O prawach ofiar...

                Sebastian SZ. Komornik grasował na Pomorzu przez wiele lat. Znakiem firmowym jego działań było sprzedawanie zajętego mienia grubo poniżej wartości rynkowej. Wreszcie powinęła mu się noga. Zdesperowani „zlicytowani” których ciągnik wart ok 100 tyś zł komornik spylił znajomkowi za 12 tyś. po latach starań postawili go przed sądem i częściowo dopięli swego. Hienie na podstawie bilingów udowodniono zmowę z kupującym. Dostał też wyrok (oczywiście z zawieszeniu) nałożono na niego grzywnę w wysokości 30 tyś oraz ma wypłacić poszkodowanym 60 tyś zadośćuczynienia.

                Zważywszy że przestał też być komornikiem – wyrok w zawieszeniu jest de facto uniewinnieniem. Nawiązka nie pokrywa strat. Sąd nie zmusił go też do pokrycia choć części krzywd innych ofiar. To ma być sprawiedliwość? Tak sądzą polskie sądy?

                Marzę o powrocie do czasów Kaczyzmu, do wywlekania łapowników skutych kajdankami w blasku dziennikarskich fleszy… P.Ziobro robił ze swoich działań show – ale ten show był potrzebny jako straszak… Dziś żyjemy w kraju gdzie koperty nie są łapówkami, mordercom kupuje się mieszkania, lepiej traktowany jest bandzior niż uczciwy człowiek...