O niedzieli

PiS wprowadza powoli zakaz handlu w niedziele – na razie w mocno ograniczonym zakresie, uważam to jednak za krok w dobrym kierunku. Mały krok jak większość kroków PiS. Partia niestety boi się panicznie przeprowadzania poważnych cięć operacyjnych. Biorąc pod uwagę skalą hejtu medialnego po każdym posunięciu nie dziwię się. Polskojęzyczna prasa jest dziś hamulcowym zmian…

Oczywiście sieci handlowe i galerie zaczynają kwiczeć jak zarzynane prosięta, jest też wysyp trolli w necie (zakładam że część komentarzy zamówiona w fabrykach trolli). Pomysł wkurzył tych którzy przywykli do zakupów w niedzielę jak też i tych których zmiany nie obejmą.

W Polakach niestety zderzają się dwie paskudne cechy będące smutnym pokłosiem komunistycznej demoralizacji. Po pierwsze nie liczymy się z drugim człowiekiem. Depczemy ludzi kompletnie bezmyślnie... Po drugie nienawidzimy każdego kto ma choćby odrobinę lepiej niż my.  

 Jak ja to widzę? Sprawę pokpiono mocno na pocz. Lat 90-tych – Polacy za bardzo dali sobie wejść na głowę rozmaitym kierownikom… Po pierwsze: wolne powinny być i soboty i niedziele. Tak po prostu. Tak jak to zawarto w postulatach sierpniowych. Tydzień pracy powinien trwać 40 godzin – 5 X 8 i do widzenia. W soboty w dużych miastach ewentualnie handel do godziny 11-tej przy czym pracownicy powinni mieć to opłacane podwójną stawką. Potem sklepy zamykamy – jak w Czechach. Czesi mogą. Dlaczego my nie? Niemcy mają w niedziele sklepy zamknięte. Szwedzi… De facto wieksza część Europy odpoczywa. Stacje benzynowe? Upowszechniać samoobsługowe. I tyle.

W dużych miastach dopuścić powiedzmy 1 sklep z dyżurem weekendowym na 100 tyś mieszkańców przy czym do zakupów w dni wolne doliczać marżę 100% (jak za komuny marże nocne), a przy zakupie alkoholu i petów 200%. Naprawdę – odrobina dyscypliny i powrót do prostej umiejętności  planowania zakupów dobrze Polakom zrobią. Niech ludzie sobie odpoczną, niech zajmą się domem i wychowaniem dzieci.

Przypomnę: w Polsce szkoły i urzędy są w weekendy nieczynne. I co? I nic. Gospodarka się od tego nie zawaliła. Są rzecz jasna zawody wymagające pracy stałej 7/24 ale handel do nich nie należy. Dodajmy jeszcze jedno – ok 80% handlu jest w rękach firm zagranicznych – de facto Polak haruje w niedzielę na dobrobyt obcych.