BLOG

wedrowycz banner1

O Chińczykach

                Dziewięć lat temu ukazało się polskie tłumaczenie książki Gavina Menzies - „1421 rok, w którym Chińczycy odkryli Amerykę i opłynęli świat”. Pamiętam że czytałem ją głęboko zaskoczony. Główna teza: za czasów cesarza Yongle z Chin wyruszyła mega ekspedycja naukowo badawcza – kilkadziesiąt wielkich dżonek - okrętów o długości po 60 metrów. Ekspedycja popłynęła na zachód, odwiedziła Afrykę (ominęła jednak Etiopię – w każdym razie etiopskie kroniki nie notują chińskich odwiedzin), opłynęła Afrykę ale na wysokości Nigerii zrezygnowano z kursu w stronę Europy i pożeglowano na zachód – do Ameryki. A potem były jeszcze inne przygody które trwały kilka lat ale w wyniku tych wpraw Chińczycy mieli zbadać niemal cały świat… W kolejnej książce autor dowodzi że w 1434 roku mniejsza flota popłynęła do Egiptu, przez kanał dostała się na Morze Śródziemne, wreszcie dotarła do Włoch gdzie zapoczątkowała Renesans a mapy chińskich admirałów zaiwanili biali i na nich oparli wiedzę kartograficzną.

                Autor wymyślił swoją teorię bardzo sprawnie i elegancko. Przekonująco. Był lepszy od Denikena. Stwierdziłem po lekturze - zgrabnie wymyślone. Do pewnego stopnia prawdopodobne. Poczekajmy jednak na DOWODY.

                Jeśli zgodnie z tą teorią przed niespełna 600 laty po świecie tłukła się gigantyczna chińska ekspedycja badawczo-kolonizacyjna to te kilkadziesiąt okrętów musiało nasiać rozmaitych śladów… Chińska porcelana powinna znaleźć się w grobowcach indiańskich wodzów, oraz w warstwach kulturowych prekolumbijskich osad na wschodnim wybrzeżu USA. Wraki powinny zalegać w piaskach amerykańskich plaż. Monety tsien powinny znaleźć się jako element biżuterii odwiedzanych ludów.

                Wizyta Chińczyków w Rzymie czy Wenecji też raczej nie przeszłaby niezauważona – źródeł na ten temat mielibyśmy setki. Niestety. Tego nie ma. Czekałem. Zaglądałem na stronę  http://www.1421exposed.com/ ale i tam niewiele się działo.

                Na dniach przeglądając książkę Ian A. Wendt „Skarby kartografii” (wyd. Arkady) trafiłem na mapy średniowieczne w tym mapę Fra Mauro która dla Menziesa była jedną z kluczowych poszlak. Patrzę na nią i widzę że pomijając dziwną orientację nie odbiega jakoś drastycznie od innych europejskich map z tego okresu – analogiczny sposób odwzorowania powierzchni, Jerozolima jako centrum świata, podobna idea że zamieszkałe lądy tworzą okrąg. To nie jest kopia chińskiej mapy – to jest nasze, do bólu tradycyjnie europejskie.

Kolejna książka za mną...

szalenstwo-front

/foto okładki zostało zaiwanione ze

strony autora - ale w dobrej wierze/. 

                Przeczytałem książkę Grzegorza Gajka „Szaleństwo przychodzi nocą”. Bardzo ładny opis życia codziennego starego zmęczonego człowieka, który walczy z chorobami i zwykłym zużyciem organizmu, a do tego ma problemy natury paranormalnej. W dodatku zawziął się na niego ćpun-schizofrenik. Atmosfera stopniowo się zagęszcza prowadząc do - jak możemy przeczuwać - wyjątkowo paskudnego finału. Ciekawie skonstruowana rzecz – ale zakończenie trochę mnie rozczarowało – jest odrobinę zbyt amerykańskie w stylu „łubu-dubu” – choć z drugiej strony autor dołożył starań by podciągnąć je parę oczek wyżej niż przyzwyczaiła nas popkultura. Jak na debiut „papierowy” (Grzegorz puścił w świat kilka e-booków) zdecydowanie udana pozycja. Polecam miłośnikom horroru.

Strona autora: http://gajekgreg.pl/

Wieści z Warszawy

                W Warszawie odbył się Marsz Niepodległości. Efekty do przewidzenia – liczne burdy wzniecane przez maruderów idących w ogonie pochodu, poturbowani policjanci, zaatakowano squot przy ul. Skorupki, spalono kilka samochodów, obrzucono petardami rosyjską ambasadę. Podpalono też „tęczę” na pl Zbawiciela. O godzinie 16.42 hania-nasza-kochana marsz rozwiązała, ale demonstranci nie posłuchali.

                Organizatorzy na początku marszu ostrzegali by nie dać się sprowokować i nie dawać władzy podstaw do interwencji. Nie udało się.

                Narodowcy to niestety kosmiczni DURNIE. Nie wyciągnęli żadnych wniosków z poprzednich dwu marszy i dalej dają się robić w bambuko służbom. Jaki popełnili błąd? Podstawowy problem to obecność prowokatorów względnie zadymiarzy – czyli ludzi w kominiarkach. Żelaznym punktem regulaminu powinna być zasada że nie zasłania się twarzy. Każdego kto ją złamie straż marszu powinna traktować paralizatorem elektrycznym, brać na stronę, ściągać zamaskowanie, fotografować ryj, przeszukiwać dla odnalezienia dokumentów, a potem zostawiać przykutego kajdankami do najbliższej latarni. Myślę że przy nie jednym znaleziono by podczas przeszukania policyjną legitymację… W razie zadymiarzy wywodzących się ze środowisk narodowych – oficjalne skargi powinny otrzymywać ich macierzyste organizacje i niech one wlepią im kary.      

                Nie zrealizowano też najwyraźniej mojego pomysłu wyposażenia możliwie dużej liczby uczestników „funkcyjnych” w niewielkie kamery umożliwiające rejestrację zdarzeń w newralgicznych punktach imprezy.

                Zastanawia atak petardami na ambasadę Federacji Rosyjskiej – promoskiewskie sympatie znacznego odłamu naszych narodowców niejednokrotnie ujawniały (i piętnowały) takie czasopisma jak „Gazeta Polska” czy „Najwyższy Czas”.

                Co do „Tęczy” – władze powinny ją zdemontować albo przenieść w inne miejsce. Instalacja „artystyczna” promująca homoseksualizm nie powinna znajdować się w pobliżu kościoła i na tę lokalizację społeczeństwo nigdy nie wyrazi zgody. To wątpliwej urody dzieło będzie więc regularnie niszczone – tego po prostu nie da się uniknąć.

                Na zakończenie – głęboko dziwi mnie istnienie sqotu w ścisłym centrum stolicy w miejscu gdzie cena metra kwadratowego powierzchni przekracza 10 tyś zł. Krwiożerczy kapitalizm nie jest w stanie pozbyć się grupy anarchistów zajmujących budynek? A może ktoś wysoko postawiony chroni ich przed interwencją? W każdym razie warto by się problemowi przyjrzeć - bo użytkownicy budynku naparzali w uczestników marszu kamieniami i butelkami których znaczną ilość zgromadzili na dachu. I też mieli maski na twarzach. Ale to normalne dla lewaków. 

                Tak czy inaczej marsz pokazał wyraźnie frustrację znacznej części społeczeństwa i chęć radykalnych zmian. Szkoda tylko że narodowcy - ludzie którzy po swojemu ale autentycznie kochają nasz kraj - dają się tak łatwo rozgrywać władzy... 

Znowu przespałem lepsze wczoraj...

                Niemiecka prasa raczyła nas poinformować że po okresie gospodarczego boomu „kiedy inwestycje rosły jak grzyby po deszczu” Polska wchodzi właśnie w okres kryzysu. Cholera znowu przegapiłem „lepsze wczoraj”, albo kapuściane łby siedzące w redakcjach niemieckich gazet naprawdę uwierzyły w propagandę tuska i spółki. Zastanawiam się jednak czym mogą być te zagadkowe "inwestycje". W Polsce w ostatnich latach wyrosły stadiony, biurowce ZUS, powstały śladowe odcinki autostrad i chyba niewiele poza tym. To zresztą nie są inwestycje tylko beczki bez dna dla utylizacji państwowej kasy. A wszystko inne raczej zamyka się, interesy plajtują. Kolejne tysiące Polaków pakuje walizki…

Mapa tajemnic.

                W drodze z Lublina skończyłem czytać II tom „Mapy tajemnic” Adama Sikorskiego – znanego poszukiwacza zagadek przeszłości z programu „Było nie minęło”. Rozdziały opisujące poszukiwania śladów bitew – bardzo ciekawe – Autor m.in. parokrotnie odwiedzał Lubelszczyznę. Opisuje swoje wyprawy, sukcesy i porażki ze swadą, bardzo ładnym językiem.

                Rozdział poświęcony poszukiwaniom mogił ofiar zbrodni wołyńskiej – dla odmiany przeraźliwie przygnębiający – bo pokazuje przez pryzmat śladów na szczątkach ofiar, oraz wspomnień ocalałych, jak niewyobrażalne bydlę może wyjść z drugiego człowieka…

mapa

                I znów mimowolnie wracam myślą do wieści z Norwegii. Ukraińcy byli spokojnymi rolnikami. Jednak dali się wciągnąć w shoach, a potem doświadczeni w mordowaniu Żydów zabrali się za Polaków. Byli chrześcijanami, unici nawet uznawali zwierzchność tego samego papieża co my. Jeśli oni dokonali takiej hekatomby to co zrobią muzułmanie – wyznawcy religii otwarcie wzywającej do „świętej” wojny. Polityka multikulti od dobrych dziesięciu lat jest już totalnie skompromitowana. Ale politycy nadal w to brną. Czy taki Wołyń, tylko ustokrotniony nie powtórzy się niebawem w zachodniej Europie? Czy i po nas zostanie garść kości i kilka guzików odsłanianych na leśnym uroczysku szpachelką archeolga? A może to my przyparci do muru będizemy mordować ich? Patrzę na Wojsławice. Jak niewiele czasu minęło by zatarł się jakikolwiek ślad po mieszkających tma 500 lat Żydach. Co będzie z nami?

Jeszcze o Norwegii

http://www.euroislam.pl/index.php/2013/11/policja-w-oslo-stracilismy-miasto/comment-page-1/#comment-162995

Norweska policja przyznaje, że nie panuje nad sytuacją w Oslo. Stolica kraju jest terroryzowana przez marokańskie i somalijskie gangi. 

 

PO znowu pluje nam w twarz...

Nasi „okupanci” z PO odrzucili wniosek o referendum w sprawie reformy edukacji. Tym samym kolejny raz napluli nam w twarz - pokazali że mają gdzieś solidarny sprzeciw miliona obywateli. Za taki numer poparcie partii rządzącej powinno natychmiast spaść poniżej progu wyborczego. Oczywiście lemingów to nie przetrzeźwiło....

                Pamiętam już kilka podobnych przypadków. Zwolennicy Janusza Korwina-Mikke zebrali kilkaset tyś podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie przywrócenia kary śmierci. Listy złożono w sejmie, nie zajął się nimi. Niebawem został rozwiązany. Sejm kolejny ponagalny zajrzał do archiwów i okazało się że sprawą zajmować się nie musi bo w międzyczasie pudła z listami trafiły do niszczarki.

                Podobnie potraktowano podpisy pod wnioskiem w sprawie zmiany ordynacji wyborczej i wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych – podpisy trafiły do niszczarki. (sprawę dokumentuje strona www.zmieleni.pl )

                Ostatnio olano wnioski o referendum w haniebnej sprawie podniesienia wieku emerytalnego.

W ciągu kilkunastu lat władza co najmniej 4 razy pokazała nam że demokracja to tylko frazes służący politykom do wycierania gęby, my zaś nie jesteśmy obywatelami a jedynie poddanymi…

                A mi się marzy powrót do liberum veto. Chcę odejścia od prymitywnej dyktatury większości. Chcę prawa by każda ustawa mogła być zablokowana przez veto obywatelskie – jeśli np. milion ludzi powie: NIE. A referenda powinny być obligatoryjne ze każdym razem gdy rząd zechce wydać na jakiś cel kwotę powyżej np. 1 miliarda złotych. Nie doszłoby wówczas do sytuacji że radośnie wywala się w błoto 96 miliardów złotych na bezsensowne igrzyska piłki kopanej.

Rozumiem Owsiaka...

                Aferka w służbie zdrowia. J.Owsiak z pieniędzy WOŚP ufundował kilka łóżek dla oddział geriatrycznego jednego ze szpitali. Szpital aż tylu nie potrzebował więc część przetoczył na oddział kardiologiczny. Owsiak się zdenerwował i chce łóżka szpitalowi zabrać. Szpital gotów je odkupić od fundacji – bo jednak są potrzebne… Owsiaka nie lubię – ale w tej sprawie w pełni go rozumiem. Zbierał na określony cel i na ten cel dał zakupiony sprzęt… Miał prawo się wkurzyć.

                Moim zdaniem lekarze trochę pokpili sprawę. Zobaczyli że można dostać sprzed gratis to wzięli ile dawano, a jak zorientowali się że chapnęli za dużo – to zagospodarowali nadwyżkę… Czy można odebrać darowiznę? Istnieje taka furtka prawna – w wypadku rażącej niewdzięczności obdarowanego. Tu taki przypadek nie zachodzi. Zrobi się tylko paskudna zadyma z której i Owsiak i szpital wyjdą solidnie zbrukani w oczach społeczeństwa…

                Myślę że lekarze od początku powinni podejść do sprawy uczciwie. Wysłać faks czy meila do WOŚP. „Źle wyliczyliśmy zapotrzebowanie, przepraszamy, czy możemy osiem sztuk przenieść z geriatrii na kardiologię? – no bo wie Pan Panie Jerzy – starzy ludzie też często chorują na serce”. Owsiak pewnie wzruszyłby ramionami i się zgodził – bo takie wykorzystanie jest przynajmniej częściowo zgodne z intencją ofiarodawcy. Niestety zamiast zapytać – zrobiono coś za jego plecami.

                A teraz smród i wstyd…

Na gapę...

                W Krakowie aferka… Jechał sobie transseksualista (obecnie w trakcie zmiany płci) komunikacją miejską. Biletu nie miał. Jak go legitymowali pokazał dokumenty należące ewidentnie do dziewczyny, sam natomiast wyglądał ewidentnie jak facet. Kanarzy uznali że posługuje się fałszywymi dokumentami i wezwali policję. Policja doszła do analogicznego wniosku, zawlekła kolesia na komendę dokładnie sprawdziła co za jeden – ponieważ nadal były wątpliwości kazali się rozebrać i potwierdziwszy „stan faktyczny” – wypuścili.

                Teraz gapowicz robi z siebie ofiarę …dyskryminacji! Zdaje się główny zarzut ma do słów jednego z policjantów „pierwszy raz widzę coś takiego” – gapowicz określenie „coś” uznał za atak personalny… Niby już prawie facet a jojczy jak panienka… Jaka tu znowu dyskryminacja? Papiery się nie zgadzały to sprawdzali. Jakbym kanarowi pokazał dowód osobisty mojej siostry też miałbym przerypane... Smutne natomiast jest w tym wszystkim że każdy przedstawiciel mniejszości seksualnych uważa się za rodzaj nadczłowieka i sądzi że ma automatycznie carte blanche na wycinanie róznych numerów, a służby mają obowiązek się z nim obchodzić jak z jajkiem...

"pomoc medyczna"?

                Prasa podaje że amerykańscy lekarze i pielęgniarki brali udział w torturowaniu ludzi podejrzewanych o terroryzm. Hmmm… Według mnie to dobrze że torturowanym zapewniono jakąś tam opiekę medyczną… No chyba że ci lekarze zastrzykiwali więźniom substancje których nie powinni zastrzykiwać… Aczkolwiek Sudańczykowi-mordercy z Norwegii sam bym coś zastrzyknął...