O sąsiadach

Wyimek z dyskusji na liście SFFiH

*

Z narodami jest różnie - niektóre same zniknęły ze sceny dziejów - np. Walonowie. Inne zatraciły język którym się posługiwały - ale trwają - jak Irlandczycy, Walijczycy czy Szkoci. Inne wyrżnięto jak Asyryjczyków (żyli na kaukazie do 1937-mego)(tak - CI ASYRYJCZYCY), czy polskich Żydów. 

Jeszcze inne roztopiły się w obcym i wrogim środowisku jak Serbowie Łużyccy. (przypomnę że przez cąły okres istnienia NRD zbiegali io prawo otwarcia choćby jednej własnej uczelni wyższej)

Inne narody na przekór wszystkiemu przetrwały. Przetrwania Polaków nie będę omawiał - bo to znacie z autopsji. Popatrzmy na sąsiadów.

Naród ukraiński narodził się w stepach gdzieś na przełomie XVI i XVII wieku. Język wyewoluował ze staroruskiego. Świadomość odrębności narodowej pojawiła się dopiero w połowie XIX wieku w skrajnie niesprzyjających warunkach - pod carskim knutem, wśród nielicznych potomków chłopów pańszczyźnianych którzy zdołali liznąć trochę edukacji.

Od samego początku istnienie Rusinów jako świadomego bytu było nie na rękę Polakom, ruskim i Austriakom. W przededniu I wojny św. Pojawiło się dopiero drugie - nieliczne pokolenie ukraińskiej inteligencji i pierwsze książki drukowane po ukraińsku. Ta inteligencja została wybita niemal do nogi. Część na froncie, częśc w walkach z Polakami, reszta gdy bolszewicy zajęli Kijów.

Przeciw językowi ukraińskiemu wytoczono działa przy których blednie rusyfikacja i germanizacja stosowana przeciw Polakom.

Na Ukrainie sowieckiej od 1922-giego ukraiński był teoretycznie jednym z języków urzędowych - ale składając pismo po ukraińsku należało dołączyć kopie po rosyjsku.  Wolno było uczyć po ukraińsku w szkołach - ale do 1990-tego roku nauczyciel który podpisał lojalkę że będzie uczył tylko po rosyjsku dostawał ...dwukrotnie wyższe uposażenie.

Inteligencję wyrżnięto. Wymordowano wędrownych bandurzystów - w sposób bardzo podły - urządzono ich wielki zjazd, parę dni balangi przy suto zastawionych stołach a potem otoczono teren i zamordowano wszystkich. Wreszcie wielki głód który pochłonął ok 20% populacji.

Nieco ukraińskiej inteligencji przetrwało w II RP - tyle że dobrym przykładem są tu losy Stanisława Stebelskiego - "Chrinia". Przedwojenny belfer, miał na pieńku już w władzami II RP (odwiedził bodaj dwa razy Berezę) w czasie wojny został sotennym UPA, po wyparciu niedobitków na teren ZSRR ukrywał się jeszcze dwa lata w bunkrach - wreszcie wobec kompletnie beznadziejnej sytuacji militarnej próbował wyprowadzić niedobitki swoich przez Czechosłowację do amerykańskiej strefy okupacyjnej - ale próba przedarcia się siłą przez kilkaset kilometrów skończyła się tak jak musiała się skończyć.

Tą drogą poszła masa ukraińskiej inteligencji - poszli do lasu i w większości zostali tam na wieczną wartę. Część po drodze popełniła zbrodnie tak na Lachach jak i na swojakach...

W czasie okupacji niemieckiej było nie lepiej - Stećko i jego grupa za próbę proklamowania niepodległości - choć deklarowali że odrodzone państwo ukraińskie będzie sojusznikiem III Rzeszy wylądowali w obozie koncentracyjnym. Ukraińskie wsie pacyfikowano może mniej intensywnie jak na Białorusi - ale to znowu były dziesiątki tyś ofiar.

Ukraińskie oddziały waffen-ss traktowane były jak najtańsze mięso armatnie - np. w bitwie pod Brodami straty sięgnęły 80% stanu wyjściowego. Po wojnie weterani tych jednostek poszli pod nóż - nieliczni z łaski trafili do łagrów... Podobnie niemal do nogi wybito upowców i domniemanych upowców.

ergo: w latach 50-tych Ukraińców było o połowę mniej nie z 1914-tym i po raz kolejny wybito im praktycznie całą inteligencję, zadbano też by przez kolejne dekady każdy deklarujący się jako Ukrainiec miał w Polsce i ZSRR równo przerypane. Zostali zaorani i posypani solą. Sowieci czekali aż się podbici totalnie zrusyfikują i jak mogli przyspieszali ten proces.

W najlepszych latach na sowieckiej Ukrainie drukowano do 20% książek w języku ukraińskim - przy czym zazwyczaj były to wznowienia klasyki. Można by wspomnieć jeszcze o prześladowaniach cerkwi grekokatolickiej.

*

Forsowna próba unicestwienia Ukraińców jako narodu prowadzona systematycznie przez co najmniej 150 lat spaliła na panewce.

Przypomnę też że cała ich tradycja państwowa to kilkanaście miesięcy istnienia "państwa w stanie wojny". Czegoś takiego jak "solidarność" czy litewski "sajudis" nie mieli wcale. W 1991 roku pojawiłą się okazja - ZSRR zaczął się sypać. Po wolność sięgnęło wiele ludów. W tym Ukraińcy. Niepodłegłość budowali nieliczni noebanderowcy z nawróconymi na ukraińskość komunistami plus niewielkie domieszki normalnych patriotów organizujących w biegu partie i organizacje... To się nie mogło udać - ale się udało. Kraj który powstał cierpi na wiele schorzeń - jak nasz - ale istnieje na przekór zdawałoby się nieubłaganej logice dziejów.  

Dziś jest to w miarę normalne panstwo i normalny naród. Jest ich też o ok 10 milionów więcej niż Polaków.  Jasne - rządzą tam władze w porównaniu z którymi nasze wydają się konwentem wybitnych mężów stanu - ale są u siebie. Jasne mają swoje problemy - na wschodzie od 20 lat prowadzą politykę reukrainizacji językowej miejscowych rosyjskojęzycznych Ukraińców.

Nadal część pisarzy-renegatów wzorem Gogola pisze po rosyjsku, ale mają normalną literaturę, normalną telewizję, kręcą fajne filmy - z ostatnio przeze mnie oglądanych wymienię "Wiśniowe noce" i "Toj-chto-proszow-kryz-wogon" - polska kinematografia mogłaby się wiele nauczyć.

*

Litwini? Język litewski przetrwał na głębokiej wsi. Elity były spolonizowane od zawsze. Relituanizacja Litwy i powstanie litewskojęzycznej liewskiej inteligencji to znowu II Połowa XIX wieku. I w sumie o wyjściu litewskiego ze wsi przesądziły jednostki - wychowankowie seminarium duchownego w Sejnach. - to sobie doczytajcie - kto ciekaw.

Co ciekawe część bitwy o odrodzenie narodowego Litwy rozegrała się w Warszawie - prąd pojawił się wśród litewskich studentów carskich uczelni - aktywnym działaczem komitetu był K.M.Ciurlionis. Ci chociaż mieli się do kogo i czego odwołać - choć Jagiełło to mówił raczej protobiałoruskim

W okresie ZSRR wyrżnięto lub deportowano prawie całą inteligencję oraz przesiedlono co najmniej 20% mieszkańców republiki.

Podobnie jak na Ukrainie były limity nakładów wydawanych książek po litewsku, prześladowania kościoła, oraz "pomysły edukacyjne". Straszną rzeźnią dla młodych mieszkanców republik nadbałtyckich była wojna Afganistanie - bo ruscy wysyłali na nią poborowych całymi rocznikami. Mimo to w konspiracji powstał Sajudis trzecia po KPN i RPR/UPR nielegalna partia polityczna w bloku sowieckim.

Dziś jest to normalny kraj - z własną literaturą, malarstwem, kinematografią etc. Nawet pismo SF mieli - drukowałem u nich.

Pochylmy czoła przed tymi którzy mając bardziej pod górę doszli tak wysoko jak my.