BLOG

wedrowycz banner1

Krety w UPR

                W Kamieniu Pomorskim pijany dresik w BMW wjechał w tłum. 5 osób nie żyje. 3 ranne przebywają w szpitalu. Dresik zostanie przesłuchany gdy wytrzeźwieje – zapewne nie prędko – miał ponad 2 promile. Ponieważ wśród ofiar śmiertelnych jest miejscowy policjant i jego żona śledzczy rozważają jako prawdopodobny motyw działanie z premedytacją.

                Kamień Pomorski był w latach 90-tych jedyną gminą rządzoną przez UPR. Pamiętam jak przed wyborami w 2005-tym roku gdy rysował się cień szansy na przekroczenie progu wyborczego kilku debili zaczęło dyskusję na łamach tygodnika „Najwyższy czas” nad depenalizacją jazdy po pijanemu. Argumentowali to następująco: pijany za kierownicą nie popełnia przestępstwa tylko jest pijany. Należy go karać dopiero jak coś na drodze narozrabia. Dyskutanci „zgadzali się” nawet by w tym przypadku jazda pod wpływem owocowała wyższymi wyrokami… Ludzie poczytali te wypociny, popukali się w głowę i zagłosowali na PiS. Ogromny wysiłek setek młodych upeerowców harujących przy przygotowaniach do wyborów poszedł się bujać. Do dziś wydaje mi się że sprowokowanie tej dyskusji w tym momencie było prowokacją służb.

                Jakie są oczekiwania społeczne? Czytam komentarze. Padają propozycje konkretne: Zero tolerancji dla chlorów. Za jadę pod wpływem natychmiastowa konfiskata auta i przepadek prawa jazdy na zawsze. Za jazdę bez prawka – odebranego za picie – konfiskata kolejnego pojazdu i odsiadka w pudle. Zero zacierania wyroków… Niestety za to co zrobił koleś z BMW może dostać  maksymalny wyrok w wysokości ...15 lat. (spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym). 

O handlu

                Trwają kolejne przymiarki do uchwalania zakazu handlu w niedzielę. Trochę skomplikuje to życia – ale jestem absolutnie ZA. Ludziom tak wierzącym jak i niewierzącym odpoczynek należy się jak psu buda. Jedyny wyjątek wprowadziłbym dla sytuacji gdy właściciel sklepu staje za ladą osobiście.

                W innych krajach jakoś jest to możliwe – gdy byłem w Choteborzu w Czechach sklepy zamykały się w sobotę w południe. Tylko jeden typu dyskontu był czynny do wieczora. W niedzielę otwarta była jedynie restauracyjka przy rynku.

                Da się?

Misje Kapucyńskie w Afryce

Gdyby ktoś chciał wesprzeć misje w Afryce - Bracia Kapucyni wystąpili z ciekawą inicjatywą - za pośrednictwem ich sklepiku można nabyć kawę - dochód z jej sprzedaży wspiera pracę misjonarzy...

 http://sklep.kapucyni.pl/

Dla zwolenników PiS

Hamerykańki teledysk o tym że nie należy fikać ...kaczkom.

http://www.youtube.com/watch?v=6_BGKyAKigs

 

co pan na to panie premierze? 

 

Ciekawe artykuły

Wyliczające garść unijnych absurdów i plany wprowadzenia nowych coraz groźniejszych...

 

http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/446835,ostatnie-boze-narodzenie-z-wedzona-kielbasa.html

http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/442490,zalecenia-unii-co-do-bananow-zarowek-sedesow-odkurzaczy.html

termometry i żarówki zakazane, teraz kolej na spłuczki sedesowe, odkurzcze i wędzoną kiełbasę...

Jeszcze o społeczeństwie

jeszcze jeden wyimek... 

*

1) Mamy cholerny wielopiętrowy kryzys więzi rodzinnych. Kryzys ten spowodowany jest przynajmniej częściowo tym że w dawnych czasach opłacało się utrzymywać kontakty nawet z dalekimi krewnymi a obecnie ten imperatyw znacznie osłabł. Podobnie z kryzysem więzi społecznych - ludzie przestają sobie wzajemnie pomagać, migają się też od prac na rzecz wspólnoty - bo przekonani są że skoro państwo ich obdarło podatkami i powołało instytucje pomocowe to oni są zwolnieni.

2) druga przyczyna to szczupłość i nieliczność rodzin - co jest jedną z przyczyn masy rozmaitych patologii. Dzieci latają samopas bo brakuje starszej/młodszej siostry, brata kuzynki, niezamęznej ciotki etc. która mogłaby się nimi w wolnej chwili zająć. W razie poślizgu finansowego biegnie się do lichwiarzy po chwilówkę zamiast poprosić kuzyna o pół worka kartofli...

Dla odmiany jesli ktoś ma małe dzieci staje przed problemem co robić z ubrankami z których wyrosły. Wyrzucić szkoda. Można za grosze opchnąć na allegro, można oddać na zbiórkę odzieży używanej - ale lepiej przecież byłoby przekazać krewnym...

3) docelowy model "komórki społecznej" powinien składać się z obojga rodziców prowadzących wspólne gospodarstwo domowe, pozostających w legalnym związku zarejestrowanym celem uzyskania ułatwień prawnych, oraz ich dzieci biologicznych lub adoptowanych.

Najlepiej dyby kobiet była zwolniona z ekonomicznej konieczności pracy zarobkowej i mogła spokojnie zając się domem i dziećmi - ale na to nie ma dziś szans...

4) Po prostu taki model sprawdził się przez ostatnie kilkanaście tysięcy lat.

5) modele alternatywne oparte na poligamii sprawdzają się w warunkach gdy facet mający wiele kobiet nie ma konkurencji ze strony facetów dla których "nie starczyło". Zachodzi to w warunkach .


a) wysokiej śmiertelności mężczyzn (kultura zbieracko łowiecka, Indianie etc)

b) sztucznej eliminacji mężczyzn poprzez: 
    -kastrację (starożytny bliski wschód oraz u chińczyków i muzułmanów) 
    -wyniszczanie nadwyżek poprzez regularne wyprawy wojenne (muzułmanie) 
    -wyganianie młodych mężczyzn ze wspólnoty (mormoni) 
    -cenzus majątkowy umożliwiający mężczyźnie ożenek

Być może da się to też osiągnąć przez promocję masowego homoseksualizmu, lub masowej prostytucji ale tego nikt jeszcze chyba nie próbował.

6) w normalnym społeczeństwie opartym na rodzinach typu patriarchalnego kandydatów się prześwietlało. Cwany gołodupiec nie miał praktycznie szans uwiedzenia paniki z dobrego domu, bo nie bywał w tych miejscach gdzie one. Chłopi szewcy etc też córek pilnowali a rękę miewali ciężką, zaś sądy w sprawach o obronę czci niewieściej były dość pobłażliwe - jak ojciec rozwalił łeb uwodzicielowi córki - nie robiono z tego wielkiej sprawy.

Żeby zdobyć dziewczynę spoza swojej klasy trzeba się było wykazać czymś szczególnym a i wśród swoich nie było lekko.

7) W dawnych czasach facet porzucający rodzinę był społecznie napiętnowany. Tracił wiarygodność. Tracił pozycję społeczną i towarzyską. Dodatkowo dowalał mu kościół zabraniając ponownego ożenku i dostępu do sakramentów. Często dostawał wpier... od krewnych kobiety, albo był przez nich likwidowany. W swojej grupie uwodziciel był spalony. Oczywiście miał szansę zaciągnąć do łóżka jakąś idiotkę - ale to musiał zmienić środowisko, dobrze zatrzeć ślady albo musiała to być prawdziwa idiotka...

W zasadzie jedynym poważnym problemem byli bogaci libertyni - ale ten nowotwór toczył warstwy wyższe.

Obecne czasy to świat postawiony na głowie.

1) Państwo udzielając pomocy różnym warstwom faworyzuje nie rodziny o modelu docelowym tylko ich całkowite przeciwieństwo. Największym benficjentem państwowej pomocy będzie "samotna" kobieta z kilkorgiem dzieci. Ważne żeby ojciec biologiczny był "nieznany" albo kompletnie nieuchwytny, lub niewypłacalny - bo wtedy alimenty dostaje się od państwa - z funduszu alimentacyjnego.

2) w zasadzie nie istnieje rozróżnienie prawne wdów (znajdujących się w sytuacji niezawinionej, godnych szacunku i pomocy) od rozrywkowych panienek bzykających się po krzakach z kim popadnie.

Dziecko wdowy ma o tyle lepiej że jest szansa na rentę po ojcu - ale są i tu jakieś ograniczenia.

3) wspieranie modelu patologicznego skutkuje dalszym rozwojem patologii. np. gdyby państwo każdemu komu spali się dom dawało nowy to ludzie by stare domy masowo podpalali.


 Za komuny gdy stosunkowo łatwo było uzyskać rentę i była w wielu przypadkach niewiele niższa niż normalna płaca zdarzały się samookaleczenia. Na pocz lat 90-tych ludzie rzucali robotę i szli na zasiłki bo bezrobocia nikt się jeszcze nie bał, a zasiłek to było 3/4 płacy. Zwyciężała kalkulacja: "za "różnicę" - 200 tyś miesięcznie nie będę robił, skoro kumple leżą przed TV na zasiłkach...".

Dziś nawet przy niewydolności socjału w Polsce trwanie w dziwnych związkach nieformalnych jest po prostu bardziej opłacalne niż normalne małżeństwo. Legalizacja związku oznacza utratę statusu świętej krowy i masy różnych "konfitur".

4) wspólne rozliczanie się samotnej matki z dzieckiem też w pewien sposób faworyzuje model rodziny niepełnej.

(LPR postulował rodzinę jako kolektyw podatkowy - wspólne rozliczanie się wszystkich co faworyzowałoby rodziny liczne, a nie należące do marginesu społecznego, tylko takie których członkowie podejmowaliby pracę)(dało by to dodatkowy impuls rozrodczy inteligencji)

5) Dzieci samotnych matek mają ułatwiony dostęp do przedszkoli. Tym samym nieuczciwie konkurują o miejsca z dziećmi z rodzin normalnych. Ponieważ w obecnym systemie praca zarobkowa kobiet jest smutna koniecznością tym samym związki nieformalne uzyskują przewagę ekonomiczną nad związkami zalegalizowanymi!

*

I jeszcze jedna storna medalu. Jeśli mamy pewność pomocy instytucji państwa zwalniamy się ze znacznej części odpowiedzialności.

mieszkanie komunalne? po (----) remont, zawali się - będą musieli dać nowe.
wylali z roboty za notoryczne spóźnianie się? Spoko będzie zasiłek, a dla dzieci zapomoga.
rozłożyło się nogi przed byle śmieciem i w efekcie jest dziecko? nie pozwolili wyskrobać to niech teraz bulą...

Wetknąłem w robocie rękę gdzie nie trzeba? Będzie renta o tyle lepsza od płacy że już jej nie zabiorą... (a może coś się na czarno jeszcze dorobi).

*

Dlatego powtórzę: faworyzowanie samotnych matek powoduje po prostu że będzie ich coraz więcej.

Wyjścia?

Po pierwsze - opieka rodziny. Wyżywienie dodatkowego dziecka nie powinno być problemem. Zapewnienie kobiecie kilku miesięcy utrzymania w okresie okołoporodowym - też nie. Starczy że 20 krewniaków zrzuci się po stówaku, podrzuci walizę ubranek i łóżeczko po starszym dziecku... Krewni płci męskiej w tym czasie dopadają uciekiniera i robią mu mordoplastykę po której wraca mu świadomość społeczna i nie neguje więcej konieczności finansowania potrzeb potomstwa...

Po drugie - w razie niewydolności ekonomiczno-społecznej krewnych - no cóż nasze drogie feministki mają tu pole do popisu... Opieka prawna, ustalenie ojcostwa, ekipa prawniczek-killerek robiąca z faceta mokrą plamę przed sadem, zaprzyjaźniona (cóż takie realia...) sędzina-kobieta, ściągnięcie gnoja o alimenty, zapewnienie dziecku miejsca w żłobku prowadzonym przez ligę kobiet, a kobiecie pracy w feminoprzyjaznej firmie...

Czemu społeczeństwo ma płacić za błędy lampucerek lub rozrywkowy tryb życia podwórkowych libertynów? Sama świadomość że w razie czego nie będzie łatwego chleba sporo panienek ostudzi. Zaczną trochę myśleć zanim wpuszczą do łóżka faceta. I nie będzie to myślenie tylko o antykoncepcji - choć od tego pewnie zaczną.

Ludzie muszą nauczyć się odpowiedzialności za siebie i przypomnieć sobie po co są więzi rodzinne i społeczne. To robota na 2-3 pokolenia.

 

O wykluczeniu w necie

Wyimek z dyskusji na forum weryfikatorum:

Istnieje szeroka kategoria ludzi posiadających konkretne i sprecyzowane poglądy z którymi jednakowoż nikt nie chce gadać... Wykluczonych (słusznie wykluczonych) z dyskursu społecznego.

Mamy w naszym kraju pedofili uważających się za nieszkodliwą uciskaną mniejszość a swoje zboczenie za zwyczajną orientację seksualną. (parę lat temu grasował w sieci taki kolo "misiaczek - pozytywny pedofil" ileż on miał argumentów...)

Za granicą są ludożercy (nie tak daleko w niemczech). jeden parę lat temu wpadł bo ze swoim "obiadem" umówił się w sieci, obiad przyszedł napili się winka, ofiara potwierdziła że chce być zjedzona. Obaj byli gejami ale nie poszli nawet do łóżka. Facet podciął sobie żyły w wanie i faktycznie został przez drugiego częściowo spożyty. Konsumenta z braku paragrafów o kanibalizmie posunęli za "nieudzielenie pomocy osobie w stanie zagrożenia życia"

Z pewnością na arabskich i tureckich portalach są grupy dyskusyjne właścicieli niewolników. Te nacje to lubią, praktykują, uważają za część swojej tradycji uświęconej przez Koran. Od czasu do czasu jakaś "kuzynka" albo "pomoc domowa" skorzysta że jest w Europie i ucieknie.

Kiedyś dostałem manifest jakiegoś zoofila który usiłował przekonać mnie że zoofilia to też pełnoprawna orientacja seksualna - argumentował to faktem że w Szwecji zoofilia i kazirodztwo były od 80 lat wykreślone z kodeksu karnego... (teraz Szwedzi przywracają karanie zoofilii ale ...w obronie praw zwierząt).

Są rasiści - którzy uważają inne rasy za gorsze a w kociołkach im zdrowo nie gotuje bo oprócz tradycyjnych ras oraz Żydów i Cyganów wyróżniają jeszcze "rasy błotne" - tzn Europejczyków bardziej śniadego koloru...

Są polscy naziści - którzy uważają że hitler miał rację się tylko głupio pomylił i eksterminował Polaków bo nie wiedział jak bardzo by mu się przydali w budowie Rzeszy sięgającej po Ural...

Są zwolennicy narkotyków miękkich i twardych.

Są kluby samobójców.

Są stowarzyszenia gwałcicieli (w Japonii) którzy swoje "dokonania" filmują i wrzucają w sieć...

W USA była grupa (subkultura) gejów którzy poddawali się auto-kastracji...

Generalnie wszystko co rodzi się w mule dennym wypływa czasem przez net na powierzchnię...

Od czasu do czasu zwolennik takich poglądów zaspamuje net albo jakieś forum. Jeśli zaczynamy z takim gadać to zasypie nas lawiną "argumentów" przepisanych z organizacyjnych zinów. Ale zazwyczaj nikt z takim w ogóle nie gada. Bo i po co? Ludzi którzy tak przeginają ignoruje się, albo w razie zwiększonej namolności banuje.

*

Zwolennicy aborcji cieszą się po prostu chwilowo nadmierną pobłażliwością.
Ich zbyt łatwo osiągniętym sukcesem jest fakt że w ogóle próbujemy z nimi gadać zamiast od razu wrzucić do jednego worka z nazistami, pedofiliami i kanibalami.


*

Jakieś 250 lat temu mniej więcej wtedy gdy moi przodkowie otwierali pierwszy warsztat szewski w Wojsławicach wybuchł światowy skandal.

Jezuici w redukcjach paragwajskich (piękny film "Misja" z R.de Niro) wpadli na pomysł by kilku najbystrzejszych Indian wyświęcić na diakonów. Dopóki Indian tylko nawracano autorytety moralne patrzyły przez palce. Ale Jezuici "przegięli"...

Wybuchła dysputa filozoficzno-teologiczna która przetoczyła się najpierw przez zakon potem przez cały świat. Trwała około 50 lat. Dwa pokolenia wybitych myślicieli walczyły ze sobą mnożąc argumenty i zbijając je kontrargumentami. Dysputa sprowadzała się do problemu: czy Indianie są ludźmi. Czy są do końca ludźmi. Czy nawet jesli mają dusze to są to dusze tak dobrej jakości co u białych.

50 lat sporu. Najwybitniejsi teologowie, filozofowie, naturaliści. Wreszcie doszli do budującego wniosku - na diakonów wyświęcać - pozwalamy, ale (tu lista warunków dla kandydatów)...

Zwyciężyło człowieczeństwo.

W międzyczasie spalone redukcje zdążyła zarosnąć dżungla ale za to na podstawie nowego prawa zaczęto wyświęcać w Peru i Meksyku. I szybko zapomniano że - "tylko na diakonów")

Pierwszy Murzyn został wyświęcony na księdza w ogóle w roku 1886-tym (choć był przecież przez cały czas precedens - chrześcijańskie cesarstwo Etiopii)

Dziś najbardziej zapiekły naziol-rasista uznaje że Żydzi, Murzyni, Indianie etc. ludźmi jednak są tyle że "gorszymi".

Myślę że za kolejne 100 lat tak właśnie będzie się patrzyło na nasze spory odnośnie aborcji. Zwolennicy aborcji wyjdą na ciemniaków i bandziorów, przeciwnicy na tych którzy ustrzegli depozytu człowieczeństwa.

Myśl na nowy rok...

Gdyby ludzie starali się zwyczajnie dorównać swoim pradziadkom, gdyby dokładali starań by nie splamić nazwiska odziedziczonego po dziadku - kowalu, czy babce - krawcowej świat stałby się lepszy.

O nadwyżkach kasy

                A swoją drogą gdyby tak niemcy zamiast fundować socjał Turkom ufundowali renty swoim ofiarom – Polakom którzy przeszli przez obozy koncentracyjne, stracili bliskich, lub byli wywiezieni na roboty do „Reichu”?

Nieustające pasmo "sukcesów"

                W chwili gdy po niespełna dwu latach "nieuolnych" rządów kaczyści oddawali władzę PKB III RP wynosił 540 miliardów dolarów. Dziś po 6 latach "sukcesów", "wzrostu gospodarczego" i „zielonej wyspy” nasz PKB wynosi 490 miliardów dolarów. (przy czym dolar uległ sporej inflacji w porównaniu do koszyka walut). Co pan na to panie premierze?