z kuźni

Całą jedna ścianę zajmował regał na który jak książki w biblioteczce wetknięto setki płócien. Tapczan pod drugą ścianą zaścielony był sfilcowanym kocem. Każde krzesło wygrzebano z innego śmietnika. I każde miało minimum sto lat. A na stole kreślarskim leżał obraz który przywiozłem z Berlina.

-Hmm… - fachowiec mruknął patrząc na niego przez lupę.

-Zazwyczaj przynoszą panu cenniejsze i ciekawsze dzieła – bąknąłem nagle zawstydzony. – Ale ten obraz jest dla mnie ważny…

-Powiem tak, sądząc z doboru kolorów dedukuję że malowała go dziewczyna lub młoda kobieta. Praworęczna.

-Da się z obrazu wyczytać płeć autora!? – zdumiał się mój towarzysz.

-Nie zawsze. Ale jakby to powiedzieć… Widziałeś na pewno zeszyty szkolne swoich kolegów i koleżanek? Różnią się prawda? Nie tylko nazwijmy to od strony estetycznej ale krój pisma jest trochę odmienny. Dziewczyny zwłaszcza w młodszych klasach piszą starannie, starają się pilnować linijek i tak dalej. Chłopcy bazgrolą, spieszą się…

-No w sumie tak…

-To nie jest nauka ścisła. Czasem trafi się dziewczyna która jest roztrzepana, nieuważna albo po prostu leniwa, czasem pojawi się prymus prowadzący zapiski z pedantyczną dokładnością. Ale to raczej wyjątki.

-Blondynka, brunetka czy ruda? – zagadnąłem widząc że ogląda włos który wlepił się przed laty w świeżą wówczas farbę.

-To z pędzla.