BLOG

wedrowycz banner1

Ciekawy link

Program na temat rzeźbiarza z Kanady, specjalizującego się w przedstawieniach religijnych


http://www.youtube.com/watch?v=qgsDf1uCLSQ

Swoją drogą - z całym szacunkiem dla Jego dokonań - ale odlewanie brązu (ok 1000 stopni C) bez choćby elementarnej odzieży ochronnej to jak dla mnie złamanie podstawowych zasad BHP...  

co się dzieje z tym krajem!?

                W mediach trwa niepokojący festiwal patologii. Najpierw obszerny wywiad z Moniką Jaruzelską – w zamyśle zapewne ocieplający wizerunek tatusia-zbrodniarza. Obok lansuje się kwaśniewski „oczywiście-że-nie-byłem-pijany”. Na dniach zamieszczono też wywiad z urbanem. Czyżby szykowała się reanimacja jakichś lewicowych pomysłów na przejęcie władzy?

                A obok lansuje się łapówkara uwolniona przez sąd od kary, która chce pół miliona odszkodowania za to że ośmielono się jaśnie pani popsuć karierę i wizerunek polityczny…    

Ps.

Grojkonowcy robią chyba najladniejsze koszulki konwentowe - aktualna - z eee... "wiewiórką"? jest po prostu urocza...

http://www.grojkon.com/

 

Nie będę profesorem

                Kiedyś wydawało mi się że jestem wyjątkowo bystry, inteligentny i oczytany. Wynikało to niestety z faktu braku czytelnych punktów odniesienia. Po prostu egzystowałem w środowisku w którym moi rówieśnicy byli ode mnie ewidentnie głupsi a książek nie czytali programowo. Potem zmieniłem środowisko i wyrżnąłem jak czołem w mur. Zrozumiałem że jestem za głupi by zostać np. profesorem.

                Dziś przeczytałem kawałek zbioru felietonów Rafała Ziemkiewicza „Uważałem Rze”. I znowu to samo przykre uczucie rąbnięcia czołem. Facet myśli podobnie jak ja – ale lepiej. Wyciąga głębsze wnioski. Dostrzega analogie których ja nie potrafię… Nie będę profesorem. Nie będę dziennikarzem. Stoję u podnóża góry i bezsilnie patrzę na szczyt.

Z Bielska-Białęj

                Wypuściłem się w piątek na Grojkon do Bielska-Białej. Niestety tylko na parę godzin – proza życia i obowiązki rodzinne przytłoczyły… Wrażenia – jak zwykle niezwykle pozytywne. Wysłuchałem wykładu Marka S. Huberatha na temat różnych sposobów konserwacji ciała ludzkiego, wygłosiłem swoje wystąpienie. Spokałem kilkoro znajomych. Zagrałem nawet z czytelnikami w planszówkę (zaszczytne czwarte miejsce). Przeszedłem się po konwentowych kramikach. Miło popatrzeć jak nasz ruch dokonuje ekspansji na nowe pola – obok tradycyjnych księgarenek była i stempunkowa/neowiktoriańska biżuteria, i koszulki i kramik wyrobów skórzanych…

                Mam takie marzenie – malutkie… Że może za kilka lat będzie jeszcze kramik z offo-wymi filmami SF i Fantasy kręconymi przez ludzi z fandomu…

nie dotrzymali słowa...

                Przed wejściem do UE obiecano nam bardzo wiele. Otwarcie rynków na nasze towary. Otwarcie rynków pracy. Deszcz mamony. Obiecywano nam, że wstępujemy na równych prawach. Przede wszystkim obiecano nam solennie i po wielokroć że UE nie będzie się wtrącać w nasze sprawy światopoglądowe.

                Niebawem minie 9 lat od kiedy jesteśmy w środku… Funduszy wyszarpaliśmy sporo, wykorzystaliśmy znacznie mniej. Znaczna część tej kasy została roztrwoniona. Za unijne pieniądze powstały drogi donikąd, a tysiące ludzi zakumplowanych z władzą spędziło mile czas na bezsensownych szkoleniach w egzotycznych krajach. Co gorsza by pozyskać dotacje należało się wylegitymować wkładem własnym co wymusiło na samorządach zaciąganie kredytów… Skala tego zadłużenia jest nieznana. Podobnie nigdy nie dowiedzieliśmy się jak wygląda bilans tego interesu: czy dotacje przewyższają wysokość składki czy może na odwrót. Wzrosły ceny, niestety zarobki jak zwykle nie nadążają. Wraz z kryzysem w UE rośnie u nas bezrobocie. W dodatku rządząca ekipa nie jest w stanie twardo odmawiać Brukseli – choć centrala żąda od nas absurdów – np. dołożenia się do ratowania Grecji gdzie nawet bez tego ratowania zasiłki dla bezrobotnych są wyższe niż nasze płace… Cypr przed wejściem do UE był jednym z najbogatszych krajów południa Europy. Ostatnio de facto zbankrutował. Problemy przezywają Włochy, Hiszpania i Portugalia.

                Uszczelniliśmy granicę wschodnią – przez co dziesiątki sklepów i hurtowni na ścianie wschodniej splajtowało – wcześniej Białorusini i Ukraińcy kupowali masowo nasze towary… Po naszym rynku i przemyśle przetoczył się walec – w wielu dziedzinach nie sprostaliśmy konkurencji, która po otwarciu granic przestała się szczypać i rozdeptała co się dało. Sztandarowym przypadkiem jest los zakładów ELWRO wykupionych i zamkniętych przez niemców.

                W kwestiach światopoglądowych UE oczywiście też nam nie odpuściła. Agendy finansowane przez UE pilnują u nas przestrzegania zasad politycznej poprawności. Kariery uznanych naukowców wiszą na włosku. Wystarczy kilka niepochlebnych zdań na temat historycznych problemów z mniejszością żydowską, lub próba pohamowania ofensywy homopropagandowej w programach nauczania by narobić sobie poważnych kłopotów. Parady „kochających inaczej” firmowali swoją obecnością eurodeputowani (co „ciekawe” oboje zamieszani w paskudą aferę pedofilską)…

                Ciężko być optymistą. Coraz ciężej…

Islam religią pokoju?

Zadumałem się nad tragedią do której doszło w Bostonie. Ameryka w 2002 roku przytuliła dwu czeczeńskich chłopców - ofiary straszliwej wojny pustoszącej daleki kraj. Starszy miał wówczas 15 lat, młodszy zaledwie 6. Uniknęli losu tysięcy swoich rówieśników głodujących w okupowanym kraju, ginących od kul pijanych sołdatów. Chłopcy ciesząc się bezpieczeństwem i dobrobytem wyrośli niestety na terrorystów i „odwdzięczyli się” USA w najgorszy i najbardziej tchórzliwy sposób – podkładając bomby podczas imprezy sportowej...

co u mnie

Mimo chronicznego zmęczenia staram się porządkować rozmaite sprawy. Przeglądam napisane kiedyś opowiadania. Po naniesieniu niezbędnych poprawek 2-3 zasilą nowy zbiorek. Grzebię też w notesach z pomysłami i notatkami. Mam z grubsza uporządkowane plany wakacyjne (skromne…). Przede wszystkim będzie to rok ciężkiej pracy. Do wakacji chcę oddać kolejny maszynopis. Stos książek do przeczytania jeszcze trochę urósł…

Dlaczego.

                Dlaczego władze walczą z patriotyzmem? Bo patriotyzm to ŚWIADOMOŚĆ KORZENI. Wynosi się go najczęściej z domu albo nabywa z lektur i spotkań z ludźmi. Pamiętamy. Nasi dziadkowie i pradziadkowie we wrześniu ’39 wzięli karabiny i poszli walczyć za kraj. Nie wszyscy wrócili. Niejeden przeżył ale musiał opłakiwać brata, kuzyna, czasem syna. Za prawo do życia na tej ziemi nasze rodziny zapłaciły krwią.

                Ale zawsze jesteśmy gotowi na audyt. Mamy w szufladach zdjęcia przodków w polskich mundurach. Czasem w szafie leży wojskowa czapka i pagony dziadka. Czasem orzełek którego nosił na czapce pradziadek – legionista. Mamy w pudełkach ich medale. Wiemy kim byli.

                Po drugiej stornie są ludzie znikąd. Ludzie którzy nie mają się czym pochwalić. Dziadkowie jednych przyjechali do Polski z głębi ZSRR jako okupanci. Nie pokażą nam ich zdjęć, bo mundury NKWD i KBW zbyt łatwo rozpoznać. A ich ordery oglądają sobie we własnym gronie… Dziadkowie innych wysługiwali się w czasie wojny niemcom, a po ich przegonieniu „odkupywali winy” pisząc donosy i wysługując się czerwonym. Wśród naszych „elit” znajdujmy niewyobrażalne ilości mierzwy. Rządzą nami potomkowie bolszewickich komisarzy, ubeków, szmalcowników a przysłowiowy „dziadek z wermachtu” nie jest żadnym curiosum.

                Cena którą nasi przodkowie zapłacili to dla nas zobowiązanie. Za drogo zapłacono za ten kraj by oddawać go za darmo drobnym pluskiewkom.

Wycieczka

                Przejechałem się wczoraj rowerem wokół Sowińca (zachodnie krańce Krakowa). Dystans ok 30 km czyli spaliłem z 1500 kalorii. Bardzo dużo domów wystawiono na sprzedaż. Część to kompletne ruiny – zapewne cenne są co najwyżej działki pod nim, ale są i zupełnie normalne. Przeciąłem rozległe połacie pól uprawnych i nieużytków w okolicach Obserwatorium Astronomicznego. Tereny fajne – akurat żeby postawić małe przytulne miasteczko. Trochę odległe od miasta i bez sensownego dojazdu ale w sumie - 30-40 minut rowerem do centrum. Trzeba tylko kilkadziesiąt milionów złotych…