BLOG

wedrowycz banner1

Tylko w Lwowie...

We Lwowie bunt – miejscowy Berkut przeszedł podobno na stronę rewolucji. Jednak są też informacje że płoną koszary tej formacji. Oddział wojskowe obłasti odmówiły wyruszenia na odsiecz Kijowowi argumentując to …brakiem paliwa. W nocy zrabowano magazyny milicji zabierając kaski, tarcze, kamizelki i pałki – miały zostać zwrócone po wygaśnięciu konfliktu „o ile milicja będzie grzeczna” – obecnie milicja melduje o odzyskaniu połowy sprzętu (zapewne odzyskali w wyniku negocjacji). Wedle niektórych polskich źródeł władze miasta oficjalnie wypowiedziały posłuszeństwo rządowi w Kijowie – nie udało mi się tego potwierdzić.

Słowa z Tbilisi

Z przemówienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego - 12 sierpnia 2008 Tbilisi.

 

*

Szanowni Państwo!

Jesteśmy tutaj, żeby wyrazić całkowitą solidarność. Jesteśmy prezydentami pięciu państw: Polski, Ukrainy, Estonii, Łotwy i Litwy. Jesteśmy po to, żeby podjąć walkę. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nasi sąsiedzi z północy, dla nas także z północy, ze wschodu, pokazali twarz, którą znamy od setek lat.

Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy nie! Ten kraj to Rosja. Ten kraj uważa, że dawne czasy upadłego, niecałe 20 lat temu, imperium wracają. Że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Otóż nie będzie. Te czasy się skończyły raz na zawsze. Nie na dwadzieścia, trzydzieści, czy pięćdziesiąt lat!

Wszyscy w tym samym okresie, lub w okresach nieco innych poznaliśmy tą dominację. To nieszczęście dla całej Europy. To łamanie ludzkich charakterów, to narzucanie obcego ustroju, to narzucanie obcego języka. Ale czym się różni sytuacja dzisiaj od tej sprzed wielu lat? Dziś jesteśmy tu razem. Dziś świat musiał zareagować, nawet jeżeli był tej reakcji niechętny. I my jesteśmy tutaj po to, żeby ten świat reagował jeszcze mocniej. W szczególności Unia Europejska i NATO.

Gdy zainicjowałem ten przyjazd niektórzy sądzili, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał. Wszyscy przyjechali, bo Środkowa Europa ma odważnych przywódców. I chciałbym to powiedzieć nie tylko Wam, chciałbym to powiedzieć również tym z naszej wspólnej Unii Europejskiej, że Europa Środkowa, Gruzja, że cały nasz region będzie się liczył, że jesteśmy podmiotem. I my też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!

Byliśmy głęboko przekonani, że przynależność do NATO i Unii zakończy okres rosyjskich apetytów. Okazało się, że nie, że to błąd. Ale potrafimy się temu przeciwstawić, jeżeli te wartości, o które miałaby się Europa opierać mają jakiekolwiek znacznie w praktyce. Jeżeli mają mieć znaczenie, to my musimy być tu, cała Europa powinna być tutaj. Tu są cztery państwa należące do NATO. Jest Ukraina, wielkie państwo.

Jest pan prezydent Sarkozy, w tej chwili przewodniczący Rady Europejskiej, ale powinno tu być ich 27. Wierzymy, że Europa zrozumie Wasze prawo do wolności i zrozumie też swoje interesy. Zrozumie, że bez Gruzji Rosja przywróci swoje imperium, a to nie jest w niczyim interesie.

Dlatego jesteśmy tutaj!"

+++Z Kijowa+++

O 16.45 słuzby medyczne Majdanu szacowały liczbę zabitych dziś na 70-100 ludzi. 

Ministerstwo spraw wewnętrznych Ukrainy podało oficjalnie 67 zabitych - wciagu ostatnich 3 dni - tyle ciał rannych zmarłych w szpitalach przekazano do kostnic. 

Demonstranci przetrzymują ok 67 milicjantów jako "zakladników" - nie wysunęli jednach żadnych żądań. Milicja zapowiedziała że użyje broni ostrej w celu ich odbicia - ale zdaje się nie bardzo wie gdzie ich szukać. 

Portale chrześcijańsie wzywają do postu i modlitwy w intencji Ukrainy. 

Do Kijowa pojechał polski minister S.Z. radek sikorski. Podziwiamy ten bohaterski gest - musial aż przerwać urlop... Ma tam coś doradzać. (może serwilizm wobec rosji? - w tym jest niezły...) W Polsce zaktywizowały się platforma, europa plus i palikociarnia - usiłują się lansować na tle tragedi sąsiadów - ale wygląda to żałośnie i obrzydliwie.   

 

+++Kolejne ofiary w Kijowie+++

                Władze w Kijowie zerwały nocą rozejm, od rana trwają walki uliczne. Spalono 15 samochodów (robota "tituszek") Dziennikarze ukraińscy podają że od kul snajperów zginęło około 25-40 uczestników protestów. Dziennikarze Reutersa widzieli na własne oczy kilkanaście ciał leżących na ulicach. Serwi Ukraińska Prawda podawał ze 11 ciał leży na Majdanie.  

 

We Lwowie wojsko podobno przeszło na stronę opozycji. Łącznie protesty pociągnęły już więcej ofiar niż stan wojenny w Polsce.

Wyimek o pisanu

Też z 2007-mego. 

*

Jak napisać żeby wyjść na intelektualistę...

                Powiem to tak: poziom szczegółowości opisu rzeczywistości trzeba sobie wypracować samemu. To pewna granica - nie wszystko da się ubrać w definicje - niektóre rzeczy trzeba robić na wyczucie. Coś sobie odpuścić, coś pokazać szczegółowo. Zasadniczo to co jest pokazane szczegółowo jest ważne. Jeśli opiszemy korytarz metr po metrze czytelnik do końca książki będzie czekał i dumał do czego ta informacje była potrzebna...

                Zagubiona scena. Nie wiadomo do czego potrzebna. To główna zmora prozy. Także mojej.

*

                Dużo zależy też od czytelnika. Zawsze opisując coś prawdziwego możemy zderzyć się z problemem braku źródeł. (jak ja – pisząc nie wiem czy wydarzenia w Bergen miały miejsce wiosną latem czy jesienią 1559 roku...)(mi cholera pasowała wyłącznie późna jesień)(miałem fart…). Zawsze może nam się trafić maniak który na co dzień czyta encyklopedię po flamandzku i wie jak miał na imię trzeci wnuk Breughla, albo robił pomiary na zamku w Malborku i ma w teczce brudnopis planu dwa raz dokładniejszy niż dostępny w publikacjach. I z tym się trzeba liczyć.

                Może też trafić się agresywny nieuk który sądzi że wie (słynna sprawa z kalibrem i liczbą kul w bębnie nagana) (w mojej książce jest 6 pocisków i kaliber 9, przeważnie było 7 i kaliber bodaj 7,62. Była seria pasująca do mojego opisu. Tylko że ja to wiedziałem - a adwersarz nie i się podjarał że "złapał pisarza na błędzie".

                I z drugiej strony - te nieszczęsne rosyjskie Zeppeliny co do których byłem przekonany że ich nie było ale ktoś się interesował i znalazł info że car jednak je miał - wszystkiego 4 sztuki...

                To są nasze granice. Mur z którym się człowiek zderza. Dowcip polega na tym by przesunąć ten mur poza zasięg 99% czytelniczej populacji w skrócie - żebyśmy to my odgrywali genialnych i wszechwiedzących - dysponując po prostu wiedzą której innym nie będzie się chciało zgłębiać jeszcze dokładniej niż nam...

                Jak dan brown ze swoim "Kodem Leonarda…". Popisał bzdury - ale 99% jego czytelników nie ma pojęcia o tych sprawach więc to łyknęła... Oczywiście namawiam tu raczej do używania prawdziwej tyle że mało dostępnej wiedzy a nie żerowania na masowym nieuctwie...

                I jeszcze od zupełnie innej strony. Są książki genialne gdzie autorowi nie podskoczymy choćbyśmy się skichali. Czytaliście cykl "wszystkie stworzenia małe i duże" Jamesa Heriotta? Polecam!!! Facet praktykował jako weterynarz przez 40 lat. A potem spisał niezwykle barwnie wspomnienia. Wybrał same ciekawostki z 40 lat kariery zawodowej i dorzucił masę anegdotek związanych ze stosowaniem różnych obecnie archaicznych metod weterynaryjnych. Jak podrobić coś takiego? Nie da się. Na napisanie takiej książki trzeba najpierw pracować całe życie.

Megalomania?

                Premier tusk brylował w programie Moniki olejnik. Wyraził radosną gotowość pozostania u koryta na kolejną kadencję. Poparcie dla platformy nadal przekracza 20%. Chyba po prostu ludzie od początku nie wierzyli w OFE. 

Nahajki i olimpiada

                A w Soczi głupie dziunie z Pussy Riot próbowały urządzić happening. Przylecieli kozacy i pogrozili im nahajkami. Pomogło.

Cmentarny spokój

                W Kijowe zawieszenie broni – berkut zaprzestał chwilowo szturmowania Majdanu, rosyjska dyplomacja już rozgrywa konflikt po swojemu. Unia tradycyjnie zareagowała w tonie łagodnej połajanki. Durnie… Nie wiadomo co przyniesie noc. Ale pokoju nie będzie.

Archeologia czasów tragicznych...

                Dowiedziałem się właśnie że w grudniu prowadzono w Warszawie poszukiwania archiwum żydowskiej organizacji BUND> Ukryte zostało w przededniu powstania w Gettcie przez M.Edelmana. Niestety mimo odsłonięcia fundamentów dwu kamienic znaleziono jedynie dużą ilość smutnych pozostałości po żyjących tam niegdyś ludziach… Miejmy nadzieję że pozyskane zabytki znajdą godne miejsce w salach powstającego Muzeum Żydów Polskich.

                Być może archiwum kryje się w zasypanych piwnicach któregoś z sąsiednich budynków a może cała akcja z ukrywaniem papierów powstała tylko w bujnej wyobraźni znanego konfabulatora… Pan "autorytet moralny" Edelman niekiedy plótł co mu na język przyszło... 

                Opis poszukiwań i interesujące galerie zdjęć z wykopalisk zamieszczone zostały na stronach Żydowskiego Instytutu Historycznego. Proszę zwrócić uwagę na podłogi. Kafelki przedwojenne, 70 lat w ziemi a jakby wczoraj położone…

http://www.jhi.pl/instytut/poszukiwania_archiwum_bundu

Genetyka i wybory

                Tylko 3% naszych posłów jest potomkami przedstawicieli elit Rzeczpospolitej szlacheckiej i/lub II RP. Cała reszta to ludzie którzy przyszli znikąd, lub potomkowie „elit” PRL-u.

                Jeśli ktoś zdrowym pomyślunkiem i ciężką pracą wybił się „z chłopów w profesory” – to dobrze. Jeśli wnuk uczciwego szewca lub gospodarnego chłopa został posłem - to też dobrze. Nie ma powodu wstydzić się przodków krawców, pastuchów czy rymarzy. Każda uczciwie wykonywana praca jest godna szacunku. 

                  Kłopot w tym że nasi „wybrańcy” to jakże często politycy zawodowi - skrajni serwiliści, chciwe cwaniaczki, łapownicy, łajdacy - kolejne pokolenie mułów dennych wyniesionych na szczyt. Grzebiąc w ich genealogiach znajdujemy albo "resortowych ojców" albo co gorsza nie znajdujemy nic - pokolenia ludzi przypadkowych, byle jakich, którzy nijak nie zapisali się w pamięci lokalnych społeczności. Którzy nie plamili się nauką ani porządną uczciwą pracą. Którzy żyli z dnia na dzień kombinując i cwaniacząc, co jakiś czas przenosząc się w inne miejsce.

                 Może dlatego ich wnukowie nie potrafią oni zgodnie i skutecznie działać na rzecz dobra wspólnego. Może dlatego nie potrafimy dziś traktować władz jako „naszych” a Polski jako naszego własnego kraju. Może dla tego nie potrafią budować a w chwili próby miast stanąć do walki o interesy kraju i narodu umykają z podkulonymi ogonami?