałem się nikomu nie odmawiać – jeździłem wszędzie tam gdzie zostałem zaproszony. Z wszystkimi organizatorami imprez zawsze łączyły mnie stosunki koleżeńskie, a z wieloma – przyjacielskie. Różnie potoczyły się ludzkie losy – ale wiele z tych przyjaźni przetrwało do dziś.

Czasem uczestnictwo wymagało poświęceń. Zdarzyło mi się przerwać włóczęgę po Skandynawii – bo obiecałem odwiedzić konwent, a terminy kolidowały. Zdarzyło mi się zerwać przed końcem z rejsu po Grecji – bo przyjaciele prosili żebym „uświetnił” obecnością ich imprezę. Traktowałem to wszystko po trosze jako mój wkład w budowę naszego ruchu. W wielu mniejszych ośrodkach kluby miłośników fantastyki stanowiły najprężniejszą grupę zapewniającą młodym ludziom życie kulturalne. Czasem to właśnie konwent był najważniejszą imprezą w roku... Doskonale też wiem że fakt zaproszenia gościa mojej rangi niejednokrotnie pozwalał organizatorom pozyskać środki od lokalnych urzędników. Ze swojej strony nigdy nie brałem pieniędzy za pojawienie się na imprezie. Wyznawałem zasadę „fantaści nie płacą fantastom”. Parę razy gdy próbowano mi płacić z pozyskanych pieniędzy kwitowałem jedynie odbiór i nakazywałem kupić za to coś dla klubu.

Przez te 24 lata wdziałem jak nasz ruch krzepnie, jak z małych spotkań w wynajętych szkołach czy salkach domów kultury wyrastają imprezy masowe o pięciocyfrowej liczbie uczestników. I cieszę się że dołożyłem do tego wszystkiego swoją cegiełkę.

Literatura fantastyczno-naukowa i szerzej pojmowana fantastyka zawsze była literaturą ludzi wolnych i poszukujących. Podejmowała różne tematy zarówno będące odbiciem aktualnych sporów społecznych jak i przewidywała problemy nadchodzące czy mogące nadejść w przyszłości. Polacy tacy jak Janusz A. Zjadel zapisali piękną kartę intelektualnego i artystycznego sprzeciwu wobec totalitaryzmów - tworząc nurt fantastyki socjologicznej.

Mam 47 lat. Publikuję od 26 lat. Mój wkład w rozwój polskiej prozy fantastycznej to 46 książek wydanych na przestrzeni 21 lat. Gdy zaczynałem pisać fantastykę - w latach 90-tych nakłady polskich książek fantastycznych rzadko przekraczały 3 tyś szt. Tu też przeszliśmy długą drogę. Dziś szereg autorów spokojnie żyje z pisania fantastyki. Gdy zaczynałem – bywały lata gdy do nagrody im. Janusza A. Zajdla byłway nominowan wszystkie wydane w danym roku powieści. Czasem wszystkie cztery. Czasem wszystkie sześć. Dziś rocznie ukazuje się kilkadziesiąt tytułów polskich autorów. Gdy zaczynałem wznowienia wydanych dawniej pozycji były ewenementem. „za duże ryzyko” – dziś dodruki wyczerpujących się książek to norma. Żyjemy w świecie znacznie bogatszym niż 20-25 lat temu. Cieszę się że i do tego przyłożyłem rękę. Wielokrotnie przy różnych okazjach otrzymywałem sygnały, że to moja proza przekonała młodych ludzi do polskiej fantastyki.

Ostatnie dwa lata to katastrofa. Epidemia zmiotła nasze imprezy – czym poważnie zubożyła nasze życie... Da każdego fantasty było i jest jasne – gdy tylko sytuacja wróci do normy należy natychmiast włączyć się w trud wielkiej odbudowy. Dla każdego było też jasne że działać trzeba także i teraz – na miarę bardzo ograniczonych możliwości... W tym smutnym okresie część życia konwentowego przeniosła się do sieci. Rozumiejąc powagę sytuacji i wagę takich wydarzeń – nigdy nie odmawiałem pomocy w przedsięwzięciach prowadzonych on-line.

Otrzymawszy zaproszenie na wirtualny konwent Konline niezwłocznie wyraziłem gotowość uczestnictwa. Niestety nieoczekiwanie przyszła informacja że zaproszenie dla mnie zostało anulowane, gdyż członkom i zarządowi stowarzyszenia Awangarda nie spodobała się obecność na liście gości pisarzy o prawicowych poglądach. (poza mną ofiarą padł Andrzej Ziemiański!).

Informację o przyczynach wykluczenia potwierdzili dziś meilowo członkowie zarządu - Paweł Domownik i Maciej Starzycki. Potrzymali stanowisko swojego klubu.

Ostatnie lata przynoszą coraz bardziej niepokojące wieści. Terror politycznej poprawności sprawia że na zachodzie kolejne dziedziny nauki, sztuki i popkultuy stają się trybikami w machnie neomarksistowskiej inżynierii społecznej, a wobec niepokornych uczonych lub twórców stosowane są metody, świetnie znane nam z czasów gdy nasz kraj padł ofiarą reżimów totalitarnych.

Dowiadujemy się o rugowaniu z list lektur klasyków literatury takich jak Mark Twain. W Szwecji z bibliotek usuwane są (i niszczone) starsze wydana książek Astrid Lindgren. Newsem ostatnich tygodni było nie zaproszenie J.K.Rowling na galę z okazji okrągłej rocznicy ekranizacji jej własnej książki.

Aż do dziś żyłem w przekonaniu że nasz naród jest mądrzejszy i dojrzalszy, że te aberracje nie dotyczą i nigdy nie będą dotyczyły Polski. Nie sądziłem że jako pierwszy padnę ofiarą cenzury prewencyjnej, ani że cios ten przyjdzie ze strony mojego własnego środowiska.

Dziś „nowoczesność” załomotała w nasze drzwi podkutymi buciorami. To od naszej reakcji zależy czy to co się stało pozostanie jedynie haniebnym incydentem, wstydliwym wspomnieniem, wybrykiem garstki nieodpowiedzialnych ludzi nie rozumiejących etosu naszego ruchu, czy też podobne zachowania staną się w nadchodzących latach zmorą naszej codzienności.  

   Łączę wyrazy poważania

                                    Andrzej Pilipiuk

 

 O społeczeństwie - wpis z dn. 17 I 2022r

 

Zasadniczo wyznaję proste dziadersowskie zasady współżycia społecznego.

Żyj i pozwól żyć innym.

Nie ważne kto z kim sypia byle się wszyscy dobrze wyspali.

Nie ważnie ile kto zarabia - pod warunkiem ze zarabia uczciwie.

Niech każdy szuka szczęścia po swojemu byle nie krzywdził innych.

Okazujmy poszanowanie dla tradycji i rzeczy które są ważne dla innych.

Drobne dziwactwa można tolerować dopóki nie stają się groźne lub zbyt uciążliwe dla otoczenia.

Uważam że większość nie powinna deptać mniejszości, a mniejszości nie powinny kąsać po łydkach większości.

*

Ponadto uważam że ludy cywilizowane chronią najsłabszych - kobiety, dzieci, chorych, kaleki, starców...)

a ludy barbarzyńskie – najcenniejsze kadry czyli młodych zdrowych silnych samców zdolnych do

ekspansji i agresji.    

 

 

Oświadczenie końcowe. dn. 20 II 2022
 
Dziękuję serdecznie za wszystkie słowa poparcia i podjęte działania.
Było to dla mnie szalenie miłe i budujące. Odezwali się do mnie ludzie którzy jeździli na konwenty przed laty 
i ci którzy jeździć zaczęli dopiero tuż przed epidemią.

Moje książki to odbicie mojego świata wewnętrznego, mojego stosunku do innych ludzi i moich poglądów. Nie da się kłamać przez 25 lat. Każdy kto mnie zna, każdy kto słuchał moich spotkań autorskich, każdy kto czytał te moje wypociny wie jak dęte były pojawiające się w sieci zarzuty o wykluczanie bliżej nieokreślonych grup, zagrożenie z mojej strony komfortu uczestników, czy przemocowość. Niestety na forach często głos zabierali i powielali fałszywe narracje ludzie którzy mnie nie znają, ani nie czytali...

Najzabawniejsze były wyjaśnienia organizatorów że obawiali się o
komfort i bezpieczeństwo uczestników. Zważywszy że miałem wystąpić on-line mógłbym co najwyżej pogrozić komuś kijem do kamery. Szokujące że media kompletnie bezrefleksyjnie podchwyciły tę błazeńską narrację...

Bywalcy DJW pamiętają że były to zawsze imprezy otwarte. Bywali u nas cudzoziemcy – z Czech i Ukrainy. Bywali przedstawiciele mniejszości seksualnych. Każdy uczestnik był traktowany jak mile widziany gość. Gdy pojawiła się kobieta na wózku inwalidzkim nie mogąc wciągnąć go po schodkach spotkania autorskie moje i St. Dardy przenieśliśmy na dziedziniec przed szkołą. Uczestnicy siedli na ziemi i nikt nie widział w tym niczego nadzwyczajnego.

Jak widzę obecną sytuację? Przed laty gdy zaczynałem jeździć na konwenty były to imprezy małe. 200-300 uczestników miały największe. Wszyscy znaliśmy się jak łyse konie. Obowiązywały zasady koleżeństwa i mądrej tolerancji. Posiadaliśmy pewien etos, sznyt starego fandomu. Imprezy były apolityczne. Łączyła nas fantastyka – spory ideologiczne zostawały przed drzwiami konwentu. Minęły lata – ruch okrzepł obrósł w tysiące młodych fanów. Za nimi przyszli ludzie którzy chcieli na tym zarabiać, a wreszcie niestety i tacy którzy widząc masowość naszych konwentów zapragnęli zagospodarować je ideologicznie i politycznie...

Komuda-gate i obecna zadyma pokazują że ci nowi, nadal uważający się za fanów fantastyki często myślą już inaczej niż moje pokolenie. A nasze dobre tradycje wypracowane przez 40 lat życia konwentowego niewiele ich obchodzą. Ważniejsze są płynące z zachodu głupawe i groźne wzorce politpoprawności i cancel culture. Smutne.

Co nam dała ta afera? Nic. Spadło kilka masek. Czy potrzebnie ją nagłośniłem? Może dla dobra naszego ruchu należało milczeć i nie robić zadymy? Ale jak milczeć w chwili gdy nasz ruch przestaje być nasz?
Czy zdemaskowani zrezygnują z planów? Raczej będą działać dalej tyko dyskretniej i po cichu. Najgorsze ze wszystkiego jest przeniesienie politycznych i ideologicznych syfów tam gdzie dotąd nie było na nie miejsca...

Co dalej? Zobaczymy. Wykluczą nas ze swoich imprez? Trudno - zrobimy własne.

Łączę wyrazy wdzięczności i poważania

 


Andrzej Pilipiuk

 

                                       

12 listopada.

248271464 10159627849253774 1532535581356382095 n

List otwarty

W czasie kryzysowej sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, w czasie niespotykanej nagonki na funkcjonariuszy mundurowych: żołnierzy, policjantów, strażników granicznych, chcemy wyrazić nasze wsparcie i uznanie dla wszystkich dzielnych ludzi, którzy strzegą polskich granic.

W wojnie hybrydowej, którą - wykorzystując tysiące imigrantów - wypowiedział nam reżim białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenki, to oni stoją na pierwszej linii frontu i ryzykują zdrowie oraz życie.

Jesteśmy pisarzami, tłumaczami, wydawcami i redaktorami, z wykształcenia często humanistami po studiach historycznych, prawniczych czy filologicznych. Poznaliśmy z lektur trudną polską historię, a wielu z nas również o niej pisało, zarówno w formie literackiej, jak i publicystycznej. Dlatego wiemy, że państwo mające wrogo nastawionych sąsiadów może suwerennie istnieć tylko jeśli dysponuje silnym wojskiem.

W związku z tym sprzeciwiamy się wszystkim, którzy - działając na rzecz wrogich dyktatur - organizują wulgarne, pełne kłamstw nagonki na funkcjonariuszy broniących polskich granic. Wiemy, że w trudnych czasach ludziom postawionym w obliczu bezwzględnego zaszczuwania i szykan potrzebne jest każde wsparcie, nawet tak symboliczne jak nasze. Dlatego też z całego serca takiego wsparcia udzielamy obrońcom naszego wspólnego dobra, jakim jest Rzeczpospolita Polska.

Pod listem podpisali się:

Wojciech Banach, poeta

prof. Jacek Bartyzel, filozof polityki, historyk myśli politycznej, teatrolog

Maciej Bieszczad, poeta

Barbara Budrecka, tłumaczka, redaktor

Wojciech Chmielewski, pisarz

Marcin Ciszewski, pisarz, scenarzysta

Marek Czuku, poeta

Jacek Drewnowski, tłumacz

Andrzej Dziurawiec, pisarz, scenarzysta

Piotr Gociek, pisarz, publicysta

Eryk Górski, wydawca

Jarosław Grzędowicz, pisarz

Wacław Holewiński, pisarz, dramaturg

Marek S. Huberath, pisarz

Jarosław Jakubowski, dramaturg, pisarz prof.

dr hab. Anna Janicka, literaturoznawca

Anna Kalinowska, pisarka

dr hab. Wojciech Kaliszewski, krytyk literacki, historyk literatury

Wojciech Kass, poeta

Tomasz Kołodziejczak, pisarz, publicysta

Jacek Komuda, pisarz

Krzysztof Koehler, poeta, pisarz

Maja Lidia Kossakowska, pisarka

Krzysztof Kuczkowski, poeta

prof. Wojciech Kudyba, pisarz

Piotr Langenfeld, pisarz, dziennikarz

Antoni Libera, pisarz

Tomasz Łysiak, pisarz, publicysta, scenarzysta

Piotr Müldner-Nieckowski,

dr hab. em.prof. UKS, pisarz

prof. Andrzej Nowak, historyk

Bernard Nowak, pisarz

Marek Oramus, pisarz

Jakub Pacześniak, poeta

Jacek Piekara, pisarz, publicysta

Andrzej Pilipiuk, pisarz

Arkady Saulski, pisarz, dziennikarz

Grzegorz Szczepaniak, publicysta, wydawca

Bartłomiej Siwiec, pisarz

prof. Maciej Urbanowski, historyk literatury, krytyk

Bronisław Wildstein, pisarz, eseista

Bohdan Wrocławski, poeta, redaktor naczelny portalu pisarze.pl

Zbigniew Zbikowski, pisarz

Rafał Ziemkiewicz, pisarz

credo polityczne

Ponieważ w sieci coraz powszechniej uważany jestem za czarnego luda, faszystę, nazistę etc. etc. a różni poparańcy próbują forsownie urabiać mi złą opinię, przedstawiam pokrótce moje credo polityczne.

            Moje poglądy są zasadniczo identyfikowane jako prawicowe, choć ja uważam je raczej za zdroworozsądkowe. Przy czym uważam PiS za lewicę, a Konfederację za grupkę błaznów (w której rozpaczliwie tonie kilku sensownych ludzi). Moje poglądy są z grubsza zbliżone do programu UPR z pocz. lat 90-tych nim wygłupy J.Korwina-Mikke i St.Michalkiewicza pogrzebały to ugrupowanie. Nie mam obecnie reprezentacji parlamentarnej. Nie uważam się za zwolennika PiS-u a jedynie za ich chwilowego sojusznika i to nie we wszystkich krwestiach. Mieli mój głos – oddany głownie po to by do steru nie dorwali się ludzie których uważam za łajdaków. Zdaję sobie sprawę że PiS jako partia władzy zaczerpnął rozmaitego szlamu i że jego politycy przez te kilka lat stworzyli groźną sitwę i kradną na potęgę – po prostu alternatywa jest zacznie gorsza.

Na blogu pisałem otwarcie i uczciwie o tym na kogo głosowałem, wyjaśniałem dlaczego głosowałem tak a nie inaczej. Nie namawiałem nikogo by głosował tak jak ja – wzywałem do dwu rzeczy – po pierwsze by nie ulegać przedwyborczym reklamom ale zrobić audyt sytuacji własnej, zanalizować jaki wpływ miały na nasze życie decyzje określonych polityków i by zagłosować świadomie. Po drugie – głosować tak, aby się potem nie wstydzić. A w każdym razie nie bardzo wstydzić. Nie obrażam się gdy ci którym za PO było lepiej zagłosują znów na PO.

            Jestem zwolennikiem gospodarki paleokapitalistycznej – z pieniądzem opartym na realnych wartościach (np. kruszcu), przy możliwe niskim lub zerowym opodatkowaniem pracy. Jestem przeciwnikiem biurokracji, korporacji zawodowych, systemu arend i etc. Cechy, związki zawodowe i samorządy zawodowe powinny być organizacjami dobrowolnymi. Koncesje firmowane przez państwo powinny dotyczyć wyłącznie najważniejszych dziedzin życia. Taki system obecnie nie istnieje już się pewnie nie odrodzi. Brzydzą mnie podatki progresywne, karanie ludzi za ciężką pracę, pomyślunek, innowacyjność… Wkurza mnie obwarowanie każdej bzdury przepisami, formularzami i pozwoleniami.

            Jestem zwolennikiem stosowania surowych kar za dokuczliwie przestępstwa – w tym kary śmierci. KS lepiłbym za morderstwa, gwałty, pedofilię, szpiegostwo, zdradę kraju, przynależność do mafii i udział w poważnych aferach finansowych. System prawny przebudowałbym tak by obligatoryjne było naprawienie wyrządzonych szkód. Za trzykrotną recydywę lepiłbym dożywocie. Nienawidzę złodziejstwa.

            Jestem zwolennikiem wolności słowa i przeciwnikiem cenzury – choć w obecnych czasach gdy mamy do czynienia z forsowną inżynierią społeczną i przemysłem medialnym zaangażowanym politycznie, dopuszczam konieczność pewnej kontroli oraz czynnej walki z obcą i wrogą propagandą. Dobrym przykładem jest forsowanie wrogiej nam polityki historycznej np. tzw. pedagogiki wstydu czy określenia „polskie obozy”.

Jestem zwolennikiem wolności religijnej – choć dostrzegam konieczność powstrzymania ekspansji agresywnych sekt i religii inwazyjnych opartych na obcych kulturowo systemach wartości. Szczególny mój niepokój budzi islam z ubjem rytualnym, tolerancją niewolnictwa i pedofili, zanegowaniem praw kobiet, podwójnym kodeksem moralnym...

Jestem konserwatystą – uważam że mężczyzna powinien być w stanie z jednej pensji utrzymać rodzinę. Nie jestem przeciwnikiem pracy zarobkowej kobiet – ale jestem przeciwnikiem przymusu takiej pracy. Nie oszukujmy się – zdecydowana większość polskich kobiet pracuje bo z samej pensji męża rodzina się nie utrzyma. Uważam że istnieje specjalizacja oparta na płci - są zawody w których kobiety sprawdzają się lepiej.

Odnośnie kwestii LGBT – jestem zwolennikiem wolności osobistej i prawa do szukania szczęścia oraz samorealizacji. Niech każdy robi to po swojemu. Zarazem niepokoi mnie lawinowo rosnąca agresja aktywistów wywodzących się z tych środowisk oraz nieustanne przesuwanie granic w kierunku uznania zaburzeń osobowości i autoidentyfikacji płciowej za „normę”. Szczególnie niepokoją mnie sygnały o nieproporcjonalnie wysokim udziale homoseksualistów w przestępstwach wobec nieletnich (40% wyroków za pedofilię w dekadzie 2009-2019) oraz o skali wyciszania tych spraw. Jestem za ochroną wrażliwości dzieci i młodzieży – stąd uważam pomysły adopcji dzieci przez pary niehetronormatywne za całkowicie wykluczone. Popieram sensowną tolerancję, odrzucam afirmację odmienności i aberracje politycznej poprawności.

          Odrzucam zdecydowanie postmarksistowskie systemy totalitarne: nazizm, komunizm, trockizm, i faszyzm. Socjalizm uważam za ofertę kierowaną do leni i cwaniaków. W kwestach społecznych najbliższa jest mi koncepcja solidaryzmu klas społecznych sformułowana przez Arkadego i Dymitra Stołypinów.

            Aborcję, eutanazję, kryptazję, eugenikę uważam za groźne przeżytki ideologii nazistowskiej. Mimo klęski hitlerowców zostały skutkiem konwergencji bliźniaczych systemów wtórnie rozplenione w Europie przez neomarksistów, a ich dość powszechna akceptacja wynika głównie z barbaryzacji obyczajów, odrzucenia podstaw chrześcijaństwa, oraz ludzkiej głupoty, chciwości i podłości. Częściowo jest skutkiem nieświadomości zakorzenienia w ludobójczej ideologii. Dla normalnego, uczciwego wrażliwego człowieka są to pomysły nie do zaakceptowania.

               Uważam że każdy powinien mieć prawo się urodzić. Każdy chory ma prawo zostać otoczony opieką anie dobity. Ułomność fizyczna lub psychiczna nie odbierają nikomu człowieczeństwa. Każdy ma prawo po śmieci do godnego pogrzebu pomiędzy przodkami, nagrobka ze swoim imienim i nazwiskiem. Każde dziecko ma prawo stać się częścią hstorii swojej rodziny. 

Feminizm uważam za obrzydliwą toksyczną ideologię opartą na wielopiętrowym kłamstwie, zbudowaną na fałszywym obrazie stosunków społecznych i rodzinnych. W obecnej formie feminizm skierowany jest w pierwszej kolejności do przedstawicielek marginesu społecznego.

Nie chcę państwa opiekuńczego – uważam że ludzi nie wolno zwalniać z myślenia i decydowania o sobie. Niech każdy trzyma ster swego życia we własnych rękach. Pomagać powinna człowiekowi rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, współpracownicy, wspólnota religijna – a nie urzędnik. Pozwólmy ludziom żyć i wychowywać dzieci. Najwyżej rozbiją sobie nosy o rzeczywistość. Władza może co najwyżej to i owo podpowiadać i zapewniać warunki. Organy państwa powinny wkraczać w życie ludzi jedynie w absolutnej ostateczności.

Postuluję bezwzględną równość wobec prawa. Zero tolerancji dla świętych krów. Jednocześnie uważam że politycy, celebryci, członkowie elit – powinni otrzymywać wyroki surowsze – gdyż łamiąc prawo jednocześnie sprzeniewierzają się misji przewodzenia społeczeństwu… Powinni dawać dobry przykład. A wiemy jak jest.

            Uważam się za polskiego patriotę. Obaj moi dziadkowie posiadali stopnie oficerskie i walczyli w obronie Polski w szeregach Wojska Polskiego, w konspiracji, a następnie w LWP. Zarazem agresywny nacjonalizm i szowinizm to zdecydowanie nie moja bajka. Z moim pochodzeniem trudno mi sympatyzować z ruchem narodowym. Niepokoją mnie nazistowskie i faszystowskie sentymenty pojawiające się w gestach, symbolice i wypowiedziach ludzi deklarujących się jako polscy narodowcy.

           Akceptuję fakt zamieszkiwania na naszym terytorium mniejszości etnicznych. Rozumiem genezę antagonizmów i zaszłości historyczne. Zarazem niepokoi mnie sytuacja w której zdecydowanie antypolskie wypowiedzi i działania podejmują ludzie deklarujący (często mocno na wyrost) przynależność do takich mniejszości. Niepokoi mnie ekspansja zagranicznych firm – często uprzywilejowanych podatkowo w porównaniu do firm polskich. Jestem za pozyskaniem reparacji wojennych od Niemców i Rosji oraz odszkodowań i przeprosin od naszych zdradzieckich „sojuszników”.

            Jestem antyrasistą. Zarazem uważam że rasy ludzkie są w zauważalny sposób odróżnialne wyglądem oraz istnieje zróżnicowane genetycznie. Nie widzę w tym problemu. Nie budzi mojego niepokoju czy dyskomfortu fakt istnienia Polaków o innym niż biały kolorze skóry.

           Jestem ksenofobem. Ksenofobię uważam za coś absolutnie oczywistego. Przecież uczymy nasze dzieci by nie ufały nieznajomym i by zamykały drzwi na klucz. Przy całej otwartości na innych ludzi widzę że nie wszyscy obcy, przybysze etc. są godni zaufania. Po fali zbrodni, gwałtów i przestępstw stanowisko to jeszcze utwardziłem. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem przyjmowania w Europie tzw. „uchodźców”. Dopuszczam możliwość udzielenia azylu chrześcijanom, na określony czas i na zasadzie udzielenia wiz pracowniczych, a nie zasiłków. Bez prawa stałego pobytu, bez prawa nabywania ziemi i nieruchomości, bez możliwości uzyskania obywatelstwa. Muzułmanom rekomenduję udanie się do jednego z 53 krajów deklarujących islam jako religię państwową. Z Somalii do Arabii Saudyjskiej da się dopłynąć w dwa-trzy dni feluką.

Szukam w ludziach dobra – tak jak tego uczy moja religia. Wierzę w dobro natury ludzkiej – uważam że ludzie czynią zło najczęściej skutkiem głupoty, braku rozeznania, czasem skutkiem tego że celowo wprowadzono ich w błąd. Uważam że bardzo niewielu czyni zło świadomie i intencjonalnie. Ale oczywiście są i tacy. Nawet zdarzało mi się w życiu takich spotkać.

Moi bohaterowie są podobni do mnie. Czasami są lepsi, czasem słabsi – ale nie są gorsi. Konstruuję ich tak by byli to ludzie których chciałbym spotkać w realnym życiu. Odważni, uczciwi, dotrzymujący słowa. Odrzucający fałsz, obłudę, chciwość, kłamstwo, chamstwo… Altruistyczni, gotowi pomóc nawet komuś całkiem obcemu. Dbający o swoje sprawy ale nigdy kosztem deptania innych. Gdy ktoś wejdzie im w drogę może oberwać. Gdy jest to szczególnie niebezpieczny drań – może zginąć.

Moi bohaterowie działają tak jak ja staram się działać w życiu. Przeważnie starają się radzić sobie w życiu samodzielnie, lub budować coś wspólnie z kimś innym. Bez wysługiwania się potentatom-kanaliom, bez cynicznego pasożytowania na społeczeństwie. Walczą o sprawy które uważają za ważne, lub które ktoś uważa za ważne – ale nie da się ich kupić by posłużyli sprawom niegodnym. Zmuszeni do uległości szantażem będą cały czas kombinować jak się w tego wyplątać i odegrać na prześladowcach.

Jak ktoś szuka w moich poglądach faszyzmu lub nazizmu – niech sobie najpierw o tych ideologiach doczyta na wikipedii.

 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/