BLOG

wedrowycz banner1

nie zawsze będzie na wesoło

Przeglądam sobie recenzje ze „Złego lasu”, przypominają mi się też recenzja „Raportu z północy” – powraca argument że marudzę, moralizuje, że moich bohaterowie też marudzą – obserwacja zasadniczo jest trafna - wkładam moje marudzenie w ich usta.

Oczywiście mógłbym pisać że życie jest piękne, że cytując: „życie stało się lepsze, stało się weselsze”* Czasem nawet o tym piszę – faktycznie świat w którym żyjemy jest znacznie weselszy, lepszy i bardziej kolorowy od tego który mnie otaczał gdy miałem naście lat. Ale chcę także pokazać swoje refleksje. A te są czasami smutne i poważne. Obserwuję zdewastowane zakątki które znałem, obserwuję ludzi którzy potłukli się jak szklanki. Obserwuję jak chciwość współczesnych barbarzyńców niszczy dorobek poprzednich pokoleń. Jak głupota rządzących rozwala to co ludzie sobie spokojnie i cierpliwie budują. I czasem coś z tego co widzę ja obserwują też moi bohaterowie. Żeby czytelnik też mógł zdobyć się na refleksję. By spojrzał dookoła. Może by złapał aparat fotograficzny i zadokumentował to co znika na naszych oczach. By zastanowił się nad zachodzącymi zmianami.

Dlaczego nie piszę zawsze wesołych rzeczy? No cóż od zawsze nienawidzę, chronicznie nie znoszę zakłamania, hipokryzji, cenzury i autocenzury. By oddać złożoność naszej epoki trzeba czasem napisać te o tym c trudne, przykre, chore, brzydkie… Obok wspaniałych ludzi których spotykamy, mądrych, życzliwych, pomocnych – żyją także drobne ścierwiki, chamusie, a czasem kanalie. Nie opisuje ich jakoś szczególnie – bo margines społeczny mnie nie interesuje. Czasem jednak pojawiają się – jako kamien w bucie bohaterów. Brzydzę się draństwem – a niestety wokoło nas uwija się masa farbowanych lisów które zmieniają poglądy jak wiatr zawieje a tak naprawdę chodzi im tylko o to by żerować, by dusić nas, by rozpychać się łokciami robiąc miejsce dla siebie i swego pomiotu kosztem innych. Moim kosztem, waszym kosztem, naszym kosztem... Obok ludzi którzy się potłukli widzę też tych których skopano, podeptano albo których wypaliła walka z idiotycznymi ograniczeniami… Postrzegam to na różnych poziomach relacji społecznych – zarówno w skali mikro i w skali makro.

Robert Storm jest rozbitkiem – człowiekiem starych zasad, przy tym człowiekiem działającym z żelazną konsekwencją. Człowiekiem który na przekór wszystkiemu jest wierny sobie. Który nie raz skopany przez los lub ludzi za każdym razem wstaje i idzie dalej. I patrząc szerzej – to człowiek który zbiera i ratuje okruch poprzednich epok to wszystko czym gardzą oderwani od korzeni nuworysze i rozpasane chamstwo… Będzie patrzył na śmierć reliktów dawnej Warszawy. Będzie ratował stare rozsypujące się książki, zabierze ze śmietnika przedwojenne krzesło.

o trosce

 http://www.fronda.pl/a/za-rzadow-po-psl-zamknieto-1146-szkol-zwolniono-47-tys-nauczycieli,124845.html

Że niby niż demograficzny? Ja to widzę inaczej. Była szansa – szansa na normalną szkołę do której jest blisko, do której wszystkie dzieciaki przychodzą na 8-mą rano. Była szansa na szkołę w której klasy liczą 15-20 dzieci. Była – ale rząd tuska miał to w d… a ZNP robił za hamulcowego protestów.

Dziś szef ZNP udaje zatroskanego.

o wodzach...

Ludzie by się zorganizować potrzebują wodza. Jest to potrzeba pierwotna, instynktowna, naturalna. Powiedziałbym nawet: Zdrowa. Cokolwiek chcemy zbudować – albo szukamy człowieka który skrzyknie ludzi, albo próbujemy skrzyknąć ich sami.

Problem zaczyna się w chwili gdy zdolność skrzykiwania ludzi posiądzie kanalia. Zaczyna się w chwili gdy chęć działania zaślepia ludzi do tego stopnia, że przestają zauważać kompromitujące wady swego wodza. Gdy za kanalią maszerują stada durni gotowych na jego rozkaz rozbiją głowy „wrogom”

Prawdziwy problem zaczyna się jednak w chwili gdy ludzie te wady widzą ale je z jakiegoś powodu akceptują.

wieś - widmo...

Przez ostatnie 150 lat wieś zapewniała miastu kolejne fale ludzi do pracy. Pokolenie za pokoleniem najambitniejsze jednostki ruszały do miasta. Przywykliśmy do tego. Uznaliśmy za stan stały. Tymczasem to już się kończy – prowincja wydrenowana ekonomicznie, wyniszczona społecznie i socjalnie po prostu zaczyna wymierać. Wyludniają się przysiółki zanikają mniejsze wioski. W miasteczkach straszą dziesiątki tablic o sprzedaży nieruchomości…   

Kolejnej fali "słoików" miasto już nie dostanie. I co dalej?

o strajku

Szkoła jaka jest każdy widzi.

Z jednej strony nasze drogie belferstwo – bywa że ciemne jak tabaka w rogu, bywa że kompletnie wypalone, bywa że z selekcji negatywnej.

Z drugiej dzieciory, często łączące twórczo głupotę, chamstwo i lenistwo - materiał z którym w wielu przypadkach nie da się zrobić nic.

Z trzeciej program – przeważnie stek bzdur, który ani nie przygotowuje do życia w społeczeństwie, ani nie przybliża dorobku kultury ludzkiej, ani nie daje choćby ogólnej orientacji w świecie i prezentowanych uczniom naukach.

Z czwartej rodzice – zagonieni, zestresowani, harujący jak woły – słusznie oczekujący że szkoła odciąży ich w części pracy wychowawczej a dzieciom zapewni nietoksyczne środowisko rozwoju społecznego i intelektualnego…

Z piątej system zbudowany przez kretynów uniemożliwiający eliminację jednostek zdegenerowanych zarówno spośród uczniów jak i grona pedagogicznego.

Z szóstej – politycy i ci szczebla lokalnego dla których szkoła to miejsce gdzie załatwmy pracę dla wuja – przegrywa życiowego, oraz źródło głosów w wyborach lokalnych…

Z siódmej pleśń obrastająca strukturę – ci wszyscy urzędnicy którzy dobrze sobie żyją kosztem całej instytucji…

Co z tym fantem zrobić? Opcję zero? Rozgonić, zaorać zbudować od nowa? Przede wszystkim cokolwiek chcielibyśmy budować – musimy wiedzieć czego chcemy – jaki ma być produkt finalny – absolwent.

*

A zasadniczo popieram idee J.Kaczyńskiego że kasę lepiej dać na krowy niż na ludzi takich jak ten cały broniarz…

ohydna plaga...

Porwania dzieci przez urzędy d/s nieletnich to wyjątkwo obrzydliwa patologia sięgająca korzeniami wprost do nazistowskich niemiec. Uważam że pora zacząć reagować ostro - bo sytuacja ewidentnie wymyka się spod kontroli. 

*

Swoją drogą - gdy hezbollach porwał w 1985 roku 4 radzieckich dyplomatów ZSRR się nie patyczkował. 

http://polimaty.pl/2015/08/miasto-porywaczy/ 

nie żebym nawoływał do kopiowania drastycznego sowieckiego pomysłu, ale jakaś wersja soft może by się i przydała? 

Wakacje z dziećmi w Szwecji?

a może to już zbyt duże ryzyko?

 

http://www.fronda.pl/a/szokujace-szwecja-oddali-jego-corki-muzulmanom-chcial-je-wywiezc-z-kraju-polski-sad-zadecyduje-o-ich-losie,124624.html

 

W skrócie - para Rosjan pracowała sobie legalnie w Szwecji. Rosjanka zwariowała - więc sąd zabrał ich troje dzieci i oddał parze muzułmanów jako rodzinie zastępczej - ojcu ograniczając kontakt. Ojciec zabrał dzieci wskoczył w samolot i czmychnął do Polski. Tu niestety został na wniosek Szwedów zatrzymany jako porywacz - a co dalej zdecyduje polski sąd. Dodajmy że dzieci też mają obywatelstwo federacji rosyjskiej.

 

na miejscu Putina wysłałbym kilku zielonych ludków...

Falsyfikat

Nauczyciele sobie strajkują do czego namawia ich ZNP. 

Ten sam ZNP który milczał gdy za rządów tuska i kopacz zamknięto 2400 szkół a z zawodu odeszło 40 tyś ludzi. 

 

Z kuźni

-Dobro i zło to pojęcia na swój sposób uniwersalne. Gdy się jednak przyjrzeć szczegółom widać że bardzo wiele zależy od okoliczności. Już Sienkiewicz o tym pisał w przypowieści o murzynie Kalim… Jak komuch stuknie nas, to zły uczynek. Ale jak my stukniemy komucha to zasadniczo uczynek jest dobry – rozważał Jakub.

 

Ostatnie sczytania ostatniego 17-tego opowiadania do

 IX zbioru Przygód Jakub Wędrowycza

"Sztuka kopania"

nasz świat.

dokąd dążymy, co nas czaka za kilka lat? 

Przegląd z ostatnich dni: 61-latka rodzi dziecko z in vitro dla syna geja... W Warszawie prezydent miasta nie chce się wycofać z pomysłów sexedukcji najmłodszych - władze państwowe ani władze jego partii nie są w stanie przywołac go do porządku. Producenci gadgetów erotycznych oficjanie sprzedają sex-laki woyobrażające już nawet nie nastolatki ale dzieci. 

*

Nasi celebryci i politycy wszelakich opcji walczą w pojedynku na najgłupsze wypowiedzi i najgłupsze pomysły. Zaniedbywane są podstawowe sprawy. Przy całej sympati dla obecnych władz widzę ich błędy i co gorsza - zaniechania. 

*

Rośnie przemoc, rośnie przestępczość. Teroryści robią w Europie co chcą. Do krajów UE wracają setki jeśli nie tysiące bandziorów walczących jeszcze niedawno dla tzw. "państwa islamskiego" Jednocześne władze są coraz bardziej pobłażliwe dla kryminalistów wszelkiej maści. Za naprawdę ohydne zbrodnie regularnie zapadają szokująco niskie wyroki i nie jest to domeną tylko polskich sądów. 

*

Przypomnia mi się film "Osada" z 2004 roku - czy to nasza przyszłość? czy ludzie zaczną zrywać z tym życiem i ta "cywilizacją" by szuka utopii w małych izolowanych grupach?  

 

trudno być optymistą.