Ideał sięgnął bruku...

Nagroda imienia Janusza A. Zajdla – niegdyś najbardziej prestiżowe wyróżnienie naszego środowiska uległa kompletnej destrukcji. Już bodaj 15 lat temu Konrad T. Lewandowski zgłaszał uzasadnione wątpliwości co do metody liczenia głosów jak również uczciwości poszczególnych członków komisji. Domagał się większej transparentności i wystosował pismo do Pani Jadwigi Zajdel z prośbą o wycofanie patronatu do czasu wyjaśnienia wątpliwości. Uważano go wówczas za oszołoma – ale kolejne lata przyniosły wypadki które potwierdzały jego podejrzenia.

 

Przez lata całe odbywały się rozmaite cuda nad urną – nominowano utwory słabe, w paru przypadkach do finału dostawały się wątpliwej jakości „dzieła” ludzi spoza naszego środowiska – czasem tworzących prozę opartą o system wartości  stojący w rażącej sprzeczności z ideałami których odbiciem była proza p. Janusza. Mimo teoretycznej tajności wszelakich szczegółów głosowania były przecieki.

 

Zainteresowanie nagrodą nie było przesadnie duże głosowała mniejszość uczestników Polconu. Zdarzało się i tak że karty do głosowania wkładane do informatorów ludzie traktowali jak inne ulotki - można było sobie teoretycznie pozbierać walające się w koszach i na parapetach, wypełnić i dyskretnie wrzucić do urny.

 

Mówiło się że w głosowaniach na poszczególne pozycje stosowano swoistą dyscyplinę klubową. Byli autorzy którzy przyprowadzali (nieomal przywlekali) do głosowania swoich znajomych i akolitów oraz w inny sposób wpływali na głosujących. Bywało ze zabiegali o głosy na swoich spotkaniach autorskich podczas konwentu. Wyglądało to żenująco.  

 

Z nagrody środowiska zrobiła się nagroda imprezy – np. ja nie jeżdżąc na Polcony w błyskawicznym tempie „wypałem z obiegu” mimo regularnych publikacji i wysokiej pozycji w rankingach sprzedaży – co jest odbiciem jakiejś tam popularności – przestałem dostawać choćby nominacje. (gdy jeszcze jeździłem regularnie dostałem ich bodaj 12 czy 14).

 

Ostatnia decyzja o dopuszczeniu do nominacji książek drukowanych przez firmy-krzaki za pieniądze autorów kolejny raz przelewa kielich goryczy… Przychylam się tu do zdania R.Dębskiego – znaczny odsetek tych „wydawnictw” to cyniczni do bólu oszuści bezwstydnie żerujący na ludzkich marzeniach. Okres ostrego kryzysu na rynku książki sprawia że bardzo trudno dziś o debiut – co jest bezwzględnie wykorzystywane przez cwaniaków. Tylko bardzo nieliczne firmy gwarantują autorom minimum w postaci profesjonalnej redakcji, korekty i szczątkowej dystrybucji.

 

Już w 2013 roku uznałem że nie chcę mieć z tą nagrodą nic wspólnego i odrzuciłem zaproszenie na galę ogłoszenia nominacji. Sygnalizowałem też licznym znajomym że nie jestem zainteresowany nominacjami moich utworów.

*

Tu są zebrane różne wątpliwości – aczkolwiek autor wpisu uważa część zarzutów za dęte… (tekst sprzed łaaadnych paru lat)  http://www.geekozaur.pl/ksiazki/co-wolno-autorowi-czyli-kolejna-afera-przy-nagrodzie-im-zajdla/

 Tu jest aktualna zadyma:

Oświadczenie R.Dębskiego:  http://abctygodnik.pl/artykuly/1699-burza-wokol-nagrody-zajdla

 

 

Dalsze linki: 

http://booklips.pl/newsy/pisarze-fantastyki-nie-chca-rywalizowac-o-nagrode-zajdla-z-wydawnictwami-finansowanymi-przez-autorow/

 

Od razu zaznaczę nie to że nie chcę z kimś konkurować – po prostu nie chcę mieć z tą nagrodą już nic wspólnego.

 I jeszcze tutaj:  http://www.kawerna.pl/aktualnosci/ksiazki/item/12508-flejmy-wokol-zajdli-nie-cichna.html