BLOG

wedrowycz banner1

O dziedzicznych chorobach umysłu

Wanda nowicka – feministka zechciała nas pouczyć że zakaz aborcji dzieci chorych i upośledzonych umysłowo to totalitaryzm. Zapewne mówi to z własnego smutnego doświadczenia - bowiem to ona spłodziła jedynego w Polsce kolesia publicznie chwalącego NKWD za mord katyński.

O twarzach...

Jakie są źródła brzydoty? 

1) ktoś jest zły

2) zaczyna czynić zło.

3) złe myśli i złe czyny wymagają odpowiedniej miny w trakcie popełniania

4) rysy twarzy deformowanej sarkastycznymi uśmieszkami potwornieją bo mięśni układają się regularnie inaczej

*

Pomnikowe cechy charakteru rzeźbią twarz jak antyczny posąg. Człowiek prawy na starość będzie samym swoim wyglądem budził mimowolny szacunek. Może być pochylony pod brzemieniem życia ale... Zresztą popatrzcie np. na p.Lecha Jęczmyka - zrozumiecie co mam na myśli.

Podłość, zbrodnia, nałogi zmieniają twarz w pysk hieny albo mordę małpy (hmm... muszę doczytać co Szukalski pisał o tzw Jetinsynach) nie zasłoni tego zarost bo maska zawsze spod niego wylezie.

Choroby i nieszczęścia też oczywiście odbijają się na twarzy i mogą ją dokumentnie zniszczyć - (i nie mam tu na myśli chorób skóry!) ale i tak pozostaje w niej coś majestatycznego - vide np Aleksander Grin.

Zazwyczaj twarz którą nosimy na starość to wypadkowa tych trzech czynników + indywidualne cechy rodowe i rasowe.

Kilka brzydkich ale fajnych dziewczyn które znałem z wiekiem wyładniało - dobro przebiło.
Kika ładnych choler szybko zbrzydło.

*

Oceniamy ludzi po wyglądzie. Czasem się mylimy.

*

Tak na logikę - wysiłek fizyczny rzeźbi ciało. Rzeźbi różnie - ale jak staną obok siebie trzej nadzy (tzn. w slipkach) kolesie, to zauważycie po budowie że jeden to górnik, drugi sportowiec, a trzeci po prostu osiedlowy dresik spędzający wolne chwile na siłce.

Twarz to ok 200 różnych mięśni. Różne rodzaje emocji napinają różne sploty. W efekcie też powstaje swego rodzaju rzeźba. Bo dlaczego miałaby nie powstawać? Starość to przeważnie ubytek tkanki tłuszczowej i przerzedzenie zarostu. Prawdziwa twarz człowieka wyłania się wówczas ostatecznie spod warstw maskujących.

TRZEBA SIĘ PRZEZ CAŁE ŻYCIE STARAĆ BY NA STAROŚĆ MIEĆ PIĘKNĄ TWARZ.

O szacunku

Słownik Języka Polskiego PWN - o zgrozo uznał szacunek i poszanowanie za synonimy...

*

Po mojemu:

Szacunek to uczucie które okazujemy komuś kogo uznajemy za lepszego od siebie. Profesorowi, bohaterowi wojennemu, pisarzowi który napisał coś lepiej niż my, ewentualnie pokonanemu wrogowi jeśli starał się, walczył dzielnie i honorowo, ale byliśmy lepsi.

Nie możemy szanować cudzej religii, albo cudzych poglądów - bo jeśli byłaby lepsze od naszych... to po kiego grzyba nam nasze - gorsze!?

Natomiast to że nie czepiamy się ateistów, mniejszości narodowych, pomników cudzej kultury i religii, cmentarzy nawet jak leżą na nich okupanci to poszanowanie.

Ergo: poszanowanie okazujemy automatycznie (chyba że coś nas razi) a na szacunek trzeba sobie w naszych oczach zapracować.

*

Tak umiera język. Tolerancja staje się synonimem akceptacji. Szacunek - synonimem poszanowania. Słowa wychodzą z użycia. Nawet ortografia trzeszczy w szwach pod naporem poprawności politycznej czego przykładem jest pisownia słowa Żyd/żyd.

Znudzonym

Kilka migawek z nudnego życia pseudecelebryty...

 

http://uwaga.tvn.pl/64942,wideo,426207,kulisy_slawy_andrzeja_pilipiuka,kulisy_slawy_andrzeja_pilipiuka,reportaz.html

Dresiarze w klatce

                W Polsce zjawisko istnienia dresiarzy nie doczekało się jak dotąd poważniejszych opracowań artystycznych, nie podziałało inspirująco na artystów. Owszem dresiarze pojawiają się w filmach, D.Masłowska uczyniła dresiarza bohaterem swojej debiutanckiej książki, ja też im nie raz dokopałem kartach swoich „dzieł”, a jednego żywego nawet położyłem na trawniku za wykręconą łapkę. Jednak nasze sztuki plastyczne pozostały jakoś daleko w tyle. Tymczasem będąc na targach książki we Lwowie na dziedzińcu pałacu Lubomirskich spostrzegłem dużą klatkę a w niej trochę śmieci i parę kolesi w dresikach ożywiających się pestkami słonecznika. Klatkę otaczał rozbawiony tłum ludzi. Kolesie rzucali wiąchy i komentarze, a przechodzącym zbyt blisko klatki dziewczynom próbowali wyrywać torebki.

drechy

 

                W ten zabawny i pouczający sposób reklamowano książkę „Żłobołogia” – będącą encyklopedyczno – artystycznym opracowaniem zjawiska dresiarstwa. Z dzieła tego można dowiedzieć się kim są dresiarze, jak się odżywiają, w co się ubierają, poznać ich obyczaje i sekrety ich cyklu rozrodczego. Całość zilustrowana została dziesiątkami barwnych prac plastycznych w wykonaniu kilkudziesięciu ukraińskich malarzy i grafików. Ponadto najlepsze prace można było nabyć w postaci kalendarza. Dla mniej zamożnych pasjonatów dresiarstwa przygotowano wydanie formatu A5 na zwykłym papierze i uboższe wizualnie jeśli chodzi o ilustracje, ponadto na stoliku leżały breloczki do kluczy z dresiarzami.    

drechy2

                Ciekawe swoją drogą jak na taką reklamę zareagowali by Polacy? Ukraiński Wędrowycz dresów nie lubi...

drechy1

 

O obrusach

                Odwiedzając Lwów zaszedłem tradycyjnie na mały bazarek na tyłach teatru. Widać i tu dotarł trochę kryzys – stoisk było mniej niż gdy byłem tu poprzednio. Pochodziłem popatrzyłem na rozmaite wyroby pamiątkopodobne, potem zakręciłem w uliczkę opanowaną przez babuszki (i nie tylko babuszki) handlujące ręcznie haftowanymi serwetami, soroczkami i obrusami,. Przekroczyłem drastycznie budżet ale kupiłem sobie dwa. Reszta pieniędzy poszła na cztery krywulki – tradycyjne naszyjniki z drobnych paciorków.

                Naszła mnie refleksja. To już chyba ostatnia okazja na takie zakupy. Za kilka lat babuszki wymrą. Nie sadze by w dobie haftu komputerowego wielu młodych zabrało się za haftowanie ręczne. Zapewne sztuka ta nie zaniknie – ale ceny na pewno drastycznie wzrosną. Podobnie z krywulkami – kiedyś było tam sporo stoisk, teraz jedno. Ukraińcy lubią zabawę paciorkami, na targach widziałem sporo podręczników tej sztuki – ale zapewne mało kto zajmie się tym zawodowo. Jest to jednak straszna dłubanina. Może trzeba zatem wziąć z tysiąc euro i pojechać kupić zapasik dla dzieci i wnuków?      

Redagując...

Redagując opowiadanie doszedłem do zdania „okno zarośnięte kwiatami lodu” – program Word podkreślił mi słowo „lodu” na zielono. Kliknąłem sprawdzić co jest grane i dowiedziałem się że „użyty wyraz uważany jest za wulgarny”. Smutne…

Czy przegraliśmy wojnę?

wydaje mi się ze ZSRR wycofał się porzucając swoją strefę wpływów. Przez jakieś 2-3 lata w europie środkowo - wschodniej kipiały różne siły. Powstawały partie i partyjki, komuchy wycofały się z polityki by zajmować się biznesem. W wielu dziedzinach panowały układy nomenklaturowe, w innych stricte mafijne, masa ludzi szła na swoje rozkręcając produkcję lub korzystając z urealniających się kursów walut rozwijała import i eksport.

Po obaleniu rządu mec Olszewskiego dość nieoczekiwanie powiało nowym (albo starym tylko inaczej opakowanym). Zaczęła się modernizacja - dostosowywanie do norm unijnych. Na ogromną skalę weszły do nas sieci supermarketów. Nasze sklepy nie mogły z nimi konkurować - nie ten kapitał. W dodatku obcy byli na całe lata zwolnieni z podatków a i służby kontrolne im odpuszczały. Na Śląsku niemieckie firmy wykupywały nasz przemysł tekstylny po czym zamykały jeden zakład po drugim. Wykupiono i zniszczono zakłady elwro (Siemens).

Konieczność wdrożenia restrykcyjnych norm jakości a dokładniej mówiąc kosztowna certyfikacja wielu partii towaru w laboratoriach zagranicznych, doprowadziły do zwijania skrzydeł przez liczne niewielkie firmy.

Wprowadzono podatek vat który generował gigantyczną biurokrację i systematycznie niszczył branżę po branży. Procesy te uzasadniano wejściem do UE - ale zwróćcie uwagę kiedy je wdrożono a kiedy nastąpiło referendum czy w ogóle chcemy.

W efekcie dekady dostosowań bezrobocie wzrosło z ok. 9 do ok 20% w przededniu wejścia do UE. Otwarcie rynków pracy na zachodzie głównie Cypr i UK spowodowało natychmiastowy exodus ok 2 milionów Polaków. Około miliona wyjechał wcześniej by pracować tam zarówno legalnie jak i na czarno.

Teraz zarobki. Pod koniec komuny przeciętna płaca po kursie czarnorynkowym wynosiła około 20 dolarów. Po wprowadzeniu wewnętrznej wymienialności złotówki sięgnęła ok 120-150 dolarów. W ciągu następnych lat szybko doszła do 300 dolarów. I zatrzymała się. Przez kolejne dwie dekady praktycznie nie wzrastała.

Obecnie przysłowiowe 1300 netto - które zarabia zdecydowana większość Polaków to równowartość ok 400 dolarów.

Ergo:

1) zarabiamy jak dziady. Płace w Polsce przy nieznacznie niższych cenach towarów i usług są na dzień dobry 4-5 razy niższe niż w UE. (analogicznie było za okupacji hitlerowskiej).

2) kraj się wyludnia - czego jedną z przyczyn są narzucone mechanizmy ekonomiczne. (vat powodujący drożyznę towarów dla dzieci, system certyfikacji utrudniający powstawanie żłobków i przedszkoli etc. )

3) Poddawani jesteśmy systematycznej presji kulturowej - media upowszechniają nowe wzorce zachowań - w większości przypadków szkodliwych społecznie.

4) trwa presja ekonomiczna - nie ma swobodnej wymiany towarów - traktowani jesteśmy jak kraj zbytu. Jednocześnie firmy zachodnie mają tu przywileje których nie posiadają firmy "tubylcze".

Sztuczne utrzymanie niskiego poziomu życia, drenaż wartościowych zasobów ludzkich, depopulacja, presja kulturowa i ekonomiczna. III Rzesza w wersji light.

Skoro widoczne wokoło skutki są jak po przegranej wojnie dedukuję że wojnę przegraliśmy.

Belfrzy bronią knuta

W warszawie trwają protesty. Cel: obalenie rządu tuska. Tymczasem Związek Nauczycielstwa Polskiego odciął się od tego postulatu. Drodzy belfrzy – pomyślcie przez chwilę samodzielnie. Ten rząd zamknął w ciągu kilku lat 2500 szkół. Sami wiecie najlepiej ile tysięcy miejsc pracy – waszych miejsc pracy – uległo anihilacji. Bronicie swojego oprawcy. Bronicie swoich dybów i knuta bojącego wasze plecy…

O harataniu w gałę...

Czy pomysł mec Olszewskiego z 1995-tego roku był realny? Czy dwójka mlodych ludzi zakładających rodzinę mogłaby w 4-5 lat zarobić na mieszkanie? 

 

Policzmy...

 

Domy w technologii modułowej produkuje w Polsce kilka firm. Ich zalety to niska cena (1000-2000m2)(tańsze s te większe), szybki montaż – w ciągu miesiąca od „wbicia łopaty” można się wprowadzić.

A teraz policzmy. Gdyby te 96 miliardów złotych wywalone bez sensu na euro 2012 przeznaczyć na program osiedleńczy? Sfinansować budowę takich domków na nieużytkach i terenach obecnie rolniczych i sprzedać je młodym ludziom wraz z gruntami – rozkładając spłatę na dogodne raty…

96 milionów metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej to dwa miliony domków a’ 48 m2 (eee… chyba aż tyle nie potrzebujemy) Stadion narodowy który pochłonął ok 2 miliardy złotych to dwa miliony metrów kwadratowych domów modułowych - czyli 416 tyś domów. Znacząco wpłynęło by to na poziom bezrobocia – te domy ktoś by musiał przygotować i postawić. Aranżacja wnętrz wymagałaby mebli, firanek etc. – co wygenerowałoby kolejne miejsca pracy.

Wybór był prosty: przegrana impreza sportowa, albo całkowite zaspokojenie głodu mieszkaniowego na wiele lat i radykalne obniżenie bezrobocia…

Od drugiej strony: statystyczny Polak dołożył się do Euro 2012 ok 2526 zł rozłożone na 4 lata (dołozyły się nawet niemowlęta - wyższym vat-em na ubranka...) Czteroosobowa rodzina zamiast finasować imprezę dla kiboli mogłby przy tych samych obciązeniach sfinansować sobie 1/5 domku. 

Parafrazując ukraińskie hasło o piciu alkoholu... Nie graj w piłkę bo przegrasz Polskę. Pod rozwagę panu premierowi...