Jeszcze o szkole

PJN wymyśliło ustawę o likwidacji gimnazjów. Jak znam życie pozostanie ona na papierze. W necie pojawiają się informacje o lawinowym wzroście przestępczości „szkolnej”. Czy rośnie przestępczość czy raczej dotychczasowa jest częściej zgłaszana? Czy po kolejnych samobójstwach uczniów belferstwo zaczęło reagować (we właściwy sobie sposób – przerzucając obowiązki na kogoś innego…). Trudno powiedzieć. Dane liczbowe są niepokojące.

Patrzę na nasze szkolnictwo z ponurą zadumą. Gdy ja chodziłem do szkoły było już bardzo źle. (a czy kiedyś było lepiej?) Już wtedy nauczyciele nie radzili sobie z agresją, chamstwem, kradzieżami etc. Teraz jest gorzej. Co gorsza od czasów min. Giertycha nikt nawet nie postuluje by przytrzeć szkolnemu bydełku różków.

Z mojej klasy w ciągu 3 ostatnich lat podstawówki jeśli dobrze pamiętam wywalono 4 osoby (tzn. przeniesiono karnie do równoległych), jeden definitywnie zdezerterował (miał ze 3-4 zimowania na koncie), dwu przeniosło się do placówek przysposobienia zawodowego. Jednemu uczniowi groził poprawczak, ale pedagog go wybronił. Obecnie relegowanie ze szkoły jest technicznie prawie niemożliwe. Wikipedia podaje że w poprawczakach jest zaledwie …1258 miejsc.

Janusz Korczak – wielki autorytet pedagogiczny, praktyk który prowadził sierocińce dla dzieci kompletnej patologii, człowiek anielskiej dobroci i cierpliwości, z którego dorobku korzysta się (wybiórczo) do dziś, pisał że istnieją dzieci zdegenerowane – których nie da się poprawić ani wychować i które należy izolować od reszty. Jeśli w koszyku zaczniemy integrować zdrowe jabłka ze zgniłkami efekt będzie wiadomy. Widziałem w praktyce skutki integracji w miarę normalnych dzieciaków ze zgniłkami. Niestety lewicowe myślenie szermujące hasełkami równości startu uporczywie roztacza parasol obronny nad młodymi socjopatami.

Likwidacja gimnazjów to krok w dobrą stronę ale jednocześnie to leczenie trądu przez naklejanie plasterków. Zacząć trzeba od postulowanej przez min. Giertycha wojewódzkiej sieci „szkół wsparcia pedagogicznego”. I od podwojenia miejsc z więzieniach dla dorosłych. Bo przykład młodym bandziorkom dają starsi bandyci.