o ludobójstwie.

Lech Jęczmyk w swojej książce „Dwa końce historii czyli nowe średniowiecze” przytacza dane z USA. Już w okresie wielkiego kryzysu zauważono tam że wzrost bezrobocia o jeden punkt procentowy powoduje kilkunastoprocentowy wzrost liczby udanych samobójstw, oraz wzrost liczby zgonów z przyczyn teoretycznie naturalnych. Paradoks? Stres to wzrost liczby nowotworów, zawałów, udarów a nawet wypadków drogowych. Wizja bezrobocia paraliżująca robotników to dla firm okazja do lekceważenia norm BHP i zmuszania ludzi do pracy pond siły. Nędza to gorsze odżywianie, groszy dostęp do opieki medycznej, wreszcie brak pieniędzy na leki.

Jęczmyk szacował że okres rządów koalicji SLD-PSL i debilna polityka gospodarcza, oraz sztucznie wywołany i utrzymywany kryzys, kosztowały nas życie kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy obywateli. Pisał wprost: to jest skala którą można uznać za LUDOBÓJSTWO.

Jego głos nie przebił się przez szum medialny. Idea ta nie znalazła oddźwięku nawet u prawicowych publicystów. balcerowicz, belka i inni macherzy od gospodarki nie ponieśli oczywiście żadnej kary. Dziś za oknem widzimy powtórkę z rozrywki. Rośnie bezrobocie. Rosną ceny. Znów częściej będą umierać ludzie…