o niezrozumieniu

Jak działała II RP? Upowszechniano własność. Działał związek osadników wojskowych – weterani dostawali za darmo ziemię z zasobów skarbu państwa. Były projekty osadnicze – osuszano bagna na polesiu, meliorowano – kto się załapał do tej pracy był nagradzany ziemią którą wydarto naturze. Wykupywano i parcelowano majątki – to znów otwierało drobnym ciułaczom furtkę do zakupu upragnionych hektarów. Zakupy kredytowano – spłata była rozłożona na wiele lat.

Dzięki tym posunięciom budowano więzi obywatela z państwem. Budowano więzi społeczne – weterani jednego oddziału zakładali wspólnie nową wieś. Weterani jednej brygady gospodarowali na osuszonym przez siebie terenie. Nic dziwnego że za taki kraj walczyli potem do upadłego. Nic dziwnego że walczyli – mieli o co. Bili się o dorobek swego życia.

Rozumiała to nawet komuna. Budowano fabryki. Stawiano osiedla ohydnych bloków – ale niejeden chłopak ze wsi, później robol z huty czy fabryki za swój trud, oprócz dziadowskiej pensji dostawał jednak mieszkanie w którymś z bloków, zapisywał się do zwiazku działkowców i dostawał kawałek ziemi do sadzenia pomidorów. Wpłacał raty na fiacika. I był "panisko z miasta".

Obecna Polska nie robi nic by przywiązać młodych ludzi. Weterani konspiracji solidarnościowej dostali figę z makiem. Ludzi wywłaszczano by na ich ziemi budować osiedla i hurtownie. Fabryki zamykano. Bardzo długo nie było możliwości wykupienia tanio mieszkań spółdzielczych na własność. Ziemia jest horrendalnie droga. Mało kogo stać by kupić spłachetek gruntu i postawić domek. Ludzie ze wsi zaczepiają się w miastach na jakiś czas, a potem wracają przepuszczać uciiułane grosze lub lizać rany. 

2 miliony młodych Polaków wybrało emigrację. Większość nie wróci tu już nigdy. Nie mają po co, nie mają do czego. Nie mają tu żadnej szansy dorobienia się lub otrzymania własności która wiązała by ich los z tą ziemią…

Władza - nie ważne czy z AWS, SLD, PO czy PiS kompletnie tego nie rozumie. Bez własności nie będzie świadomych obywateli.