BLOG

wedrowycz banner1

O e-kurzeniu

                Gazeta wybiórcza zabrała się za zwalczanie e-papierosów. (ciekawa sprawa bo ich guru korzysta w tego wynalazku namiętnie…). Zastanawiam się nad tym problemem. Zasadniczo jest to urządzenie dostarczające nałogowcowi nikotyny. Może być alternatywą dla zwykłych petów – o tym sympatyczną że nie smrodzi się innym ludziom dymem w nos a do tego palacz unika wprowadzania do organizmu smoły i innych świństw. Jak już ktoś musi…

                E-papierosy są szkodliwe dla dwu grup interesów. Po pierwsze dla koncernów produkujących pety tradycyjne – bo spadają im obroty i tak uszczuplone przez rosnącą akcyzę i spadek popularności nałogu. Koncerny nadal obracają miliardami – przekupienie grupy pseudodziennikarzy to dla nich żaden problem. Z drugiej strony każdy e-papieros to gwóźdź do trumny naszych urzędasów – bowiem dochody z akcyzy to znacząca część budżetu, a ten wynalazek znacząco je ogranicza… Gazeta konserwująca socjalizm będzie bronić biurokratów własną piersią.

                Młodym czytelnikom przypomnę tylko że „wybiórcza” nie zawsze była tak pryncypialna. Swego czasu wkurzałem się na ich schizofreniczną praktykę – z jednej strony dostawali nagrody za akcję „rzuć palenie razem z nami” z drugiej – zamieszczali w kolorowych dodatkach całostronicowe reklamy „rakotworów” i informacje o konkursach organizowanych przez koncerny tytoniowe. „Kasa misiu kasa”…

Z sieci

Relacja z targów książki odzdobiona rysunkiem Wędrowycza ;)

http://zapiski-z-przypomnianych-krain.blogspot.com/2013/05/warszawskie-targi-ksiazki-2013-kocim.html?showComment=1368995797419

o zamiataniu

w latach 80-tych nie było netu. Informacje o mordach ubecji przebijały się z wielkim trudem.

dopiero gdy padła komuna i zaczęła działać Komisja Rokity okazało się że w latach 1982-90 doszło w całym kraju do śmierci około 400 działaczy opozycji lub ludzi z nią sympatyzujących. Komisja nie miała uprawnień śledczych - np. nie mogła nikogo przesłuchać. Władza nie udzielała żadnej pomocy.

Po starannej weryfikacji uznano że w 122 przypadkach śmierci nie da się wyjaśnić przyczynami "naturalnymi" W 88 przypadkach komisja stwierdziła ewidentne że przyczyną śmierci były działania MSW. Odkryto także prowadzone na wielką skalę mataczenie w śledztwach.

Zidentyfikowano 91 nazwisk funkcjonariuszy SB i MO będących prawdopodobnymi sprawcami morderstw. Odkryto grupę "D" - prawdopodobnie polski "szwadron śmierci".

(późniejsze odkrycia w zasobach archiwalnych wykazały że grup "D" było więcej)

W dalszej kolejności komisja zajęła by się prawdopodobnie wątkiem "emerytów" - w latach 80-tych odchodzący z SB funkcjonariusze za grosze kupowali - głównie w Warszawie - sklepy i warsztaty rzemieślnicze. Poprzedni właściciele byli zastraszani, dochodziło do podpaleń, pobić i prawdopodobnie kilkudziesięciu morderstw.

*

Ukrycie najpierw morderstw, potem wyników prac komisji w warunkach monopolu medialnego, przy szczupłości i poważnej infiltracji II obiegu nie było trudne.

Pomagał STRACH. W roku 1998 rozmawiałem na przyjacielskiej stopie z archeologiem który badając jeden z warszawskich kościołów odkrył przypuszczalnie skrytkę gdzie przechowywano jakiś czas ciała kilku ofiar represji stalinowskich - wykradzione z bezimiennych grobów na pobliskim cmentarzu. Gdy zaproponowałem ze to opiszę (byłem wówczas dziennikarzem) - schował się we własne buty.

*

Obecnie mamy internet (dający przy odrobinie umiejętności niezłą anonimowość) potężny II obieg, a poziom lęku jest znacznie niższy. Dorosło pokolenie które nigdy w życiu nie widziało zomowca ani ubeka.

Wielu spraw grubszych i drobniejszych nie da się już zamieść pod dywan.

I jeszcze jedna - sliczna

http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=557527

Ładna recenzja

http://www.qfant.pl/review/andrzej-pilipiuk-oko-jelenia-t-5-triumf-lisa-reinicke/

Plany produkcyjne 2013-2015

                Mam w miarę skonkretyzowane plany na nadchodzące 2-3 lata. Po pierwsze będę ciągnął zbiory opowiadań bezjakubowych. Czytelnicy je polubili, ja też lubię od czasu do czasu machnąć coś nietuzinkowego. W tej chwili kolejny na warsztacie.

                Po drugie wbrew ujadaniu internetowych piesków do notesu trafiają pomysły na kolejny tom przygód Jakuba Wędrowycza. Myślę że pod choinkę 2014 powinien być gotowy.

                Po trzecie zebrałem trochę literatury i męczę się nad planem kontynuacji Oka Jelenia. Łatwo nie będzie i czeka mnie kilkadziesiąt godzin odsiadki w bibliotekach zanim się za to zabiorę.

                Po czwarte pora wreszcie spisać co nowego przytrafiło się kuzynkom Kruszewskim. Coś tam sobie porozpisywałem, zalążek fabuł już jest.

                Po piąte ciągle odłogiem leży pomysł na powieść sensacyjno-szpiegowską w realiach carskiej Rosji – będącą swego rodzaju prequelem do Norweskiego Dziennika.

                Po szóste mam jeszcze kilka projektów chwilowo tajnych. Tak czy inaczej do 2015-tego mam co robić…

Na gorąco z targów książki

                Tegoroczne targi książki urządzono na tzw. stadionie narodowym. Obiekt wygląda po prostu paskudnie. Nie wiem na co poszły te 2 miliardy złotych – wszędzie pyszni się nagi szary beton. Schody faktycznie dobre nie są – drgają pod krokami. Murawy na płycie nie było, pewnie znowu wymieniają, za to dach zasunięto – mimo ładnej pogody. Krzesełka z jakiejś dermy – w dwu kolorach nie tworzących zrozumiałego porządku kolorystycznego. Obiekt paskudny. Ogromna ilość pustych niewykorzystanych przestrzeni – trochę jak w Tetrze Wielkim. Ale lepiej że targi odbywają się tu niż w Pałacu Kultury. Choć też duszno – ale za to luźniej.

                Spacerując przede wszystkim żałowałem czasów gdy stadion tętnił życiem jako gigantyczne targowisko. W najlepszych latach jak obliczano z handlu w tym miejscu żyło ćwierć miliona ludzi – sprzedawców, hurtowników, krawców i szwaczek produkujących „na stadion”. (w tym moi przyjaciele). Ogromna masa ubrań płynęła stąd na wschód… Na koronie można było kupić wszelakie różności – np. mumio, militaria, narzędzia, rosyjskie diamentowe freziki dentystyczne (znakomite). (oraz oczywiście szereg towarów nielegalnych…). Tak czy inaczej jakaś epoka za nami.

                Przeszedłem się najpierw po części komiksowej. Towaru niby sporo ale jakoś nic szczególnie ciekawego nie wypatrzyłem. Znalazłem komiks tłumaczony z ukraińskiego, o kozakach. Historia miałka strasznie, ale przynajmniej jest chociaż jeden… Kupiłem sobie też zeszycik im memoriam Janusz Christa. Zabawny - choć poziom prac bardzo różny.

                Pospacerowałem po koronie – obszedłem cały pierścień dwukrotnie. (podobno kilometr obwodu). Nic szczególnie ciekawego. Rzucał się w oczy praktycznie brak gości zagranicznych. Z Rosji nie przyjechał chyba nikt – wystawiały się tylko księgarnie rosyjskojęzyczne. Z Ukrainy – jeden wystawca – kompletnie nic ciekawego w ofercie… Byli Australijczycy i Węgrzy. Stoisko wydawnictwa Taschen – strasznie rozczarowujące. Wydawców katolickich – skromniutka ilość. Podobnie mało wydawnictw dla dzieci. Z młodzieżowych wystawiały się „Siedmioróg” – skromniuchno i „Literatura” – ciut lepiej, oraz Akapitpres – ale też jak by pół gwizdka. Te dwa pierwsze swego czasu odrzuciły moje maszynopisy… Nic jakoś szczególnie nie przykuło mojej uwagi.

                Na stoisku wydawnictw UMCS opracowanie o księgach pamięci spisanych przez żydów z Lubelszczyzny. Autorzy olali totalnie Wojsławice - nasze „najbardziej żydowskie miasteczko”. Nie wspomnieli o nim nawet w indeksie!

                Lansowała się jako celebrytka Monika jaruzelska. Zaskoczyło mnie zarówno że ktoś ją zaprosił jak i kolejna do niej. Było w tym coś głęboko niesmacznego. Dopieszczono miłośników lewactwa – krytyka polityczna i michnikoidy mieli swoje stoiska. Ci pierwsi sprzedawali jakieś dzieła po złotówce, do tych drugich była nawet skromna kolejka. Straszyły portrety edelmana i kapuścińskiego reklamujące wznowienia ich załganych książek. Gęba hitlera straszyła z okładki książki poświęconej Wiedniowi w czasach gdy fuhrer był początkującym artystą. Było i coś dla normalnych odwrotnie. Z oferty nacjonalistyczno-idiotycznej eksponowano antyupowskie – czy może raczej antyukraińskie wypociny edwarda prusa. Kto to ustawił obok dzieł Dmowskiego!? Nasza pseudoendecja kompletnie się już pogubiła.

                Kolejka po moje autografy spora – ale i tu widziałem kryzys. Podpisałem trochę egzemplarzy „Wampira z MO” ale ludzie przynosili głównie wcześniej wydane książki, niekiedy wydania sprzed kilku lat. Ludzie jednak sporo pytali o dalsze plany trzeba się sprężać. Spotkałem kilkoro znajomych. Był p.Kazdepke, p.Kosikowie, J.Grzędowicz i M.L.Kossakowska. Już przy wyjściu minąłem się z J.Piekarą. Przebiegłem jeszcze przez stoiska w drodze na nagranie. Ale nic już nie wpadło w oko.

                Zabrakło w tym wszystkim odrobiny radości - atmosfery wielkiego czytelniczego święta. Kryzys widać już chyba na całego… Żal…

Raz jeszcze o mieszkaniach

                Spadające notowania PO wymusiły na partii ruch populistyczny. Politycy rządzącego ugrupowania przedstawili nam najnowszy produkt swoich „światłych” umysłów – program „Mieszkanie dla młodych”. Jakie są jego założenia? Młodzi wykształcenie z dużych miast mają szansę uzyskać rządową dopłatę do kredytów na mieszkania. Jeśli są samotni albo stanowią parę (co z konkumbinatami?) będzie to około 30 tyś a jeśli mają dziecko ponad 40 tyś.

                Rozwiązanie to jest po wielokroć złe.

Po pierwsze – wprowadzono granicę wieku – co oznacza że ludzie starsi będą przez ten program dyskryminowani (co na to UE i jej agendy?)

Po drugie – jest to dopłacanie bogatym z kieszeni biednych – bowiem program adresowany jest do ludzi zdolnych zgromadzić wkład własny i posiadających zdolność kredytową.

Po trzecie – program obejmuje zakup wyłącznie mieszkań nowych – zatem stanowił będzie ukryte dofinansowanie deweloperów.

Po czwarte – przewidziano pulę ok 36 tyś dopłat rocznie – co jak sądzę może rodzić kolejne patologie przy rozpatrywaniu wniosków.

                A ja od lat powtarzam: by w Polsce uzyskać brakujące miliony mieszkań trzeba odblokować tereny pod budownictwo, obniżyć podatki w tej branży, znieść vat na materiały i usługi budowlane, przywrócić ulgi podatkowe na budowę lub zakup nieruchomości i umożliwić wykorzystanie na te cele pieniędzy z II filaru…

Cywilizacja śmierci wygrywa bitwę?

                „Gazeta wybiórcza” na swojej stornie internetowej podała informację o sklonowaniu ludzkiego zarodka. Oczywiście informacja utrzymana jest w duchu bezrefleksyjnego optymistycznego entuzjazmu. Podstawowa radocha redaktorów wynika z tego że dzięki temu będą możliwie terapie licznych nieuleczalnych dziś chorób. Oczywiście pojawiają się też głosy ekspertów. Jeden genetyk bredzi że to posłuży hodowli narządów a nie ludzi. Khm… nie wiem skąd ten optymizm – amerykanie mówią przecież wyraźnie: „sklonowaliśmy zarodek” a nie „uzyskaliśmy hodowlę tkankową komórek macierzystych”. Do tego na obecnym etapie zacznie łatwiej jest wyklonować kompletny organizm niż jego konkretną część.

                Do towarzystwa pseudoautorytetów dokooptowano też jakiegoś „etyka” po filozofii który nie widzi w zasadzie żadnych problemów etycznych ani poważniejszych zagrożeń a nawet uważa że klonowanie ludzi jest zasadniczo ok.

                Każdego normalnego człowieka o elementarnej wrażliwości, albo znającego dzieje owcy Dolly ogarnia przerażenie… Bo co oznacza klonowanie terapeutyczne zarodków? Powstaną istoty ludzkie niezdolne do egzystencji (o bardzo skróconej długości życia), których jedynym celem zaistnienia będzie śmierć - po kilku miesiącach „dojrzewania” zostaną rozmontowanie na tkanki do przeszczepów.

                Dziwne że gazeta uchodząca za tubę środowisk żydowskich tak bezrefleksyjnie cofa nas mentalnie w objęcia doktora mengele na rampę w Auschwitz…

o odpowiedzialności

Wyimek z dyskujsji na forum http://www.science-fiction.com.pl

 

Co do Smoleńska:

Samolot był rządowy, zawiadywała nim kancelaria premiera, BOR też podlega rządowi.
Nie ważne czy w Smoleńsku doszło do wypadku, czy zamachu, pełna odpowiedzialność i tak spada na premiera lub podległych mu ludzi.

Władza oznacza odpowiedzialność. Gdyby dali jeden samolot prezydentowi i powiedzieli: ten jest twój, lataj gdzie chcesz ale sam go sobie tankuj, pilnuj i po godzinach pucuj gąbką, a jak się nie podoba kup sobie nowy za własne - wtedy są kryci.

W sytuacji gdy Prezydent prosi o podstawienie latadła i je dostaje - to kancelaria ponosi odpowiedzialność jak korporacja taksówkarska.

Ludziska - po każdym wypadku w którym są poszkodowani przeprowadza się dochodzenie i ustala winnych. Strzeli nagle poduszka powietrzna w zaparkowanym samochodzie i złamie dziewczynce kark - producent płaci rentę. Dostawcy elektryczności nie zamknęli budki transformatorowej i wlazł do niej głupi dzieciak - elektrowni buli mu do końca życia. Zepsuje się pralka - jest gwarancja. Dwaj niedzielni kierowcy dadzą sobie buzi samochodami - policja sprawdza który w którego wjechał. Urwie się winda jest protokół przeglądu technicznego, a na nim czyjś podpis.

Tak to działa. Nie tylko za granicą u nas czasem też.

A tu mamy masakrę w której ginie głowa państwa i ponad 90 innych osób. (w tym członków partii która akurat jest u koryta!). I co? I nic.

Możliwości jest sporo:

Pilot rozbił samolot? - należy sprawdzić kto go szkolił, kto zatrudnił, kto rekomendował na stanowisko. Który element systemu zawiódł i dla czego (jest to ważne także dla tego że dziś leciał "wróg" ale jutro może będzie leciał "swojak" i niedobrze by było gdyby się to powtórzyło...)

Prezydent wniósł bombę w reklamówce? - no to pytanie: kto kontrolował wchodzących, kto układał procedury zabezpieczenia (zwłaszcza że PO uważało L.Kaczyńskiego że wroga i oszołoma - a takich się szczególnie pilnuje żeby nic nie wywinęli...), kto szkolił psa stojącego przy nodze pirotechnika pilnującego trapu...

Ktoś podłożył bombę? - winni są pirotechnicy sprawdzający samolot, ochrona lotniska, komórka zapewniająca ochronę kontrwywiadowczą tych ludzi...

Zestrzelono samolot rakietą? - znowu mamy odpowiedzialność BOR - bo po to byli na lotnisku by zapewnić ochronę... By patrzeć ruskim na ręce. Przy przejść się po lesie i sprawdzić czy w krzakach nie ma czeczeńskich terrorystów.

Kłopot w tym że po tej katastrofie nie poleciały żadne głowy. Kompletna bezkarność. A nawet wywyższenie. Szef BOR mimo śmierci "klienta nr 1" został generałem, pani która bezczelnie łgała z mównicy sejmowej, została tego sejmu marszałkiem...

Tak się po prostu nie robi. Bezkarność demoralizuje. A mówimy o sprawie ochrony najważniejszych ludzi w państwie.

Powtórzę:
Ktoś olał obowiązki i doszło do "wypadku" w którym zginął człowiek którego nie lubiła władza. Ale jak olewanie obowiązków wejdzie służbom w nawyk następny może zginąć ktoś kogo władza lubi i to niekoniecznie w "wypadku".