Jeszcze jeden...

Też ze stycznia 2007. Doradzam ludziom jak pisać. Chyba nikt tych rad nie posłuchał... 

*

        Oczywiście można sobie zaplanować - na zasadzie: napisałem dwadzieścia opowiadań o Rambo z Warszawy to teraz pora naskrobać coś dla dorastających panienek z kompleksami. albo: nie było fantasy z elementami cyberpunka to ja to zrobię.

        Tylko czy nie lepiej podumać sobie w ten sposób: interesuję się historią Szwedzkiej kompanii wschodnioindyjskiej, jestem w tym dobry to może napiszę opowiadanie którego akcja dzieje się na szwedzkim okręcie wiozącym ładunek cthulu - o pardon cynamonu - a zagubionym u wybrzeży Etiopii... Pisanie to wykorzystywanie atutów: zainteresowań, hobby, wiedzy.

        Generalnie założyłem sobie że czytelnik to ktoś taki jak ja. I z tym założeniem pisałem większość tekstów. Liczyłem że są ludzie którzy zechcą przeczytać coś co sam chciałbym przeczytać. I pisałem tak jak dla siebie. Liczyłem że moje krzywe spojrzenie na rzeczywistość podzielają też inni.

        Stworzyłem też teksty inne. "Operacja Dzień Wskrzeszenia" to scalone i przeredagowane dwa pierwsze tomy cyklu SF dla młodzieży. To pisałem zakładając że jest gdzieś nastolatek któremu powinna się spodobać idea podróży w czasie dokonywanych przez Polaków - nawet jeśli nie mieszka w Warszawie. Tu skierowałem utwór do targetu. (nie mając pojęcia czy zostanie zaakceptowany). Ale nie robiłem tego na zasadzie - Heniek Portier się sprzedaje to piszemy powieść o innej szkole magii. Szukałem własnej drogi. To jedyne wyjście.

        Debiutujesz? piszesz opowiadanie z nadzieją że to ci wydrukują? masz dwa wyjścia:

1) sprawdzić co jest aktualnie na topie, co lubi naczelny danego pisma i wpasować się w cudze gusta.

2) olać mody i trendy. Stworzyć coś własnego, przełomowego, coś co wprawi ludzi w zdumienie świeżością i oryginalnością. Stworzyć coś co potem będą naśladować inni. Położyć podwaliny pod kierunek który triumfy będzie święcił za kila lat.

        Powtórzę raz jeszcze: szukać własnej drogi. Kompilować albo tworzyć coś czego jeszcze nie było. coś czego nikt nie wymyślił. Ewentualnie próbować przeszczepiać na polski grunt gatunki obecne za granicą. I nadawać im niepowtarzalny polski szlif.

        Zresztą czy koniecznie polski? 10% czytających te słowa ma wśród przodków przedstawicieli mniejszości narodowych. Może warto sięgnąć? Do korzeni, do dziadków do pradziadków? W wielu z nas płynie krew niemiecka, ukraińska, litewska, ormiańska, tatarska, żydowska, szkocka, flamandzka nawet chińska. Te nacje miały swoje zwyczaje, swoje legendy, swoje opowieści. Może pora to odkurzyć? 15-20% czytających te słowa ma wśród swoich przodków polską szlachtę. No wiecie: szable, herby, dworki i dwórki, zajazdy na sąsiadów etc.

        Pamiętacie horror "Wilczyca" albo ten drugi "Dom Sary" czy trzeci "Widziadło"? - nakręcono je za głębokiej komuny. Musiały przebijać się przez cenzurę. a kudy obecnym produkcjom do tego klimatu!

        A reszta początkujących grafomanów? Przeglądnijcie drzewa genealogiczne. Rzemieślnicy, urzędnicy, chłopi, żołnierze, kolejarze. Każda grupa zawodowa ma swoje przesądy. Weźmy prozę Grabińskiego, te wszystkie martwe przestrzenie, ślepe tory, pociągi-widma, duchy snujące się nocą po wagonach... Chcecie pomysłów na genialną prozę? Grzebcie w przeszłości. We własnej rodzinnej przeszłości.

        Horror biurowy wśród carskich urzędników, rozgrywający się podczas zaborów gdzieś w Kieleckiem. Horror oparty na przesądach lotników biorących udział w walkach na wschodnich kresach Rzeczypospolitej. Albo powieść grozy rozgrywająca się w czasie walk Orląt Lwowskich ze Strzelcami Siczowymi. Cmentarz Łyczakowski był ważnym punktem polskiego oporu! Wyobrażacie to sobie? Wieczorem ukraińska artyleria ostrzelała polskie pozycje. Pociski rozbiły stuletnie grobowce, leje w cmentarnej glebie odsłoniły trumny i kości. A nocą... 27 narodowości dawnego Lwowa. Kto wstanie tej nocy z cmentarnej ziemi? komu ukraińska artyleria przerwała drzemkę? I czyja krew smakuje mu najlepiej?

        Oto wszystko co musicie wiedzieć o robieniu złota.