BLOG

wedrowycz banner1

Polecam stronę

Pokazującą ucisk fiskalny w Polsce w porównaniu z innymi krajami...

Dane statystyczne - porażające!!!

 http://www.polskabieda.com/

Samotni...

Nacjonal Geografic sfinansował nakręcenie filmu o tragedii smoleńskiej. Dziś pokazała go polska telewizja. Film powstał w oparciu o raporty MAK i Millera. Jeszcze w trakcie produkcji mały miejsce próby otarcia do producentów czynione przez kanadyjską polonię – niestety bez skutku. Kręcono „pod tezę”. Nakręcono go w Kanadzie – jednym z krajów należących do NATO.

Pod Smoleńskiem zginęli generałowie NATO. Zginął Prezydent kraju należącego do Paktu, a jednocześnie będący głównym zwierzchnikiem polskich sił zbrojnych. Destrukcji uległ samolot wojskowy państwa należącego do paktu. Przy okazji zabezpieczania terenu wcięło gdzieś telefony generałów.

Pakt Atlantycki mógł zareagować na wiele sposobów. Logicznym było natychmiastowe ogłoszenie cichego alarmu. W smoleńsku powinna wylądować komisja śledcza. Należało twardo zażądać wydania telefonów ofiar. Działania takie powinny zostać podjęte całkowicie niezależnie od stanowiska premiera tuska – po prostu, jako reakcja obronna paktu na potencjalne zagrożenie kraju członkowskiego i całego sojuszu. Nie ważne czy doszło do wypadku czy zamachu - obowiązkiem sojuszu było przeprowadzenie własnego śledztwa. Nie zrobiono nic.

Jak widać w polityce międzynarodowej nic nie zmieniło się od września 1939. Polacy zawierają umowy licząc naiwnie, że zawierają je z ludźmi honoru. Przy pierwszym potknięciu, zawirowaniu, gdy nagle zachodzi potrzeba by sojusznik udzielił choćby moralnego wsparcia, ten okazuje się ostatnią świnią.

Zostaliśmy sami i de facto nie możemy udać nikomu.

Ech.. muskulatura.

Wedle studiowanej przeze mnie pseudobiografii Jack London prawdopodobnie był gejem - wedle autora świadczą o tym jego homofobiczne wypowiedzi i brak wątków "homoerotycznych" w jego prozie. No bo rozumiecie -  kupa samotnych facetów - to na pokładzie okretu, to w więzieniu stanowym, to w chacie zasypanej śniegiem i... ...i nic!  

 Tak się biedak London musiał maskować w opersyjnym kapitalistyczno-faszystowskim społeczeństwie. A skąd wiadomo że jednak był homo?  Zdradził się wspaniałymi opisami muskulatury bohaterów. 

Daruję sobie chyba resztę tej lektury... 

Prawo do audytu

jeszcze jeden wyimek z dyskusji.

*

Moi przodkowie robili to co tysiące ludzi tamtych czasów. Walczyli o nasz kraj. Byli tacy któzy poszli z Napoleonem na Moskwę. Byli tacy których nazwiska zanotowano podczas walk o niepodległość. Ci których pamiętam też walczyli. We Wrześniu '39 w konspiracji i partyzantce, w szeregach LWP gnali niemców do Berlina, a i po wojnie wycięli władzy kilka "psikusów". 

Ale nie ześwinili się choć wielu się zeświniło.  Przez to że Oni się nie ześwinili mi też nie wypada się ześwinić. Pamięć przeszłości daje mi drogowskazy do życia w teraźniejszości. Może nie wszyscy to zrozumieją bo ludzie często żyją z dnia na dzień, a kultywowanie tradycji rodzinnych to postawa obecnie zanikająca...

Żyję w kraju który udało się im wywalczyć. Wywalczyli go m.in. dla mnie. Zapłacili za to bardzo wysoką cenę. 
Tego co drogo kupiono należy strzec przed złodziejami. A powtórzę - w tym przypadku cena była niezwykle wysoka.

Mogę więc pytać potomków okupantów czemu uzurpują sobie prawa gospodarzy.  Mogę też zadawać pytanie kim są ci którzy nami rządzą. Czy mają zbliżone do moich prawa decydowania o naszym wspólnym dziedzictwie. Mogę pytać jakie nazwiska nosili i kim byli ich przodkowie.

(nie, nie mam tu na myśli krążących w necie "list żydów")

Mam prawo żądać audytu stanu naszego państwa ze wskazaniem źródeł problemu. Niestety większość problemów ma źródło że się tak wyrażę personalne - a korzenie dzisiejszych postaw tkwią w przeszłości...

Jeszcze link

ciekawy teskt...

http://niepoprawni.pl/blog/469/nie-wstydz-sie-swojego-komucha#comment-373976

o tempora, o mores...

Wobec ponownego umacniania się podziałów klasowych, kiedy coraz liczniejsze milionowe rzesze ludzi popadają w ubóstwo, a potrzeba ustanowienia najbardziej elementarnego systemu zabezpieczeń jest kwestionowana przez reakcyjny establishment, Jack London /…/ ma niezaprzeczalne prawo przemawiania do amerykańskiego społeczeństwa.

Czy to "Dzieła zebrane" lenina? "Historia WKP(b)"? Cytat z „Trybuny Ludu” lat 50-tych? A może wypociny neomarksistowskich genjuszy z Krytyki Politycznej?

 Nie. To fragment wstępu do dzieła „Wilk. Szlaki życia Jacka Londona”. Ksiązki wydanej w USA w 2009-tym roku, a świeżo przetłumaczonej przez „Świat książki”.

Jest mi po prostu smutno...

Nasze emerytury - dla michnikoidów

Czy OFE ratują udziałowców spółki 'Agora"? Jak podaje GPC pod koniec zeszłego roku zakupiono znaczne papiety akcji wydawcy "wybiórczej" jest to krok o tyle niezrozumiały że wartośc tych papierów leci na mordę od lat i dziś są warte ok 10% tego co w chwili debiutu na parkiecie... 

Być może krótkotrwałe podbicie ceny ma umożliwić ich zbyt właścicielom pakietów pracowniczych? 

*

Niestety wyniki finansowe II i III filaru to jakieś smutne nieprozumienie. Polskie OFE nie umiały jakoś zarobić ani na boomie mieszkaniowym ani na wzroście cen złota... Być może uda się odzyskać to co się wpłacało latami - o ile przyrastające odsetki dogonią inflację... 

Głupota Amerykańców...

Podczytuję sobie w nielicznych wolnych chwilach biografię Jacka Londona. Ciekawa - problem w tym że pisał ją jakiś nawiedzony. Nie dość że zamiast słowa Murzyn wszędzie jest potworny wynalazek językowy "afroamerykanin" to jeszcze autor wali zdania jak z Trybuny ludu o "ucisku i słusznej walce ludu pracującego"...

*

Naszła mnie refleksja.

Przedstawiciele wolnego świata mogli łatwo poznać opresyjność systemu komunistycznego i poziom życia panujący u nas - wystrczyło przepytać licznych uchodźców którzy wyrwali się z sowieckiej zony.  Ja poznałem kapitalizm oglądając jego wyroby w Pewexie, studiując foldery i katalogi, oraz gadjąc z rówieśnikiem który kilka lat spędził w RFN. 

Ja zadałem sobie trud poznania świata tam. Wolni ludzie z zachodu odrzucali  wiedzę o życiu u nas. W efekcie dziś są nie tylko głupi ale i bezbronni wobec zatrucia marksizmem... 

Ominąc nieomijalne.

Jeszcze jeden wyimek mojej wypowiedzi na forum SFFiH

*

Kapitalizm opiera się na pracy, zysku, akumulacji pierwotnej i koncentracji kapitału.  socjalizm na upaństwowieniu środków produkcji oraz monopolach.

Ergo: pracujemy jak Jack London a' 10 centów/godzinę, odkładamy kasę, zbieramy się w pięciu, kupujemy stare czółno i ruszamy kłusować ostrygi. Z kasy za ostrygi kupujemy zdezelowany stateczek... Chyba że trafimy na system w którym zarabiamy tylko tyle ile nam trzeba na życie i nie jesteśmy w stanie nic odłożyć. A nawet jeśli coś uciułamy to mało kto ma jakiekolwiek oszczędności i nie damy rady złożyć się na coś co poprawi nasz los. Taki właśnie świat mamy za oknem. W chwili obecnej lewica ma kasę i pilnuje by było trudno coś odłożyć, a koncentracja zostaje obwarowana przepisami...

W kapitalizmie żeby nadupcyć drugiemu kapitaliście trzeba mieć trochę pieniędzy na początek i wyzwać go na polu na którym da się wygrać, szybkością, jakością innowacyjnością. Dajmy na to fabryka produkuje 30 różnych wyrobów. A nasz warsztat jeden - za to lepszy niż oni. Przejmujemy rynek, oni ograniczają produkcję. Potem patrzymy gdzie wbić następną szpilę. I tak stopniowo my ich albo oni nas...

W socjalizmie nie ma się pieniędzy. I nie da się nadupcyć wielkiej fabryce za żadnym polu bo nie mamy zgody urzędasa na produkcję choćby głupich agrafek.

Np jeśli w tym miejscu ogłoszę że zakładam spółkę akcyjną celem produkcji czegoś i można będzie na najbliższym konwencie kupować udziały to podpadam od cholera wie ile paragrafów... Jest specjalny tryb zgłaszania oferty publicznej sprzedaży akcji. Emisja jest obwarowana warunkami. 

*

Przerabiałem te problemy na własnej skórze. Byłem w liceum, mieszkałem w bloku, piwnica była za mała by zrobić w niej najmniejszy choćby warsztacik. Miałem kilka pomysłów. Może coś by z nich wynikło ale nie miałem kasy ani na surowce ani na narzędzia. Nie było allegero - zbyt gotowych wrobów byłby bardzo trudny. 

Żeby w przyszłości nadupcyć kiedyś całemu wielkiemu złemu światu potrzebowałem pomysłu który pozwoli mi pominąć etap akumulacji pierwotnej. I koncentracji też - bo nie było ani czego ani z kim koncentrować. Wymyśliłem że zostanę pisarzem. Gdy sprawiliśmy sobie pierwszego peceta przez pierwsze pół roku siedziałem i przepisywałem teksty z 60-stronicowych zeszytów w kratkę.

Wygrałem.

O bliźnich

Wyimek z dyskusji na forum SFFiH

*

Cała nasza moralności cywilizacja sprowadza się do zaledwie dwu prostych zachowań w interakcji z drugim słabszym człowiekiem.

możemy :
a) uznać go za bliźniego
 b) uznać go za frajera dać w japę, obrabować, zgwałcić albo zabić.

Wszystkie systemy filozoficzne i religijne sprowadzają się do tego czy wykorzystamy swoją przewagę do działań twórczych czy destrukcyjnych. Oczywiście możemy też trafić na silniejszego albo skonsolidowaną grupę słabszych. Piszę jednak o sytuacji w której mamy przewagę. 

Oczywiście do punktu a dodano pewne uściślenia typu "nie kradnij", "nie zabijaj", "nie posuwaj jego kobiety" - ale to takie rozwinięcie niezbędne dla niekumatych starożytnych pastuchów. Chrystus obracając się w środowisku bardziej ucywilizowanym kazał miłować bliźnich i zazyczaj nie wdawał się w jurystyczne szczególiki.

Opcje "a" i "b" oczywiście przewijają się w różnych kulturach, cywilizacjach i religiach występując w różnym nasileniu. Zetknięcie ze słabszym, lub chwilowo bezbronnym kusi tak jednostki zdegenerowane jak i takie zwyczajnie słabe moralnie. Jest taka książka "Zwyczajni niemcy i Holocaust" - pokazujaca jak bydlę może wyjść z pozornie normalnego człowieka.  

Patrząc na socjalizm widzimy że pierwsi teoretycy jeszcze przed maksem mieli w gębach dużo frazesów będących rozwinięciem opcji "a" ale ilekroć zaczynali działać zwyciężała opcja "b". Feudałom i Kapitalistom też nie zawsze wychodziło - natura ludzka jest ułomna - ale jakoś w roku 1989-tym gdy nastąpił wielki historyczny audyt socjalizmu okazało się że PKB najbiedniejszych krajów kapitalistycznych per capita pięciokrotnie przewyższa PKB najlepiej rozwiniętych krajów strefy sowieckiej.

Żadna z opcji nie pojawiłą się jak dotej pory w postaci czystej. Mamy przybliżenia. Mamy kierunki rozwoju. Drogę pod górę usianą głazami. Chrześcijaństwo i system kapitalistyczny dążą do opcji a. Socjalizm nawet się nie maskując wybiera opcję b.  

Ja widzę życie nie jako pole walki ale jako wyścig. Fakt że J.Grzędowicz sprzedaje więcej książek pobudza mnie nie do agresji ale do biegu. Paleokapitalizm który wyznaję to swoboda konkurencji. To faktycznie szukanie dróg by produkować więcej, szybciej. lepiej, taniej. I dodajmy na własnych patentach bez podkradania rozwiązań za które konkurencja musiała słono zapłacić...

Samodoskonalenie, samokształcenie, ciężka praca - ten kierunek wydaje mi się słuszny. 

*

To jeszcze tłumaczenie dla niekumatych:

Socjalizm oznacza: zapierniczaj od świtu do nocy i oddawaj nam prawie całą kasę albo dostaniesz wpier... ewentualnie możesz liczyć na norę do spania, miskę pomyj a od święta jakiś ochłap.

Kapitalizm oznacza: wymyśliłem coś fajnego, a ponieważ ty tego nie wymyśliłeś stawaj przy maszynie, pozapierniczasz dzień i noc ale za to dam ci kasę kupisz sobie ekstra żarełko żebyś mógł ciężej pracować i auto żebyś nie musiał do roboty chodzić na nogach.

Z biegiem czasu w obu systemach zachodziła pewna ewolucja. Socjaliści bojąc się ucieczki niewolników dawali trochę lepsze nory i ochłapy i żeby miał kto stać przy maszynach rzadziej strzelali w potylicę. Kapitaliści jak się dorobili dawali robolom trochę więcej kasy, a produkcja szybko wzrastała więc i ceny i dostępność dóbr leciały na mordę... 

Podstawowy problem obecnego czasu widzę w konwergencji cywilizacji. Od lat 80-tych kraje wolnego świata i kraje sowieckiej zony zaczęły forsownie ujednolicać swoje systemy. Tylko że integrowanie zdrowych jabłek ze zgniłkami zawsze kończy się tak samo. Dowodem jest ustrój który widać za oknem. Hybryda najgorszych cech zdziczałej komuny i zdegenerowanego kapitalizmu. Tyle że nie strzelają w potylicę - chwilowo.