BLOG

wedrowycz banner1

Piątek w Pradze

Dworzec kolejowy w Pradze przypomina jako żywo berliński haupbanhof. Gigantyczny budynek zabudowany sklepami – aż się człowiek zaczyna zastanawiać czy tu jeszcze można przejechać się pociągiem… Metro głębokie, mocno sklepione tunele. Od razu czuje się że budując je myślano o wojnie atomowej…

Mala Strana to cosik jakby centrum Krakowa – kamienice i kamieniczki, sklepików z badziewiem dla turystów, ogromne stada ruskich, wycieczka za wycieczką – zupełnie jakby tam nie było kryzysu… Gdy żona zajmowała się swoimi badaniami w muzeum połaziłem trochę uliczką w stronę zamku. I szczerze powiedziawszy szybko się znudziłem śmiertelnie. W każdym sklepiku dokładnie to samo. Na każdej wystawie jubilera – identyczny wybór biżuterii – ładnej np. złoto z granatami – ale po pierwszym zachwycie człowiek zauważa powtarzalność. Wieczorem dopiero na jednej z witryn błysnęło coś ciekawszego – biżuteria z wełtawitów. W sklepach monopolowych absynt robiony na nasionach konopii.

Muzeum muzyki ciekawe. Ekspozycja urządzeń grających – bardzo interesująca i z dobrymi opisami po czesku i angielsku. Instrumentów nie tak wiele – ciekawe – ale w porównaniu z muzeum instrumentów w Berlinie wypada raczej skromnie. Kilka ciekawych egzemplarzy: Orfika, podwójne skrzypce. Mają też fortepian na którym grywał Mozart. Kolekcja chyba porównywalna z muzeum w Stockholmie – ale bez działu dla dzieci.

Przejście przez most Karola – trudne – tłumy ludzi przeważnie rosyjskojęzyczne, widać też homeopatyczną domieszkę Japończyków. Na Starym Mieście – podobnie tłumy ludzi sklepiki z badziewiem… Trudno wybrać coś ładnego. Odwiedziliśmy ekspozycję dzieł Alfonsa Muchy – sporo rysunków, etykiety produktów z epoki. Ciekawe – ale wszystko jakby na jedno kopyto. Zwiedziliśmy też muzeum gastronomii – skromniutkie ale chyba się rozwinie.

Praga nie jest już tanim miastem – ceny ewidentnie „pod niemca” – poszły cztery stówki na obiad, kawę wejście do 3 muzeów i garstkę drobiazgów. Wszędzie widać alkohol i to mocny – więcej punktów dystrybucji niż u nas – ale meneli jakby znacznie mniej. W księgarni na dworcu mają już „Wampira z M3”.

W głównym holu - wyprzedaż płyt DVD. Liczyłem że trafi się „Trup w każdej szafie” ale niestety… Była za to „Policyjna opowieść” z Jackie Chanem – ale chyba poczekam na polską wersję. Aczkolwiek żałowałem poniewczasie że nie kupiłem ekranizacji „Pamiętników Fanny Hill” – oglądanie pornosa z czeską ścieżką dźwiękową musi być przeżyciem jedynym w swoim rodzaju…

Asy w rękawie?

Zastanawiam się nad swoim poprzednim wpisem. Pamiętam że niebawem po Tragedii Smoleńskiej kupiłem sobie albumik (wydany bodaj przez „Fakt”) kilkadziesiąt stron na kredzie – w tym wiele zdjęć przedmiotów osobistych ofiar, zniszczone mundury gen. Błasika i adm. Karwety. Rzeczy utytłane w smoleńskim błocie, nadpalone, poszarpane… Te zdjęcia wykonano w Polsce. Coś z tego zestawu przekazano muzeum na Jasnej Górze.

Nasi śledczy nie dysponowali dostępem do wraku. Nie było dostępu do większości oryginałów nagrań rejestratorów. Władza zakazała otwierania trumien. W tej sytuacji byłem prawie pewien że komisja parlamentarna pod kierownictwem p. Macierewicza pójdzie tym właśnie tropem.

Było dla mnie oczywiste że ubrania i drobiazgi, praktycznie jedyny dostępny materiał pochodzący z wrakowiska, zostaną zbadane na obecność niedopalonych resztek materiałów wybuchowych. Na obecność węglowodorów nie pochodzących z paliwa lotniczego. Że wykonana zostanie analiza mechanoskopowa śladów na tkaninach – czy rozerwało je przeciążenie, fala uderzeniowa czy może poszarpały odłamki konstrukcji samolotu. Na tkaninie już po tragedii przez wiele godzin osiadał opadający z nieba pył – mogły więc zachować ślady substancji użytych do wytworzenia domniemanej sztucznej mgły.

Trop wydał mi się o tyle obiecujący że Rosjanie jeszcze w Moskwie nalegali na spopielenie ubrań. Niestety - komisja, w ogóle się nimi nie zajęła. A przecież są w kraju prywatne laboratoria analityczne. Można było fragmenty rozesłać do innych krajów – rozesłać przez podstawionych „słupów”, zatajając źródło i tym samym uzyskać dane całkowicie obiektywne.

Teraz dwa i pół roku po tragedii nagle wyszła sprawa trotylu. Jeśli wierzyć mediom znaleziono go na wraku i na pasie bezpieczeństwa pochodzącym z samolotu. Dlaczego trotyl? Nie wiem. Dlaczego dopiero teraz?

Dla PiS i komisji moment ataku jest idealny. Po ekshumacjach wiadomo już o zamianie i zbezczeszczeniu przynajmniej niektórych ciał. Na konferencji w ubiegłym tygodniu przedstawiono szereg dowodów eksplozji. W niewyjaśnionych okolicznościach zginął jeden z kluczowych świadków. Wy tym momencie wyłożenie na stół najmocniejszej karty – żelaznego dowodu pozyskanego z próbek tkanin mogłoby zdmuchnąć nie tylko rząd ale i całą PO… Czy tego dowodu brak czy komisja ukrywa asa w rękawie – a jeśli tak – czy ryzyko nie jest zbyt duże?

Car Aleksander II miał na biurku projekt konstytucji dla Imperium Rosyjskiego. Planował go podpisać i wprowadzić w życie. Odkładał to kilka dni. Wreszcie podjął decyzję: wieczorem! I pojechał na przejażdżkę z której już nie wrócił – zginął od bomby ziemlowolców. Nowym carem został prymitywny mięśniak – Aleksander III a konstytucję odłożono ad acta.

Tajny aneks do raportu o likwidacji WSI – dokument zawierający śmiertelnie niebezpieczne informacje – także został przetrzymany. Leżał w sejfie śp. Prezydenta Kaczyńskiego. Prezydent wahał się czy ujawnić tę wiedzę. A potem zginął a władzę przejął człowiek będący być może głównym bohaterem opracowania.

Jeśli komisja ma w rękawie jakieś asy powinna je wyłożyć TERAZ. Chyba że nie ma…

Groby na Wschodzie

Na Białorusi sprofanowano kamień węgielny mający stanowić zaczątek pomnika w Kuropatach pod Mińskiem. Spoczywają tam ofiary z tzw. „Białoruskiej listy katyńskiej”. Postulowałem już kiedyś i postuluję to ponownie. Trzeba powiedzieć dość. Przeprowadzić ekshumację totalną. Wydobyć ciała polskich oficerów z masowych grobów w Katyniu, Charkowie, Winnicy etc. Zidentyfikować kogo tylko się da. Wszystkie ciała przewieźć do Polski i pogrzebać w Mauzoleum Katyńskim.

jeszcze o trotylu

Wczorajsze informacje o znalezieniu na szczątkach Tupolewa resztek materiałów wybuchowych wszystkie media intensywnie zamiatają pod dywan. Na forach internetowych po wczorajszym przetrzeźwieniu od rana nastąpił zmasowany atak „młodych wykształconych z Peru”.

Jak się okazuje niezależnie od badan komisji wysłanej przez władze niektórzy krewni ofiar poszli po rozum do głowy i korzystając z życzliwości laboratoriów w USA poddali badaniom fragmenty odzieży. Wynik ten sam: niedopalone resztki trotylu. Badania można prowadzić dalej – w polskich rękach jest na szczęście wiele przedmiotów osobistych ofiar.

zbrodnie nieukarane

Wydaje mi się że w Polsce grasują szwadrony śmierci – niewielka grupka speców od mokrej roboty likwidująca świadków, nie tylko zresztą „smoleńskich”. Podobnie było już latach 1982-91 kiedy to z życiem rozstało się ok 400 Polaków powiązanych z opozycją, (tzw. „Lista Rokity”) oraz bliżej nieokreślona liczba rzemieślników, podwarszawskich rolników i sklepikarzy którzy nie chcieli sprzedawać dorobku życia „emerytom” odchodzącym z MSW.

W tamtych czasach mordowano mniej finezyjnie – najczęściej ofiara umierała zakatowana przez „nieznanych sprawców”, obecnie częściej grasuje „seryjny samobójca”. Służby też się uczą…

Popełniono tragiczny błąd na ocz. Lat 90-tych. Nie wznowiono śledztw. Nie starano się ustalić sprawców, wykonawców, zleceniodawców. Nie badano okoliczności. Lista podejrzanych zgonów nie zagościła w mediach. Zbrodnia nieukarana zrodziła następną. Bezkarność poprzedników rozzuchwala następców…

Trotyl

Dzisiejsza Rzeczpospolita podała informację że na wraku Tupolewa znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Ślady znaleziono półtora miesiąca temu – i poinformowano o nich prokuraturę. Prawdopodobnie informację otrzymał także premier. Portale prawicowe aż huczą. Portale głównonurtowe podały tę informację ale skromnie i z boku. Wychodzi na to że „oszołomy” miały rację.

Ja osobiście jestem głęboko zdumiony. To ZA PROSTE. Rozumiałbym użycie bomby termobarycznej – rozpylenie w przestrzeniach wewnętrznych samolotu paliwa lotniczego i jego detonacja - wówczas znalezienie śladów eksplozji byłoby znacznie trudniejsze. Użycie trotylu to jakaś kompletna amatorszczyzna… Nie pasuje. Kompletnie nie pasuje…

Może scenariusz miał być inny? Może np. rosyjskie służby miały znaleźć ślady materiałów wybuchowych i zababrać konto jakichś polskich „zamachowców”? Może coś zmieniono w ostatniej chwili?

Jedno jest pewne. Niezależnie kto jest sprawcą: Prezydent RP Lech Kaczyński zginął w wyniku zamachu.

Fantazje Lema

W 1944-tym po wkroczeniu sowietów do Lwowa Stanisław Lem wówczas student medycyny przekazał im swój projekt superczołgu. Pojazd bojowy o masie 220 ton nie wzbudził jednak zaintersowania biur konstrukcyjnych Armii Czerwonej. 

Zapewne ruscy nie byli głupi, zdawali sobie sprawę z ograniczeń o których nie pomyslał "człowiek o najwyższym IQ w przedwojennej Polsce". 

Po pierwsze brakowało silników wystarczjąco mocnych by napędzać taką machinę.  

Po drugie na drodze do Berlina wiele rzek trzeba było pokonywać po uszkodzonych mostach i prowizorycznych przeprawach.  Most który wytrzymywał od biedy przejazd ciężkiego czołgu KW-2 (ok 55 ton) lub parowozu (ok 100 ton) mógłby załamać się pod ciężarem lemowskiego monstrum.  

Kolejne "Samobójstwo" Smoleńskie

  W mediach prawicowych opisuje się szeroko śmierć p.Remigiusza Musia - członka załogi Jaka-40, jednego z najważnieszjych świadków Tragedii Smoleńskiej. Wedle jego zeznań Rosjanie zezwolili zejść na 50 metrów. „Odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m (po rosyjsku: »uchod na wtaroj krug nie mienie piatdiesiat mietrow«

Słyszał do samego końca rozomwy TU-154M z wieżą, słyszał dwie eksplozje. Obserwował prace Rosjan na wrakowisku - bospieszne zabezpieczanie podzespołów rozbitego samolotu i ciała leżace pod gołym niebem. Media głównonurtowe oczywiście już przykrywają temat. 

To kolejne (które już z kolei?) zagadkowe "samobójstwo" związane z tragicznym lotem. Nie mam już większych złudzeń. 

Najtragiczniejszy bład prawicy

Janusz Korwin-Mikke zarządził wśród swoich zwolenników krucjatę przeciw PiS. Znam jego argumenty. Podzielam opinię że wszystko co socjalistyczne to wróg. W tym jednak przypadku uważam działania Kongresu Nowej Prawicy za skrajną głupotę.

PiS choć nie stroni od lewicowej i prosocjalnej retoryki za czasów swoich rządów przeprowadził szereg posunięć w duchu konserwatywno-liberalnym. Obniżono koszta pracy. Przestano nękać przedsiębiorców. Naruszono monopol korporacji zawodowych. Kraj przeżywał boom budowlany i idący w ślad za nim boom urodzeniowy. Bezrobocie spadło z 18 do 9%. Rosły płace. Być może kto inny na ich miejscu zrobiłby więcej, ale nikogo innego nie było. Być może pomogła koniunktura, jednak Ukraina i Słowacja akurat notowały kryzys. Co najważniesze przez te dwa lata „Kaczyzmu” nastąpił konkretny skręt na prawo. Jeszcze nie w kierunku „prawdziwiej prawicy” ale czuło się to przełożenie steru…

Jeśli KNP lub UPR przekorczą kiedykolwiek próg wyborczy wprowadzą do sejmu niewielką grupkę posłów. Jeśli grupka ta chce posiadać inicjatywę ustawodawczą i jakąkolwiek szansę wpływania na bieg spraw w naszym kraju będzie musiała wejść w koalicję albo przynajmniej poszukać sobie silniejszego sojusznika. Sojusz z SLD i PSL odpada całkowicie. Pozostają do wyboru PO tzw. „mafia” i PiS tzw. „sekta”. Mając do wyboru zlewaczonych złodziei i populistycznych „oszołomów” konserwatywni kapitaliści powinni wybrać tych z którymi łączy ich konserwatywny system wartości.

Jak zareaguje PiS na propozycję partii która oficjalnie zadeklarowała wszczęcie działań wojennych? Korwin-Mikke właśnie pozbawił swoją partię jedynego potencjalnego sojusznika…

Refleksje po targach książki

             W Krakowie dobiegły końca targi książki. Do mnie oczywiście kolejka, ale krótsza niż wzykle. Ogólnie tak jakby mniej zwiedzających, skromniejsza oferta. Mniej ludzi obładowanych siatkami. Żadnej kolejki do szatni. Pierwszy poważny znak kryzysu, jak pierwszy podmuch wiatru zza Uralu.

Nie mogę pozbyć się wrażenia że rozgryzamy ostatnią kromkę. Półtorej dekady temu branża fonograficzna przeżyła pożar. Upowszechnił się format zapisy MP3, komputery wyposażono w odtwarzacze i nagrywarki płyt CD. Masowie piractwo muzyki przeorało rynki.

Teraz dopadło to nas. Tanieją czytniki e-booków. Internet sprawił że kradzieże książek stały się proste i uchodzą bezkarnie. Narastający kryzys i wzrost cen spowodowany vat-em sprawiają że po nielegalne kopie sięgnie więcej ludzi. Ceny dla wielu stanowią usprawiedliwienie…

Branża fonograficzna przetrwała. Wykonali wiele ruchów. Obniżyli cenę płyt. Wprowadzili do legalnego obroty tanie pliki MP3. Przede wszystkim zaś zdążyli zarobić krocie nim zaczęły się problemy.

Nie da się radykalnie obniżyć cen książek nawet jeśli wydrukujemy je na papierze gazetowym. Chore prawo podatkowe i zdzierstwo pośredników sprawiają że nie da się stworzyć oferty tanich e-boków za które płaci się wysyłając SMS-a. Wreszcie wydawnictwa nasze nigdy nie były bogate. Nie ma już na czym oszczędzać.

Piractwo zadało mocny cios muzyce – ale wydawnictwa płytowe go przetrwały. Czy wydawnictwa książkowe wytrzymają i kryzys i masowe złodziejstwo? Obawiam się fali bankructw i ogólnego upadku branży… Chyba pora coś z tym zacząc na poważnie rozbić...