BLOG

wedrowycz banner1

Aj wej mir!

p.Ambasador Izraela jest załamana... 

http://www.fronda.pl/a/ambasador-izraela-jestem-zalamana,105960.html

Uważa ze rząd PiS nową ustawą przekreśla wszystko co Polacy i Żydzi zrobili razem przez 27 lat... 

*

Khm... być może istotnie nowa polityka historyczna to i owo ucina i przekreśla - ale... 

Z ostatnich 27 lat tej "współpracy" kojarzę głównie pedagogikię wstydu, wmawianie nam że jesteśmy narodem patologicznych antysemitów współwinnym shoach* - przy bardzo nielicznych głosach rozsądku ze strony normalnych naukowców i polskich zydów dobrze pamiętających kto ich ratował w czasie wojny... 

Pamiętam też brak zgody na postawienie koło muzeum Polin w Warszawie pomnika (pomniczka...) upamiętniających Polaków zamordowanych za ratowanie Żydów. Przypomnę pro forma - że to muzeum powstało za polskie pieniądze... 

*

Niech ta kobieta sobie uważa co chce -  ja bym tylko prosił nasze władze o cofnięcie jej akredytacji, a władze Izraela o przysłanie na stanowisko nowego ambasadora kogoś z elementarnym przygotowaniem hitorycznym...

 

________________________________________________________________________________________________________-

* określenie holocaust (z greki: ofiara ciałopalna) zostało po raz pierwszy użyte w sierpniu 1944 przez papieża Piusa XII podczas mszy w intencji bohaterów Powstania Warszawskiego.(!!!) W kontekście zagłady Żydów używa się go na wniosek Elie Wiesela - laureata pokojowej noagrody nobla, autora wspomnień obozowych, byłego więźnia Auschwitz. W ostatnich dekadach słowo holocaust praktycznie wyparło określenie "shoah" - "zagłada".  

Raport himalaistów

https://www.facebook.com/notes/polski-himalaizm-zimowy-2016-2020-im-artura-hajzera/raport-z-akcji-ratunkowej-po-elizabeth-revol-i-tomasza-mackiewicza-na-nanga-parb/1596708773709070/

Ergo: Francuzka twierdzi że zostawiła towarzysza nieprzytomnego*, oślepionego i w stanie choroby wysokościowej.

Piloci śmgłowców z uwagi na zapadający zmrok nie podjęli prób zwiadu w wyższych partiach góry.

 

Kobieta ratowała swoje życie.

Czy kosztem życia p.Tomasza?

Jeśli faktycznie zabrała radiostację/telefon satelitarny to nie wykluczone że tak. Jesli p. Tomasz doszedł jeszcze do siebie ale samotny i bez łączności... 

*

Ratownicy uznali że nie warto go ratować bo szanse są zbyt małe. 

Zapewne znają się na tym i ich ocena opierała się na doświadczeniu własnym.

*

Mimo wszystko to smutne i nieludzkie. 

*

_____________________________________________________________

*mogła na podstawie obserwacji i doświadczenia własnego zdiagnozować u niego 

tzw. wysokościowy obrzęk mózgu.  

 

LGBT w natarciu

We wrześniu ubiegłego roku 14-latek z Łasku popełnił samobójstwo. Przyczyna tragedii? Polska szkoła i produkt jej metod „wychowawczych” – tzw. „koledzy z klasy”. Dzieciak był nadwrażliwy, cierpiał na depresje, nie był akceptowany przez rówieśników.

Organizacje powiązane z ruchem LGBT zrobiły z niego ofiarę nietolerancji. Nie wiadomo czy był homoseksualistą – ale to raczej mało prawdopodobne. Podobno „dziwnie się ubierał” – choć można domniemywać że jego ubiór wynikał z biedy i zaopatrywania się w odzież w lumpeksach.

Jego śmierć skomentowała na swoim blogi prof. K.Pawłowicz:

Liberalno-lewackie środowiska najpierw propagują wśród dzieci i młodzieży podatnych na różne niestandardowe zachowania - nienaturalne postawy i relacje, a potem, gdy te zaburzone zachowania są przez rówieśników brutalnie wytykane,i w skrajnych sytuacjach kończą się tragicznie, to lewaccy ideolodzy patologii obyczajowych odwracają kota ogonem i fałszywie, bezczelnie lamentują nad "morderczą nietolerancją" rówieśników.

Nie siejcie patologii, nie będzie jej śmiertelnego żniwa.Nie demoralizujcie dzieci i młodzieży, dajcie im w spokoju, zgodnie z naturą przeżyć ich dzieciństwo i młodość. 

Cyt za:  https://www.facebook.com/KrystynaPawlowicz/posts/1664034660335582 

 

Za tych kila słów prawdy wylano na Nią wiadra pomyj a następnie wylano Ją z pracy.

*

Jak ja to widzę?

Pani profesor zasadniczo ma rację – choć wydaje mi się że w tej akurat sprawie uległa mimowolnie propagandzie robiącej z chłopaka homoseksualistę. Faktycznie mamy coraz większy nacisk na seksualizację młodzieży, nasila się też homopropaganda skierowana do nastolatków. Efektem mogą być poszukiwania i eksperymenty… Jest to o tyle niebezpieczne że w okresie dorastania i bardzo silnych napięć psychicznych rozmaite  zachowania dewiacyjne łatwo się kodują.  

Stosunki homoseksualne z nastolatkami 15+ są legalne. A efektem jest indukcja rozmaitych zaburzeń płciowych.

Zatem: uważam że p. Profesor ma rację, choć akurat w tym przypadku poszło jednak o co innego.

*

Ja w tej tragedii widzę głównie winę szkoły. Problem trwał długo – rozwijał się, narastał. Belferstwo najwyraźniej nie reagowało na hejt, wyszydzanie, złośliwości. Potem były wakacje. Dwa miesiące odpoczynku a potem powrót – znów między nastoletnich debili… I dzieciak nie wytrzymał przeskoku, nie wytrzymał powrotu do ohydnej dla niego sytuacji… Wiem jak to jest bo ja też z głębokim obrzydzeniem wracałem po wakacjach do szkoły.  

Zapewne był słabszy niż ja w jego wieku - bo ja 3 lata szczucia ze strony młodocianych troglodytów wytrzymałem... Też byłem wrażliwy i też się nasłuchałem rozmaitych zniewag...

Marynarze lądowi w akcji

Pod Koszalinem Morski Oddział Straży Granicznej zlikwidował nielegalną fabrykę petów. Kilku kolesi kupiło maszyny za 900 tyś i produkowało szlugi w ilości 2 tyś szt. na minutę. A potem wpadli pogranicznicy i ich skuli w kajdanki…

Widzę w tym szereg patologii trawiących nasz kraj. Po pierwsze – Straż Graniczna to kolesie którzy mają pilnować granicy żeby nikt jej nie przekraczał. Oddział Morski powinien pływać po Bałtyku i zatrzymywać podejrzane statki. Dlaczego opuścili posterunek i buszowali w głębi lądu?  Czy fabryka miała własny dok i „eksportowała” pety droga morską?

Od nakładania ceł i łapania przemytników jest Służba Celna. Zasadniczo jeśli fabryka „eksportowała” pety za granicę to oni powinni zając się wyłapywaniem towaru. Oczywiście powinni to robić NA GRANICY. Ale w UE mogą działać na całym terytorium  - stad widuję ich funkcjonariuszy jak znudzeni niczym mopsy łażą po ulicy Długiej w Krakowie i gapią się na wystawy sklepowe (a może tak szukają przemyconych towarów?)

Od likwidacji nielegalnej produkcji towarów akcyzowych jest POLICJA SKARBOWA.

*

Ergo:

Skoro mamy powołaną i sowicie opłacaną Policję skarbową – dlaczego fabrykę petów likwiduje Straż Graniczna? Albo: jeśli straż graniczna skutecznie wykrywa i likwiduje fabryki nawet daleko od granicy – po cholerę utrzymujemy Policję skarbową!?

*

A najlepiej byłoby gdyby takie fabryki można było zalegalizować. Pracowały by bez strachu przed wpadką i odsiadką, płaciły by podatki, można by kontrolować jakoś produkcji… Ale legalnie szlugów produkować nie wolno – bo popsuło by to biznes zagranicznym koncernom…  

Znów o górach...

https://www.facebook.com/Polski-Himalaizm-Zimowy-2016-2020-im-Artura-Hajzera-161618080550304/

 

Z wpisu wynika że faktycznie - akcja opóźniła się o wiele godzin bo nie było funduszy na helikoptery. 

Musiano dopiero zorganizować pieniądze. Zapewne kilkanaście tyś dolarów. 

 

Nie mają własnej kasy na kontach?

Nie mają kart kredytowych hononrowanych w Pakistanie?

Nie mają ubezpieczeń?

Nie mają dogadanej sprawy z pakistańskimi służbami?

Nie ma ustalonych z miejscowymi procedur na wypadek podobnej katastrofy?

 

Dziennikarze dzwonili - ale zdaje się żadnej redakcji nie wpadło do głowy by wykonać przelew w zamian np. za prawo wyłączności relacji!

 

Bałagan, improwizacja...

Uratowali dziewczynę. Chwała im za to i był to wielki wyczyn. Ale niesmak pozostaje... 

 

Gdyby wyruszyli wcześniej - czy byłaby szansa uratować też Polaka? 

Czy kobieta schodząc w dół zabrała jedyną radiostację? 

 

*

Próby dotarcia do T.Mackiewicza jednak nie będzie.

Gdyby został górnikiem móogłby zginąć lub przeżyć - ale wiedziałby: koledzy przyjdą.

Znów o Jedwabnem

Powiązany personalnie z gazetą wyborczą portal Oko.press biadoli że nowa ustawa uniemożliwi nauczycielom nauczenie o Jedwabnem.

Doprawdy? Owszem – nauczyciele powielający kłamstwa grossa i wyborczej – muszą się liczyć z sankcjami karnymi. Nareszcie i o ładne kilka lat za późno…

*

W Jedwabnem mordowali NIEMCY. Świadczą o tym niezbicie dwa fakty:

Po pierwsze: W zasypisku grobu podczas ekshumacji (przerwanej) znaleziono łuski z niemieckiej broni palnej, (ok 200!!! szt) oraz wytopione płaszcze pocisków (ergo – płonęły wraz ciałami zabitych – ołów topi się w temperaturze ok 180C).

Po drugie: po wojnie stalinowski sąd (obsadzony przez Żydów) po śledztwie prowadzonym przez UB (obsadzone przez Żydów)  wydał wyrok: jednemu mieszkańcowi udowodniono mordowanie Żydów wraz niemcami (skazany na karę śmierci – ale były wątpliwości wiec wyrok uchylono). 9 skazano za pomoc w mordowaniu – przy czym pomoc ta polegała na konwojowaniu Żydów. 12 oskarżonych uniewinniono. Zakładam że Żydom naprawdę zależało na poznaniu prawdy i surowym ukaraniu winnych mordu na swoich pobratymcach!

Po trzecie: poszlaka – zidentyfikowana grupa SS-manów dokonywała swoistego „rajdu” po Podlasiu kolejno mordując Żydów zamieszkujących tamtejsze miasteczka. Jedwabne leży na tym szlaku.  Daty też się zgadzają.

*

Brakuje nam rozpaczliwie jednego ważnego dowodu - wielu świadków przesłuchiwanych przez IPN zeznało że niemcy podczas całej "akcji" robili zdjęcia. I te zdjęcia zapewne gdzieś są. Na stychach niemieckich domów - w albumach po różnych "dziadkach z waermahtu". i kiedyś pewnie wypłyną. 

*

A michnikoidzi niech się zaczną przyzwyczajać – epoka w której mogli bezkarnie kłamać i opluskwiać ludzi właśnie się kończy. 

*

W necie były kiedyś zdjęcia z ekshumacji w Jedwabnem, linkowałem je z tego bloga. Niestety komuś chyba przeszkadzały...

Zostało niewiele 

https://www.salon24.pl/u/fagot21/721592,niemieckie-luski-w-jedwabnem

A tu wywiad z archeolgiem prowadzącym ekshumację - mówi o ograniczeniech i o datach wybitych na spłonkach naboi...

http://www.geocities.ws/jedwabne/rozmowa_z_prof_kola.htm

 

 

O! Chyba kogoś ruszyło sumienie.

http://www.fronda.pl/a/raz-jeszcze-sprobuja-uratowac-mackiewicza,105923.html

Jednak spróbują ratować Polaka. 

Przecz z Tolkienem i śródziemiem?

Ujmę to tak – ogólnie rzecz biorąc nie podchodzi mi fantasy. We wczesnej młodości czytałem „Conany” ale Tolkiena nie byłem w stanie przejść.  Przeczytałem pierwsze 3 opowiadania Sapkowskiego w Fantastyce – błe… Nijak nie porwał mnie ten świat. Przeczytałem w życiu tylko kilka książek z tego gatunku – „Tkacza Iluzji” E.Białołęckiej (dostałem w prezencie i z z dedykacją głupio było nie przeczytać…) „Achaję” A.Ziemiańskiego i coś zagranicznego o kolesiu z mieczem. (chyba „niechętny szermierz” – jakoś tak się to cudactwo nazywało).

Skoro tyle ludzi czyta fantasy i się tym napawa to zapewne jest to coś fajnego. Mi po prostu „nie wchodzi”. 

Smutne

Ustawa przewidująca kary (symboliczne...) za użycie okreslenia "polskie obozy" wywołała wściekły jazgot w Izraelu i RFN. 

 

https://wiadomosci.wp.pl/niemieckie-media-popieraja-izrael-w-sporze-z-polska-o-obozy-6214500421355137a 

 

http://niezalezna.pl/215489-spor-o-polskie-obozy-i-ustawe-o-ipn-niemieckie-media-wykorzystaly-okazje-do-ataku-na-polske

Smutne...   

Znów o górach

Czytam o akcji ratunkowej na Nanga Parbat. Wszystko wskazuje że Tomasz Mackiewicz nie ma już żadnych szans. Czytam i generalnie chce mi się rzygać. Polak zdobył szczyt w towarzystwie francuskiej himalaistki. W drodze powrotnej osłabli, zepsuła się pogoda. Na wysokości 7200 metrów wydrążyli jamę w śniegu by przeczekać. Wezwali pomoc przez radio.

Kobieta (może powinienem napisać: Baba?) zostawiła słabnącego Polaka w tymczasowym schronieniu i zeszła w dół gdzie spotkała wyprawę ratunkową. Zgubieni mieli łączność radiową gdy byli razem, ale potem Polak już nie miał. Media nie wyjaśniają tego dokładnie. Czy kobieta zabrała ze sobą jedyną radiostację którą dysponowali? W każdym razie – udało się jej – została odnaleziona przez ekspedycję ratunkową i opuszczona w dół – skąd ją i ratowników pojął helikopter.

Kto ratował zaginionych? Ano himalaiści szturmujący odległy o ok 200 km. szczyt K2. Na wieść o kłopotach kolegów wskoczyli w pakistańskie helikoptery, (ponoć mogliby wskoczyc 10 godzin wcześniej ale pakistanczycy czekali na potwierdzenie przelewu kasy....) przylecieli i ruszyli na pomoc. To bardzo szlachetnie z ich strony – ale tak ta logikę powinna to robić grupa asekuracji zejścia… Tylko że tej nie było. Dwójka himalistów atakowała górę samotnie.   

W akcji ratunkowej brał udział Bielecki – ten sam który zostawił dwu słabnących towarzyszy na śmierć (Broad Peak - pisałem o tym). Chciał się zrehabilitować? Ratownicy wspinali się ok 8 godzin pokonując w tym czasie niemal kilometr w pionie - co przejdzie do annałów ratownictwa górskiego. Po uratowaniu Francuzki akcję zakończono – uważając że uratowanie jej towarzysza jest niemożliwe. Ojciec zaginionego apelował o kontynuowanie akcji, niestety zdecydowano inaczej. Trudno oceniać czy słusznie - to oni byli tam na miejscu i oni podjęli taką a nie inną decyzję... 

Kolejna ciekawostka z netu – pojawiła się mapa obrazująca trasę którą poruszali się ratownicy. Powstała w ten sposób że zestawiono punkty logowań się do sieci GPS. Widać rząd czerwonych kropek. I znów pytanie – czy zagubieni mieli własne GPS? Przecież najprościej byłoby do nich dotrzeć sprawdzając miejsca gdzie się logowali.  Powinny być obok rzędu czerwonych kropek także dwie innego koloru…

I wreszcie zdjęcie – ratownicy i kobieta – wszyscy uśmiechnięci od ucha do ucha… Rozumiem – odnieśli sukces – przeprowadzili akcję w krajnie trudnych warunkach i uratowali kobietę. Ale przecież w chwili gdy świętowali kilkaset metrów wyżej w śnieżnej jamie wykańczał się ten którego nie zdołano uratować…

Nie znam się na himalaizmie - ale tak na logikę – te wyprawy to jakieś kompletne dziadostwo. Idą w górę z jedną radiostacją na kilku? W razie wypadku z reguły mają problemy z łącznością. Grupy ratunkowe szukają ich po omacku – zaginieni nie mają lokalizatorów lawinowych!? Rozumiem huraganowe wiatry, temperatury po -50 stopni etc. – nie mają ogrzewaczy chemicznych umożliwiających przetrwanie nocy w jakiejś jamie?   

Komentarze na forach w necie – są obrzydliwe. Uwłaczają honorowi piszących i godności Polaka. Wśród piszących powszechne jest przekonanie że porzucanie towarzyszy na pewną śmierć  jest w Himalajach całkowicie dopuszczalne moralnie.

*

Mój Ojciec uczył się w szkole górniczej w Wałbrzychu. Od pierwszego dnia tłuczono im do głów podstawowe zasady pracy pod ziemią. Ilu zjechało tylu wraca na powierzchnię. Zgubiłeś się, zgasła lampa, odciął cię zawał – walcz o przetrwanie – koledzy przyjdą. ZAWSZE PRZYJDĄ. Jeśli gazy czy wstrząsy uniemożliwiają prowadzenie akcji ratunkowej – zawiesza się ją. Gdy tylko jest możliwe – kontynuuje. Akcja trwa do momentu gdy odnajdzie się wszystkich. Żywych czy martwych. Zawsze idzie się po żywych. Zawsze ratownikami kieruje nadzieja. Akcja prowadzona jest w warunkach ekstremalnych - kilkaset metrów pod ziemią, w ciemnościach, w wyrobiskach zawalonych głazami, czasem zasutych metanem, bywa że zalewanych wodą. Prowadzi się ją do skutku. Zawsze. 

W 1971 górnik Alojzy Piontek został odcięty przez zawał i przygnieciony na głębokości niemal 800 metrów.  Akcję prowadzono w skrajnie trudnych warunkach – ratownicy wydobyli go po 158 godzinach – żywego. W 2006 górnik Zbigniew Nowak po wybuchu metanu przetrwał ranny w zawale 111 godzin. Został uratowany. Przetrwali bo trzymała ich przy życiu nie nadzieja ale żelazna pewnoć: Koledzy przyjdą. Zawsze.

HIMALAIZM TO SPORT DLA BOGATYCH LUDZI Z KLASY ŚREDNIEJ. KULTURALNYCH, WYKSZTAŁCONYCH ETC. CO WARTA JEST TA KULTURA I WYKSZTAŁCENIE?

Górnicy mają za sobą zawodówkę lub technikum górnicze. To robotnicy. Ludzie prości. Na uniwersytetach się nie kształcili. Do teatrów i na koncerty chadzają sporadycznie. Nie wszyscy czytają książki. Ale mają zasadę której najwyraźnej brak w górach: Koledzy przyjdą. ZAWSZE.  

*

Opinia Himalaistki z USA 

https://m.sportowefakty.wp.pl/alpinizm/734587/maja-krew-na-rekach-szokujace-slowa-amerykanskiej-alpinistki 

*

Artykuł ilustruje zdjęcie z uratowaną kobietą - w tle widać kawałek nieba... 

http://www.fronda.pl/a/caly-swiat-zachwycony-wyczynem-polskich-bohaterow,105905.html