BLOG

wedrowycz banner1

"zieloni", "ekolodzy"

Czyli odrażająca banda cwanych wydrwigroszy. 

https://www.wsensie.pl/polska/27798-ekolodzy-zbierali-na-rysia-ale-wyplacili-sobie-miliony-zlotych-pensji?fbclid=IwAR1z2r7Ey8HD6lo1ilOghCrAdKCKgn8_-13N0AZmQ7xHLs5VmJBcvpPPjo8 

 

Efekty działań: 12 rysiów wypuszczonych do ekosystemu w ciagu 10 lat rzy kosztach siegających 20 milionów zł rocznie.  

*

Dla orównania: WOŚP przeznacza 10% wpływów na wodstock, osobiśty zarobek Owsiaka (legalny) szacowany jest na ok pół miliona zł rocznie. I jednak kupę sprzetu za resztę kupują... 

Ergo - Owsiak uważany przeze mnie za cwaniaka i oszusta jest w porównaniu z zielonymi czubami niemal krystalicznie uczciwy... 

 

do Chłopów

Chłopy!

Nie możemy ziemi skryć, nie możemy zemi schować. Jedno nam pozostaje - bronić jej do ostatniego tchu, do ostatniej kropli krwi.

(Głos Lubelski na 223 18 sierpnia 1920).

głupie sny...

https://niezalezna.pl/301984-adamowicz-zostal-patronem-placowek-szkolnych

https://niezalezna.pl/305029-trzaskowski-chce-w-warszawie-alei-im-pawla-adamowicza-uchwala-w-tej-sprawie-idzie-jak-burza 

a może wieszając karnisz spadłem, uderzyłem się w głowę, a to wszystko tylko urojenia?  

o zderzeniu...

http://www.artnet.com/artists/tove-jansson/

wszyscy znany wspaniałe ilustracje Tove Jansson do książeczek o Mumimkach. Fantastyczna lekka kreska, tusz, detale i detaliki...

Na tej stronie można zobaczyć Jej obrazy olejne. Moim zdaniem - koszmarne bohomazy... 

o kolorach

W PRL-u najgorsza była dla mnie ta szarość. Pisząc szarość mam na myśli dokładnie to o czym piszę. Kolor. Ludzie ubierali się zupełnie inaczej. W szkołach obowiązywał sztywny dres-code – już nie ubierano nas w obowiązkowe fartuszki ale obowiązywały stonowane barwy i w żadnym wypadku nie jasne. Swetry - najczęściej granat z brązem. Czerń. Szarości. Jeansy – jako najbardziej pstrokata część ubioru. Gdy przyszedłem w czarnej bluzie z jaskrawozielonym wykończeniem przy dekolcie i mankietach już oberwałem krzywym spojrzeniem od purchawy która była naszą wychowawczynią.

Zarazem na mieście szczytem mody były wówczas „oczodżebne” szaliczki z syntetycznej akrylowej włóczki – porażająco zielone lub przeraźliwie różowe i jeansy sprane do białości lub „marmurki”. Standardowy strój miejskiego pięknisia lub bazarowej księżniczki to była turecka jeansowa kurtka na białym syntetycznym misiu i taki właśnie szaliczek.

Rzeczy naprawdę kolorowych było wokół nas niewiele. Pewexy czy bazary sprawiały wrażenie miejsc porażająco niestosownie wręcz kolorowych. Każde g… z zachodu było barwne. Słodycze, ubrania, kosmetyki – wszystko pstrokate jak papuga…

Szare były budynki. Nadal używamy raczej stonowanych barw – ale wtedy była o wiele mniejsza paleta kolorów. Gierkowskie bloki – beż, jasny brąz… Czerwone trójkąty namalowane na budynkach w okolicach Targówka były czymś zaskakującym. Domy przedwojenne najczęściej nie odnawiane od 1939-tego też były szare. W wielu kamienicach stały piece kaflowe – pył węglowy, błoto, sadze – to wszystko osiadało na elewacjach, ale też w sercach, w duszach, w umysłach.

Szary świat zasypiał śniąc szare sny... .

warunki...

https://niezalezna.pl/304762-prezydent-duda-wezmie-udzial-w-world-holocaust-forum-stanowczo-powiedzial-o-warunku-koniecznym#komentarze

Moim zdanem warunek konieczny w takim spotkaniu to wcześniejsze odwołanie obecności Putina. I przydała by się tu solidarna akcja wszystkich zaproszonych.

 

O logice

Najpierw pokazują że nie warto z nimi gadać - kontestują każdy pomysł rządu, knują, ryją, plują. 

Potem są zdziwini i obrażni że prezydent nie chce z nimi gadać...

https://niezalezna.pl/304772-kidawa-znowu-narzeka

Zachęcam raz jeszcze

Kto dotąd nie widział "operacji ząb tygrysa" ;)

 

https://www.youtube.com/watch?v=654cQaiZtcw 

Porwanie umysłu..

Miałem 11 lat. 

W "Świecie młodych" ukazywały się plansze z komiksem "Porwanie księżniczki". Harcerska Gazeta Nastolatków ukazywała się 3 razy w tygodniu. Kosztowała 5 zł. Nie trzeba było należeć do harcerstwa żeby mieć z niej radochę. 

Mieszkałem wtedy przy ul. Łochowskiej w Warszawie. W drodze do szkoły mijałem kiosk - mieścił sie na parterze jednej z przedwojennych czynszówek. Zimy w pierwszych latach po stanie wojennym były mroźne, śnieżne i ogólnie rzecz biorąc paskudne. Z szarego bloku, po szarym chodniku, wzdłuż fasad szarych kamienic, do brudnoszarej szkoły...

Poznawanie komisku w tempie 3 plansz tygodniowo dziś wydaje się idiotyzmem. Trzeba było kilku miesięcy by skompletować całą historię... Ale czekaliśmy, kompletowaliśmy, czyteliśmy. Niektórzy naklejali na kartony i składali w książeczki.  

"Porwanie księżniczki" - przenosiło mnie i moich rówieśników do kompletnie innego świata. Morza południowe, palmy, okręty, piraci. Wielka wakacyjna przygoda pod żaglami, w środku szarej zimy, w szarym kraju. Uciekaliśmy do lepszych światów wyczarowanych komiksową kreską...

Byliśmy niewolnikami i mieliśmy pozostać niewolnikami. Palmy moglibyśmy zobaczyć w bratniej Bułgarii - ale moich Rodziców ani rodziców żadnego z moich przyjaciół nie było stać na taki wyjazd. Żaglowce? Jachty? Widywaliśmy to co najwyżej w czarno-białej telewizji... 

*

Miałem 40 lat.

Po raz pierwszy zobaczyłem naturalnie rosnące plamy w 2014-tym, jadąc z lotniska w Barcelonie.

 

tzw. "kulturalny naród" - niemcy

https://niezalezna.pl/304410-spalone-obrazy-leona-prauzinskiego