nie dotrzymali słowa...

                Przed wejściem do UE obiecano nam bardzo wiele. Otwarcie rynków na nasze towary. Otwarcie rynków pracy. Deszcz mamony. Obiecywano nam, że wstępujemy na równych prawach. Przede wszystkim obiecano nam solennie i po wielokroć że UE nie będzie się wtrącać w nasze sprawy światopoglądowe.

                Niebawem minie 9 lat od kiedy jesteśmy w środku… Funduszy wyszarpaliśmy sporo, wykorzystaliśmy znacznie mniej. Znaczna część tej kasy została roztrwoniona. Za unijne pieniądze powstały drogi donikąd, a tysiące ludzi zakumplowanych z władzą spędziło mile czas na bezsensownych szkoleniach w egzotycznych krajach. Co gorsza by pozyskać dotacje należało się wylegitymować wkładem własnym co wymusiło na samorządach zaciąganie kredytów… Skala tego zadłużenia jest nieznana. Podobnie nigdy nie dowiedzieliśmy się jak wygląda bilans tego interesu: czy dotacje przewyższają wysokość składki czy może na odwrót. Wzrosły ceny, niestety zarobki jak zwykle nie nadążają. Wraz z kryzysem w UE rośnie u nas bezrobocie. W dodatku rządząca ekipa nie jest w stanie twardo odmawiać Brukseli – choć centrala żąda od nas absurdów – np. dołożenia się do ratowania Grecji gdzie nawet bez tego ratowania zasiłki dla bezrobotnych są wyższe niż nasze płace… Cypr przed wejściem do UE był jednym z najbogatszych krajów południa Europy. Ostatnio de facto zbankrutował. Problemy przezywają Włochy, Hiszpania i Portugalia.

                Uszczelniliśmy granicę wschodnią – przez co dziesiątki sklepów i hurtowni na ścianie wschodniej splajtowało – wcześniej Białorusini i Ukraińcy kupowali masowo nasze towary… Po naszym rynku i przemyśle przetoczył się walec – w wielu dziedzinach nie sprostaliśmy konkurencji, która po otwarciu granic przestała się szczypać i rozdeptała co się dało. Sztandarowym przypadkiem jest los zakładów ELWRO wykupionych i zamkniętych przez niemców.

                W kwestiach światopoglądowych UE oczywiście też nam nie odpuściła. Agendy finansowane przez UE pilnują u nas przestrzegania zasad politycznej poprawności. Kariery uznanych naukowców wiszą na włosku. Wystarczy kilka niepochlebnych zdań na temat historycznych problemów z mniejszością żydowską, lub próba pohamowania ofensywy homopropagandowej w programach nauczania by narobić sobie poważnych kłopotów. Parady „kochających inaczej” firmowali swoją obecnością eurodeputowani (co „ciekawe” oboje zamieszani w paskudą aferę pedofilską)…

                Ciężko być optymistą. Coraz ciężej…