Z księgarni...

Zaszedłem do księgarni "naukowej". Co straszyło na stołąch? 

-"Dzieła" adama michnika.

-Książki andy rottenberg (to taka kobieta która po naczytaniu się swoich hagiografii w wybiórczej sama uwierzyła że jest prześladowana), 

-prace sowieckiego milicjata (potem w KBW) baumana (tego który uważał obozy koncentracyjne za niezbędny element etapu postępu społecznego)

-książka o tym jak polacy z wsi koło Beżca kopali w popiołach pokrematoryjnych w poszukiwaniu złota... (oczywiście bywało i tak - ale autorzy obok kwerendy archiwalnej powołują się na "źródło prawd objawionych" - niejakiego grossa... ).

-a do tego wpadł mi w oko "Malowany ptak" kosińskiego. 

 

Zasadniczo silnie nadreprezentowana była jedna opcja światopoglądowa. 

Agresywnie antypolska i mająca niewiele wspólnego z naukowością...

Smutne i odrażające. 

*

 

 tyle papieru zmarnowano - a lasy cierpią...