Dlaczego.

                Dlaczego władze walczą z patriotyzmem? Bo patriotyzm to ŚWIADOMOŚĆ KORZENI. Wynosi się go najczęściej z domu albo nabywa z lektur i spotkań z ludźmi. Pamiętamy. Nasi dziadkowie i pradziadkowie we wrześniu ’39 wzięli karabiny i poszli walczyć za kraj. Nie wszyscy wrócili. Niejeden przeżył ale musiał opłakiwać brata, kuzyna, czasem syna. Za prawo do życia na tej ziemi nasze rodziny zapłaciły krwią.

                Ale zawsze jesteśmy gotowi na audyt. Mamy w szufladach zdjęcia przodków w polskich mundurach. Czasem w szafie leży wojskowa czapka i pagony dziadka. Czasem orzełek którego nosił na czapce pradziadek – legionista. Mamy w pudełkach ich medale. Wiemy kim byli.

                Po drugiej stornie są ludzie znikąd. Ludzie którzy nie mają się czym pochwalić. Dziadkowie jednych przyjechali do Polski z głębi ZSRR jako okupanci. Nie pokażą nam ich zdjęć, bo mundury NKWD i KBW zbyt łatwo rozpoznać. A ich ordery oglądają sobie we własnym gronie… Dziadkowie innych wysługiwali się w czasie wojny niemcom, a po ich przegonieniu „odkupywali winy” pisząc donosy i wysługując się czerwonym. Wśród naszych „elit” znajdujmy niewyobrażalne ilości mierzwy. Rządzą nami potomkowie bolszewickich komisarzy, ubeków, szmalcowników a przysłowiowy „dziadek z wermachtu” nie jest żadnym curiosum.

                Cena którą nasi przodkowie zapłacili to dla nas zobowiązanie. Za drogo zapłacono za ten kraj by oddawać go za darmo drobnym pluskiewkom.