Założenia...

Moje założenia.

1) Piszę to co sam chciałbym przeczytać. Zakładam że moje zainteresowania, poglądy, zespół wartości etc są na tyle powszechne w społeczeństwie że z czasem znajdę powiedzmy 100-250-500 tyś podobnych mi ludzi którzy zechcą to czytać. Kłopotem jest dotarcie do potencjalnych czytelników którzy nie wiedzą jeszcze że napisałem dla nich coś fajnego.

2) Pisanie jest pracą co logiczne należy się za nie zapłata. Lepsza zapłata oznacza pisanie zawodowe -a co za tym idzie dużo czasu na tworzenie jak i przygotowanie merytoryczne/naukowe. Im więcej kasy tym większe możliwości - np można pojechać do Etiopii i obejrzeć czy łuki na zamku w Gonder mogą wskazywać na inspirację gotykiem europejskim.

3) Nie uważam by pisanie coś mogło zmienić. Ludźmi steruje telewizja. Piszę dla odpornych na libertyńsko-lewacką propagandę - żeby mieli co czytać. Nie sądzę by ich szeregi wzrosły od tego że piszę. To nie wiek XIX-ty.

4) Fakt że żyję z tego ktoś wyłoży za książkę kasę wymusza szlifowanie jakości - bo jak się raz rozczaruje to więcej kasy nie wyłoży. Proste... Jakbym kasę dostawał od urzędnika to od jakości prozy ważniejsze byłoby wysondowanie jakie wina pija i jaką biżuterię lubi jego żona.