Sprawa ks. Dymera

Przejrzałem liczne doniesienia medialne. Obraz który się rysuje rzuca zupełnie inne światło. Wychodzi na to ze oskarżany ksiądz był po prostu nachalnym, natarczywym homoseksualistą. O ile te pogłoski są prawdziwe - bo wiemy tyle ile nam powiedzą... 

Oskarżenie napastowane nieletnich było tylko jedno, niepełnoletnich - nie wiadomo ile - trudo ocenić na ile wiarygodne (zapewne tak). Dochodzenie wlokło się 25 lat. Prawdopodobnie brakowało mocnych dowodów. 

Ale media głównurtowe mają to do siebie że gej to dla nich święta krowa - więc skupiają się na marginesie zainteresowań oskarżonego byle tylko uniknąć narażania się tęczowym... 

*

Co mi to przypomnia? Postulaty z lat dwudziestych podnoszone na forum ligi narodów by w relacjonowaniu spraw handlu kobietami i międzynardowych mafii sutenerów nie podawać do wiadomości publicznej nazwisk sprawców bo to rzuca negatywne światło na pewną mniejszość narodową... 

Ergo: o homoseksualistach pisze się dziś albo dobrze albo wcale, a jak coś wywiną to tak napisać żeby ludziom wydawąło się że chodzi o coś innego... Zdecydowana większość spraw o pedofilię i efebofilię w Kościele dotyczy napastowania nastolatków płci męskiej. Ale nikt nie odważy się napisać tego wprost. 

Kościół trzeba radykalnie oczyścić z LGBT i zniknie większość problemów.