BLOG

wedrowycz banner1

Zamach na harcerstwo

                „Ruch plastikowego” wraz z PO szykują bezprecedensowy zamach na harcerstwo. Zgodnie z planowaną ustawą ZHR – odwołujący się wprost do wartości chrześcijańskich prawdopodobnie zostanie albo upokorzony albo wręcz zdelegalizowany. Szczegóły tu:  http://niezalezna.pl/41054-tusk-i-palikot-chca-zlikwidowac-katolickie-harcerstwo

                W latach 50-tych podejmowano już próbę zawłaszczenia harcerstwa i przekucia go w szkołę janczarów. Zastąpiono krzyż harcerski tzw. „czuwajką”, zmieniono status, wyrzucano niedobitki przedwojennych instruktorów. Po kilku latach na fali odwilży po śmierci stalina wycofano się z tego. Liczba około 3 tysięcy działaczy harceskich skazanych w tym okresie za działalność „antypaństwową” pokazuje skalę oporu przed sowietyzacją organizacji.

                ZHR jest dla lewicy solą w oku. Przypomnę tylko dla porządku że organizacja ta powstała kompletnie „od czapy”, grając na nosie totalitarnemu państwu. Na początku lat osiemdziesiątych gdy ZHP degenerowało się w oczach, doszło do buntu grupy instruktorów pragnących powrotu do dawnych ideałów harcerskich. Ferment trwał przez całą dekadę, postawały niejawne struktury wreszcie „nielegalne” nie kontrolowane przez władzę drużyny. Nie wiadomo jak się obecna zadyma skończy – trzeba jednak być gotowym na naprawdę różne scenariusze, z koniecznością ponownego powołania struktur niejawnych włącznie.

                Z teologicznego punktu widzenia widać wyraźnie jak bardzo diabłu i jego sługusom brakuje mocy twórczej. Ateiści najwyraźniej nie są zdolni do wymyślenia własnej atrakcyjnej organizacji młodzieżowej. Dysponują dostępem do gigantycznych pieniędzy ale nie potrafią ich użyć by zrobić coś własnego. Nie są w stanie skopiować nawet sowieckich organizacji pionierskich czy komsomołu. Nie potrafią odtworzyć idei przedwojennego czerwonego harcerstwa. Umieją tylko ukraść coś co zbudowali inni. Napluć do cudzej zupy, zniszczyć, rozwalić i podeptać efekty cudzej pracy. I znowu wraca kwestia audytu. My - potomkowie gospodarzy tej ziemi możemy zapytać palikota co robił jego dziadek w czasie wojny. tuska pytać nawet nie musimy...

Marząc o księżniczkach

                Obejrzałem sobie film „John Carter” – ekranizację „Księżniczki Marsa” Edgar Rice Burroughsa. Zrobiona niezwykle widowiskowo, ale faktycznie muszę zgodzić się z czytanymi kiedyś recenzjami – jakby nie wszystko do końca „zagrało”. Może gdyby scenografia „marsjańska” poszła bardziej w kierunku steampunka? Urządzenia techniczne wyglądają jakoś tak właśnie nazbyt technicznie. Nazbyt nowocześnie? Nazbyt ziemsko?

                Księżniczka kompleeeeeetnie moim zdaniem nie trafiona. Może gdyby obsadzili w tej roli trochę młodszą dziewczynę? A może blondynkę? (Obejrzałem trajler innej ekranizacji „Princess of Mars” z 2009-tego. Tam dali księżniczkę blondynkę, za to główny bohater z gębą nader paskudną i też mi nie pasuje). Kobitka gra dobrze, wygląda w porządku, w sam raz na księżniczkę, wojowniczkę i naukowca w jednym – ale czegoś jakby brakuje. A gdyby dali rezolutną 16-latkę która lepiej by wyglądała w roli ofiary zaaranżowanego małżeństwa z odwiecznym wrogiem jej miasta? Nie wiem. Może zresztą niepotrzebnie się czepiam – to pewnie po prostu zderzenie młodzieńczych wyobrażeń z wizją reżysera.

                Od strony fabuły na ile pamiętam pierwowzór są zmiany. Trzeba przyznać – zakończenie świetnie przerobili i podkręcili – tu jestem wręcz oczarowany elegancją i prostotą zamknięcia wątków!

Kraj nasz biedny ale...

http://www.fronda.pl/a/prymas-wyszynski-na-3-maja,27919.html

Mocne słowa Prymasa - dające do myslenia i dziś...

Polecam

O domkach

Cholernie fajny videoblog podróżniczy pokazujacy jak w USA można kupić  sobie chałupę - przyczepę.

Jak to wygląda w środku, jaką ma powierzchnię i ile kosztuje. Polecam!

http://www.youtube.com/watch?v=mg6nLGQCLEo

Link przesłał Renek - dziękuję. 

zaduma nad lekturą

                Czytam córce „Małą księżniczkę”, przy okazji przypominam sobie szczegóły i mam znowu dziwne deja vu. Głowna bohaterka negatywna, właścicielka szkoły Panna Minchin – zimne, wyrachowane, sadystyczne babsko z lizusowatym uśmiechem… Przez 3 ciężkie i długie lata miałem wychowawczynię wypisz wymaluj jak ona…

Widziałem orła smak...

                Za komuny gdzieś około roku 1986-tego moi Rodzice dokonywali jakiegoś drobnego zakupu w Pewexie. Ponieważ zostało im 70 centów reszty kupili za to tabliczkę czekolady. Gdy w domu rozpruliśmy papierek okazało się że czekolada jest biała. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy takiego dziwa, ani o nim nie słyszeliśmy. Skosztowaliśmy i okazało się że wszystko gra. Czekolada smakowała jak czekolada, tylko kolor nie ten. Zapewne wykonano ją z tłuszczu pozyskanego z niepalonych ziaren kakaowych.        

                Obecnie produkowana biała czekolada to jakieś słodkie lepkie świństwo robione sądząc po smaku z mleka w proszku. Z czekoladą ani kakałem nie ma chyba nic wspólnego. Panie prezydencie, a jak smakował orzeł?

Rosół z orła

                Pan „prezydent” komorowski z okazji święta flagi urządził wczoraj „festiwal radosnego & nowoczesnego patriotyzmu”. Zaczynam żałować że mnie tam nie było – bo zdaje się taki obciach i blamaż widzi się nawet u nas nie często…

                Impreza zrobiła mega klapę. Wszystkie psy powiesili na niej i zwolennicy i przeciwnicy a w necie szyderstwo wzbiło się na poziomy wręcz niebosiężne. Ludzi przyszło ponoć mniej niż pracuje w „wyborczej”. Dostarczone przez organizatorów flagi były biało–różowe. Rozdawane gadgety – kompletna tandeta. Pomysł zrzucania ulotek z helikopterów – idiotyczny – zaśmiecili zdrowo teren a sporo spadło na dachy i już na nich zostało. Finałem miała być kolektywna konsumpcja orła z białej czekolady. Ptaszydło od przodu przypominało pingwina (ciekawe bo z boku wszystko ok.!). Na głowie nie miało korony. W dodatku tkwiło szponami w czekoladzie brązowej co kojarzyło się khm… dość jednoznacznie.

                Jakby tego było mało orzeł wbrew zapowiedziom …nie został nawet zjedzony. Zawędrował na dziedziniec pałacu namiestnikowskiego pod ochronę BOR-u za lud na osłodę dostał po torebce czekoladek. Co będzie z nim dalej – nie wiadomo. Czy to pan „prezydent” okaże się skrytym orłożercą?

Ech, wakacje...

Patrzyłem sobie na fotki z wypraw, wybierałem co wrzucić do galerii i naszła mnie nostalgia. Odpaliłem mapy internetowe i popatrzyłem na zdjęcia satelitarne Bodo. Miejsce gdzie stałby dom Tomasza Paczenki odwiedziłem w 1999 i 2002. Wtedy teren był plantowany – robili tam potężne plateau. Obecnie w opisie zaznaczono tam jakiś obiekt sportowy ale wszystko wygląda jak porzucone w połowie prac.

                Trzeba będzie pojechać na północ. Złożyć jakiś kwiatek na grobie Astrid Lindgren. Odwiedzić Sunne gdzie żyła Selma Lagerlöf, zwiedzić Vadstenę. Wtulić się w fotel lotniczy w nocnym pociągu z Oslo do Bergen... Ech.

Szkocka wycieczka

                Szkocja wymyśliła że wyda pół miliona eurosów by wysłać z każdej szkoły po dwoje maturzystów by zobaczyli Auschwitz. Dzięki temu że wrócą i opowiedzą kolegom co widzieli łatwiejsza stanie się walka z nacjonalizmem, rasizmem, ksenofobią i nietolerancją.

                Hmmm… Pomysł wydaje mi się zasadniczo dobry – ćwoki z zachodu powinny zobaczyć jak wyglądała okupacja na naszych ziemiach. Powinny też zobaczyć jakie są realne skutki socjalizmu.

                Boję się jednak że program wycieczki będzie inny. Tradycyjnie skupi się na martyrologii Żydów, a o programie NSDAP i związkach nazizmu z marksizmem nikt nie wspomni, ale będzie dobrze gdy „turyści” dowiedzą się że naziści w tym „polskim obozie” mówili po niemiecku…

                Dodajmy jeszcze że Auschwitz 1 to miejsce faktycznie przerażające i budzące refleksję, ale prawdziwą fabryką śmierci było Auschwitz-Birkenau – a tam pozostało niewiele – krematoria i komory gazowe niemcy wysadzili w powietrze. Czy fundamenty i stosy gruzu nawet opatrzone tablicami z rekonstrukcją rysunkową przemówią do wyobraźni?

                Co do efektów zakładanych – jestem dziwnie spokojny że będą zerowe. Ksenofobia jest stanem naturalnym – lęk przed obcymi wykazują już niemowlęta i tego nikt nas nie oduczy. Jesteśmy nieufni jako jednostki i jesteśmy nieufni jako społeczeństwo będące sumą tych jednostek. Im słabsze jest nasze państwo tym większa jest nasza nieufność – bo skoro władza o nas nie zadba musimy zagrożenia przewidywać sami. Szkoci przybędą z kraju totalnie rozbrojonego, sterroryzowanego przez polityczną poprawność, w którym wszelkie mniejszości etniczne mają status świętych krów.

                „Rasizm” występujący w szkockich szkołach to naturalna reakcja autochtonów zagrożonych fizyczną agresją ze strony muzułmańskich gangów – a na to żadna wycieczka nie pomoże. Co gorsza wizyta w obozie może niejednemu przestraszonemu przez „śniadolicych” Szkotowi podsunąć pomysły zgoła odwrotne…

Lista lektur

Wyskoczyłem do Ikei, kupiłem regalik, zrobiłem porządki w swoim kąciku. 36 książek do pilnego przeczytania w tym dwie po ukraińsku.