Generalia

wyimek z dyskusji na weryfikatorium

 

zasadniczo pisarz to zawód szczególnego zaufania społecznego. 
od lat pracuję by choć swoim przykładem ten etos budować. 

zdążyliśmy o tym zapomnieć - bo flora jelitowa która udaje w Polsce elity skutecznie nas tej świadomości pozbawiła.

od lat michnikowszczyzna i pokrewne środowiska lansują ludzi którzy (mniej i bardziej wprawnie) piszą - głównie o patologii społecznej, wynaturzeniach płciowych etc. 

Po latach lansowania rozmaitego łajna po prostu przywykliśmy do woni obornika i to do tego stopnia ze dziwi nas gdy powietrze wokół nagle przestaje śmierdzieć. 

popatrzmy na przykłady naszych elit pisarskich. Obiektywnie - literaturę uprawia u nas banda ćpunów, alkoholików, drobnych cwaniaczków. I wszyscy oni uważają się za ósmy cud świata & "czynnik kulturotwórczy". 

Podczas "bieszczadzkiego lata z książką" zszokowałem "literatów" stwierdzeniem że mi dotacje nie są potrzebne bo ja piszę książki, one się sprzedają i z tego mam pieniądze. O tym też zdążyliśmy zapomnieć. 

***

Pisałem o tym - w Polsce pisarz musi być patriotą. 
Albo niech nie nazywa się polskim pisarzem. 
A najlepiej niech wyp...

Pisarz który chce tworzyć w Polsce po prostu nie może być nazistą komunistą, socjalistą, feministą - bo stoi na ziemi przesiąkniętej krwią polskich patriotów na metr w głąb. Poprzednie pokolenia zapłaciły straszliwą cenę za to byśmy mogli tu żyć oraz mówić, czytać i pisać po polsku. 

Popytajcie dziadków (jeśli żyją) z iloma kolegami z klasy po raz ostatni spotkali się w czerwcu 1939r. Popatrzcie drzewa genealogiczne swoich rodzin - spróbujcie w myślach rozrysować gałęzi które ni miały szans wyrosnąć. Popatrzcie wokoło - tam gdzie pustka powinni stać wasi kuzyni i kuzynki. 

Jak nie macie już kogo zapytać - poczytajcie.

****

Pisarz w Polsce nie może być złodziejem ani wydrwigroszem - a do tego sprowadza się uprawianie znacznej części literatury głównonurtowej. Bez dotowania te 140 "czasopism literackich" przestanie istnieć z dnia na dzień. Bez stypendiów, dotacji, nagród "literackich", szmalcownych zleceń - większość lewicowych "twórców" zamiast wieść dyskusje w TV siedziałaby na kasie w markecie albo kopała rowy. 

****

Żyjąc tu w Polsce automatycznie przyjmujemy odpowiedzialność za ten kraj i jego kulturę. Jak ktoś nie chce - przymusu nie ma - może spakować walizkę i won. Granice są otwarte. Bilety lotnicze kosztują grosze.

****

Pisarz jako człowiek wykonujący zawód szczególnego zaufania powinien udzielać się społecznie. 

zaangażowanie polityczne - owszem ale tu trzeba być bardzo ostrożnym - bo to i grzech i obciach gdy człowiek jakoś tam rozpoznawalny i szanowany popiera złą sprawę lub samą swoją obecnością legitymizuje złych ludzi. 

Poczytajcie o tym jak głupio umoczyli się tacy ludzie jak Jan Brzechwa czy Knut Hamsun...
Poczytajcie o fatalnym wyborze Alfreda Szklarskiego... (odsiedział po wojnie bodaj 5 lat). 
niech to jak wdepnęli w łajno będzie dla Was ostrzeżeniem. 

**** 

Mnie szczególnie brzydzą dwie postawy. Po pierwsze podpalanie naszego kraju. 
Po drugie zaśmiecanie naszej literatury opisami wynaturzeń i patologii.

Co powinna dawać literatura? Po pierwsze powinna utrwalać wzorzec normalności, po drugie dawać przykład wielkości. Tylko jak mają ją tworzyć ludzie którzy sami mają syf w głowach, duszach i sercach? Niedouki które nie wiedzą jakie były osiągnięcia poprzednich pokoleń, który nie znają dokonań tych którzy szli przed nami. 

Centkiewicz napisał dla dzieciaków fabularyzowana biografię Nansena. To dobry przykład.
Brak nam podobnych książek o polskich podróżnikach, odkrywcach, wynalazcach, bohaterach. 
W efekcie otwierając książkę jakże często zamiast patrzeć w górę i aspirować dzieciak patrzy w błoto.

****

Są niestety "literaci" którzy ostentacyjnie gardzą Polską, Polakami, Polskością. 
Którzy nie znają naszej tradycji i naszej historii ale na wszelki wypadek i tak nią gardzą. 
Albo świadomie ją odrzucają.

A obok stoją jeszcze ci dla których przeszłość jest źródłem lęku i zagrożenia - którzy nie noszą nazwisk swoich ojców i dziadków. 
I tacy którzy swoją genealogię próbują napisać od zera. I tacy którzy słusznie wstydzą się rodzin z których pochodzą. 
Albo tacy którzy pochodzenie ukrywają ale przodków i ich czynów się nie wstydzą. 

****

Chcąc wykonywać ten zawód - miejcie świadomość że rodzi to obowiązki.