Koalicja antyunijna? hmm...

https://prawy.pl/100615-koalicja-antyunijna-kolejne-dynamiczne-dzialania/ 

Grupa partii i organizacji narodowych (lub uważających się za narodowe) zebrała się do kupy by wspólnie walczyć o wyjście Polski z UE. Co będzie dalej? To co zwykle. Popytlują, (część dorwawszy się do mikrofonu będzie ględziła nie na temat) oplują PiS, a w wyborach zdobędą 3% głosów. Ewentualnie to co powiedzą UE wykorzysta by straszyć nasze władze, a te będą się zarzekały że problemu nie ma a Polexit to postulat garstki warchołów. Ergo: g... z tego będzie - jak zwykle. 

*

Jak to widzę? Jeśli chodzi o UE byłem zdecydowanym przeciwnikiem wstępowania do tego tworu. (nowo-tworu…). Problem w tym że wtedy w 2005 roku było już za późno na jakiekolwiek działania – walec drogowy się rozpędził. Przez dekadę (tak od ok. 1993 roku) dostosowywaliśmy prawo i gospodarkę pod wymogi przyszłego członkostwa. (gospodarka nie wtrzymała czego najlepszym dowodem było 20% bezrobocie w przededniu wejścia…) Po prostu zaangażowały się w to takie siły i chodziło o taką kasę że nie było szans innej przyszłości. Zwolennicy też mieli miażdżącą przewagę czego dowód dali w zrobionym dla picu referendum.

Wdepnęliśmy w gówno. W jak wielkie?

Najprostszy przykład: W 2002 roku kupiłem mieszkanie na obrzeżach Krakowa płacąc po 1750 zł za metr. Pięć lat później na tym samym osiedlu metr kosztował już 5-5,5 tyś zł. W Krakowie bardzo dużo wówczas budowano – ceny powinny raczej spadać (większa podaż…). Niestety – weszły do Polski unijne fundusze inwestycyjne, które kupowały na pniu całe bloki oraz kilometry kwadratowe gruntów – niemożebnie windując ceny i tworząc bańkę spekulacyjną na rynku. (W Krakowie widać było firmy hiszpańskie.).

Podobnie było w innych dziedzinach. Pisałem o rzezi polskiego handlu detalicznego. (ekspansja zachodnich sieci handlowych była skoordynowana z niszczeniem targowisk i innych form polskiego drobnego handlu – zwłaszcza w Warszawie). Każdy zna przykłady fabryk doprowadzonych do plajty przez nowych zagranicznych właścicieli. Każdy zna przykłady dobrze prosperujących firm z tradycjami które zagraniczny inwestor kupił, zamknął, wyburzył budynki (czasem piękne i zabytkowe) i wyprzedał grunt ze znacznym zyskiem zagranicznym deweloperom.

Dziś po ponad dwu dekadach kolonizacji jesteśmy w wiekszości narodem parobczaków pracujących na rzecz obcych – rocznie z Polski legalnie lub nie transferowane są zyski sięgające 10% naszego PKB – tyramy na dobrobyt krajów starej UE. Zyski z integracji? Niektórym parobczakom pozwolono ciut lepiej zarobić w krajach starej UE. Wzięto rzecz jasna młodych i zdrowych. Dotacje – opłacane głównie z naszej składki – nijak nie pokrywają strat.

Co dalej?

Dobre pytanie. Widziałbym to tak. Na pewno trzeba usztywniać stanowisko wobec UE. Usztywniać w każdej sprawie i na każdym kroku. Nie negocjować – mówić krótko – NIE. Nie zastosujemy się. Nie dołożymy się. Nałożycie kary? Nie zapłacimy. Nie podoba się? Wasz problem. Po drugie warto głośno przypomnieć unijnym wszystkie ich obietnice i zapewnienia składane nam przed wejściem. Obiecaliście to i to. Wasze działania temu przeczą. Tego i tego nie dotrzymaliście. O tym i o tym nie było mowy – to się bujajcie – nie wprowadzimy tych rozporządzeń bo są dla nas szkodliwe. Nie podoba się? Zrobimy Polexit – kto na tym gorzej wyjdzie?

Powiedzieć sobie wprost: UE prawdopodobnie upadnie albo podupadnie. Nie ma co czekać biernie - trzeba budować alternatywę. Dzisiaj. Zacieśniać współpracę z krajami regionu. Tworzyć Międzymorze – przede wszystkim jako projekt gospodarczy. Budować korytarze komunikacyjne nie wschód – zachód ale północ – południe. Nie tylko via Carpatia – to musi być zintegrowana sieć połączeń strefy. Kuć tunele, kłaść tory i autostrady. Tak aby człowiek wsiadał w pendolino w Krakowie a po powiedzmy 6 godzinach wysiadał w Konstancy czy Warnie. Tak by można było wysłać kontener rakiji z Bułgarii na Litwę koleją w powiedzmy 12 godzin. Zadbać o rentowność tych połączeń.

W granicach strefy trzeba zadbać o demografię i wykształcenie kadr. Pisałem nie raz o konieczności stworzenia programów osiedleńczych – znacznie ważniejszym i pilniejszym niż jakiekolwiek 500+. Mały dom w cenie samochodu. Milion małych domów – na terenach po ogródkach działkowych i nieużytkach. By każdy zakładający rodzinę mógł zamieszkać na swoim i bez większego problemu w kilka lat to spłacić.

Nasz świat może być inny. Nasz świat może być lepszy. Po dekadzie lub dwu spokojnego rozwoju przyjdzie czas na rozwód z UE. Burzliwy lub nie. Oni pójdą na dno. My przetrwamy. Tylko trzeba w ogóle zacząć budowę tego lepszego jutra.