BLOG

wedrowycz banner1

Trzy guziki z rozporka

                Wieści z ostatnich dni.

                -Prominenci platformy „obywatelskiej” korzystali z usług firmy „cateringowej” oferującej kelnerki toples, sushi podawane na nagiej kobiecie oraz temu podobne rozbierane atrakcje. Za usługi płacili z pieniędzy podatnika – więc się rypło.

                -Rzecznikowi praw dziecka za doradcę służył zwolennik pornografii i producent filmów sado-maso (ciekawe swoją drogą co też mu doradzał). Doradcę opłacano z pieniędzy podatnika – więc się rypło.

                -Kolejna afera rozporkowa w policji. Jakiś pan policjant pozazdrościł celebrytom sushi i sado-maso, ale z braku laku bunga-bunga wypadło skromniutkie i siermięzne - zaczął się dobierać się do umysłowo opóźnionej 14-latki. Dziewczyna swój rozum jednak miała bo też się rypło.

zrobiła swoje, ale jeszcze popracuje

                Katarzyna W. szerzej znana jako „matka Madzi” została oskarżona o umyślne morderstwo córki, w dodatku zaplanowane i dokonane ze szczególnym okrucieństwem. Ekspertyzy są miażdżące. Kobiecie grozi dożywocie. Sprawa ta rozdmuchana w mediach do absurdu świetnie posłużyła PO do przykrycia prac nad wydłużeniem wieku emerytalnego oraz paru pomniejszych afer. Zapewne dlatego ekspertyzy tak dłuuuugo trwały. Przewiduję że kotlet ten zostanie jeszcze odgrzany przed wyborami – np. w postaci procesu jej partnera życiowego „w związku z odkryciem nowych okoliczności”.

zagadkowa rozróba...

                Wczoraj doszło do zagadkowego aktu homofobii. Ktoś podobno dał w zęby posłowi biedroniowi. Albo go spoliczkował. Albo nakopał w rzyć. Przybyły patrol policji szybko ujął sprawcę który spędził noc w komisariacie. Podobno była to kobieta. Albo biła kobieta, ale ujęto sprawcę płci męskiej. (hmm… czyżby środowisko LGBT miało już biedronia dość?) Do tego pobity nie potrafił wskazać urazów będących wynikiem pobicia. 

                Ech dziennikarze – rozumiem że przyszedł rozkaz walczyć z ciemnogrodem i bronić sponiewieranego posła – ale u diabła przed łgarstwami trzeba ustalić zeznania. Ośmieszacie się…

*

Portal niezalezna.pl ustalił że zatrzymano kobietę i towarzyszącego jej mężczyznę, który chyba jednak posła nie bił, bo był tak pijany że przesłuchanie okazało się niemożliwe. Są też zeznania grupy ludzi towarzyszących biedroniowi.

*

Czyli co? Jedna kobieta łala posła podjudzana przez towarzysza (który też by bił ale ledwo trzymał się na nogach) a kilku zdrowych gejów nie było wstanie powstrzymać furii tej Horpyny?  Na szczęście biła widowiskowo ale niezbyt mocno - ślady nie zostały...

Choroba duszy

                W sieci kolejne artykuły o Broad Peak – padają poważne zarzuty wobec Adama Bieleckiego – na gazeta.pl jeden z alpinistów wypomina mu że już dwukrotnie porzucał w górach słabnących towarzyszy (skończyło się szczęśliwie – na odmrożeniach i amputacjach). Wspomniał też jakie zasady obowiązują w Czechach.

                Wygląda niestety na to że złamano standardy etyczne: po zdobyciu szczytu zabrakło elementarnej solidarności. Jeden z wspinaczy osłabł, drugi został by mu pomagać, a dwaj pozostali olali ich i pognali jak kozice w dolinę…

                Najsmutniejsze że mimo wychodzenia na jaw szokujących szczegółów na forach internetowych większość bezrefleksyjnie usprawiedliwia tych którzy przeżyli. Dla ogromnej masy internetowych trolli porzucenie towarzyszy na śmierć jest całkowicie dopuszczalne. Moim zdaniem to objaw jakiejś poważnej choroby toczącej społeczeństwo.

A tak na marginesie: 

                W 2003-cim roku w Tatrach doszło do tragedii. Schodząca lawina uderzyła w grupę licealistów idących na Rysy. Zginęło 8 osób - grupa nastolatków i towarzyszący im student - członek grupy taterniczej. Ocalał organizator, belfer geografii Mirosław Sz. Postawiono go przed sądem, za nieumyślne narażenie grupy i złamanie wielu zasad „górskiego BHP” skazano go na rok odsiadki w zawieszeniu na cztery lata. Pamiętam też dziwne ploty które krążyły potem wokół osoby nauczyciela, który miał jakoby flirtować z uczennicami i zbierać ich zdjęcia niekoniecznie w pełni ubrane…      

                Adam Bielecki – człowiek który prawdopodobnie porzucił towarzyszy na Broad Peak był jego uczniem…

 

O rozłamowcach

                Solidarna Polska i Polska Jest Najważniejsza - to dwa smutne przypadki zagubienia. Przyjmijmy że przywódcy mieli żal do J.Kaczyńskiego o to i owo. Jakieś tarcia mogą wystąpić zawsze. To normalne. W Partiach powstają frakcje czasem dochodzi do rozpadu. Ci działacze wybrali niestety fatalną drogę - trzasnęli drzwiami i jeszcze na odchodnym zrobili kupę na progu. Madia wykorzystały ich niechęć do PiS, pozwoliły wylać kubły pomyj a potem gdy uchodźcy chcieli pomówić o swoich pomysłach kamery i mikrofony wyłączono – „murzyni zrobili swoje na chwałę PO, teraz niech po chichu zdechną”. Czyste szczeniactwo.

                W moim odczuciu powinno to wyglądać inaczej. Miękkie oderwanie. „Mamy trochę inny pomysł. Nie możemy go zrealizować w szeregach PiS, bo koliduje z kilkoma punktami programu ugrupowania. Zakładamy własną partię. Poza tym nic się nie zmienia. Szanujemy naszych byłych towarzyszy, wyślemy prezesowi Kaczyńskiemu kartkę na urodziny, będziemy wspólnie zwalczać koalicję rządzącą, po wyborach chcemy współpracować z PiS na możliwie wielu polach, nie wykluczamy koalicji, rozważymy wspólny start w wyborach.”. PiS też powinno zareagować spokojniej – rozumiemy chłopaki/dziewczęta – idźcie ścieżką – ale prosimy by to była ścieżka obok naszej drogi – cele są wspólne, mamy tylko różne pomysły jak je osiągnąć. Do tego UPR/KNP zamiast "zwalczać PiS" powiny wydać oświadczenie: mamy inne pomysły, ale podoba nam się konserwatywna częśc programu PiS, na tej płaszczyźnie widzimy szanse owocnej współpracy, chcemy też wspólnie walczyć z lewacką ekstremą w która zmienia się PO.  

                W ten sposób na prawicy mogłyby powstać 3-4 silne partie opozycyjne wobec PO. Mogłyby przejąć część elektoratu która „nie wierzy w Zamach Smoleński”, albo „nie lubi Kaczora”. Przy postępującej kompromitacji PO to mogłoby się przełożyć nawet na 60% głosów w nadchodzących wyborach. 

Refleksja z wypadu na prowincję

Władza demoralizuje. Mówi się że władza absolutna demoralizuje absolutnie. Moim zdaniem to zależy od jednostki. Czasem władza niewielka jak odrobina brudu za paznokciem, połączona z odrobiną gotówki i wewnętrznym poczuciem bezkarności wystarcza by wyrósł z tego mały wioskowy hitlerek… Problem w tym że na każdego kozaka znajdzie się większy kozak, a rozmaici lokalni hitlerkowie też czasem nie docenią przeciwnika.

O Zajdlu

                Dostałem wczoraj zaproszenie na galę ogłoszenia nominacji do nagrody im. J.A.Zajdla. po namyśle uznałem że muszę odmówić udziału. Do nagrody tej nominowano mnie dziesięciokrotnie. Raz udało mi się ją zdobyć. Było to dekadę temu… Niestety wokół trybu przyznawania narosło wiele niejasności. Chyba zbyt wiele. Moja chata z kraja.

Taniec szkieletów

                Na cmentarzu w Bykowni – kolejny skandal. Ukraińska ekipa budowlana zabetonowała beztrosko w podstawie pomnika 7 z 21 skrzyń ze szczątkami ofiar NKWD. Powtarzam od lat: Trzeba dokonać ekshumacji totalnej. Wydobyć zwłoki naszych oficerów i ofiar cywilnych. Przewieźć do Polski. Pogrzebać z honorami w specjalnie przygotowanym mauzoleum. Nie wykluczone że identycznie postąpić należy ze zwłokami ofiar rzezi wołyńskiej.

coś pęka

                Coś pęka, grunt ewidentnie usuwa się Platformie Obywatelskiej spod nóg. Najpierw minister Mucha dostała po uszach za dofinansowanie koncertu Madonny z puli pieniędzy na rozwój sportu wśród młodzieży. (moim zdaniem powinna oddać te 8 milionów z własnej kieszeni – może to by ją czegoś nauczyło!) Teraz rodzice dzieci szkolnych pokazali „słowiański gest pokoju” ministerce od edukacji – zebrali 950 tyś podpisów przeciw jej głupim pomysłom. W Warszawie kroi się referendum w sprawie odwołania prezydent Hani-naszej-kochanej Gronkiewicz-Waltz. Bezrobocie rośnie. PKB na 2014 prognozowany jest na poziomie ok 2%.

                Czuję jednak że ubecja stanie na rzęsach by ratować tuska.

Co to są "zyski"?

                Macherzy od reklamowania rządu w pierwszą rocznicę Euro 2012 głoszą że zyski były większe niż przewidziano – sięgnęły ok. 1 miliard 200 milionów złotych. Chwila moment – jakie znowu „zyski”? To raczej przychód. W budżetu państwa w ciągu 4 lat przygotowań wydano 96 miliardów złotych. (Równowartość np. 20 nowoczesnych stoczni, hut, lub fabryk samochodów). Pieniądze od fanów piłki nożnej trafiły do sklepikarzy, hotelarzy, producentów napojów i importerów gadgetów (produkowanych w Chinach). Zważywszy że sieci hoteli podatki płacą na Cyprze a sklepy wielkopowierzchniowe przeważnie korzystają z ulg, sadzą że do budżetu wpłynie nie więcej niż 100 milionów zł podatków. 

                Tym samym wydaliśmy 96 miliardów, do budżetu wrócił 1 promil tej kwoty… Dziennikarzy którzy nazwali to „zyskiem” należy odesłać do szkoły podstawowej – niech im pani od matematyki wytłumaczy to jeszcze raz…