500 zł stypendium demograficznego?

                Premier Jarosław Kaczyński wymyślił ze aby odwrócić niekorzystne tendencje demograficzne potrzebne będą dopłaty – 500 zł miesięcznie na każde dziecko. To miło z Jego strony a pomysł ten ma wiele uroku, jednak obawiam się że:

Po pierwsze – nie bardzo nas na to stać - internauci wyliczyli szybko że pomysł ten kosztowałby ok ...43 miliardy zł rocznie. 

Po drugie – tę forsę trzeba byłoby jakoś odessać jednym ludziom z kieszeni by móc wypłacić innym. Dalszy wzrost podatków oznaczał będzie ruinę ekonomiczną kraju.

Po trzecie – rozdawnictwo demoralizuje i masa menelstwa złapałaby wiatr w żagle widząc w rozmnażaniu klucz do kasy na jabola…

Po czwarte - w ciągu paru tal mielibyśmy do co Francja - masy "uchodźców" żyjacych z socjału na koszt "niewiernych".

                Jak ja bym zrobił? Ok. niech będzie 500 zł miesięcznie ale wyłącznie w postaci ulg podatkowych i ulg w składce ZUS. Wykluczyłbym dzieci ze związków nieformalnych. Dzięki temu skorzysta nie menelstwo tylko normalni wykształceni i pracujący ludzie.

                Oczywiście spadek wpływów z podatku Pit będzie odczuwalny dla budżetu i trzeba poszukać oszczędności. Gdzie najlepiej? W systemie ZUS. Mamy 2 miliony zdrowych byków wyłudzających renty. Przypuszczam że po ich weryfikacji i odebraniu nienależnych świadczeń dało by się te ulgi zbilansować… Swoja drogą mamy 2014-ty rok - miała właśnie ruszać komercyjna eksploatacja gazu łupkowego. Myślę że wpływ z eksportu mogły by pokryć koszta dopłat, ulg etc. I co? I nic...