jak michnik i mazowiecki udawali greka

            W Grecji w latach 1944-49 toczyła się krwawa wojna domowa. Inspirowani i dozbrajani przez ZSRR komuniści podjęli próbę przejęcia władzy. Rozpaczliwy opór stawiła szeroka koalicja sił w skład której weszli zarówno byli partyzanci jak i byli greccy naziści. Za broń chwycili prości ludzie. Lekarze, wiejscy nauczyciele, kobiety, dzieci. Grecy mieli więcej szczęścia niż my. Mogli też liczyć na niewielkie wsparcie aliantów. Śmiertelne niebezpieczeństwo kosztem niezliczonych ofiar zostało zduszone w zarodku. Kilkadziesiąt tyś komunistów umknęło przez słabo strzeżoną granicę i zostało przygarniętych przez inne kraje socjalistyczne. (Kilka tyś osiedlono w Polsce w połemkowskich wsiach w Bieszczadach).

            Od 1983-ciego zezwalano im i ich potomkom na powrót do kraju który próbowali podpalić. W 1989-tym za rządów lewicy ogłoszono totalną amnestię i UZNANIE ZA KOMBATANTÓW WSZYSTKICH UCZESTNIKÓW WALK (niezależnie po której stronie walczyli). Ponadto w ramach greckiej grubej kreski spalono teczki agentury i sporą część archiwów miejscowego MSW - chroniąc tym także oprawców z okresu rządów wyjątkowo zbrodniczej jutnty wojskowej (1967-74)

            Ergo: grecy poszli michnikowską drogą wedle idei integracji w jednej szarlotce jabłek zdrowych i zgniłych. (może to michnik, mazowiecki i reszta ich bandy wdrażają u nas ideę grecką?).

            Tylko czy my Polacy musimy koniecznie iść cudzą drogą? – U nas kombatantami są zarówno niedobitki żołnierzy wyklętych i ich oprawcy z UB i KBW. I pora wreszcie coś z tym zrobić. Na poważnie i bez cackania się z komuchami.

Ps. Kryzys w Grecji – spadek rentowności gospodarki o 30% po wejściu do strefy euro, oraz dramatyczny wzrost cen na Słowacji też powinny być dla nas ostrzeżeniem!