Podziemne trybunały

                Jakiś sprzedajny debil w todze ogłosił wczoraj że sprawa zabójstwa Grzegorza Przemyka „się przedawniła”. Nie będzie też śledztwa w sprawie matactw po Jego śmierci. Milicjanci-bandyci i zwierzchnicy którzy ich kryli mogą spać spokojnie na swoich sutych emeryturkach.

                Na początku lat 90-tych czytając trochę o konspiracji różnych epok zastanawiałem się nad problemem – dlaczego Solidarność – związek będący nawet w podziemiu realną siłą i skupiający bardzo różnych ludzi nie stworzył własnych struktur państwowych. Po wprowadzeniu stanu wojennego stało się dość oczywiste że władza państwowa stworzyła jakąkolwiek legitymację do działania. Po pierwszych mordach popełnionych przez ubecję na ludziach opozycji należało podjąć działania następujące:

                Po pierwsze należało powołać własne struktury śledcze. Wyszukać żyjących jeszcze przedwojennych policjantów i prywatnych detektywów. Byliby to ludzie liczący sobie koło siedemdziesiątki – z pewnością udało by się wyszukać trochę „starych ale jarych”. Należało dokładnie badać wszystkie morderstwa, gromadzić dyskretnie relacje świadków, zabezpieczać dowody rzeczowe i szukać sprawców.

                Po drugie powinna istnieć rozbudowana służba archiwalna – należało na wielką skalę zbierać, archiwizować i przekazywać do zaufanych ludzi na zachód dane wszelkich posunięciach represyjnych władzy. I o sprawcach.

                Po trzecie powinny powstać podziemne trybunały – jak te w czasie okupacji hitlerowskiej. Własny wymiar sprawiedliwości analizujący zebrane materiały i wydający wyroki. Także wyroki śmierci w konkretnych przypadkach.

                Po czwarte powinna powstać grupa która te wyroki wykona. Nie wierzę że nie można było zebrać kilku łebskich weteranów, dokooptować im młodych wyrywnych a potem skasować tego i owego łajdaka. Likwidacja nadgorliwych strażników więziennych, sędziów na telefon, milicjantów, ubeków czy konfidentów byłaby trudna technicznie – ale przecież i sztyletnicy w czasie Powstania Styczniowego i kontrwywiad AK radziły sobie z takimi zadaniami.

                O ileż piękniejszy byłby dziś świat bez paru obmierzłych typów…