O bankructwie

https://niezalezna.pl/374558-bunt-biznesmenow-przybiera-na-sile-chca-otwierac-za-wszelka-cene-mimo-grozacych-kar

Knajpiarze, restauratorzy, hotelarze bankrutują przez epidemię i deklarują że mimo kar będą otwierali swoje lokale. 

Patrzę i myślę. Co się robi w razie krachu? Spienięża się aktywa... 

Normalna postawa w razie ktastrofy to pozyskiwanie kapitału z zasobów. Sprzedam auto - zostawię tylko dostawczaka, będzie kasa na kilka miesięcy przestoju. Sprzedam mieszkanie - ale uratuję pensjonat z którego żyję... Poszukam współnika lepiej być właścicielem 3/4 niż iść z torbami... 

Widzimy takie ruchy? Pojawiła się oferta w miarę nowych aut w atrakcyjnych cenach? A może widzimy w oknach mieszkań tablice "na sprzedaż"? A może na aukcjach nastąpił wysyp cennych obrazów wybitnych artystów, zabytkowej broni, poszukiwanych numizmatów?  A może widizmy w witrynach sklepów kartki "totalna wyprzedaż -70%"?

Nic z tych rzeczy. 

Oberwali zwykli ludzie - część z nich wylądowało na bezrobocu, innym obcięto częśc etatu i wypłaty (albo jak znamy życie tylko wypłaty)  

Drobni sklepikarze podnajmujący lokale pod sklepiki pozamykali interesy. Niektórzy faktycznie splajtowali. Ale większość nawet o tym nie myśli. Ciągle jeszcze żyją z rezerw. To się pewne skończy - ale jeszcze nie teraz... 

 

a na fotce tak dla przypomnienia - po krachu nanowojorskiej giełdzie spłukany biznesmen z USA próbuje sprzedać dooobrą brykę za 10% wartości

 

krach