Anastazja - wrcają wątpliwości

                Podczytywałem sobie książkę „Anastazja” Petera Kurtha. Autor był zwolennikiem tezy że „Anna Anderson” faktycznie była najmłodszą córką cara Mikołaja II. Podobnie zwolennikiem teorii o możliwym uratowaniu się najmłodszej księżniczki był wybitny rosyjski historyk Edward Radziński. Jego przypuszczenia uprawdopodabniał fakt że w zbiorowej mogile kryjącej szczątki rodziny Romanowów brakowało dwu szkieletów – jednej z księżniczek oraz następcy tronu.

                Przed kilkunastu laty świat obiegła informacja że w dokumentacji medycznej jednego ze szpitali USA znaleziono próbki ciała Anny Anderson a badania genetyczne wykluczyły że mogła być córką cara. Kilka lat temu gruchnęła informacja że pozostałe dwa szkielety też zostały odnalezione.

                Czytając nocą „Anastazję” znowu nabrałem wątpliwości. Ta pretendentka po prostu za dużo wiedziała. Czy ktoś mógł sfałszować wyniki badań DNA? Kto? Po co? A może dziewczynę przeszkolili i podstawili w jakimś celu sowieci? Czytam przytoczone relacje, argumenty…