BLOG

wedrowycz banner1

Chwila zadumy historycznej

                Gryzie mnie problem – dlaczego prezydent Kwaśniewski narobił nam obciachu przepraszając za Jedwabne? W chwili gdy przemawiał pod pomnikiem w miejscu spalonej stodoły musiał już przecież znać wyniki ekshumacji prowadzonej przez IPN. Ekshumacji która ujawniła łuski z niemieckich karabinów co jednoznacznie potwierdziło winę Niemców jako inicjatorów i sprawców zbrodni.

                Moim zdaniem bał się że wobec nieuchronnego zmierzchu SLD partia nie obroni go przed surowym rozliczeniem za okres prezydentury. Dlatego podlizując się „Żydom & Niemcom” próbował sobie zaklepać posadkę w ONZ lub UE? Zdaje się „Prezio” nadmiernie uwierzył w „światowy spisek żydowski” – bo jakoś z tego zeszmacenia się i zniesławienia Ojczyzny żadnych korzyści wyciągnąć nie zdołał…

jeszcze w temacie faschyzmu

Muszę chyba oszczekać - „Kuba” Wojewódzki został jednak oblany kwasem!

Konkretnie roztworem kwasu ortofosforowego znanym w hurtowniach pod amerykańską nazwą handlową: coca-cola. Ech jaki kraj - tacy faszyści... 

O krwi...

                Robert Biedroń oddał krew dla posła PiS Artura Górskiego. Trudno ocenić pobudki tego gestu – czy był to szlachetny odruch serca (szczerze wątpię!), czy próba zrobienia sobie pozytywnego pijaru, czy może chęć finezyjnego dokopania leżącemu „wrogowi”…

                Niestety przy całym poszanowaniu uczuć osób homoseksualnych ich tryb życia sprawia że transfuzje od nich, mimo badań pobieranej krwi, obarczone są znacznym stopniem ryzyka… Pamiętam dobrze ze swoich czasów licealnych przypadek warszawskiego licealisty chorego na hemofilię który zaraził się podczas transfuzji wirusem HiV.

                Jeśli homoseksualiści chcą zrobić coś dobrego i ocieplić swój obraz w społeczeństwie proponuję wziąć przykład z USA gdzie „Gejowska orkiestra Nowego Jorku” regularnie daje koncerty na cele charytatywne.

Przykra sprawa...

                Senator Piesiewicz chyba próbuje wrócić na salony – tłumaczy się w wywiadach, że padł ofiarą ataku, naruszono mu mir domowy i to co dawniej określano jako „tajemnice alkowy”, że został paskudnie wrobiony, że niewiele pamięta bo obudził się rano upaćkany szminką… Panie Senatorze informuję Pana że:

-zapraszanie do domu prostytutek – jest w Polsce legalne.

-przebieranie się faceta w sukienkę – też jest w naszym kraju legalne

-malowanie się szminką i udawanie kobiety – też jest legalne

-seks grupowy też jest w Polsce legalny

-zażywanie narkotyków wprawdzie legalne nie jest – ale tego akurat Panu nie udowodnili bo z filmu nie da się odczytać składu chemicznego proszku który Pan wciągał. A jak nie udowodnili obejmuje Pana domniemanie niewinności.

-owszem padł Pan ofiarą Szymona P. ksywa „niemiec” – gangstera prawdopodobnie kolaborującego ze służbami.

                Panie Senatorze! W zaciszu domowym może Pan spokojnie oddawać się różnorakim hobby i upublicznienie tego to zwyczajne świństwo.

                Jednocześnie wybaczy Pan – ale od senatora Rzeczpospolitej Polskiej wymagać musimy pewnej klasy i zachowania godności. I nie mam tu na myśli tego że trzeba było zarosić prostytutkę luksusową a sukienkę założyć z markową metką.

                Po prostu przez pechowy wyciek informacji o Pańskim (legalnym!!!) hobby naraził Pan niestety na szwank HONOR SENATU III RP. Narobił nam Pan obciachu. Dlatego – choć prywatnie Panu nawet współczuję wolę by nie wracał Pan „w korytarze władzy”.

Jak sie robi bohatera

Wyimek z dyskusji na portalu weryfikatorium.pl

 

Wędorwycz był wymyślony przez przypadek - była powieść o 3 serdecznych kumplach pt. Norweski Dziennik. Bohaterów wzorowałem na sobie i moich dwu kumplach z podstawówki. Potem zacząłem "rzeźbić" tzn. dodawałem im nowe ciekawe cechy... W toku pisania stwierdziłem że skoro jeden z nich jest świrem trzeba wymyślić dlaczego ześwirował (tzw. pogłębienie psychologiczne postaci) wymyśliłem mu dziadka - kompletnego degenerata z małej wsi.

Potem dziadek degenerat wystąpił jako bohater opowiadania i się potoczyło...

*

doktor Skórzewski - po pobycie w Norwegii chciałem napisać opowiadanie o Bergen, trądzie i dr. Armauerze Hansenie. Stwierdziłem że takiemu początkującemu szczawikowi najwygodniej będzie napisać to z punktu narrracji kogoś z zewnątrz - przybywa gość, poznaje szpital lekarzy, metody badawcze etc. Wymyśliłem lekarza świeżo po studiach, Polaka z rosyjskim paszportem - bo to czas zaborów.

Jakiś czas potem trafiła mi się fajna ukraińska legenda do wykorzystania - stwierdziłem że mam przecież bohatera z tej epoki... A potem się już toczyło. tylko trochę pozmieniałem chronologię - bo e 1878-mym gdy dzieje się akcja 2586 kroków Skórzewski jest świeżo po studiach - powiedzmy ok 21-23 lata (matura za cara była w wieku 16 lat) a potem była informacja że urodził się na zesłaniu.

ergo: bohater miał być jednorazowy ale wyszedł na tyle dobrze że zagoniłem do dalszej roboty.

Szybko dorzuciłem jeszcze jeden element - Skórzewski próbuje zebrać kasiorkę na badania pleśni penicilium glaucum - z czego mogłyby być antybiotyki jakieś 50 lat przed flemingiem to taki smaczek dla ciekawych czytelników. Katalog przedflemingowych obserwacji działania antybiotyków będzie w opowiadaniu "Śmierć pełna tajemnic" w najnowszym zbiorze.

*

Robert Storm - potrzebowałem takiego bohatera. Są opowiadania "Zeppelin L-59/2" gdzie bohaterem jest dziennikarz specjalizujący się w zagadkach przeszłości którego spotyka dziwna przygoda. Jest "Po tamtej stronie" gdzie występuje kolekcjoner antyków i jego dziewczyna.

Ergo: pomysł podobnej postaci kołatał mi się jakiś czas - aż się skrystalizował...

 

 

Każdego można udupić

                Poszedłem na bazarek niedaleko mojego domu. W budce z pieczywem nastroje minorowe… Co się stało? Ano przylazł jakiś dupek z sanepidu. Nie miał się czego doczepić, bo czystość stoiska moim zdaniem wzorowa, ale odkrył brak tabliczki „Palenie wzbronione” i dosolił kobiecie mandat – 150 zł.

                Przecież chyba dla każdego jest jasne że w sklepie się nie pali!?             

Do tej pory sądziłem że sanepid to służba upierdliwa ale w sumie raczej robi dla społeczeństwa dużo dobrego. Zmieniam zdanie.

Targi w sobotę!

Zapraszam na targi książki w Krakowie. W sobotę o 11-tej podpisywał będę swoje wypociny na stoisku FK Olesiejuk, a od 13:30 na stoisku księgarni Gandalf.

Nie piraci ale chuligani...

                Rosja odpuszcza eko-świrom. Zarzuty wobec działaczy greenpeace złagodzono. Uznano że ich działania nie były piractwem ale chuligaństwem. Niezorientowanym wyjaśniam że za piractwo można dostać 15 lat łagru a za chuligaństwo tylko 7 lat.

                Swoją drogą gdyby tak dostosować nasze prawo karne nie do unijnego ale do rosyjskiego i hurtem wysyłać osiedlowych dresików na 7 lat do wyrębu lasów…         

Scio me nihil scire...

                Trwa druga konferencja Smoleńska. Zebrała się grupa naukowców z różnych dziedzin, profesor na profesorze, wygłaszają referaty i debatują nad możliwymi scenariuszami katastrofy. Wszystko to pierońsko fachowym językiem – samo wsłuchanie się w wystąpienia wymaga znacznie szerszej wiedzy z chemii, fizyki i biologii niż ta którą wyniosłem ze szkoły. Nie jestem w stanie ocenić jakości prezentowanych dowodów. Nie mogę wykluczyć że uczeni przybywający z USA to zakamuflowani agenci CIA których zadaniem jest narobienie zamętu w imię jakichś odległych celów.

                Media próbują konferencję przemilczeć. Nikt jakoś nie próbuje polemiki albo zmiażdżenia argumentów własnymi kontrargumentami.

               

Nie wiem czy był zamach – wiem że i nasi i ruscy kłamią.

Nie wiem czy był zamach – ale wiem że przyłapaną na tych kłamstwach minister kopacz nagrodzono fotelem marszałka sejmu.

Nie wiem czy był zamach – ale wiem że szef służby odpowiedzialnej za ochronę Prezydenta mimo utraty „klienta nr 1” , (co dla każdej służby jest hańbą), otrzymał nominację na stopień generała.

Nie wiem czy był zamach – wiem że na miejsce katastrofy jako pierwszy dotarł były szpieg służb PRL który kablował na Papieża i był obecny podczas zamachu na pl. Św.Piotra.

Nie wiem czy był zamach – ale do dziś nie wyjaśniono sprawy filmu „1,24” i zarejestrowanych na nim strzałów.

Nie wiem czy był zamach – ale wiem że do dziś nie wyjaśniono przekonująco sprawy tzw. „rannych ze Smoleńska” – 3 ofiar które miały przeżyć katastrofę i odjechały karetkami.

Nie wiem czy był zamach – wiem że ambasador Bahr rażąco zaniedbał obowiązki powalając by zwłoki prezydenta wywieziono z wrakowiska na pace zardzewiałej ciężarówki.

Nie wiem czy był zamach – wiem że nasze służby mimo rzekomo wzorowej postawy Rosjan zostały odsunięte od wszelkich czynności.

Nie wiem czy był zamach – wiem że dowody niszczono, a teren wrakowiska został splantowany.

Nie wiem czy był zamach – ale wiem że rodziny ofiar domagały się ekshumacji, odmawiano im w sposób obraźliwy, a gdy do niej doszło okazało się że mieli rację - zwłoki zamieniono.

Nie wiem czy był zamach ale wiem że nasze komisje i rządowa i parlamentarna (de facto opozycyjna) nie mają dostępu do podstawowego materiału dowodowego.

Nie wiem czy był zamach – wiem natomiast że n wraku znaleziono ślady materiałów wybuchowych.

Nie wiem czy był zamach – ale wiem że warszawska straż miejska nieodwracalnie splamiła mundur formacji i honor swoich oficerów - ochraniając jakichś śmierdzieli na polecenie ratusza zbierających łopatami palące się znicze.

Nie wiem czy był zamach – wiem że podczas tzw. wojny o krzyż watahami żulii dowodził (rzpoznany na zdjęciach) gangster o ksywie „Niemiec” – znany ze sprawy szantażowania senatora Piesiewicza – wedle pokrzywdzonego agent służb specjalnych.

*

Nie jestem członkiem PiS. Nie byłem ich zwolennkiem w 2005-tym. Głosowałem na "Kaczorów" jako na mniejsze zło. Dobrze oceniam dwuletni okres ich rzadów, ale nadal daleki jestem od entuzjazmu gdy pomyślę o programie gospodarczym PiS. Nie wiem czy był zamach – chcę wierzyć że go nie było.

 

Naprawdę chcę wierzyć…

 

ps. Poseł PiS Artur Górski leży w szpitalu onkologicznym zmagając się z białaczką. Może się mylę - ale z tego co mi się kojarzy był on pierwszym człowiekiem który zaraz po katastrofie Smoleńskiej głośno mówił o możliwości zamachu. (w chwili tragedii był z resztą delegacji na cmentarzu w Katyniu).

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=6&ved=0CE4QFjAF&url=http%3A%2F%2Fwww.artur-gorski.waw.pl%2Fwp-content%2Fuploads%2F2010%2F06%2FOskar%25C5%25BCam-Moskw%25C4%2599-rozmowa-Naszego-Dziennika.doc&ei=QyloUvy_G4OqhAe68IDoBQ&usg=AFQjCNEEZAL_fH78oq_A-jjsj08O-mceZA&bvm=bv.55123115,d.ZG4

Przypadek? Pewnie tak... Kłopot w tym że białaczkę dość łatwo wywołać a ilość dziwnych przypadków które narosły wokół tej sprawy przeczy statystyce. 

 

Ukraina stracona.

                Sekretarz NATO wydał dziś oświadczenie że Ukraina po wielu latach negocjacji rezygnuje ze starań o członkostwo w Sojuszu. Media głównonurtowe przemilczały ten fakt. NATO obecnie warte jest niewiele. Sojusz ma oczywiście swoje katastrofalnie wady. Popełnił szereg skandalicznych błędów strategicznych. Dodatkowo nastąpiła nadmierna ideologizacja działań militarnych – np. w Afganistanie usiłuje się wprowadzić demokrację zamiast dążyć do restauracji oświeconej monarchii w oparciu o żyjącego przecież następcę tronu – Ahmeda Szaha Chana. Amerykanie będący główną siłą i rdzeniem NATO w ostatnich dekadach parokrotnie wystawili sojuszników do wiatru.

                Żyjąc w Polsce czy na Ukrainie mamy do wyboru 3 opcje:

Integracja z zachodem – zarówno militarna jak i gospodarcza. Będą się za nas bili jeśli tu na naszym terenie będą ich pieniądze w postaci inwestycji.

Integracja z Rosją – czyli niestety poddanie się pod dyktat struktury siłowej – owocujące dodatkowo zapóźnieniem cywilizacyjnym na całe dekady…

Próba budowy sojuszu obronnego (bez broni atomowej g.. będzie nie obrona) w oparciu o kraje Europy Środkowej. Problem w tym że nikt tego nie proponuje.

                Opcja pierwsza wydaje mi się z punktu widzenia Polski najsensowniejsza – odsuwa bowiem od nas o setki kilometrów strefę narażoną na nagły atak wojsk konwencjonalnych. Teatrem działań wojennych byłaby zapewne wschodnia i środkowa Ukraina oraz Białoruś. Ta opcja dziś przestała się liczyć.

                Co będzie dalej? Proces przesuwania granic Europy na wschód chyba się skończy. UE nie zdecyduje się na kolonizację Ukrainy bez gwarancji bezpieczeństwa interesów… Jedyna nadzieja w tym że Rosja zanim zacznie odbudowywać strefę wpływów poczuje mocno skutki zapaści demograficznej…