BLOG

wedrowycz banner1

wraca stare?

Kolejna ofiara „seryjnego samobójcy”? W nocy 12/13 grudnia zmarł w Warszawie Krystyn Bernatowicz – socjolog, inicjator budowy pomnika Żołnierzy Wyklętych. Mimo ewidentnych śladów pobicia prokuratura nie dopatrzyła się śladów działania osób trzecich… Czy w naszym kraju działają SZWADRONY ŚMIERCI?

o spekulacji

Już trzeci miesiąc cena złota delikatnie spada. No cóż. Masa emigrantów po zakończeniu prac rolnych i budowlanych w krajach UE przyjechała do domu przezimować. Kolejni ściągnęli na święta przywożąc waluty. Złotówka wzmocniła kurs. Sama cena kruszcu na rynkach światowych też spada. Spada bo chyba musi spaść – w ciągu ostatnich kilku lat wywindowano ją do poziomu iście idiotycznego. U progu XIX wieku robotnik w USA zarabiał około dolara dziennie. Wedle ówczesnego parytetu moneta o nominale 20 dolarów ważyła uncję kruszcu. Czyli powiedzmy dobra miesięczna płaca wynosiła około 40 gram złota. Dziś przy cenie rzędu 1600 dolarów na uncję złoto wydaje się drastycznie przewartościowane.

W Polsce dodatkowo coraz bardziej odczuwalny kryzys powoduje, że wielu emerytów wyciąga zachomikowane pierścionki i monety i zanosi do lombardów oraz kantorów.

Spadają też ceny nieruchomości w Krakowie. Na razie nie jest do jeszcze spadek szczególnie poważny ale w gorszych dzielnicach już następują przeceny. I znowu – ceny mieszkań były ewidentnie zawyżone, zwłaszcza w stosunku do naszych zarobków. Nadchodzi dobry czas na zakupy i złota i mieszkań. Gdyby tylko mieć na to pieniądze…

"odkrycie"

Dziennikarze z „Wprost” odkryli, że w czasie ekshumacji w Jedwabnem znaleziono łuski karabinowe z niemieckiej broni. Refleks szachisty – zważywszy, że zdjęcia z ekshumacji prezentujące rzeczone łuski krążą w necie od 2001 roku… Zdaniem naszych żurnalistów to znalezisko wskazuje „na większy udział Niemców niż dotychczas sądzono”.

Sto kilkadziesiąt ofiar. Pobieżna ekshumacja, (bez zbadania całego grobu) ujawnia 46 łusek, czyli już w górnej warstwie zasypiska …więcej niż odsłoniętych szkieletów. Ale wobec parszywych szkopów - morderców nadal pełna kurtuazja… „większy udział niż sądzono”. Przypomina mi się wycieczka kolesi z wyborczej którzy odwiedzili w RFN dożywającego swych dni naziola – byłego szefa policji dystryktu białostockiego by kurtuazyjnie wypytać go co pamięta o tych wypadkach. Mówimy „dziennikarze” myślimy …no cóż znowu przychodzą do głowy wyłącznie najgorsze wulgaryzmy i określenia zoologiczne. Czy kłamstwo jedwabieńskie zapoczątkowane przez grossa też w końcu pęknie?

w święta

Poziom wisów na forach onetu w okresie świątecznym nie kwalifikuje się do oceny. Musiałbym użyć wyłącznie najgorszych wulgaryzmów… Niestety tak to jest - gdy się w porę nie przetnie i nie wypali wrzodu gangrena rozlewa się po całym organizmie. Jestem przekonany, że gdyby w 1989-90 roku urządzić przysłowiową „Norymbergę dla Komuny” i lustrację totalną dziś poziom zbydlęcenia społeczeństwa byłby znacznie mniejszy. W naszym kraju niestety nie udało się pewnych rzeczy nawet nazwać po imieniu…

Biskupi odkryli, że księża katoliccy przedstawiani są w „polskiej” prasie nieomal jak żydzi w nazistowskich ulotkach. Rychło w czas drodzy hierarchowie… Przez 20 lat nie zrobili nic – podczas, gdy ich podwładni księża regularnie podgryzali autorytet kościoła na łamach „wybiórczej” a samą swoją obecnością legitymizowali rozmaite lewackie media… Trochę za późno na żale.

Polecanka

Obejrzałem film Gazety Polskiej z wyjazdu na Węgry. Przyznam że jestem zaskoczony. Szczególnie ciekawy jest fragment z tłumaczeniem przemówienia W.Orbana. Polecam.

o ludobójstwie.

Lech Jęczmyk w swojej książce „Dwa końce historii czyli nowe średniowiecze” przytacza dane z USA. Już w okresie wielkiego kryzysu zauważono tam że wzrost bezrobocia o jeden punkt procentowy powoduje kilkunastoprocentowy wzrost liczby udanych samobójstw, oraz wzrost liczby zgonów z przyczyn teoretycznie naturalnych. Paradoks? Stres to wzrost liczby nowotworów, zawałów, udarów a nawet wypadków drogowych. Wizja bezrobocia paraliżująca robotników to dla firm okazja do lekceważenia norm BHP i zmuszania ludzi do pracy pond siły. Nędza to gorsze odżywianie, groszy dostęp do opieki medycznej, wreszcie brak pieniędzy na leki.

Jęczmyk szacował że okres rządów koalicji SLD-PSL i debilna polityka gospodarcza, oraz sztucznie wywołany i utrzymywany kryzys, kosztowały nas życie kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy obywateli. Pisał wprost: to jest skala którą można uznać za LUDOBÓJSTWO.

Jego głos nie przebił się przez szum medialny. Idea ta nie znalazła oddźwięku nawet u prawicowych publicystów. balcerowicz, belka i inni macherzy od gospodarki nie ponieśli oczywiście żadnej kary. Dziś za oknem widzimy powtórkę z rozrywki. Rośnie bezrobocie. Rosną ceny. Znów częściej będą umierać ludzie…

Lepsze jutro było w 1996-tym

Nadciąga kryzys. Widać to niestety na każdym kroku i w niemal każdej branży. Strach przed kryzysem i bezrobociem staje się coraz powszechniejszy i gdy rozmawiam ze znajomymi widzę jak świadomość naciągającej burzy ściera kolejne uśmiechy z twarzy. Pamiętam okres rządów AWS, gdy nieoczekiwanie około roku 1997-mego w TV usłyszałem, że lepsze jutro było już wczoraj, a teraz trzeba będzie zacisnąć pasa. Nie powiem – wkurzyło mnie to, bo moja rodzina jakoś nie odczuła tego „lepszego jutra wczoraj” – nie dorobiliśmy się samochodu, mieszkanie nadal mieliśmy niewykupione, wyjazd na wakacje ciągle był sporym problemem finansowym… Zaraz potem ogłoszono konieczność schłodzenia gospodarki. Czym u diabła jest schładzanie gospodarki do dziś nie rozumiem – ale mam dziwne przeczucie że tych którzy to wymyślili należało powiesić na latarniach.  

Gdy pod koniec rządów AWS, po 4 wielkich (i nieudanych) reformach nadchodziła sejmowa zmiana warty wielu moich znajomych – z pozoru sensownych ludzi deklarowało poparcie dla odrażających komuchów z SLD. Argumentowali to w sumie logicznie – AWS doprowadził kraj na krawędź upadku i nawet czerwoni będą musieli poluzować, ułatwić zakładanie firm, wspierać zatrudnienie i radykalnie obniżyć podatki. Liczyłem na zniesiecie cła na auta używane – kraj motoryzował się rozpaczliwie powoli…

Czerwoni wygrali wybory, po czym w koalicji z ludowcami z miejsca dokręcili śrubę tak, że oficjalne zarejestrowane bezrobocie skoczyło do 20% i na tym poziomie pozostawało 4 lata. SLD zdawało sobie oczywiście sprawę że takie dokręcenie śruby wymaga pewnych działań dodatkowych. By kraj nie zawalił się do końca wprowadzili podatek belki (celowo małą literą) – który uczynił oszczędzanie całkowicie nieopłacalnym. Ludzie przyduszani kryzysem zaczęli wyciągać groszowe oszczędności z banków i wydawać… Ci którzy mieli parę groszy rezygnowali z zakładania lokat. Interesowałem się wtedy trochę numizmatyką. Widziałem w sklepach i sklepikach z monetami prawdziwe rarytasy – starzy zbieracze postawieni przed ścianą likwidowali kolekcje. Na tym „pożyczonym paliwie” Polska dojechała do wejścia w struktury UE co pozwoliło podpiąć niektóre grupy pod kroplówkę środków unijnych. Pod koniec rządów czerwono-zielonej koalicji weszliśmy do UE. Wchodziliśmy na kolanach, w łachmanach, z pustymi kieszeniami i solidnie oćwiczeni batem. Natychmiast po otwarciu granic unijna gospodarka otrzymała od komuchów prezent – półtora miliona zdesperowanych, zrozpaczonych ludzi gotowych pracować za 30% stawki tubylców z krajów „rozwiniętych”.

Od czasów rządów AWS minęło już 11 lat. Przez te 11 lat weszliśmy do UE, samochody sprowadza się bezcłowo, ale poza tym nie zmieniło się na dobrą sprawę nic. Nadal brak podstawowych mechanizmów umożliwiających ludziom oszczędzanie i bogacenie się. Nadal nie wychodzi nam sprawa podstawowa – zmniejszanie przepaści w poziomach życia między naszym krajem a państwami „starej UE”. Założenie firmy w jednym okienku i od ręki nadal jest niemożliwe. Terror fiskalny wzrósł. Kolejne przepisy komplikują ludziom życie jeszcze bardziej. ZuS niszczy małe firmy nim zdołają rozwinąć skrzydła. Kolejne zawody stają się zamkniętymi korporacjami. Oszczędzanie w bankach nadal pozbawione jest ekonomicznego sensu – odsetki po obelkowaniu nie doganiają inflacji, ani rzeczywistej ani tej oficjalnej.

2 miliony najaktywniejszych Polaków wyjechały i nie zamierzają wracać do kraju. Pomijając króciutki okres poluzowania za rządów PiS nadal żyjemy w epoce schładzania gospodarki. Za parę miesięcy powiedzą nam że lepsze jutro było w 2012-tym...  

Czytać czy nie...

Wpadła mi w oko książka „Higieniści” Macieja Zaręby Bielawskiego. Są to dzieje eugeniki, głównie szwedzkiej, ale autor sięga tez do programów III Rzeszy i referuje jak to było w międzywojennej Polsce. W pierwszej chwili pomyślałem, że kupię. Teraz się waham. Kupię, przeczytam, wkurzę się na socjalistów. Zdobędę wiedzę – ale czy jest mi ona potrzebna? Już nienawidzę eugeniki. Już gardzę eugenikami. Nieprzeczytanie będzie aktywnym odrzuceniem możliwości pogłębienia wiedzy… Z drugiej strony pogląd mam już jednoznacznie wyrobiony…

z Kuźni

Prace nad kontynuacją wampira z M3 po krótkim przestoju ruszyły naprzód. Gotowe jest już zakończenie, cztery opowiadania stanowiące ok 20% objętości a kilka innych jest malowniczo rozgrzebanych. Myślę, że po nowym roku zabiorę się do pracy już na poważnie. Hmmm… no tak. To może próbka?

Niespełna czterdzieści minut później Radek stał przed biurkiem w zacisznym gabinecie majora Nefrytowa.

-Melduję się na rozkaz – zasalutował.

-Siadajcie – ubek wskazał mu twardy stołek.

Siedzenie wypolerowane zadkami licznych przesłuchiwanych lśniło jak lustro.

-Wyobraźcie sobie Brona… - zaczął Major. - Wyobraźcie sobie – zawiesił głos – wykoncypujcie sobie nagłe wkroczenie do naszego kraju wojsk sowieckich.

-Wykoncy… co? – nie zrozumiał student.

-Ruskie wjadą nam na chatę!

-To jednak będzie trzecia wojna światowa? – zdumiał się konfident. – Czyli co? Mamy powitać sojusznika chlebem, solą… i gorzałką pewnie też? A ja, jako wasz człowiek, to idę na front, czy raczej będę potrzebny na tyłach?

-Nie pieprzcie głupot, tym razem musimy mówić szczerze – wdusił przycisk wyłączając magnetofon. – Wyobraźcie sobie, że stało się coś tak okropnego, że nasz sojusznik lada moment może podjąć decyzję by nas odwiedzić, a przy okazji powiedzmy… skarcić.

masakra w USA

W USA kolejna strzelanina w szkole. W miejscowości Newton niedoszły student ześwirował, zabił brata, matkę a potem poszedł do szkoły gdzie zabił nauczyciela i ponad dwadzieścioro dzieci, w tym wiele sześcioletnich. Zdaje się amerykańska policja ma większe jaja niż norweska i nie próbowała brać go żywcem. Oczywiście media już biją pianę na temat dostępu do broni i wpływie brutalnych gier komputerowych na psychikę sprawcy…

Życie w kraju rozbrojonym totalnie – jak PRL czy ZSRR miało swoje plusy. Pistolet czy karabin daje potencjalnemu bandycie przewagę absolutną. Można godzinami leżeć w zasadzce. Można uśmiercić ofiarę z zaskoczenia i z bezpiecznej odległości. Przed kulą trudno uciec… Żeby być bandytą bez spluwy w łapie trzeba dysonować przewagą fizyczną by ofiarę pobić albo podejść na odległość kontaktową i zaszlachtować nożem. No i trzeba ofiarę jakoś dogonić… I z zasadzką trudniej. Pistolet zamienia byle leszcza w pana życia i śmierci każdego, kto się nawinie…

Niestety w społeczeństwie totalnie rozbrojonym, bandyta ze spluwą, jeśli jakiś się pojawi jest na dobrą sprawę bezkarny. Kilka lat temu też w USA był przypadek taki: na kampus uniwersytecki wpadł świr ze spluwą. Strzelał do ludzi jak do kaczek. Na kampusie był bezwzględny i ściśle przestrzegany zakaz wnoszenia broni. Policja przyjechała dość szybko – ale dla wielu ofiar i tak było już za późno… Nikt ze studentów ani wykładowców nie odpowiedział ogniem, nikt nie strzelił mordercy w plecy. Zakaz był fajny i działał puki wszyscy go przestrzegali. Wystarczył jeden wyjątek…

Federalny zakaz wnoszenia broni do szkół obowiązujący w USA też jest fajny – nie ma ryzyka że nastoletnie gówniarstwo będzie do siebie strzelać na boisku, albo że nauczyciele w przypływie frustracji zrobią coś niebezpiecznego. Z drugiej strony gdyby przynajmniej w gabinecie dyrektora czy pokoju nauczycielskim było kilka sztuk pistoletów można było, gdy padły pierwsze strzały iść i załatwić świra ratując resztę jego ofiar. A i on sam wiedząc, że może zostać zabity prawdopodobnie nie zaryzykowałby wtargnięcia do szkoły.

Życie w świecie rozbrojonym daje poczucie bezpieczeństwa. Tylko, że rozbrojenie totalne działa dopóki nie pojawi się świr ze spluwą. Nie da się postawić policjanta na każdym rogu ulicy. W sytuacji zagrożenia pistolet leżący w szafce gabinetu dyrektora, albo tkwiący w kaburze za pazuchą dozorcy budynku dałby możliwość uratowania wielu dzieci...