BLOG

wedrowycz banner1

O pronografi

            Istnieją dwie odmiany pewnego odwiecznego zjawiska jak dwie strony tej samej monety. Erotyka i pornografia.

            Gołe baby i fallusy rysowali już jaskiniowcy. Poziom tych prac często przywodzi na myśl bazgroły z miejskich szaletów – kto bywał na wykładach prof. Gąssowskiego ten wie – reszta musi uwierzyć na słowo, albowiem z reguły tych malowideł nie reprodukuje się w albumach. 

            Wraz z rozwojem cywilizacji nastąpiła pewna specjalizacja estetyczna. Erotyka i pornografia rozdzieliły się.Widzimy to m.in. na freskach pompejańskich. Nagość po prostu na nich występuje. Ale na co innego pozwalano sobie w przestrzeniu miejskiej czy w domach prywatnych, a co innego malowano na ścianach domów publicznych. Kontrast jest wyraźny. 

           Granica jest płynna i definicje w rodzaju „narządy płciowe we wzajemnym ruchu” - jak to klepnął kiedyś nasz sejm nie oddają istoty rzeczy. W dodatku istnieją różnice indywidualne i kulturowe a poczucie smaku i skłonność do kontemplacji pewnych obrazków zmieniają się też z wiekiem, wrażliwością, wykształceniem, rodzajem formacji intelektualnej i dojrzałością. 

            Dla mnie granica przebiega po linii intencji przedstawienia. Czy pokazujemy nagie ciało dla zachwytu nad jego pięknem, czy produkujemy materiały pomocnicze dla nastoletnich onanistów. Proporcje? Zapewne coś koło 1:99. Niestety większość ludzi kompletnie nie jarzy o co biega.

           Miałem w ręce album "Erotyczne antyki" - autorka ewidentnie nie chwytała tak subtelnych różnić. Obok delikatnych figurek w brązu przedstawiających roznegliżowane dziewczęta, umieściła skrajnie prymitywne obrazki pornograficzne drukowane w czasach wojen napoleońskich. Dorzuciła garściami dzieł z dalekego wschodu - które powinny być zgrupowane w oddzielnym rozdziale, oraz uzupełniła całość dziełami z gatunku żartów rysunkowych. Chaos obrazujący bałagan który miała w głowie... 

            Związki pornografii z prostytucją, promocją zboczeń i innymi patologiami społecznymi są oczywiste dla każdego kto potrafi ruszyć głową i czasem coś czyta (takie papierowe z mnóstwem literek i bez obrazków). To jest przemysł: wielki, bezwzględny, dochodowy i świetnie zorganizowany. Coś jak przemysł tytoniowy czy monopol spirytusowy. Zapewnia pracę masie ludzi, ale bazuje na uzależnieniach i podsycaniu słabości. Wreszcie szkodzi wytwórcom i użytkownikom wyrobów, oraz emituje rozmaite trucizny do środowiska. 

            Praktycznie zawsze okalecza. Czasem zabija. 

 

*

Powyższy wpis nie spodobał się moderatorowi pewnego froum.  

Na wschodzie - gorąco.

            Ukraińcy zabrali się ostro do roboty. Najwyraźniej nie chcą powtórki Krymu. W Doniecku i Sławiańsku trwa operacja wojskowa – jej celem jest wyparcie i aresztowanie prorosyjskich separatystów. Użyto czołgów i transporterów opancerzonych oraz regularnej armii.

Pomysł

            25 lat temu na morzu Norweskim, opodal Wyspy Niedźwiedziej zatonął sowiecki okręt podwodny Komsomolec. Przyczyną zatonięcia był pożar w przedziale rufowym który wybuchł gdy okręt był na głębokości 300 metrów. Zdołano go podnieść na powierzchnię. Na szczęście udało się też wyłączyć reaktor. Załoga wiele godzin czekała na ewakuację z płonącego tonącego wraku – sowieckie dowództwo zabroniło Norwegom ratowania marynarzy. W efekcie przeżyło tylko ok. 20 rozbitków z ok. 70-cio osobowej załogi.

            Wrak Komsomolca leży dziś gdzieś na dnie oceanu na głębokości ok. 1700 metrów. Na okręcie najprawdopodobniej nadal znajdują się torpedy z głowicami atomowymi. Mam pomysł racjonalizatorski. Gdyby tak po cichu wysłać naszą misję oceanograficzną, odszukać wrak, i torpedy wydobyć? Zyskujemy dzięki temu 4-8 własnych bomb atomowych. Będzie z tym sporo roboty – nie znamy kodów uzbrajających ani odpalających – ale najważniejsze elementy – zapalniki i materiał rozszczepialny są. Jedną można odpalić w sztolniach pod np. Górami Świętokrzyskimi – niech świat się dowie że mamy kły i pazury… Reszta niech czeka na czarną godzinę.

"Sprawiedliwość" po polsku

      Znamy kolejne szczegóły tragicznego wypadku. Kierowca samochodu ma 16 lat, w chwili wypadku znajdował się w stanie po spożyciu alkoholu 0,2-0,5 promila. Teoretycznie odpowiada za spowodowanie katastrfy w ruchu lądowym. Prokuratura podjęła jednak decyzję że nie postawi mu zarzutów – nie ma bowiem ukończonych 17 lat by odpowiadać jak dorosły.

      Przyznam że zgłupiałem. Czyli co? W myśl polskiego prawa nieletni może sobie golnąć, wsiąść za kółko, zabić 7 osób i …i nic!?

Drzewa przy drodze

            Tragedia w miejscowości Klamry – 9 nastolatków w wieku od 13 do 17 lat zapakowało się do samochodu. Pojechali, rozbili się, 7 zginęło, 2 ciężko rannych w tym kierowca trafiło do szpitala. Silnie przeładowany samochód wszedł z nadmierną szybkością w ostry zakręt, wyrzuciło go z drogi i uderzył bokiem w drzewa rosnące na poboczu.

            Na tragedię zareagował K.Hołowczyc – zaapelował o nie sadzenie drzew przy drogach. Nie napisał wprawdzie wprost by dokonać rzezi drzew już rosnących ale wyczuwa się to między wierszami…  

            Wyciąć jest łatwo. Posadzić też jest łatwo. Problem w tym że drzewo to swego rodzaju skrystalizowany czas. Zanim wyrosną te sadzone dzisiaj pewnie od dawna nie będzie już samochodów…

Mowa pomorczna...

            -Strasznie przykro mi to komentować - tak o rzekomym zdjęciu z Władimirem Putinem opublikowanym w prawicowych tygodnikach powiedział w Radiu ZET Donald Tusk. - Wśród nas była duża grupa ludzi. Było dwóch fotografów, oficjele i borowcy. W sumie 200 osób, w tym ludzie z delegacji, która przyjechała z Jarosławem Kaczyńskim. Wszyscy widzieli, co się dzieje. Insynuowanie, że ktoś miał uśmiech na twarzy, jest obrzydliwe - dodał.

             http://wiadomosci.onet.pl/kraj/donald-tusk-o-rzekomym-zdjeciu-z-putinem-strasznie-przykro-to-komentowac/1t1tb

            Obok „faktu prasowego” skarbnica myśli polskiego pseudo-dziennikarstwa od dziś wzbogaciła się o nową konstrukcję logiczno-językową „rzekome zdjęcie” – to zdjęcie które widzimy choć wedle prasy & władzy ono nie istnieje. 

            Swoją drogą nieudolność łgarstw „pana” premiera i włazidupstwo naszych żurnalistów oślepionych blaskim „Słońca Peru” budzą we mnie już tylko pogardę i zażenowanie.

Nie uniknęli

            W III Rzeszy panował iście satanistyczny kult ciała, sprawności, tężyzny fizycznej. Upośledzonych umysłowo mordowano. Zbyt niskich, garbatych, posiadających deformacje ciała – sterylizowano. Celem miało być stworzenie społeczeństwa zdrowego, silnego i pięknego. Wolnego od konieczności opieki nad chorymi.

            Kara za to była straszna. Niemcy po wojnie były krajem pełnym kalek. Naród panów okaleczyły walki frontowe, odłamki alianckich bomb, odmrożenia. Nie udało się też uciec przed chorobani duszy – szpitale psychiatryczne były przepełnione ludźmi którzy zwariowali, którzy nie wytrzymali śmierci najbliższych, w których oczach zawsze już odbijał się blask pożarów. Po latach do Niemiec powrócili jeszcze jeńcy – więźniowie stalinowskich łagrów. Oni też byli okaleczeni fizycznie i psychiczne. Też wymagali opieki… 

            Próba odrzucenia praw cywilizacji chrześcijańskiej na rzecz powrotu do przymitywnych praw natury zemściła się straszliwie. To przed czym próbowali uciecpowróciło z nawiązką.

            Co czeka nas? Jaka kara spadnie na zwolenników eutanazji i aborcji eugenicznej? .

Wieści ze wschodu

Wygląda na to że Rosja zabiera się na poważnie że podbój wschodniej Ukrainy. 

Opinia z netu o tęczy:

          Klerowi Katolickiemu zabrakło jaj, fantazji i odwagi - zaraz po postawieniu tego paskudztwa na placu Zbawiciela należało odprawić pod tęczą uroczystą mszę polową koncelebrowaną przez kilku biskupów, w kazaniu podkreślić symbol tęczy jako znak przymierza potomków Noego z Bogiem i podziękować miastu za tak piękny akcent religijny w pobliżu kościoła. 

          Efekt zaś byłby taki że tęczę szybko spalili by geje lub palikociarze... I odbudowa byłaby znacznie tańsza bo nowe kwiatki za darmo zrobiłyby moherowe staruszki. 

Obejrzałem

legendarny już spot PiS. 

Ładny - ale niekonkretny. Moim zdaniem PiS powinien podkreślać raczej osiągnięcia gospodarcze 2 lat swoich rządów.