z kuźni

-Wiesz jak to bywa – uśmiechnęła się jakby z zażenowaniem – z alchemikami bywało tak jak w każdym zawodzie. Mamy kumpli z pracy. Jednych lubimy innych nie znosimy. Ale i z drugiej strony wszyscy jakoś jesteśmy odpowiedzialni za eee… nazwijmy to etos zawodu i zakład pracy. Istnieją wartości nadrzędne. Możemy nie lubić tych pracujących przy sąsiedniej obrabiarce ale gdy spostrzeżemy że kocioł parowy przy ich lokomobili się grzeje to przecież ostrzeżemy… Bo jak strzeli to ludzie mogą zginąć a fabryka stanie na całe tygodnie.

-Aha… - mruknęła Katarzyna. – Pracowałaś w fabryce naprawdę daaaawno temu.

-Skąd wiesz!?