BLOG

wedrowycz banner1

O różnicach

                Bunt Ukraińców pokazuje że ten naród ma jednak inną mentalność niż Polacy. Są bardziej świadomi swoich praw, marzeń i celów. Są gotowi o nie walczyć, zaryzykować dla nich życie. W Polsce władzy zbyt wiele uchodzi na sucho. Podniesienie wielu emerytalnego, kradzież pieniędzy z OFE, miliardowe afery, stracone szanse, serwilizm wobec obcych… I jakoś nie mamy walk na ulicach. Staliśmy się narodem niewolników, nasi przodkowie widząc jaką mentownię dopuściliśmy do władzy i jak unikamy wszelkiej konfrontacji z łajdakami napluliby nam w twarze.

                Poziom agresji w komentarzach na onecie łatwo da się wyjaśnić. Ukraińcy sa dla nas lustrem w którym przeglądamy się i widzimy własną małość i słabość. Oni potrafią gadać z władzą na ostro. My okradzeni ze 150 miliardów złotych nie mamy śmiałości urządzić Tuskowi majdanu przed Sejmem…   

Smutne wieści z Kijowa

                Po całonocnych starciach na ulicach Kijowa liczba ofiar wzrosła do ok 30. (oficjalnie podaje się minimum 25). Nocne rozmowy liderów opozycji z prezydentem nic nie dały. Determinacja ludzi jest straszna – wielu zdaje sobie sprawę że jeśli protest upadnie lub zostanie zdławiony siłą nie będą mieli do czego wracać.

                Komentarze na Onecie swoją głupotą i plugawością przebiły wszystko co dotąd tam wypisywano. Inna sprawa że są bardzo starannie filtrowane i wszystkie w miarę normalne lecą do kosza.

O uboju

                Dania - powołujac się na prawa zwierząt - zakazała uboju rytualnego. Importu takiego mięsa nie zakazała. Może Europa wreszcie zacznie się budzić z filoislamskiego zaczadzenia? Swoją drogą jak tak dalej pójdzie w miejsce deportowanych turków i arabów wkrótce byłoby można zatrudnić kilka milionów uchodźców z Ukrainy.

Prosząc o świadomość

Takie chwile gdy wojna domowa nieoczekiwanie wybucha tuż za naszą granicą pozwalają nam docenić to co mamy. Żyjemy w Polsce. Jest to kraj głęboko chory ale nikt do nas nie strzela. Mordy polityczne przytrafiają się sporadycznie. Nie musimy biegać z kijami, strzelać, rzucać butelek z benzyną, podpalać pryzm opon – dla usunięcia tuska i innych wrogów wewnętrznych wystarczy odrobina świadomości przy urnie wyborczej.

Kolejny bilans

Co najmniej 20 zabitych demonstrantów, 8 zabitych policjantów, ok 1000 osób hospitalizowano...

Miejmy nadzieję że w Polsce zmana władzy przebiegnie spokojniej. 

Koszyk dóbr...

Obrazek pokazuje inflację na ukrainie - co można było kupić za 200 hrywni. Tyle władza płaci dziś tituszkom - bezrobotnym dresiarzom których używa do terroryzowania mieszkanców Kijowa. 

koszyk-inflacjatituszki

Kijowski bilans jednego dnia...

Bilans kijowskich starć wedle źródeł ukraińskich.

Zabitych: 13-20 demonstrantów, 6 milicjantów.

Hospitalizowano: 110 uczestników protestów, 159 milicjantów, (35 znajduje się w stanie ciężkim, 39 doznało poważnych poparzeń).

Pomocy medycznej udzielono: 209 demonstrantom, 184 milicjantom.

*

Inne źródła szacują liczbę rannych i poszkodowanych na ok 1000. 

*

Liczba ofiar śmiertelnych na pewno jest wyższa i jeszcze wzrośnie – demonstranci nie mają możliwości ewakuacji ciężko rannych z terenu walk.

*

W Kijowie walki o Majdan.

We Lwowie zdobyto szturmem budynki milicji – aktywiści uzbroili się w magazynach w tarcze i pały.

W Równem płonie siedziba władz, aktywiści szturmują bazę „Berkutu”.

U Iwano-Frankowsku (d.Stanisławów) też starcia.

*

Wojsko chwilowo neutralne ale odgraża się że „zrobi porządek”. Jutrzejszy dzień ogłoszono wolnym od szkoły - dzieciarnia ma pozostać w domach. Nie wiem czy nie jest to błąd - smarkateria pozbawiona dozoru gotowa lcieć na zadymę... Co przyniesie ranek? 

Ukraińcy są głęboko rozgoryczeni brakiem pomocy lub choćby reakcji ze strony UE i USA. „Nasze” władze to też ciepłe kluski. Jak rozpaczliwie brak w takich chwilach prezydenta Kaczyńskiego…

To już wojna domowa...

        Starcia na Ukranie: 3-4 osoby nie żyją, 7 w stanie krytycznym bez możliwości przetransportowania do szpitala, wedle różnych źródeł 70-150 rannych. Milicji też się oberwało – doliczyli się 38 rannych funkcjonariuszy. Strona rządowa twierdzi, że demonstranci też dysponują ostrą bronią. 

 

Ps o 17.40 mówiono już o 7-10 zabitych w tym jednym milicjancie. 

Jeszcze ze studni "mądrości..."

Tutaj tłumaczę jak się pisze opowiadania. Przemyślenia podobnie z 2007-mego.  

 

               Generalnie opowiadania piszemy tak:

***

                Inaczej pisze się opowiadanie pojedyncze inaczej należące do cyklu. Jeśli mamy wymyślonego bohatera i jego świat szukamy pomysłu i wpasowujemy go w konwencję. W tym przypadku czytelnik - jeśli zna te realia skupi się na akcji. Np. w moich opowiadaniach o Wędrowyczu realia świata przedstawionego są rozrzucone po opowiadaniach - czytelnik po przeczytaniu powiedzmy 20-tu porusza się w ich świecie zupełnie swobodnie. Jeśli natomiast piszemy opowiadanie pojedyncze - zwłaszcza dłuższe - najpierw musimy olśnić czytelnika kreacją świata przedstawionego potem włożyć w to odpowiedniego bohatera i odpowiednią "przygodę". tu musimy mieć świadomość że czytelnik dopiero "odkrywa" ten świat.

***

                Bardzo prostą, wręcz prymitywną, ale bardzo skuteczną sztuczką jest wprowadzenie w tym momencie bohatera z zewnątrz i ukazanie sytuacji z punktu widzenia człowieka równie mało kumatego jak czytelnik. Tak jest zbudowane moje opowiadanie "2586 kroków" - lekarz z Polski przybywa do Bergen. Armauer Hansen pokazuje mu szpital, miasto, opowiada o miejscowych zwyczajach, pokazuje doświadczenia chemiczne pozwalające wykryć bakterie etc. można to zrobić na kilka sposobów – np. ukazać przez relację uczeń - mistrz („Star Wars” się kłaniają).

***

                Doszliśmy do kwestii bohatera - trochę inaczej pisze się bohatera w przypadku utworu jednorazowego, inaczej jeśli jest to bohater do cyklu. W opowiadaniu jednorazowym musimy przedstawić bohatera bardziej szczegółowo. Jeśli zmienia się nocami w wilka - trzeba wyjaśnić, albo choć zasugerować dlaczego. Jeśli mamy cykl - bohater zmienia się w wilka, a dlaczego - opowiada o tym inne opowiadanie. Wtedy wystarczy o tym napomknąć. Dobry bohater to podstawa.

***

                Czy pisać najpierw konspekt, plan, potem trzymać się co do linijki etc.? Nie wiem. Wychodzę z założenia że jeśli ktoś chce - niech sobie pisze. Ważne jest żeby mieć pomysł i mniej więcej wiedzieć czym się ta opowieść skończy. W trakcie pisania i tak dostrzeżemy ze te bydlaki których powołujemy do życia i tak robią co chcą a nie to co my zaplanowaliśmy.

***

                Kwestia wtórności: tu jest problem. Dlatego namawiam - olać światy post-tolkienowskie. Nie pisać fanfików do wiedźmina czy czarodziejki z księżyca - szukać własnych dróg. Przyjrzeć sie: np. co jest już na zachodzie a czego nie ma jeszcze w Polsce? Ja w najbliższym czasie będę realizował dwa projekty:

                1) polski steampunk - opowiadania podobne do tekstu "Mars 1899" pokazujące polską historię techniki. mieliśmy bardzo ciekawe osiągnięcia - i jeszcze ciekawsze projekty. Wymaga to grzebania w źródłach - ale to co się wygrzebie to skarby... Co powiecie np. na projekt atomowego parowozu? (nie lokomotywy tylko właśnie parowozu!) (w walczaku 3 metrowej długości reaktor atomowy grzeje wodę w kotle i całość chodzi jak Pan Bóg przykazał na parę) a to tylko jeden z ciekawych projektów które udało mi się znaleźć. Albo co powiecie na opowiadanie w którym udaje się za czasów Gierka zbudować polską bombę wodorową? Pracowali nad tym w Warszawie na Okęciu. W barakach otoczonych ...3 metrowej wysokości nasypem ziemnym!!! (na wypadek gdyby się udało). A teraz wyobraźmy sobie że się udało. Stan wojenny z warszawie zniszczonej wybuchem atomowym. zomowcy atakowani przez hordy mutantów

                2) folklor ukraiński a zwłaszcza kozacki. Do tej pory napisałem jedno opowiadanie "Wieczorne dzwony" na ukraińskiej legendzie opiera się też jeden z wątków powieści "Dziedziczki". Bardzo ładnie ukraińską legendę wykorzystał Jarek Derewecki w tekście "emigrant" - było w „Nowej Fantastyce”. A polskie legendy? Zwłaszcza te mniej znane...

***

                Oryginalność. Olejmy to co zrobiono na zachodzie. Jesteśmy Polkami (no dobra ja nie do końca ), żyjemy w Polsce. Możemy stworzyć własną naprawdę swojską i oryginalną literaturę.

*

                Jeśli zaczynamy opowiadanie czy powieść od sążnistego opisu świata to ryzykujemy ze 90% czytelników odpadnie na tym etapie. Jeśli w pigułce zawrzemy też jego historię, doktrynę polityczną zamieszkujących tam ludów, system monetarny i opisy miast współczynnik ten rośnie do 99%. Wprowadzenie czytelnika w świat powinno odbywać się dość łagodnie (tzn. można go wrzucić na łeb w głęboką wodę ale informacje należy dozować.

Można to zrobić na co najmniej dwa proste sposoby:

                1) wprowadzamy bohatera z zewnątrz. (np "miecz bez Imienia" A. Bielanina, "Żuraw w garści" K. Bułyczowa, "Paradyzja" J.A. Zajdla etc.

w tym przypadku bohater może

a) samodzielnie do wszystkiego dochodzić drogą analizy obserwacji i oczywiście popełniać zabawne błędy typowe dla obcego w obcym kraju.

b) trafić na życzliwych tubylców którzy to i owo wyjaśnią ("Miasta pod skałą" M.S.Huberatha).

c) znaleźć magiczną księgę z opisem świata

d) podsłuchiwać rozmowę w której jeden tubylec tłumaczy drugiemu.

e) iść do knajpy i posłuchać bajań ślepego bandurzysty

itd.

2) jeśli bohater urodził się tam można mu to wbić do głowy na kilka sposobów

a) posłać do szkoły gdzie mu to wbiją do głowy

b) dać księgę z której się dowie - pod pozorem przypominania sobie ("Misja Ramzesa Wielkiego" K.T.Lewandowski)

c) wykopać go z rodzinnego domu i posłać w świat niech na własnej skórze pozna odmienności zwyczajów ("Achaja" A.Ziemiańskiego)

d) dać mu nauczyciela który będzie mu walił pewne rzeczy otwartym tekstem a przy okazji dowie się czytelnik (relacja uczeń - mistrz - obejrzyjcie Gwiezdne wojny...).

e) inne.

                We we wszystkich tych przypadkach informacje należy porcjować. bok tekstu nie powinien być dłuższy niż 10-15 linijek bo czytelnik zaśnie. po mistrzowsku zrobił to Gene Wolfe w "Cieniu kata" (a i kolejne tomy polecam) - choć i u niego opis jest trochę przyciężki.

                Ukazania świata z pozycji dwu bohaterów można oczywiście zrobić/przekazać na wiele sposobów. Dwa krasnoludy siedzą nad mapą i planują trasę - e tu nie pójdziemy bo tu nas zjadają. A w tych górach to zimno będzie. Jeśli mamy do przedstawienia niewielką krainę - jest prosty (choć oklepany) chwyt - stawiamy bohaterów na szczycie góry, wierzy, przełęczy, grzbiecie smoka i jeden pokazuje drugiemu co widać przed nimi dorzucając komentarze.

***

A generalnie i w tej materii postuluję żebyście szukali własnych oryginalnych dróg.

A tu mnie recenzują...

Na stole sekcyjnym "Trucizna"

 

http://ksiazki.polter.pl/Trucizna-c25918