BLOG

wedrowycz banner1

Diabeł w garnku

Przeczytałem skład sosu grzybowego w torebce. Borowików 2% ekstraktu z pieczarek 2% łącznie grzybów i ich pochodnych – 4% Ponieważ jestem katolikiem a mój kościół krzywo patrzy na homeopatię – czy mam szansę pozwać producenta o prześladowanie religijne?

Ustali sąd

                W mediach trwa bezpardonowa nagonka na kościół prowadzona pod płaszczykiem zwalczania „pedofilii”. Patrząc na popisy dziennikarzy mimowolnie podziwiam – wiją się jak piskorze by napiętnować księży dobierających się do ministrantów a jednocześnie ani słowem nie wspomnieć o homoseksualnej orientacji sprawców…

                A na razie nie wyjaśniło się nic. Nuncjusz na dywaniku w Watykanie. Ksiądz G. wolny w Polsce. Dominikańczycy przybyli z wizytą roboczą do naszych prokuratorów dostarczyli dowody – zawartość twardego dysku z komputera parafii oraz zdobyte zdjęcia poprzebieranych i porozbieranych nastolatków w sypialni na plebanii. Zdaje się jednak na żadnym nie ma księdza proboszcza ani części ciała które można by mu przypisać… Konkretniejsze są zeznania polskich ofiar. Może na placówce był ostrożniejszy? A może to wszystko prowokacja. Ustali sąd.

                Podstawowy problem kościoła to nieumiejętność wyciągania wniosków. Od dekady trwa momotematyczna nagonka. KK nie tylko nie zdołał oczyścić swoich szeregów z ewidentnych zboczeńców (na szczęście ilość ich w zestawieniu z liczebnością kleru jest nikła) ale też nie prowadził procedur utrudniających prowokacje… (np. Ogólnodostępny komputer na plebanii, nie zabezpieczony najprostszym hasłem…) Nie potrafiono też wypracować metod wymuszających pokazanie skali problemu zgodnie z prawdą (np. w USA zaledwie cztery promile księży padło ofiarą oskarżeń, stanowią oni 1% skazanych za przestępstwa seksualne). Nie umiano też przejść do kontrataku.

Eksmisyjna zagadka

                Dziwna sprawa w Szczecinie. Chora umysłowo kobieta sprzedała rodzinne mieszkanie w którym żyła z mężem i dwiema córkami. Podobno wzięła za nie 200 tyś zł – ale pieniędzy nikt na oczy nie widział. Nowy właściciel przystąpił do eksmisji lokatorów. Nasuwają się uzasadnione pytania:

-Jakim cudem jedno z małżonków mogło sprzedać nieruchomość będącą wspólnym dorobkiem obojga.

-Dlaczego notariusz przeprowadził transakcję widząc że kobieta nie bardzo kontaktuje.

-Dlaczego zawarto umowę mimo że w zaświadczeniu o zameldowaniu (które należy przedstawić obligatoryjnie) były wpisane inne osoby.

-Jakim cudem nowy właściciel uzyskał nakaz eksmisji gdy ci ludzie są tam zameldowani?

-Jakim cudem uzyskał eksmisję osoby chorej.

-Gdzie się podziały pieniądze – i czy w ogóle nabywca wpłacił/wręczył jakieś pieniądze?

Cała ta sprawa niewyobrażalnie śmierdzi…

Pokłosie empiku

                W empiku przy kasie promocja – sprzedawcy usiłują wciskać ludziom propagandowy kit michnikowszczyzny – „Pokłosie”. Cena bodaj 12 zł. Zainteresowanie nikłe. Pasikowski się spóźnił z tematem i żadna reklama już mu gniota nie uratuje… Wybiórcza też mu nie pomoże – zajadle redakcyjne pieski dawno już postradały zęby.

                Swoją drogą przydałby się w kodeksie karnym paragraf „Kłamstwo Jedwabieńskie” wzorowany na tym o kłamstwie oświęcimskim. Tak żeby można było wlepić ze 3 lata odsiadki bez zawiasów każdemu pseudodziennikarzowi który pisząc o Jedwabnem pomijałby fakt że Żydów wymordowali tam Niemcy…

O wątpliwościach

                Na Frondzie pojawiają się artykuły na temat transplantacji. Wprawdzie kościół popiera ideę transplantacji narządów („nie zabieraj ich od nieba”) ale ostatnie wyczyny zachodnich „bioetyków” (np. idea by pobierać narządy od poddawanych eutanazji osób chorych umysłowo!) sprawiły że i u nas zawrzało. Autorzy podważają pojęcia „śmierci mózgowej” i „śmierci pnia mózgu”. Zwracają uwagę na przypadki wybudzenia chorych którym postawiono taką diagnozę. O nadużyciach na tym polu słyszy się od czasu do czasu. Panuje też niepisana zasada że nie pobiera się narządów od zmarłych …lekarzy.

                Profesor Wolniewiecz ze swojej strony komentując uderzył z naprawdę grubej rury. Nazwał transplantologię „ślepą ścieżką medycyny” która „żywi się trupami”.

                No cóż – moim zdaniem jest w tym stwierdzeniu sporo racji – przyszłość to nie przeszczepy od dawców żywych lub nie, ale raczej hodowla organów w oparciu o komórki macierzyste pozyskane od samego potrzebującego, lub zaawansowana cyborgizacja z wykorzystaniem druku 3d. Profesor jednak trochę przesadził – to nie była ślepa ścieżka i nasi potomkowie za 30-50 lat popatrzą na transplantologię XX wieku jako na dział medycyny będący już dla nich historią, ale jednak ważny. Dzięki przeszczepom uratowano tysiące pacjentów. Alternatywy zaś wówczas nie było.

                Tak samo my patrzymy dziś na sztuczną odmę (blokowanie wlotu powietrza do porażonego gruźlicą płuca by chronić drugie zdrowe) czy toroplastykę (przycinanie żeber by zmniejszyć objętość klatki piersiowej gruźlika) – były to metody niezbyt skuteczne ale przedłużały życie chorym. A innych metod wówczas nie było.

                Zjawisko śmierci pnia mózgu powinno zaś zostać dokładniej zbadane. Bez dobrej diagnozy momentu śmierci człowieka „niewinna” transplantologia łatwo może okazać się …współczesnym kanibalizmem!

Wielcy odchodzą

Zmarł Edmund Nizurski. Kilka dni temu odeszła też Joanna Chmielewska. Jak zwykle w takich chwilach obok żalu po ulubionych autorach pojawia się palące pytanie o następców. Jeśli chodzi o literaturę kryminalną – nie jestem na bieżąco. Jeśli chodzi o pisanie dla dzieciaków przychodzą mi do głowy dwa nazwiska ludzi z mojego pokolenia – Krzysztof Petek i Rafał Kosik. Sił naszych jednak mało…

Judasz z aparatem

                Odprowadziłem znajomą i wracałem sobie jadąc rowerem. Chodniki zastawione autami na sztywno – gdy budowano tę część miast nikt nie przewidział takiego upowszechnienia się środków indywidualnego transportu… Ludzie parkują wszędzie tam gdzie wolno, a często z braku innych możliwości także tam gdzie nie bardzo wolno…Z daleka spostrzegłem kolesia który szedł z aparatem w dłoni, fotografował po kolei auta i notował coś w notesie. Na mój widok chyba się trochę spłoszył, w czarnym płaszczu i maciejówce wydałem mu się groźny. Przeczekał ze żywopłotem aż przejadę i wrócił do „pracy”.

                Drobny osiedlowy kapuś, kwadrans przed północą, nadal na posterunku.

Bezmyślność zabija

                W niedzielę w Warszawie na mecie biegu na 10 tyś metrów zasłabł zawodnik. Zajęła się nim wyznaczona sanitariuszka - jednak bez podstawowego sprzętu niewiele mogła zdziałać. Wezwano karetkę. Przybyła po ponad dwudziestu minutach. W międzyczasie nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Chłopaka próbowano „ręcznie” reanimować. Bez skutku.

                W imprezie brało udział ok 15 tyś osób. Organizator nie zapewnił ani grup ratowników medycznych ma motorach (wbrew pozorom bardzo dobre rozwiązanie – docierają szybciej niż karetka a mają podstawowy sprzęt w sakwach) , ani punktu medycznego z wyposażeniem, ani stałej obecności karetki reanimacyjnej.

                Tej śmierci prawdopodobnie można było uniknąć. Znów ktoś wziął kasę a nie pomyślał.

Gdyby komuna trwała...

                Gdyby komuna nadal trwała komputery oglądalibyśmy przez szybę w Pewexie (przy zarobkach rzędu 20 dolarów miesięcznie poza oglądaniem niewiele moglibyśmy zrobić… A o internecie powiedziano by nam w naszej jednokanałowej telewizji, że to amerykański wynalazek który ogłupia robotników wyświetlając im gołe baby…

Dowcip

                Dowcip Rafała A. Ziemkiewicza.

-Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą. Zacznę od złej. Rządzą nami gangsterzy. A dobra jest taka że to na szczęście gang Olsena.