BLOG

wedrowycz banner1

O rakietach

            Nie obronimy się przed Rosyjskimi rakietami – ostrzega Gazeta Polska. Nie mamy systemów przechwytywania. Zniszczenie nadlatujących pocisków siłami artylerii naziemnej jest bardzo mało prawdopodobne. Zniszczenie siłami lotnictwa wymagałoby czasu na poderwanie maszyn i precyzyjnych namiarów gdzie szukać celu. Największe szanse dawałoby nam ziszczenie rakiet na platformach startowych – na to brak nam jednak środków technicznych.

            W tej sytuacji w razie ataku pozostaje nam jedynie uderzenie odwetowe – ale nie mamy czym…

Za państwowe...

            Pierwsze rozgrywki piłki kopanej odbywały się w Krakowie na odpowiednio przygotowanych łąkach a jedynym wydatkiem były piłki i jednolite stroje dwa dwu drużyn. Zabezpieczenie spokoju w okolicy zapewniał stójkowy. Oczywiście piłka nożna to był margines, drobna rozrywka dla plebsu prawdziwe emocje sportowe generowały raczej zawody wioślarskie. Poważna organizacja sportowa - jaką był „Sokół” utrzymywała się z dobrowolnych datków i składek członkowskich, a siedziby w trzech zaborach budowali sobie sami – w czynie społecznym.

*

            Od tamtego czasu minęło raptem nieco ponad sto lat. Nasz sport to obecnie beczka bez dna a przy okazji fantastyczna maszynka do kręcenia lodów na tysięcy drobnych pluskiewek. Dziś w Krakowie stoją dwa gigantyczne stadiony w odległości kilkuset metrów, z których każdy kosztował setki milionów złotych – wyłożonych z państwowych pieniędzy. Piłkarze dostają wysokie pensje – w zasadzie cholera wie za co – bo wyniki sportowe mamy mizerne. Do tego jakość produkcji piłkarzy krajowych jest mizerna – trzeba co i rusz kupować jakiegoś za granicą. Mimo tej mizerii produkcji krajowej trenerzy zarabiają krocie, a od czasu do czasu i trenerów kupuje się za granicą…

            Do zapewnienia porządku podczas meczu potrzeba dziesiątków ochroniarzy i setek gliniarzy, którym też trzeba zapłacić ekstra... Gigantyczne pieniądze topione są we wszelkiego rodzaju wyjazdach zagranicznych. Drużynie towarzyszy sztab działaczy sportowych, trenerów, masażystów, dietetyków…

            Ukoronowaniem tej hucpy było euro 2012 – impreza „sportowa” która wywaliła do góry nogami ekonomie 38 milionowego kraju, podniosła bezrobocie o ok 400 tyś zniszczonych miejsc racy i na wiele sposobów straszliwie dopiekła finansowo całemu społeczeństwu… Nawiązując do wcześniejszego wpisu - tego o podatkach: każdy pracujący Polak oddał na te głupoty średnio ok. 4 tyś zł. Rodzina gdzie pracuje oboje rodziców – 8 tysięcy. Niemal wszyscy okradzeni podatnicy wydaliby te kwoty inaczej. Władza nie miała żadnego prawa odbierać nam tych pieniędzy. 

*

            Towarzystwo wioślarskie jeszcze istnieje…

Credo podatkowe

To Mężczyzna ma za zadanie utrzymać rodzinę i zapewnić jej byt - zatem zarabia pieniądze. Kobieta powinna pracować tylko w sytuacji gdy sprawia jej to przyjemność, służy rozwojowi intelektualnemu, ewentualnie zabija nudę. Sytuacja w której kobieta z przyczyn stricte ekonomicznych musi odstawić dzieci do przedszkola i iść do pracy wbrew swojej woli to PATOLOGIA. (a czasy parszywe wiec niestety jest to powszechne…) Prawo pozostania w domu przy dzieciach to prawo porównywalne z prawami człowieka.

Zarobione pieniądze są własnością rodziny. W pierwszej kolejności powinny służy zaspokojeniu jej potrzeb. Dla chronienia tej zasady powinna istnieć konkretna kwota wolna od podatku.

Nadwyżki pieniędzy mogą posłużyć dla wsparcia bliskich i dalszych krewnych, przyjaciół, wreszcie członków wspólnoty lokalnej (np. przewlekle chorych parafian wskazanych przez proboszcza, czy gminnego stypendium dla zdolnych uczniów). Dla zabezpieczenia swobody wydatkowania pieniędzy na takie cele powinna być ulga podatkowa

Przy okazji rodzina wydatkując pieniądze zapewnia miejsca pracy ludziom wytwarzającym produkty i usługi które ci ludzie uważają za potrzebne – zatem w interesie państwa jest pozostawienie im jak najwięcej w kieszeni. Temu celowi powinna służyć górna granica podatkowa – np. nikt nie płaci więcej niż 50 tyś rocznie.

Istnieją pewne cele nadrzędne na które pieniądze też musza się znaleźć. Utrzymanie wojska, policji, dyplomacji (choć jak patrzę na naszych „dyplomatów” to nie upieram się przy tym…) etc. To powinny regulować podatki pogłówne. Tysiąc obywateli utrzymuje jednego żołnierza i 3 przeszkolonych członków OC. Kwoty – po kilkanaście zł miesięcznie od głowy.

*

System podziału pieniędzy sprowadzający się do ciągu: najpierw na rodzinę, potem kolejno: na bliskich, na przyjaciół, na sąsiadów, a na końcu na obcych, ochroniłby nas przed obecną sytuacją gdy rząd spycha cięzko pracujących obywateli w nędzę, a jedocześnie daje zasiłki kompletnym menelom…

Przeciw Rosji

                Na Rafale Ziemkiewiczu tzw. „prawica” wiesza ostatnio wszystkie psy. Poszło o jego artykuł w Gazecie Polskiej w którym wzywa do realnego spojrzenia na Ukrainę i przypomina czym skończył się nasz entuzjazm do ekipy Juszczenki.

                R.A.Z. ma oczywiście sporo racji – a zarazem tu i ówdzie się myli. Faktycznie na Ukrainie obecnie ciężko znaleźć kogoś z kim warto by rozmawiać, a masy ludzi ma majdanie w Kijowie dopiero czekają na swego wodza. Oni już wiedzą że chcą do UE, wiedzą też że nie chcą Jakunowycza. Brak jednak zdecydowanego „centrum” - przywódcy protestu – rewolucję usiłują rozegrać dla siebie różne ugrupowania.

                Z drugiej strony w okresie przedakcesyjnym i w Polsce trudno było znaleźć partnera godnego współpracy – eurokomisarze musieli robić geszeft z wyjątkowo paskudnymi i porażająco głupimi postkomunistami…

                R.A.Z. Podkreśla też że UE de facto olewa Ukrainę równo – na razie za podpisanie umowy stowarzyszeniowej zażądano od Kijowa daleko idącej uległości. Wypuścić J.Tymoszenko, wprowadzić debilne przepisy antydyskryminacyjno-równościowe. Tymczasem ta umowa to tylko papier z którego nic nie wynika - podobne umowy UE ma np. z Chile. Zaoferowano zdesperowanym Ukraińcom bardzo drogie gruszki na wierzbie…

                Z drugiej strony bez tego pierwszego kroku nie będzie kolejnych. Czy Ukraina powinna znaleźć się w UE? To dobre pytanie. Na pewno trzeba wyrwać ją z uścisku Rosji. Tylko czy Polska ma tu w ogóle możliwości jakiegokolwiek działania? Polityką zagraniczną UE zawiadują kraje od nas potężniejsze. Nasze władze nie mają żadnego pomysłu na prowadzenie polityki wschodniej.

                W tej sytuacji wizyty na majdanie ludzi takich jak J.Kaczyński czy G.Saakaszwili to ważny sygnał dla Ukraińców: powiedzenie wprost: nie jesteście sami. Z drugiej strony to gest podnoszący na duchu – ale pusty – nie pójdą za nim żadne czyny bo J.Kaczyński to lider opozycji. Cokolwiek mógłby zrobić dla Ukrainy tylko w przypadku mocnego zwycięstwa w wyborach – a na to się raczej nie zanosi.

                Jest i jeszcze jedna strona medalu. Co robić jeśli dla wyrwania Ukrainy z uścisku Rosji trzeba będzie się sprzymierzyć z nobanderowcami? Taki sojusz budzi zrozumiałe opory i obawy… Jest ryzyko że my wyciągniemy rękę a oni przyjmą pomoc ale nie pomyślą nawet o wdzięczności…

               

Cnota wszechpolska

                Nieszczęsne sieroty po R.Giertychu – Młodzież Wszechpolska pod wodzą Winnickiego pozazdrościli odlotu Ruchowi Narodowemu i przypuścili własny atak na PiS. Tym razem brawurowo zestawili postaci W. jaruzelskiego i L. Kaczyńskiego uznając podpisanie Traktatu Lizbońskiego za czym równie zdradziecki co wprowadzenie stanu wojennego.

                Pomijam kwestię oczywistą – stan wojenny był zbrodnią ale paradoksalnie nie był żadną „zdradą” Jaruzelski był komuchem i pachołkiem Moskwy, a ani PZPR ani interesów ZSRR nie zdradził…

                Co do Traktatu Lizbońskiego – uważam jego podpisanie po tym jak Czechy odmówiły za gruby błąd polityczny. Należało uznać że dokument jest martwy i wrócić do negocjacji. Za podpisanie zażądać twardo: skoro wam zależy to dawajcie dużo więcej konfitur…

                Z drugiej strony unia zażądała podpisania, naciskała, obiecywała, straszyła, wreszcie wszyscy podpisali. I co? I nic… De facto nie zmieniło się kompletnie nic. Szczerze powiedziawszy mnie to dziwi…

                Z trzeciej strony Lech Kaczyński był pod podwójną nieznośną presją. Naród w referendum wyraził wolę wejścia do UE, sondaże wskazywały na miażdżącą przewagę zwolenników ratyfikacji dokumentu. Prezydent mógł uznać: taka jest wola narodu. Oczywiście dziennikarskie i parlamentarne hieny tylko czekały by Go zarąbać w razie gdyby nie podpisał…

                Tak czy siak – wszechpolacy podobnymi aktami blokują sobie na zawsze drogę do koalicji z PiS. I obawiam się że nic im to nie da – bo PO ich nie przygarnie. I cnotę stracą i rubla nie zarobią jak mówi nomen omen rosyjskie przysłowie.

o prawie do lęku

                Ludzkość przetrwała dzięki temu że odczuwa strach i nieufność. Że potrafi rozeznać tak realne niebezpieczeństwo jak i potencjalne zagrożenie. Że potrafi przewidywać i planować. Że umie od czasu do czasu zniszczyć zło w zarodku. Że poza działaniami represyjno-odwetowymi potrafi też myśleć w kategoriach prewencji.

                Istniejemy bo nasi przodkowie byli tchórzami i umieli w razie drastycznej przewagi wroga schować się ukryć, przeczekać. Umieli też dochować tajemnic, nie zdradzali nikomu sekretnych przejść i kryjówek. Byli zdolni do forteli i podstępów. Umieli też w konkretnych okolicznościach przełamać swój strach i zadać niespodziewany cios triumfującemu wrogowi.

                Żyjemy bo nasi przodkowie nie ufali obcym. Nie zgłaszali się dobrowolnie na roboty do niemiec. Nie wierzyli w zapewnienia oficerów sowieckich, hitlerowskich, upowców. Ukrywali żywność. Kopali skrytki pod domami i stodołami (w takiej właśnie mój dziadek ukrywał trójkę żydowskich dzieci). Bo wiedzieli że czasem trzeba rzucić wszystko i uciekać z rodziną do lasu.

                Umieli też stworzyć i obronić niewielkie enklawy względnego bezpieczeństwa. Budowali mury miejskie, dodawali cegieł by ściany domów były grubsze, wstawiali okute drzwi, opłacali uzbrojonych pachołków strzegących bezpieczeństwa zbiorowego. Drobni rzezimieszkowie byli karani. Poważni przestępcy – likwidowani. Ale równie ważna była prewencja. Obserwowanie osobników obcych. Dozorcy w bramach kamienic. Staruszki tkwiące w oknach obserwujące ulicę. Zamykanie bram miasta na noc. Zakładanie zajazdów poza murami…

                Dziś odbiera nam się brutalnie prawo do strachu. Ksenofobia jest piętnowana. Jest piętnowana mimo ataków terrorystycznych na terenie Europy, mimo płonących samochodów na przedmieściach Paryża. Jest postawą naganną choć obcy coraz częściej mordują ludzi na ulicach miast zachodniej Europy. Opłacani przez nas pachołkowie boją się interweniować gdy grozi im oskarżenie o rasizm, bo potencjalny przestępca nie wygląda na Europejczyka.

                Jednocześnie wymaga się od nas otwartości. Wymaga się od nas tolerancji dla wszelkiej maści podejrzanych typków bo to „uchodźcy”, imigranci, geje, turyści etc. Z dnia na dzień system bezpieczeństwa wypracowany przez stulecia zostaje zredukowany do domofonu na klatce i mocniejszych drzwi w mieszkaniu.

                Może pora powiedzieć wprost: ksenofobia jest cnotą. Nie każdy obcy to terrorysta ale pora wreszcie na odrobinę rozwagi. Pewne drzwi powinny pozostać zamknięte. Kolor skóry, wyznanie czy orientacja seksualna nie mogą być automatycznie carte blanche dla każdego podejrzanego typka. MAMY PRAWO SIĘ BAĆ.

O fabrykach

                Volkswagen wybuduje w Polsce fabrykę za miliard euro. To wspaniale ale… Za kasę wtopioną w EURO 2012 moglibyśmy bez szkopskiej łaski postawić 20 takich fabryk – tyle że Polskich. A gdyby zaprzestać bezmyślnego wypłacania wyłudzanych rent 2 milionom zdrowych byków rocznie stawialibyśmy 6 kolejnych…

Kapitulacja

                Katolicka szkoła w USA miała belfra geja. Tolerowano go długie lata (cholera wie dlaczego…) wreszcie po tym jak zawarł związek ze swoim kumplem uznano że przegiął ostatecznie i zwolniono go za złamanie umowy o pracę. Teraz szkoła ma kłopoty – z całego kraju docierają głosy oburzenia. Władze szkoły tłumaczą się głupio że zwolniły kolesia za złamanie umowy a nie z przyczyn homofobicznych…

                Moim zdaniem to już kompletna kapitulacja… Powinni postawić sprawę twardo: to jest szkoła wyznaniowa. Działa na tej samej zasadzie co żydowskie jesziwy czy muzułmańskie medresy. Kto chce się w niej zatrudnić musi to zaakceptować. Nasza polityka zatrudnienia wymaga realizowania nakazów religii. Łamiących zasady religii wywalamy dyscyplinarnie. To wolny kraj zatem każdy komu się to nie podoba i nęka nas jakimiś protestami będzie miał założoną sprawę karną o prześladowania religijne.

                Zrozumiały niepokój budzą dwa fakty: po pierwsze nieliczne agresywne grupki przedstawiające się jako mandatariusze środowisk „postępowych” – wyznawcy najbardziej toksycznych ideologii pchają się drzwiami i oknami wszędzie tam gdzie ad definitione nie będą i nie mogą być mile widziani. Co głęboko zdumiewające władze występują miękko – z niezrozumiałych przyczyn traktują poważnie nawet kompletnych idiotów - tym samym legitymizując ich środowiska. Dobrym przykładem jest instalacja tzw. gender studies na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

                Po drugie ta ofensywa nie napotyka na zdecydowaną i konkretną kontrakcję. Nieliczne jednostki próbujące jeszcze stawiać opór nie mogą liczyć na solidarność i wsparcie innych środowisk „konserwatywnych”. Jak tak dalej pójdzie doczekamy jeszcze kar za pedo-fobię.

Gyby jaruzel miał jaja...

                Co roku gdy mija rocznica stanu wojennego nachodzi mnie refleksja. Co by było gdyby… Gdyby w Jaruzelskim odezwała się krew przodków – powstańców styczniowych. Gdyby wspomniał swojego ojca – zamęczonego przez Sowietów na Ałtaju… Gdyby raz w życiu poczuł się Polakiem.

                Rok 1981 mógł wyglądać inaczej… Stan wojenny …ale „na odwrót”. Internowanie szefostwa ubecji i najbardziej betonowych komuchów. Mobilizacja wojska, koncentracja na granicach by zneutralizować ewentualne próby interwencji sowieckiej. Stworzenie rządu koalicyjnego początkowo PZPR-Solidarność, potem wolne wybory. Wobec tak poważnego wyłomu w bloku sowieckim byłaby szansa na daleko idącą pomoc zachodu. Może na wstąpienie do EWG ok 1984-roku.

                Zaoszczędzone lata… Prawdopodobnie zagrożenie ekspedycją karną ZSRR wymusiłoby ściągnięcie do Polski znacznych sił USArmy. Pod kontrolą Amerykanów ubecji byłoby dużo trudniej kraść. Amerykańska kolonizacja, dedukując z licznych przykładów historycznych. byłaby czymś zupełnie innym  niż kolonizacja przez niemców którąmamy za oknem... 

Chyba jestem pedofobem...

                Transwestyta używający ksywy „Jej Perfekcyjność” deklarujący się publicznie jako …pedofil (sic!!!) został …polskim wysłannikiem na posiedzenie Rady Europy. To dziwne gremium będzie obradować nad ważkim problemem przeciwdziałania wykluczenia społecznego jemu podobnych…