BLOG

wedrowycz banner1

Myśli endeckie

Skończyłem czytać „Myśli nowoczesnego endeka” R.A.Ziemkiewicza. bardzo dobra pozycja, wiele ciekawych przykładów historycznych. Zrobiła na mnie tylko trochę mniejsze wrażenie jak „Polactwo”. Problem widzę w tym że R.A.Z. jest dobrym diagnostą. Ładnie zdefiniował problemy które trapią kraj. Niestety nie zaproponował żadnych konkretnych rozwiązań. Pod koniec jest trochę ogólników.

To co warto zapamiętać – nasi przodkowie w ciągu 40 lat zdołali przemienić ciemną i dziką masę chłopską w odpowiedzialnych obywateli gotowych walczyć o niepodległość i pracować dla kraju. Czy ta droga jest obecnie możliwa? Czy da się nią przejść raz jeszcze?

Kibole – powszechnie znienawidzona ciemna masa bezmózgich zadymiarzy na naszych oczach zamienia się w coś zupełnie innego. Ile w tym autentycznej pracy u podstaw, ile autentycznej potrzeby patriotyzmu, a ile cwaniackiej próby zalegitymizowania się w społeczeństwie?

Pokłosie Smoleńska

Dziś Gazeta Wybiórcza na pierwszej stronie informuje że nie było żadnego zamachu Smoleńsku bowiem podczas sekcji nie znaleziono śladów w płucach, oparzeń skóry ani rozerwań błony bębenkowej. Hmm… Nie widziałem zdjęć z ekshumacji „Smoleńskich” więc nie wiem w jakim stanie były ciała ale wiedza nabyta na studiach archeologicznych sugeruje mi że po 28 miesiącach w grobie doszukiwanie się u nieboszczyka skóry czy płuc może być bardzo problematyczne…

Do tego na bliźniaczym TU-102 stojącym w Mińsku Mazowieckim też odkryto ślady trotylu i nitrogliceryny (choć jeszcze się nie rozbił…). Wszystko to wygląda mi na jakąś wielopiętrową piętrową prowokację.

P.A.Macierewicz zarzucił że ekshumowanych zwłok nie przebadano spektrometrycznie. To bardzo słuszny zarzut, ja mam jednak nadal tę samą wątpliwość. Czy jego zespół przebadał ubrania ofiar? Bo powinien. Nie mamy wraku, nie mamy rejestratorów ani dostępu do ciał. W tej sytuacji ubrania to najlepsza próbka jaką zdołaliśmy sprowadzić do kraju!

W necie oburzenie po premierze filmu pasikowksiego „Pokłosie”. Film jest o tym jak to Polacy antysemici w czasie okupacji robią pogrom żydowskim sąsiadom. Tak na logikę ten film powinien powstać w okresie gdy wyborcza robiła cyrki wokół jedwabnego. Czemu ktoś podgrzewa temat i dlaczego film był dofinansowany przez Rosjan?

Moim zdaniem chodzi o mechanizm jak po „Pogromie Kieleckim”. 3 pogromy żydów Rzeszów-Kraków-Kielce zorganizowane przez UB miały odwrócić uwagę świata od sfałszowanych wyborów i narobić nam tyłów. Być może Rosjanie już przewidują że kłamstwo smoleńskie nie da się utrzymać zatem inwestują w zrobienie z nas antysemitów by wygasić na zachodzie życzliwe zainteresowanie Polską? Kupienie Hollywood pewnie okazało się za drogie… Jeśli film trafi do dystrybucji w USA będę prawie pewien.

poszlaka...

Gazeta Polska ujawniła kolejną informację kompletnie szokującą. Są zdjęcia satelitarne o wysokiej rozdzielczości wykonane dla lotniska w Smoleńsku. Wykonano je …5 i 9 kwietnia 2010 oraz dzień po tragedii i w dniach kolejnych. Wcześniejsze wysokiej jakości fotografie tego miejsca pochodzą z …2007 roku. Ergo: przez pięć lat pies z kulawą nogą nie interesował się lotniskiem po czym ktoś nakierował nań satelitę pięć dni przed katastrofą oraz dzień przed katastrofą!

Co ciekawe na zdjęciach wykonanych po tragedii nie widać śladu ciężkiego sprzętu który Rosjanie wykorzystywali do budowy drogi dojazdowej i podnoszenia masywnych elementów wraku. To oczywiście nie jest dowód. To „tylko” kolejna z dziesiątek poszlak. Ktoś wiedział?

Dzień chłodny ale krakowska jesień wydaje mi się ciepła gdy myślę o jesieni na zesłańczym szlaku gdzieś za Uralem…

O belfrach

Nauczyciele ze śląska postawili tuskowi „ultimatum”. Marudzą w nim jak to bardzo im źle. Z jednej strony rozumiem – perspektywa zamknięcia minimum 800 szkół musi przerażać. Z drugiej strony nie doszło by do tego gdyby nie spadająca lawinowo dzietność Polaków. I znowu trzeba zadać sobie pytanie: co zrobili nauczyciele? Dzietność spada od lat. Ilu belfrów we własnym dobrze pojętym interesie tłumaczyło wychowankom jak ważny jest dla kraju przyrost naturalny i dlaczego należy posiadać dzieci? Ilu tłumaczyło zaszłości historyczne i mechanizmy gospodarcze? Niewielu. Praktycznie cały ZNP od dawna zblatowany jest z komuchami z SLD. Ogromna masa popierała UW a obecnie PO.  

Belfrzy płaczą że nie mają możliwości dyscyplinowania uczniów. I znowu trzeba zadać sobie pytanie: a co zrobili gdy pozbawiano ich uprawnień? Nie zrobili nic. Nawiasem mówiąc gdy chodziłem do podstawówki w latach 80-tych i gdy możliwości karania były znacznie lepsze, już wtedy nauczyciele korzystali z nich z nazwijmy to przesadną ostrożnością. Początkujące bandziorki cieszyły się w szkole pełną swobodą działania. Gdy przed pięciu laty minister Giertych chciał przykręcić śrubkę nastoletniej żulii to właśnie ciało pedagogiczne rzuciło się na niego z pazurami. Dziś nauczyciele głośno jęczą ale nie piszą pism, do swojej ministerki, nie domagają się rozwiązania problemu…

Nauczyciele walczyli bohatersko z "faszystą" Giertychem. Walczyli też z PiS-em. ZWYCIĘŻYLI. Teraz pora konsumować owoce tego zwycięstwa… 

Niefrasobliwość

Istnieje coś takiego jak Kontrwywiad. Zasadniczo jest to służba która zajmuje się łapaniem szpiegów oraz uprzykrzaniem im życia. Wyżsi urzędnicy państwowi oprócz przydzielonej ochrony, podlegają podstawowej ochronie kontrwywiadowczej. Chodzi zasadniczo o to by szpionom utrudnić lub uniemożliwić nawiązanie z nimi kontaktu i skaptowanie ich do pracy na rzecz obcego kraju. Prace kontrwywiadu częściowo dubluje ABW i zapewne inne służby. Teoretycznie.

W 1995 roku wybuchła afera Olina. W przededniu wejścia naszego kraju do NATO premier Polski został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji. W trakcie śledztwa okazało się że J.oleksy miał w zwyczaju biesiadowanie przy wódeczce z rosyjskimi dyplomatami. Komisja badająca sprawę półgębkiem stwierdziła że nie ma dowodów iż premier J.oleksy to „Olin” a prezydent A.kwaśniewski to „Minim”, jednak uznała że podczas biesiad gospodarz mógł nieświadomie przekazywać ważne informacje. Zasadniczo biesiadowanie ani posiadanie zagranicznych przyjaciół zakazane nie jest. W tym miejscu jednak kontrwywiad zawiódł kompletnie. Premier nie został uprzedzony że jego kumple od kieliszka to ruscy szpiedzy. Prezydent nie został ostrzeżony że jego kumpel otacza się jakąś mentownią…

W 2009-tym gruchnęła aferka znacznie mniejsza. Jak się okazało senator PO K.Piesiewicz także wplątał się w złe towarzystwo. Senator mianowicie lubił towarzystwo płatnych panienek a na urządzanych przez siebie imprezkach miał zwyczaj przebierać się w sukienki. Do tego wciągał nosem niezidentyfikowany biały proszek. W trakcie tych zabaw został nagrany ukrytą kamerką a potem szantażowany – przy czyn nie do końca wiadomo czy szantażystom opłacał się tylko forsą czy też przekazywał inne informacje i oddawał usługi natury politycznej. Alfons pilnujący towarzyszek zabaw senatora jest prawdopodobnie człowiekiem służb specjalnych.

Zasadniczo korzystanie z usług prostytutek – choć moralnie naganne - zabronione w naszym kraju nie jest. Przebieranie się w kobiece łaszki – choć wydaje mi się dziwne – też nie jest zakazane. Dodajmy że senator nie paradował tak po ulicach tylko organizował swoje skromniutkie bunga-bunga w zaciszu domowym. Czuję jedynie głęboki niesmak że takie rzeczy robi senator mojego kraju. Znowu zabrakło ochrony kontrwywiadowczej. Zabrakło smutnego pana który odwiedziłby senatora w biurze i oświecił go z kim imprezuje.

Rok 2012 przejdzie do historii pod znakiem afery amber-gold i OLT-expres – wschodniofryzyjskich linni lotniczych zapewniających połączenie Gdańsk – Kraków. Afera pokazuje jak w soczewce rzeczywistość naszego kraju. Wielokrotnie karany (ale zawsze wyroki w zawieszeniu) koleś zabrał się za handel złotem. Tzn. brał od ludzi pieniądze a w zamian wydawał im certyfikaty potwierdzające że w jego trzech małych skrytkach bankowych znajduje się ich kruszec. Sprzedawał im także bilety lotnicze bardzo tanio – do zrealizowania za kilka miesięcy. Gdy balonik pękł okazało się że kruszcu jest znaczniej mniej niż wynikało by to z cyferek na certyfikatach a co gorsza biletów nie uda się zrealizować bo samoloty przestały latać.

Nie pierwsza to w naszym kraju afera, nie pierwsza piramida finansowa. Tylko że jak do tej pory w żadną nie był umoczony po uszy syn aktualnie urzędującego premiera. I znowu smutni panowie zawiedli na całej linii. Nikt nie przyszedł do tuska i nie powiedział mu: jesteś premierem a twój syn pracuje dla wielokrotnie skazanego kryminalisty. Nikt nie przyszedł do tuska juniora i nie powiedział mu: siedzisz w szambie po uszy – rzucaj natychmiast tę robotę i zajmij się prowadzeniem blogu o modzie, a my tu pozamiatamy.

Te trzy przypadki pokazują chorobę która od lat toczy nasz kraj. Z jednej strony nasi dyplomaci i politycy wykazują się obok rozwiązłości i pazerności kompletną beztroską. Z drugiej trony najwyraźniej nikt ich nie pilnuje gdy radośnie bawią się zapałkami siedząc na beczce benzyny…

 

Schizofrenia

Schizofrenia na Onecie. Na stornie głównej bije po oczach lid artykułu – wspomnienia księdza-geja. Nie mogę oprzeć się wrażeniu że politpoprawne media same plują sobie do zupy. Z jednej strony nauczani jesteśmy że bycie homo jest cool. Z drugiej regularnie szczuje się ludzi na tych samych homo. Z jednej strony piętnuje się pedofilię z drugiej tacy ludzie jak Polański czy Cohn-Bendit są na świeczniku… Chyba że jest to część większej strategii medialnej mającej na celu… No właśnie: co?

Prowokacja...

Przez Warszawę przeszedł kolejny marsz Niepodległości. W tym roku bez udziału J.Korwina-Mikke (cóż prowokował, przeginał, aż przegiął definitywnie…). Jeszcze przed marszem organizatorzy i ludzie deklarujący uczestnictwo byli zastraszani i szykanowani. Kolejny raz dokuczliwymi kontrolami usiłowano zniechęcić liczne zorganizowane grupy jadące do Warszawy.

W czasie marszu kolejny już raz doszło do ewidentnej prowokacji ze strony policji, która nie tylko użyła zamaskowanych bojówkarzy ale i ostrzelała uczestników z broni gładkolufowej. W ruch poszły też petardy, pałki i gaz łzawiący. Tylko dzięki interwencji chronionych immunitetem posłów PiS uniknięto ataku sprzętem rodem z arsenałów ZOMO - armatek wodnych. Zatrzymano ponad setkę uczestników i domniemanych uczestników pochodu.

Szkoda że organizatorom nie udało się schwytać żadnego z prowokatorów – ale są zdjęcia. Zdjęcia szokujące. Widać na nich zamaskowanych bojówkarzy przenikających swobodnie przez kordon policji. Widać elementy policyjnego umundurowania wystające spod rozchełstanych kurtek.

Martwi mnie ta sytuacja. Nie tylko w policji trafiały się moralne śmieci gotowe wydawać rozkaz blokowania legalnego przemarszu czy atakowania spokojnie demonstrujących ludzi ale znaleźli też dla tych (nielegalnych przecież) rozkazów posłusznych wykonawców. Jest przyzwolenie władzy by bić i szykanować ludzi świętujących najważniejszą rocznicę związaną z istnieniem naszego (czy jeszcze naszego?) państwa. Co dodatkowo niepokoi brak „sprawiedliwych” którzy usłyszawszy na naradzie tego typu polecania zawiadomili by prasę i prokuraturę.

Po 1989-tym ludzie stopniowo przestali bać się mundurowych. Wymieniały się kadry. Część milicjantów poszła na zieloną trawkę (np. ojciec mojego szkolnego tzw. „kolegi” niegdyś, za komuny, Pan Milicjant Postrach Dzielnicy - potem już tylko niegroźny załamany pijaczek). Przyjmowano młodych, z roku na rok coraz lepiej wykształconych absolwentów szkół policyjnych. Ponure odium ciągnące się za tą formacją od 1944 roku powoli słabło. Nawet dowcipy o policjantach straciły jakby na jadowitości. Policja stałą się normalną służbą demokratycznego państwa – i zasadniczo czepiała się tylko tych których czepiać się trzeba (a i to nie zawsze). Moje nieliczne kontakty z tą służbą przebiegały bezkonfliktowo i zostawiły raczej pozytywne wrażenie. 20 lat to niemal całe pokolenie funkcjonariuszy. Mimo kilku kuriozalnych wpadek widać było tę zmianę na lepsze.

Zaczęło się od warszawskiej Straży Miejskiej. Funkcjonariusze zgarniający łopatami palące się znicze i wyrywający ludziom wiązanki kwiatów nieodwracalnie splamili mundur swojej formacji. Policja wykazała się szokującą biernością podczas burd pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Wreszcie ubiegłoroczny Marsz Niepodległości po którym nie zdołała nawet wydalić ze swoich szeregów zwyrodnialca wielokrotnie kopiącego przypadkowego uczestnika w twarz. I dzień wczorajszy dopisujący się do listy policyjnej hańby. Na naszych oczach ten zbudowany przez 20 lat pozytywny etos służby jest niszczony. Smutne.

Pojawia się jeszcze jedno pytanie: Ta burda była władzy potrzebna. Gazety przez kilka dni będą opisywać co się stało. Jaką ważną informację mają przykryć te doniesienia? Dziś w nocy odbyły się kolejne 2 ekshumacje „Smoleńskie”. Do redakcji Rzeczpospolitej zgłosił się też ponoć Amerykanin z wynikami badań wraku samolotu prezydenckiego.

O zimujących upowcach

W drodze do Wojsławic przestudiowałem „Gazetę Polską” i jakby dla równowagi wspomnienia dowódcy sotni UPA St.Stebelskiego - Chrinia – „Zima w bunkrze”. Jest to druga część jego zapisków – po wyparciu upowców z Łemkowszczyzny sotnia przedarła się na teren Zakierzonia – czyli na treny zajęte przez ZSRR. Obraz – niezwykle smutny, przejmujący i tragiczny. Przywodzący na myśl wstrząsający film „Wiśniowe noce”. Dalece bardziej ponury niż ten opisany przez Om.Płeczenia w książce „9 lat w bunkrze”.

Upowcy rozbici na niewielkie grupki usiłowali przetrwać zimę 1947/1948. Wegetowali w słabo zamaskowanych kryjówkach – co więcej na dość gęsto zamieszkanym i słabo zalesionym terenie. To już nie były gęsto zalesione niedostępne Bieszczady. Tu tropiono ich bez litości i likwidowano siłami NKWD i wojsk MSW. To już agonia ukraińskiego podziemia ruchu narodowego. (choć ostatni 3 osobowy oddział UPA zlikwdoany zostanie dopiero w 1961 r.)

Bojownicy obdarci, głodni, utrzymujący stałe pogotowie bojowe, dręczeni przez nerwice, żywiący się surowym mięsem, osłabli i napuchli od siedzenia pod ziemią. Przejmujący obraz bezlitosnego wyniszczania dzielnych ludzi którzy walcząc z bronią w ręku za swój kraj, często od lat nie widzieli swoich rodzin… Z jednej strony zrozumiały żal że dzielni ludzie wyniszczeni zostali przez sowietów – którzy posuwali się nawet do profanowania ich grobów. Z drugiej strony trudno zapomnieć że czytamy wspomnienia naszych wrogów. Że zaledwie cztery – pięć lat wcześniej z rąk UPA zginęło 80-200 tyś Polaków żyjących na Wołyniu i Podolu. Że autor tych wspomnień dowodził rzezią co najmniej dwu polskich wiosek w Bieszczadach i na Rzeszowszczyźnie, a teren na który go wyparto to ziemia Samborska – „oczyszczona” z Polaków kolejno przez sowietów, szkopów, upowców i znowu sowietów.

Patrzę na to teologicznie, porządkuję układam w głowie: Bohaterstwo poszczególnych jednostek w walce z miażdżącą przewagą wroga jest niewątpliwe. W książce podano wiele przykładów. Cel – niepodległa zjednoczona Ukraina był wzniosły i szlachetny. Jednak metoda jego osiągnięcia – bezlitosne ludobójstwo Polaków-autochtonów (oraz Ukraińców sceptycznych wobec planów OUN) była plugawa. Życie zaszczutej zwierzyny które pędził Chriń i jego podwładni, jego śmierć rok później przy próbie przedarcia się bo Bawarii, oraz odsunięcie niepodległości Ukrainy o przeszło czterdzieści lat to KARA.

Żal tylko że nasze narody stojąc w obliczu wspólnego wroga zamiast się natychmiast dogadać i współpracować poszły na udry co ułatwiło krwawą robotę i hitlerowcom i sowietom.

Zdziczały piątek

Piątek ganiany – najpierw poranek w TV („Kawa czy herbata?”) (no i w końcu nie wiem - ja tam w barku piłem colę…) . Że się nie bali takiego ekstremisty jak ja puścić na żywca w TV… Wieczorem impreza na stacji metra. Zobaczyłem kilkoro znajomych – niestety wir obowiązków pochłonął niebawem bez reszty. Wydaje mi się że fajnie wyszło.

O niewypałach...

Marek Poznański – archeolog – członek ruchu poparcia człowieka z plastikowym sobowtórem zabłysnął na łamach onetu jako ekspert od trotylu. Twierdzi że kopiąc w Smoleńsku znajdował w glebie zapalniki pocisków artyleryjskich i odłamki. (dowodów – np. zdjęć znalezionych artefaktów oczywiście nie przedstawił). Jego zdaniem trotyl znajdowany na fragmentach wraku pochodzi zatem z okresu II wojny światowej. Nawet Onet szybko zdjął tę informację ze strony głównej. Osiągnęliśmy już prawie dno ostateczne. Następnym krokiem będzie ogłoszenie że Tupolew uległ zniszczeniu skutkiem lądowania na hitlerowskim niewypale…

Przekazuję szczere wyrazy współczucia dla mojego niegdysiejszego wykładowcy profesora A.Buko że badając wrakowisko musiał współpracować z takimi ludźmi…