BLOG

wedrowycz banner1

Ech...

Skończyłem czytać ostatni - IV tom "Pana Lodowego Ogrodu". Mogę jedynie w pokorze pochylić czoło...

Na bambus...

Podatek vat niszczy lub trwale paraliżuje każdą dziedzinę handlu lub usług w której zostanie wprowadzony. Obserwuję to od chwili jego wprowadzenia. Przed wejściem vat metr kwadratowy mieszkania na moim osiedlu w Krakowie kupić można było za ok 1800 zł. Dwa lata później ceny podchodziły już pod 3 tyś. (a potem zwariowały definitywnie).

Vat na prasę w pierwszym roku obowiązywania ograniczył sprzedaż najpopularniejszych dzienników o ok 20%. W ciągu dwu lat spadek wyniósł ponad 30%. Ucierpiała na tym nawet „gazeta wyborcza” – ale oczywiście położyli uszy po sobie, choć wykres notowań spółki Agora pokazuje jak dostali po kieszeniach… Oficerowie prowadzący stosują krótkie smycze…

Książki broniły się najdłużej, ale za to uderzenie w rynek było niezwykle silne. Wszedł vat. Ceny wzrosły – nieznacznie, ale przekroczyły jakąś barierę psychologiczną. Ogromna gotówka została zamrożona w zaliczkach na poczet podatku. Obieg pieniądza strasznie zwolnił. Legalne e-booki nie pozwolą pokryć strat gdyż obciążone są jeszcze wyższym haraczem.   Oficjalne dane mówią o spadku obrotów na rynku o 8%. Ale beletrystyka odnotowała straty znacznie większe – sprzedaż siadła o 1/3.

Dlaczego wprowadzono vat na książki i inne towary? Zasadniczo dla tego że żąda tego UE. Dla naszych pseudopolityków jest to świetna wymówka – każdą niepopularną decyzję tłumaczą przepisami unijnymi i rozkazami z Brukseli. Wprawdzie wiele krajów wybroniło się przed owatowaniem dóbr kultury, inne wywalczyły niższe stawki niż unijny wymóg 15%, ale o tym się nie mówi… Nasi pseudodyplomaci umieli wynegocjować niewielkie okresy przejściowe – zamiast zdecydowanie odrzucać żądania.

Najsilniejszym graczem w unii są niemcy. Większość żądań dyscypliny finansowej i zwiększenia opodatkowania formułują ich politycy. To daje nam niepowtarzalną szansę by odsyłać ich regularnie do diabła. Potrzeba tylko mężów stanu z jajami a nie żałosnych padalców marzących nocami o karierze volksdeustchów.

Niskie podatki zapewniają rozwój branży nie ważne odzieżowej czy budowlanej. Każdy, kto domaga się poniesienia ucisku fiskalnego działa na szkodę gospodarki. Jeśli cudzoziemiec żąda byśmy paraliżowali naszą gospodarkę JEST WROGIEM. Jeśli tubylec potulnie godzi się na te żądania, a co gorsza wykazuje się gorliwością w ich realizacji JEST ZDRAJCĄ I SABOTAŻYSTĄ. Nie bójmy się tych słów. Z wrogami trzeba walczyć.

Jak powinna wyglądać debata w europarlamencie? Twardo. Odrzucanie głupich żądań z wykazaniem braku kwalifikacji moralnych żądającego. Kontratak. Wdeptanie w ziemię tak straszliwe by w przyszłości wstydzili się o tym choćby pomyśleć.

Podatek vat na budownictwo? Wprowadzajcie sobie choćby 50%, ale w Polsce nie będzie tego podatku BO NIE. Kto go żąda? niemcy? Nie róbcie sobie jaj panowie, to wasi dziadkowie zrównali nasze miasta z ziemią, wielu budynków do dziś nie odbudowaliśmy, wasze żądania byśmy budowali mniej to bezczelność i zniewaga. Francuzi? Anglicy? Zdradziliście nas w 1939-tym, potem sprzedaliście w Teheranie i Jałcie stalinowi. Od lat walczymy ze skutkami waszej zdrady. Od lat budujemy tu sieć połączeń drogowych. Od lat próbujemy dogonić normalne kraje. Nie macie moralnego prawa ograniczać nam szansy wyjścia na prostą. Będziemy budować – brak nam 3 milionów mieszkań. Brak autostrad i infrastruktury. A może byście tak swoją drogą kopsnęli nam wreszcie jakieś odszkodowania?

Vat na książki? Drogie szkopy, to wasi dziadkowie w samej Warszawie spalili mam pięć milionów starodruków i rękopisów. Nigdy nie odkupiliście nam nawet tego, co dało by się odkupić na światowych rynkach antykwarycznych. Nie macie kwalifikacji moralnych by w ogóle wypowiadać na tej sali słowo „książka”. Nie wprowadzimy tego podatku – BO NIE – i możecie się buuuujać, żadni potomkowie SS-manów nie będą nam dyktować jak będzie wyglądał rynek książki w naszym kraju.

Vat na ubranka? Chcecie sobie wymierać, lenicie się rozmnażać, oddajecie kontynent śniadolicym imigrantom, to wasz problem. My tego podatku nie wprowadzimy i możecie nas w nos pocałować. Wlepicie nam kary? A jak je niby wyegzekwujecie? Nie zapłacimy i tyle. Tu jest Polska, obrotowe przedmurze cywilizacji. I zrobimy po swojemu. Wasi wnukowie jeszcze nam kiedyś podziękują, że mają gdzie żebrać o azyl. Nie drodzy Anglicy, z tymi żądaniami to pomyłka w adresie. Nie jesteśmy waszą kolonią.

Kasa na ratowanie Grecji? Bogatsze państwa ratują biedniejsze? Cool. Ale nie tylko nie damy na to grosza, ale też poprosimy o natychmiastową pomoc. A nawet poprosimy w pierwszej kolejności. Bezrobocie mamy wyższe niż w Grecji, a nasze płace są niższe niż greckie zasiłki dla bezrobotnych. Nie dacie? No cóż… można się było tego spodziewać po wnukach tchórzy, zdrajców i nazistów…

Proste? Proste… Ale dla naszych elit za trudne.

uzupełnienie

W międzyczasie usłużni czytelnicy poinformowali mnie że szkielety z pierwszej ekshumacji domniemanych członków Rządu Narodowego trafiły do klasztoru na Bielanach gdzie przechowywano je w skrzyni. W 2008 roku trafiły na badania – jednak z kości nie zdołano pozyskać DNA – były uszkodzone przez wapno, którym zasypano zwłoki. Na dalsze dokładniejsze analizy zabrakło funduszy.

Ciekawe – że ślady niszczenia ciał substancjami chemicznymi stwierdzono także w przypadku ofiar NKWD/UB pogrzebanych na Powązkach w kwaterze „Łączka”. Tyle lat i tak niewiele się zmieniło. Zacieranie śladów pochówków, walka z próbami upamiętnienia ofiar, bezczeszczenie zwłok bohaterów. 1864-1947-2010

Teoria

Inwestycje poczynione na Euro 2012 to podobno bubel na bublu. Stadiony mają usterki. Autostrady mają wadliwe nawierzchnie. Pas lotniska pęka… Obraz jaki rysują media to totalna katastrofa budowlana. (będąca zapewne efektem spisku pogrobowców kaczyzmu…)

A może jest wręcz przeciwnie? Niedoróbki na stadionach – bez znaczenia. Nawierzchnia autostrad – jak lustro, a lotnisko cycuś-glancuś? Może rzekome usterki pokazuje się w mediach by zdobyć „argumenty” dla niewypłacenia zaległych pieniędzy wykonawcom i podwykonawcom?

O pewnej egzekucji

5 sierpnia 1864 na nasypie fortu Władymir stanęła szubienica. Na oczach tysięcy warszawiaków stracono na niej 5 członków Rządu Narodowego - w tym dyktatora powstania Romualda Traugutta. Ich zwłoki pogrzebano gdzieś na esplanadzie fortu Legionów. Następnie przez teren ten przemaszerowały i przejechały konno rosyjskie pułki by całkowicie zatrzeć ślady pochówku. W 1916-tym przeprowadzono pierwsze poszukiwania. Przekopano teren wokół miejsca egzekucji i znaleziono pięć szkieletów. Jednak w latach międzywojennych podczas prac ziemnych opodal natrafiono na kolejną piątkę nieboszczyków.

Uznano wówczas że ci pierwsi byli członkami rządu, a drugie znalezisko to pochówek innych ofiar carskiego samodzierżawia. Ostatecznie Cytadela była przez 70 lat ciężkim więzieniem politycznym a jej stoki i pobliskie forty nie raz były widownią egzekucji… Czy jednak nie popełniono błędu logicznego? Gdyby ofiary pogrzebano blisko szubienicy – po cóż byłby cała ta szopka z przemarszami żołnierzy? Co więcej, mimo że forty były strzeżone – zachodziło ryzyko nocnych poszukiwań. Prawdopodobnie, zatem członkowie rządu powstańczego spoczęli gdzieś dalej – na ogromnym terenie pomiędzy fortem a pierwszymi domami Nowego Miasta.

Zbliża się 150 rocznica wybuchu powstania styczniowego. Może pora wyjaśnić te wątpliwości? Dysponujemy zdjęciami straconych. Metody antropologiczne pozwalają dość precyzyjnie odtworzyć wygląd twarzy zmarłego na podstawie czaszki. Mamy metody identyfikacji oparte na badaniu kodu DNA (trzeba tylko znaleźć krewnych ofiar). Mamy wreszcie radary geologiczne, którymi możemy szybko i skutecznie odnajdować ukryte w głębi gleby anomalie – na przykład stare groby. Może warto zająć się tą sprawą?

Aborcja ekonomiczna

Jak podaje Fronda w UE z powodu kryzysu ludzie rezygnują z posiadania potomstwa. Spadek dzietności szacuje się na ok 200 tyś. Niestety pociąga to też za sobą najgorsze możliwe „wybory” - drastycznie wzrosła liczba aborcji.

W Polsce jest nie lepiej – dzietność spadła ostatnio drastycznie osiągając wyniki kuriozalnie niskie… Mówi się już o wyniku rzędu 1,49 dziecka na kobietę. Z drugiej strony – trudno ludziom się dziwić. Kryzysu w krajach starej unii czy nawet w Grecji nie da się porównać z czarną dziurą, w której nasz kraj tkwi od co najmniej 1939-tego. Masa par z trudem żyje od pierwszego do pierwszego, wielu ludzi nie posiada żadnych oszczędności, a bezrobocie oficjalnie wynoszące 14% jest w rzeczywistości znacznie wyższe.

Na to nakłada się fatalna struktura własnościowa – bardzo wiele małżeństw musi wynajmować mieszkania inne borykają się z koniecznością płacenia horrendalnie wysokich kredytów. Fatalna jest struktura zarobków – z jednej pensji nie sposób utrzymać żony i dzieci. Wiele kobiet boi się że wraz z zajściem w ciąże stracą pracę a po odchowaniu dziecka nie będą miały gdzie wrócić. Sytuację ratowało by zatrudnianie ich „u siebie” - w niewielkich firmach rodzinnych – ale tych nigdy nie było u nas wiele a istniejące skutkiem ździerstwa fiskalnego i kryzysu masowo padają…

Śp. Andrzej Lepper już ok 2001 roku nazwał tę sytuację „aborcją ekonomiczną”. Od tamtej pory zmieniło się niewiele.

Zastanawia mnie od lat jak wyglądałby sytuacja w Polsce gdyby poziom życia był porównywalny ze starymi krajami UE. Jeśli uświadomimy sobie że w Anglii Polki rodzą niemal najwięcej dzieci spośród wszystkich mniejszości zamieszkujących Wyspy – wnioski są raczej jednoznaczne!

EutaNAZIŚCI nadchodzą

Nie mam większych wątpliwości, że eutanazja zostanie w Polsce zalegalizowana. Dla władzy jest to rozwiązanie zbyt korzystne. Po co wypłacać emerytury, po co opłacać kosztowne leczenie ludzi starszych, nie dość ze „bezproduktywnych” to jeszcze „niepewnych politycznie” mających często swój rozum i głosujących na rozmaitych „moherów”. Dla budżetu UE borykającego się ze straszliwym kryzysem też jest to rozwiązanie korzystne wiec prawdopodobnie pojawiają się już zakulisowe naciski na kraje członkowskie. W dalszej perspektywie wyobrażam sobie muzułmańskich polityków demokratycznie wprowadzających przymusową eutanazję dla chrześcijan.

Tubą propagandową eurokratów są w Polsce rozmaici „celebryci”. Ostatnio dołączył do nich p.Owsiak. Potem widząc że ludzie masowo pukają się w czoło, a słupek powszechnej miłości do WOŚP ciut opadł, próbował wycofać się rakiem ze swoich pomysłów. Przypuszczalnie był to próbny balon – wypuszczony dla zbadania nastrojów społecznych w tej materii.

Mamy przed sobą dwa wyjścia. Rozsądniejsze – całkowity i bezwzględny zakaz eutanazji wpisany do konstytucji i obwarowany drakońskimi karami w kodeksach. Rozwiązanie to byłoby dla nas …niezwykle korzystne finansowo. Można by ściągnąć do Polski część emigrantów znających dobrze flamandzki i niemiecki i postawić „miasteczka - wymieralnie” – gdzie zagraniczni emeryci mogliby spędzać resztę życia bez poczucia zagrożenia dobiciem. Osiadaliby tu, za paręset złotych najmowali domki lub mieszkania, cieszyli oczy pruskim murem. Kupowali w kioskach gazety w soim języku. Dysponowaliby tańszą opieką pielęgniarską, uprawiali ogródki i radośnie przepuszczali emerytury na różne rozrywki – u nas znacznie tańsze niż w fatherladach. Niemiecką telewizję można u nas odbierać, książki do bibliotek by się sprowadziło. Pastorów i księży znających niemiecki i holenderski by się wyszkoliło lub zaimportowało.

Kamieniarze też by zarobili na nagrobkach. Dodatkowa ustawa o nienaruszalności grobów też by się przydała – ci którzy zdecydowali by się umierać w Polsce mieliby dzięki temu gwarancję że ślad po nich zostanie tu na zawsze.

Dla najstarszych niemców z Warmii, Mazur i Pomorza byłby to dodatkowo powrót do miejsc znanych z dzieciństwa. Holendrom można by pokazywać ślady pobytu ich przodków. Milion emerytów mających do wydania po 1,5-2 tyś euro miesięcznie to dla naszego kraju niebagatelny zastrzyk finansowy rzędu nawet 80 miliardów złotych rocznie. Zarazem to powrót do domu części naszych emigrantów - po co zajmować się opieką nad emerytami tam jak można u nas?

Drugie wyjście – jeśli eutanazję nam wcisną będzie możliwe już tylko ograniczanie rozmiarów klęski. Nie będzie dzianych emerytów dożywających u nas swoich dni. Nie będzie kasy. Możemy jednak częściowo chociaż uniknąć ordynarnego dobijania. Należy wprowadzić bezwzględny zakaz wykonywania eutanazji przez lekarzy i w szpitalach oraz domach prywatnych. Muszą do tego procederu istnieć odrębne budynki i odrębny personel. Człowiek musi mieć komfort zaufania do lekarza…

Przeprosn nie będzie?

Doktor G. ma kolejne kłopoty. Na dniach udowodniono mu, że brał o pacjentów pieniądze w kwocie nie mniejszej niż 50 tyś złotych. Teraz okazuje się, że przyczyną śmierci jednego z operowanych przez niego pacjentów było pozostawienie gazika w komorze serca…

Jak to ujął p.Ziobro gdy wyprowadzano doktora ze szpitala skutego kajdankami? „nikt już przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”?

Dziś okazuje się że ówczesny minister, „filar kaczyzmu-faszyzmu” miał rację. Doktor i brał łapówy i pacjenta wykończył. Wystarczyło poczekać i wina została udowodniona. I tylko dziennikarze którzy wówczas ukamienowali p.Ziobrę w mediach jakoś do tej pory nie kwapią się z przeprosinami...

Agroterror podejście II

Dziennikarz T.Siekielski pokazał w telewizji jak łatwo można zgromadzić surowce służące do produkcji materiałów wybuchowych i jak dziurawy jest system ochrony naszego parlamentu… Substancje umożliwiające skuteczne wysadzenie czegoś zakupił bez większych problemów w hurtowni. Prawdopodobnie dla zdeterminowanego terrorysty-amatora doprowadzenie do eksplozji w Sejmie nie byłoby szczególnie trudnym zadaniem.

Jaki będzie efekt dziennikarskiej prowokacji? Przewiduję jeden – sklepy prowadzące sprzedaż nawozów sztucznych będą musiały wprowadzić ewidencję co i komu sprzedają. Bezpieczeństwa zwykłych obywateli wprawdzie to nie zmieni – ale da pracę kolejnym tysiącom urzędasów…

Odbudować zaufanie do policji...

Proces policjanta który 11 listopada 2011 skatował uczestnika marszu niepodległości zacznie się w marcu. Sąd odrzucił wniosek o warunkowe umorzenie sprawy choć pseudogliniarz chciał nawet przekazać na cele charytatywne niebagatelną kwotę …500 zł.

Ta sprawa pokazuje jak w soczewce rzeczywistość prawną naszego kraju. Nieumundurowany funkcjonariusz atakuje przypadkowego przechodnia. (tylko z zeznań ofiary wiemy że był to uczestnik legalnego marszu! W praktyce mógł być to ktokolwiek – choćby przechodzień wracający do domu). Pryska mu gazem po twarzy. (przepisy nakazują celować strumieniem gazu niżej), następnie kilkakrotnie kopie w twarz kulącego się, nie stawiającego oporu człowieka. Dalsze losy skatowanego? Obalony na ziemię skuty kajdanakami zostaje po długotrwałym leżeniu na ziemi zapakowany z łaski do radiowozu, spędza noc w areszcie i …trafia przed sąd! W dodatku pod zarzutem …napaści na funkcjonariusza. W sądzie gliniarz – oprawca składa wraz z kolegami ewidentnie fałszywe zeznania, sędzia choć film z zajścia krąży już w necie odmawia włączenia go do materiału dowodowego i wydaje na ofiarę wyrok skazujący. Po nagłośnieniu sprawy zaczyna się mozolne odkręcanie sprawy.

Gliniarz sadysta trafia na zwolnienie lekarskie – bił tak aż rękę uszkodził… Po półtora roku być może stanie przed sądem. W policji pracuje nadal…

Jak to powinno wyglądać?

W normalnym kraju komendant posterunku, na którym służył Cz. Ogłasza w nocy 11/12 listopada nadzwyczajną odprawę i wzywa wszystkich podwładnych z urlopowanymi włącznie. Na dziedzińcu komendy w obecności całej obsady dowódca zrywa podwładnemu naramienniki i informuje zebranych o natychmiastowym i dyscyplinarnym zwolnieniu z policji sadysty oraz 10-12 policjantów, którzy jak widać na filmie przebiegają obojętnie koło „kolegi” lub pomagają mu powalić i skuć ofiarę.

Minister spraw wewnętrznych zwołuje nocną konferencję prasową na której przeprasza poszkodowanego, obiecuje odszkodowanie i informuje o dyscyplinarnym zwolnieniu wszystkich czynnych uczestników ataku, oraz degradacji pozostałych gliniarzy którzy wykazali się biernością wobec jaskrawego złamania przepisów prawa. Dyscyplinarnie zwolniony zostaje także dowódca odcinka zabezpieczenia manifestacji któremu Cz. Podlegał podczas operacji.

12 listopada Cz. I jego kumple stają przed sądem. Cz. Otrzymuje wyrok 5 lat bezwzględnej odsiadki z paragrafu „usiłowanie zabójstwa” sąd dodatkowo potępia go za splamienie honoru munduru. Pozostali policjanci dostają krótsze wyroki. W sądzie odczytane zostają listy potępiające czyn napisane przez wszystkich komendantów wojewódzkich policji. Czynni uczestnicy zajścia zostają tego dnia rozwiezieni do zakładów karnych. Bierni uczestnicy, którzy nie zapobiegli zajściu mają tydzień na przeprowadzkę – będą służyli jako szeregowi funkcjonariusze drogówki na prowincji, bez prawa awansu przez 5 lat.

Zamiast tego jest "tradycyjne" zamiatenie sprawy pod dywan i chronienie "swojaka"...