W dyby...

                Gazeta „wybiórcza” oświecała swoich czytelników że „Ukraina wymyka się unii europejskiej”. Coś mi się zdaje że eurokraci za bardzo przywykli do tego że politycy z naszej części kontynentu traktują ich słowa jak rozkazy obozowego kapo… Ukraina wierzgnęła domagając się po pierwsze poszanowania suwerenności swojego sądownictwa (czytaj kumpela jednego z euro-wysłanników ma swoje w pierdlu odsiedzieć zgodnie z wyrokiem), po drugie o czym mówi się mało – politycy z Kijowa głupi nie są i poprosili UE o refundację nieuniknionych strat gdy wkurzona Rosja zamknie granice celne. Tyle że UE uważa podbijany kraj za swoją nową kolonię i rynek zbytu, zatem nie chce wpuścić ukraińskich towarów na swój rynek…  

                W Krakowie ok. 200 ukraińskich studentów i pracowników demonstrowało pod hasłem Ukrainy w UE. Gdybym wiedział wcześniej pewnie też bym poszedł... Z dwojga złego chyba lepiej Ukraińcom będzie w europejskich dybach niż pod Rosyjskim knutem…