BLOG

wedrowycz banner1

W dyby...

                Gazeta „wybiórcza” oświecała swoich czytelników że „Ukraina wymyka się unii europejskiej”. Coś mi się zdaje że eurokraci za bardzo przywykli do tego że politycy z naszej części kontynentu traktują ich słowa jak rozkazy obozowego kapo… Ukraina wierzgnęła domagając się po pierwsze poszanowania suwerenności swojego sądownictwa (czytaj kumpela jednego z euro-wysłanników ma swoje w pierdlu odsiedzieć zgodnie z wyrokiem), po drugie o czym mówi się mało – politycy z Kijowa głupi nie są i poprosili UE o refundację nieuniknionych strat gdy wkurzona Rosja zamknie granice celne. Tyle że UE uważa podbijany kraj za swoją nową kolonię i rynek zbytu, zatem nie chce wpuścić ukraińskich towarów na swój rynek…  

                W Krakowie ok. 200 ukraińskich studentów i pracowników demonstrowało pod hasłem Ukrainy w UE. Gdybym wiedział wcześniej pewnie też bym poszedł... Z dwojga złego chyba lepiej Ukraińcom będzie w europejskich dybach niż pod Rosyjskim knutem…

Imladris 2013

                W Krakowie dobiegł końca kolejny konwent – Imladris. Dowlokłem się tam dosłownie resztkami sił, ale potrójna kawa (raz jeszcze dziękuję organizatorom) postawiła mnie na nogi na tyle że i prelekcję wygłosiłem i na swoim spotkaniu autorskim nie zasnąłem. W sumie spędziłem na imprezie trzy godziny. Wyszedłem z naładowanymi bateriami. To jest mój świat…

Jak przez 3 lata byłem frajerem

                Powstało stowarzyszenie ludzi pokrzywdzonych przez banki. Kogo skupia? Ano kolesi którzy brali kredyty we frankach szwajcarskich a potem obudzili się z ręką w nocniku bo kurs się zmienił aich zarobki nie…

                Drodzy „pokrzywdzeni”. Tak się składa że brałem kredyt wtedy co Wy. Mogłem w złotych polskich, mogłem we frankach. Przymusu nie było. Zdecydowałem się brać w walucie w której zarabiałem. Przez jakieś 3 lata co i rusz słyszałem że jestem frajerem. Czytałem o tym na wszelakich forach internetowych. No cóż oprocentowanie kredytów we frankach było znacznie korzystniejsze – dawało i kilkaset zło oszczędności miesięcznie. Po przejęciu władzy przez PO kursy się zmieniły – dolar już nie kosztował 1,98 zł ale 3,15 zł. Frank też poszedł w górę.

                I nagle okazało się że wcale nie jestem taim frajerem jak się wam wydawało. Po prawdzie szybko okazało się że tak na dobrą sprawę na frajerów wyszliście Wy.

                Współczuję – ale cóż… Wasza decyzja, wasze ryzyko. Zatem czemu teraz płacz?

Policja negocjuje...

                W Warszawie przez 9 godzin wstrzymany był ruch pociągów przez północny most kolejowy. Powód? Idiota z nożem stojący na rurze biegnącej równolegle do torowiska. Policyjni negocjatorzy tyle czasu namawiali go by łaskawie zechciał zleźć.

                Jak bym widział te negocjacje?

                -Słuchaj koleś, każdy pasażer pociągu który przez ciebie stoi pod semaforem dostaje od PKP stówkę odszkodowania za spóźnienie do roboty. Całą kwotę będziesz musiał odrobić w przywięziennych zakładach produkcyjnych. Stoisz na rurze licznik bije, zaraz podjedzie pod semafor kolejny pociąg i dług wzrośnie ci o kolejne osiemdziesiąt tysięcy. W dodatku blokujesz linię o znaczeniu strategicznym. Jeśli nie zleziesz w ciągu 10 minut snajper strzeli ci w nóżkę. Może straż pożarna złapie cię w plandekę ale na twoim miejscu szczególnie bym na to nie liczył. Włączamy stoper.

                I tyle. Niestety policja ma swoje "procedury". Szkoda tylko że nie mieli ich dwa lata temu na marszu niepodległości... 

Zatarte ślady zbrodni... cd.

                Focus Historia w aktualnym numerze opisał szczegółowo sprawę zniszczenia cmentarza w Gdańsku – w tym mogiły kryjącej szczątki ludzi przerobionych na mydło przez profesora spannera. Poruszałem temat na tym bogu w tekście „zacierane ślady zbrodni”

Polski Steampunk Nadchodzi

                Przeczytałem miniantologię pokonkursową pt. „Ostatni dzień pary”. Pierwsze polskie próby zderzenia się z klimatami steampunkowymi nie są jeszcze szczególnie wybitne – ale powiedzmy że zrobiono niezły początek. Najlepsze w moim odczuciu było opowiadanie Krzysztofa Piskorskiego „Małpiarnia” – ale zakończenie było trochę zgrzytem, przyszło nagle jak pierwszy podmuch zimy – tekst aż prosi się o rozwinięcie do postaci co najmniej mikropowieści…

ostatni

Szpilki które zabiły czerwonego słonia

                Miałem dziewięć lat gdy dostaliśmy pocztą od znajomych Ojca szwedzkie czasopismo poświęcone głównie wystrojowi wnętrz. Dziś od takich uginają się półki w każdym kiosku - wtedy jednak nie znałem podobnych, u nas ich po prostu nie było - to wyjęte z koperty stanowiło dla mnie nagłe olśnienie… Zachowałem je - podobnie jak wielu moich rówieśników skrzętnie chomikowało każdy folderek czy przedmiot pochodzący z tamtego lepszego kapitalistycznego świata... 

                Socjalizm mógł wydawać się ustrojem w miarę atrakcyjnym. Mięso jest na kartki, ale kartofli do wypęku, nie umieramy z głodu. Szkoła – bezpłatna – wprawdzie jest w niej brudno ale poprzednie pokolenia miały gorzej. Jest mieszkanie – klitka w bloku, ale na głowę nie pada, kaloryfery zazwyczaj grzeją, a prąd wyłączają sporadycznie. Nie ma wojny i nikt do nas nie strzela. Dziadek mieszkający na wsi ma swoje 6 hektarów i nie musi odrabiać pańszczyzny u dziedzica…

                A potem jedna gazeta. Możliwość porównania tego co u nas i tego co tam… I cała konstrukcja wali się w gruzy. Człowiek uświadamia sobie że jest totalnym dziadem... Ja zobaczyłem jak żyją ludzie tam - na północy, w krajach wolnego świata, za żelazną kurtyną. Porównałem to co zobaczyłem na kartkach z otaczającym mnie syfem epoki Wojciecha Spawacza… Jedną szpilką nie zabije się słonia. Ale milion szpilek wbitych w skórę i słonia wykończy. Ten jeden numer głupiej szwedzkiej gazety był taką szpilką wbitą głęboko w zad  komuny. Dobrze zasianym ziarnem z którego wyrósł mój bunt przeciw czerwonym śmieciom i budowanej przez nich antycywilizacji . 

                Może moje wyobrażenia czerpane z pojedynczych gazet oraz nielicznych artefaktów tamtej zachodniej kultury były trochę naiwne, ale gdy po latach pojechałem do Szwecji zobaczyłem świat bardzo jednak podobny to tego co wykoncypowałem sobie z dostępnych okruchów.

szwedz

 

Piękna Julia zostaje w ciupie

                Ukraina odrzuciła ultimatum UE – wypuszczenie b.premier J.Tymoszenko z więzienia miało być warunkiem wstępnym kolejnych negocjacji. Patrzę na te sprawę głęboko zniesmaczony – była premier została skazana za zdradę swojej ojczyzny i działanie na jej szkodę. Dlaczego Unia naciska by suwerenny kraj zwolnił osobę w oczywisty sposób winną?

Eko-niespodzianka od Donka

                Premier zdymisjonował ministra środowiska. Skonsternowało to nieco eko-cwaniaczków przybyłych do Warszawy na tzw. „szczyt klimatyczny”, usunięty ze stanowiska był bowiem swego rodzaju gospodarzem imprezy. Decyzja premiera podoba mi się – wprawdzie nie było to raczej jego celem – ale dobitnie pokazał naszym niechcianym gościom jaką wagę przykładamy do ich obrad…

Przyjaciele dziedzica

                Postudiowałem sobie książkę W.Jaroszyńskiego „Władysława Czachórskiego żywot i sprawy”. Szczególnie ciekawy był dla mnie kawałek opisujący kontakty malarza z rodziną Poletyłów z Wojsławic. Czytając trochę między wierszami widzimy jak ważnym ośrodkiem życia kulturalnego i intelektualnego było nasze miasteczko i dwór naszych kochanych „krwiopijców”. Obraz życia ziemiańskiego XIX wieku – stadnina, polowania, koncerty, malarze i literaci wizytujący pałac. Obok rozwijający się drobny przemysł…

                Jak rozpaczliwie niewiele z tego zostało. Kilka zdjęć pałacowych wnętrz, trochę drobiazgów w muzeum, garść dokumentów w archiwum. Nie ma pałacu, nie ma zgromadzonych kolekcji, nie ma dziedzica, nie ma przemysłu…

czachorski