BLOG

wedrowycz banner1

Do poczytania na niedzielę

Czy Jezus miał rodzeństwo?

http://www.fronda.pl/a/jak-liczna-rodzine-mial-jezus,109019.html

Po 8 latach.

Co wiemy dziś?

-samolot uderzył w miejscu i w sposób wskazujący na celowe błędne naprowadzanie – w bok od osi pasa, problemy z radiobojami i oświetleniem są jednoznacznie potwierdzone.

-zamrożenie pamięci komputera pokładowego nastąpiło na wysokości 11 metrów ponad ziemią i cztery sekundy przed zetknięciem z podłożem – zapewne w wyniku problemów z zasilaniem.

-wiele dowodów wskazuje na rozpad maszyny w powietrzu – zapewne w wyniku serii eksplozji.

-rozpad samolotu na kilkadziesiąt tyś odłamków – wskazuje na wybuch. Potwierdzają to zdjęcia z innych katastrof lotniczych.

-fragmenty zespołów urządzeń stanowiących pierwotnie jedną całość znajdowano w odległości nawet stu metrów – co też wskazuje na wybuch.

-niektóre szczątki noszą ślady odkształcen typowych dla powstałych w wyniku eksplozji.

-w ciele Anny Walentynowicz znaleziono nity - ktre jakaś siła wyrwała z pierwotnych miejśc.  

-odgłos eksplozji słyszało około 90 świadków.

-co najmniej kilkunastu pasażerów zdążyło w trakcie katastrofy włączyć telefony komórkowe. Co najmniej jedna zdążyła zadzwonić.

-nie wszystkie telefony znaleziono. A w tych które zwrócili Rosjanie były ślady ingerencji.

-Rosjanie zapewne z góry wiedzieli że samolot nie wyląduje – na płycie lotniska nie było kolumny transportowej czekającej na delegację.

-na płycie lotniska nie było te asysty BOR czekającej na przejęcie delegacji.

-na wrakowisku pojawił się Tomasz Turowski – dyplomata, niegdyś szpieg PRL działający w Watykanie pod przykrywką zakonnika zakonu Jezuitów. Pojawił się bardzo szybko – nie przebywał z resztą oficjeli w Katyniu ale w okolicach lotniska.

-Tenże turowski napotkawszy na wrakowisku polskiego dziennikarza nakazał skonfiskować i zniszczyć jego kamerę.

-co ciekawe człowiek ten był także naocznym świadkiem także zamachu na Jana Pawła II.

-do dziś nie zostało wyjaśnione kto i dlaczego strzelał na tzw. „filmie Koli”. („1:24”). Tożsamośc nagrywającego tez budzi wątpliwości. Być może strzelano by odstraszyć Kolę i innych szabrowników – ale Rosjanie nigdy tego nie wyjaśnili.

-widziano co najmniej 3 karetki opuszczające na sygnale teren wrakowiska.

-Widziano też karetki które zabłądziły na teren pobliskich garaży a potem wróciły do miasta – zapewne odwołane przez radio.

-turowski w jednym z wywiadów powiedział że gdy przybył na miejsce niektóre ofiary dawały jeszcze słabe oznaki życia – potem się z tego wykręcał.

-prawdopodobnie co najmniej 3 osoby przeżyły katastrofę i zmarły w drodze do szpitala lub w szpitalu, ich tożsamość nie jest znana.

-W aktach zgonu wpisane są różne godziny zgonu. (rozrzut ok 40 min.). Ostatnie ciała odnaleziono dopiero późnym wieczorem 10 kwietnia. Rozbieżność tę można łatwo wyjaśnić (wypisywano akt wpisując godzinę znalezienia ciała – ale Rosjanie nigdy nie podali tego wyjaśnienia).

-fragmenty wraku przenoszono w ciągu pierwszych godzin po tragedii. Po co? Nie wiadomo. Być może aby nie zostały rozkradzione przez miejscowych.

Podczas prac związanych z identyfikacją i pochówkiem:

-doszło do zamiany części ciał, przemieszania szczątków wielu osób w trumnach, oraz celowego intencjonalnego sprofanowania zwłok Anny Walentynowicz.

-nie odbyły się wymagane prawem sekcje w Polsce. Nie dokonano nawet obdukcji zwłok ani potwierdzenia tożsamości ciał.

-W smoleńsku nie było przekopywania ziemi w poszukiwaniu szczątków. Uczestnicy wyjazdów do Katynia przez kolejne miesiące znajdowali na wrakowisku części maszyny, rzeczy osobiste a także fragmenty ciała ludzkiego.  

-Premier kopacz kłamała w tej sprawie z mównicy sejmowej. Jej kłamstwa potwierdził na łamach „wyborczej” ks. Błaszczyk. Żadne z nich nie zostało nigdy pociągnięte za to do odpowiedzialności karnej.

-zespół archeologów badając wrakowisko wiele miesięcy późnej znalazł jeszcze ok 2000 fragmentów ciał.

-archeolodzy znajdowali także fragmenty poszycia wraku powierzchni do 500 cm2

-w Polce spopielono bez obdukcji, badań genetycznych i zgody rodzin około 200 kg. szczątków ofiar przesłanych z Moskwy. Nie wiadomo na czyje polecenie. (popioły umieszczono pod pomnikiem na cmentarzu Wólka Węglowa)

-Ekshumacje przeprowadzone po latach wykazały że szczątki mieszano – w jednej trumnie znajdowano np. dwie głowy…

-Zwłoki zostały ograbione - przepadła m.in. część telefonów ofiar i zegarek gen Błasika. Były próby wypłaty gotówki za pomocą skradzionych kart kredytowych ofiar. Mimo to uczestnicy akcji „ratunkowej” zostali przez polską stronę udekorowani medalami.

-śledztwo całkowicie oddano w ręce rosyjskie. Do dziś nie odzyskaliśmy wraku ani oryginalnych rejestratorów lotu.

Przemysł pogardy

-Przez wiele miesięcy kolportowano rozmaite fakenewsy – m.in. o kłótni generała Błasika z pilotem. Filmy dokumentujące załadunek znajdowały się w posiadaniu komisji rządowej ale nie zostały upublicznione – co pozwalało hodować plotkę.

-nie upubliczniano także zdjęć tuska przybijającego radośnie żółwiki z putniem na wrakowisku – wypłynęły po latach.

-dopiero w ubiegłym roku „znaleziono” film z kamery przemysłowej lotniska pokazujący bliżej niezidentyfikowane osoby prowadzące niewiadome czynności przy skrzydle tupolewa na kilka godzin przed odlotem.

Wkrótce po tragedii smoleńskiej

- Polska umorzyła długi Gazpromu (nieuiszczone opłaty za tranzyt gazu przez nasze terytorium) w wysokości 1,2 miliarda dolarów.

-W Polsce całkowicie storpedowano program poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego – program dający naszemu krajowi szansę na całkowitą samowystarczalność energetyczną.

-Zarzucono projekt budowy polskiego odcinka Via Karpatia – autostrady i towarzyszącej jej linii kolejowej na trasie -linia taka biegnąca na polskim odcinku w odległości 40-60 kilometrów od granicy miałaby ogromne znaczenie gospodarcze ale także strategiczne – umożliwiałaby dysokację wojsk i rozwinięcie rubieży obronnej.

*

Pytanie które się nasuwa – czy premier oddając śledztwo w ręce putina zgadzał się na to wszystko ze strachu z wyrachowania czy z patologicznej naiwności? Jest to pytanie ważne – ale moim zdaniem we wszystkich trzech przypadkach zasługuje na bezwzględne dożywocie.

Co by było...

Gdyby niejaki tusk rankiem 10 kwietnia 2010 zadzwonił gorącą linią do kwatery NATO prosząc o wysłanie do Smoleńska ekipy śledczej i odpowiedniej rangi przedstawicieli sojuszu?  

 

8 rocznica...

To co jest dla mnie w tej sprawie najstraszniejsze i najbardziej ohydne. Zginęli ludzie z różnych środowisk i organizacji. Część kojarzona z PiS i prawą stroną sceny politycznej, ale obok nich także przedstawiciele lewicy. Tragedia dotknęła Polaków o różnych światopoglądach – zatem powinna zjednoczyć wszystkie opcje. Wobec uzasadnionych podejrzeń zamachu i ewidentnego mataczenia Polacy powinni wobec Rosji wystąpić jako monolit. Tymczasem wszyscy wiemy jak było. W festiwalu plucia i szydzenia lewa strona sceny politycznej bez wahania poświęciła pamięć kolegów i koleżanek oraz w imię dokopania PiS-owi zrezygnowała z prób wyjaśnienia przyczyn tragedii.

Zaduma...

Przeczytałem reportaż (pochodzący z "wybiórczej") napisany przez kobietę pracującą w Leeds - opisywała m.in. doświadczenie z 3 lat pracy w szkole pełnej dzieciaków z rodzin imigranckich i patologicznych. 

To co mnie zdumiewa w lewakach to kompletna niezdolność powiązania przyczyn i skutków. Podpalają świat a potem się dziwią że wokoło zgliszcza i straszliwie okaleczeni pogorzelcy... 

dlaczego PiS przegra

15 kwietnia PiS planuje rozpocząć kampanię wyborczą. Moim zdaniem nadchodzące wybory przyniosą mocne przetasowanie i powrót PO jeśli nie do władzy to do czynnego uprawiania polityki.

Dlaczego PiS przegra? Powody są trzy głupota, pycha, i pasywność.

Po pierwsze – PiS nie bardzo wierzył w swój powrót do sterów kraju. Nie było szuflad pełnych ustaw, wprowadzono kilka rozwiązań stricte socjalistycznych w rodzaju 500+, ale nie było choćby puszczenia oka do kapitalistycznej części wyborców. Nie było ulg inwestycyjnych dla małych firm – zwłaszcza rodzinnych. Nie ma nawet koncepcji na czym ma się opierać odbudowa gospodarki.

Po drugie - nie było listy politycznych wrogów do zneutralizowania. Nie było konkretnego planu systematycznego rozliczania afer poprzedników. Nie wiemy czy w ogóle był spis tych afer. Nie było żadnego planu rozliczenia i usunięcia z zawodu dziennikarskich szczurów którzy świadomie łgali, którzy wręcz z łgarstw politycznych zrobili sobie sposób na życie i budowanie fortuny. Nawet odcinanie pieniędzy z reklam wrogiej prasie szło jakoś kulawo. „Przemysł pogardy” żyje i ma się dobrze.

Po trzecie – nie umiano ani zaatakować ani przejść do kontrataku. Pokazała to już afera z trybunałem konstytucyjnym. Sędziowie czuli się mocni działali w poczuciu bezkarności. A tymczasem można ich było wizerunkowo zniszczyć w ciągu 5 minut. Zalegalizowali tuskowi bezprecedensową grabież pieniędzy z II filaru OFE. Ludzie nie bardzo to załapali. Należało puścić trochę spotów w TV – pokazać ile straci przeciętna rodzina. Zadziałać obrazem – dziesiątkami ujęć żebrzących emerytów i uświadomić ludziom – to jest przyszłość ją zafundowali wam ci ZŁODZIEJE. Można by też zaprosić ich od studio i zapytać wprost: czy jako sędziowie uważają ze wolno kraść? Nie byłoby żadnego KOD-u, byłyby demonstracje żądające osądzenia członków trybunału.

Po czwarte – do ludu nie dociera przekaz. Rząd tuska nie miał praktycznie żadnych osiągnięć ale miał pijar. Obecny rząd ma pewne skromne i drobne osiągnięcia ale kompletnie nie umie się nimi pochwalić… W tej sytuacji wrogim mediom (głównie kapitał niemiecki) łatwo kontynuować linię propagandową.

Po piąte – rząd zaskakuje rozwiązaniami nie myśląc o ich legitymacji społecznej. Powinien najpierw pójść mocny przekaz medialny. Pokazać bandziorów w mundurach LWP. Szereg filmów dokumentalnych. O zwalczaniu podziemia po-AK-owskiego. O mordach sądowych w okresie stalinowskim. O wykopaliskach na łączce. Pokazać ludziom napisy na ścianach odnalezionych celi. Opowiedzieć o zacieraniu śladów zbrodni które trwało jeszcze kilka lat temu. O zbrodniach w grudniu 1970 i w czasie stanu wojennego. Pokazać LWP jako część systemu państwa totalitarnego. Dotrzeć do krewnych ofiar. Warto by też puścić długi cykl wywiadów z ludźmi którzy doświadczyli wojskowej fali i z takimi którzy skutkiem głupoty trepów wyszli z poboru jako kaleki. Dopiero po takiej podbudowie można by wykonać uderzenie końcowe wyprowadzić ludzi na ulicę by to gniew ludu wymusił na sejmie ustawę degradacyjną.

Podobnie – przed ustawą o penalizacji kłamstw o polskich obozach należało przypomnieć niemieckie zbrodnie. Być może przy okazji przeprowadzić prace wykopaliskowe i ekshumacyjne – np. w Lesie Borek w Chełmie czy w Palmirach. Puszczać materiały w tv i necie z tłumaczeniami na 8-10 języków. Jednoznacznie powiedzieć w TV że w Jedwabnem mordowali Niemcy. Pokazać do kamer znalezione tam łuski i przedmioty. Zrobić film dokumentalny o tym jak gross i wyborcza zakłamywały sprawę i co z tego miały. Pokazać manipulacje niemieckiej propagandy i skalę użycia słów „polskie obozy” we współczesnym świecie. Uświadomić ludziom w Polsce i życzliwym nam zagraniczniakom że przeciw Polsce trwa bezpardonowa wojna propagandowa. A potem wprowadzić nowe prawo i zacząć je bezwzględnie egzekwować. Od pierwszego dnia wystawiać europejskie nakazy aresztowania za każdym szczurem który nie zrozumiał że już nie wolno bezkarnie pluć na Polskę i Polaków.

Tak to trzeba było zrobić. To kompletnie banalne ale dla naszych władz – za trudne…

500+ kurs na zderzenie

Rząd kombinuje nad programem 500+ chciałby przedłużenia okresy pobierania świadczeń aż do 25 roku życia pod warunkiem że „dziecko” się uczy. Cóż – w Holandii np. wszyscy studenci dostają stypendium rządowe – ale wydaje mi się że pomysł PiS-u to kompletna bzdura.

Po pierwsze 90% zdobywanego wykształcenia wyższego to wykształcenie śmieciowo-hobbystyczne. Kształcimy filozofów, socjologów, politologów, bibliotekoznawców etc. etc. idzie na to niewyobrażalna kasa a stolarzy i murarzy już musimy importować w Ukrainy. Ograniczyłbym tu jakiekolwiek świadczenia wyłącznie do kierunków dających konkretną wiedzę przydatną gospodarce. A kierunki hobbystyczne powinny być odpłatne.

Po drugie spowoduje to renesans podupadających dziś śmieciowych uczelni oferujących komercyjnie śmieciowe studia. Opłacać się będzie zabulić nawet 250 miesięcznie by drugie tyle schować do kieszeni… Niestety władza zamiast pielęgnować w ludziach to co dobre zostawia furtki w systemie przez co uczy żebractwa, cwaniaczenia, kombinowania, wyłudzania…

Po trzecie z moich doświadczeń akademickich i obserwacji życiowych wynika jednoznacznie że jakikolwiek sens mają wyłącznie stypendia naukowe przyznawane za dobre wyniki. Stypendia socjalne zapomogi, dotowanie miejsc w akademikach generuje oszustwa i patologie. Wiem kto brał stypendia socjalne, wiem jakimi autami ci „ubodzy studenci” jeździli.

Po czwarte pieniądze na to 500/25+ (kilka miliardów zł) skądś trzeba będzie wytrzasnąć. Mamy coś tam z uszczelnień vat – ale pamiętajmy że PiS rządzi w okresie koniunktury. Gdy ona osłabnie zrobi się problem. W dodatku należałoby te pieniądze raczej przeznaczyć na obniżenie vat np. do 15% - by wzmocnić gospodarkę i zbudować mocną platformę na nadchodzące czasy kryzysu.

*

A może inaczej? dać ulgi podatkowe i ulgi składki zus dla uczących się w wieku 15-25 lat.? Żeby ułatwić im zdobywanie pracy, zakładanie własnych interesów i start w dorosłe życie

24 marca

Wedle tego co ustalił mój wydawca 23-24 marca faktycznie skutkiem pomyłki sprzedano około 40 e-booków Wampira z KC. 

Nabywcom gratuluję znalezienia się w wąskim elitarnym gronie "ludzi którzy wiedzieli wcześniej".

"warsiaffka"

Wrażenia z 15 minutowego marszu przez Warszawę na trasie Warszawa Centralna – Chmielna.

Po pierwsze: Chyba wolno chlać „pod chmurką” - menele na trawniku obalają piwko – patrol tzw. Straży Miejskiej udaje że nie widzi. Ca co biorą żołd? A tak, za zbieranie łopatami palących się zniczy…

Po drugie: Hordy żebraków – naliczyłem z 10-ciu. Zawodowcy – stare oklepane numery typu: „zbieramy na leki dla pieska” etc. część ewidentnie narodowości romskiej.

Po trzecie: Dwie grupki ulicznych „muzykantów” którzy wprawdzie nigdy nie nauczą się grać ani śpiewać ale za to mają nagłośnienie zagłuszające wszystko w promieniu 100 metrów.

Po czwarte: łazili przyjaciele gejów i aborcjonistów z Amnesty International (a kiedyś to była taka fajna i pożyteczna organizacja autentycznie walcząca o sprawy ważne…)

Po piąte: łazili też idioci z grenpeace w obronie kornika drukarza… Wyszkolenie tych agitatorów żenujące nie mają pojęcia o historii swojego ruchu. Dziewczyna z którą wymieniałem grzeczności przez 3 minuty nie słyszała o Rachel Carson.

Jakby na półkilometrowej trasie nastąpił nagły wykwit menelstwa, żebractwa i „nowoczesności”… A to przecież nasza Stolica. Centrum naszej Stolicy. Poniekąd wizytówka miasta i kraju.

Polska nauka po Katyniu i akcji A-B...

Związek Sowiecki i III Rzesza wymordowały dziesiątki tysięcy przedstawicieli inteligencji. Wielu cudem ocalałych nie wróciło po wojnie do kraju. Wielu z niego wyjechało - legalnie lub nie – bo nie było tu dla nich przyszłości. Po upadku komuny rządząca mentownia nie miała dla emigracji żadnej oferty. Prawie nikt nie wrócił „do starego kraju”. Układy zabetonowane w 1945 nadal rządzą naszym życiem naukowym i artystycznym.

Dziś żyjemy w kraju gdzie istnieje garstka rodów inteligenckich, a na uczelniach i w instytutach naukowych plenią się i panoszą wykształciuchy… Mamy spory potencjał – ale jest on marnowany. Brak stypendiów „katyńskich” umożliwiających wykształcenie dobrze rokujących dzieciaków z biedniejszych środowisk. Umożliwiających odbudowę warstwy społecznej unicestwionej fizycznie i rozproszonej po świecie w latach 1939-56.

Gdy studiowałem archeologię w latach 90-tych zetknąłem się wśród naszych wykładowców z pełnym przekrojem społecznym. Było kilku naukowców z prawdziwego zdarzenia. Takich którzy znają języki obce, mają na koncie odkrycia dokonane nie przypadkiem ale w wyniku połączenia wiedzy fachowej i systematycznej pracy badawczej. Przeważnie łączyli erudycję z wysoką kulturą osobistą. Byli wśród nich zarówno ludzie z rodzin o tradycji akademickiej jak i ci „z ludu” którzy wspięli się wysoko dzięki inteligencji i ciężkiej pracy.

Na drugim biegunie była mierzwa akademicka – ludzie którzy posiadali mikrą wiedzę i równie mikry staż cywilizacyjny. Tacy których nauka liznęła po wierzchu ale nie na tyle by zgubili wiechcie słomy malowniczo sterczące z butów. Drobne cwaniaczki „robiący w nauce”. Uczelnia nie była w stanie wyeliminować ich z szeregów kadry. Tolerowano nawet ludzi mających ewidentnie problem alkoholowy. Z tego co wiem przez ostatnie 20 lat nie zrobiono nic by kadry trochę przewietrzyć.