jak przegrać

 

Początek lat 90-tych był dla mnie i mojego pokolenia totalnym rozczarowaniem. Niby był wolny rynek i kapitalizm, a tymczasem względny dobrobyt pojawiał się w postaci izolowanych wysepek. Nieliczni się bogacili - większość ludzi miała tylko coraz więcej harówki, za coraz marniejsze groszaki. Pojawiło się bezrobocie. W powiedzonku tamych czasów "Im lepsze auto tym gorsze gówno za kierownicą" nie ma wiele przesady... 

Na tym etapie życia (18-20) lat bardzo pomógł mi program partii UPR i lektura "Najwyższego czasu" (oj inna to była gazeta niż dziś...). Studiowanie myśli prwicowo-kapitalistycznej pozwoliło mi uświadomić sobie trzy rzeczy.:

-Po pierwsze że to wokół nas to nie jest kapitalizm tylko pseudorynkowa mutacja komuny. A gospodarka opanowana jest przez ubecki kliki i januszy biznesu. 

-Po drugie że michink i jego klika to nie są żadni "prześladowani opozycjoniści", ani tym bardziej "wybitni intelktualiści" tylko grupka staliniątek i neotrockkistów głosząca idee aktrakcyjne dla lumpeninteligencji. 

-Po trzecie że nie można liczyć że w przewidywalnym okresie czasu będzie lepiej. Jedynie gdy się samemu zakasze rękawy to może coś z tego będzie. 

No i dalej byłem przegrywem totalnym - tyle że świadomym tego jak działa świat wokół mnie. Wbrew pozorom byla to znaczaca różnica - bo zacząłem intensywnie kombinować co zrobić by przestać być przegrywem.  

Byliśmy pokolenim totalnie oszukanym. Zaplątanym w pułapkę wyższego wykształcenia (często śmieciowego). Byliśmy na studiach - spełnialiśmy sen naszych rodziców i dziadków. Wierzyliśmy w wykstałcenie akademickie, wierzyliśmy w możliwość doszlusowania do inteligencji. Wierzyliśmy że dyplom to przepustka do lepszego życia, do świata elit. Tymczasem to był już zupełnie inny świat. Nikt nas nie uświadomił że na absolwentów studiów nie czeka nic. Kompletnie nic. 

Znałem ludzi w moim wieku, starszych i młodszych którzy na podobnym etapie rozczarowania III RP zachłysnęli się na powrót socjalizmem i komunizmem. Którzy stracili wiarę że można się w naszym kraju uczciwe drobić, którzy uznali że drogą do szczęścia dla społeczenstwa będzie rabowanie i karanie każdego kto się czegokolwiek dorobł lub odziedziczył. Byli słabi, los kopał, upadli i dali się wdeptać w boto. 

*

Ja byłem przegrywem patrzącym w niebo. 

Oni byli przegrywami patrzącymi w zeimię.

*

Ja potem wygrałem. Taka różnica.