BLOG

wedrowycz banner1

Przegląd prasy "obciachowej"

Poczytałem sobie „obciachową” (tzn. „Gazetę Polską”) – ciekaw co też ciekawego przygotowano na III Rocznicę. Generalnie dużo dobrych artykułów, wywiady, cytowania przemówień śp. Lecha Kaczyńskiego. Z „mocniejszych” informacji – niewiele. Zespół Macierewicza wrócił do problemu „Rannych ze Smoleńska” (jak pamiętamy w pierwszych informacjach była może że 3 osoby przeżyły katastrofę i przewieziono je do szpitala). Kilku świadków słyszało to bezpośrednio od Rosjan. Kilka osób widziało odjeżdżające na sygnale karetki. P.Turowski który był jedną z pierwszych osób na wrakowisku wspomniał że kilka ofiar dawało jeszcze słabe oznaki życia (potem się z tego wycofał). Przypomniano sprawę ustawienia przetargu na remont tupolewa.

                W zasadzie w gazetach nie było niczego sensacyjnego – żadnych prób „podgrzania krwi ciemnego pisowskiego ludu” - tylko konsekwentne przypominanie ustaleń, tu i ówdzie niewielkie pogłębienie i rozbudowanie tematu. Spokojnie, rzeczowo, bez biacia piany.

O filmie

                Obejrzałem film „Prezydent” dodany do wczorajszej Gazety Polskiej. Bardzo dobrze zrobiony trochę materiałów archiwalnych i wspomnienia współpracowników. Była scena wiecu w Tbilisi i równie ważne przemówienie z Westerplatte. Myślę że niejednemu głupkowi karmiącemu się oficjalną propagandą dałby ten film trochę do myślenia.

                Trochę słabo moim zdaniem jest zarysowana wizja polityki regionalnej śp. Prezydenta – a to przecież było szalenie ważne. Podobnie zabrakło podsumowania okresu rządów obu Bliźniaków – a uważam że można było to podkreślić. Minęło 6 lat – do wyborów pójdzie kilka roczników które już tego okresu nie pamiętają. Spadek bezrobocia w dwa lata z ok 18% do ok 9% to sukces na miarę światową. Tu warto by nakręcić kolejny film.

                Zastanawiają mnie analogie historyczne – Rosja po reformach Stołypina. Fantastyczny wielopłaszczyznowy rozwój. Polska po wyborach 2005-tego – mimo wycofania się PO z rozmów koalicyjnych też ruszyła do przodu. W 1913-tym jedna kula zmieniła historię. W 2010-tym straciliśmy szansę na powrót do polityki suwerenności i samostanowienia.

Nasi "chłopi'

W XIX wieku nastąpiła powolna mechanizacja rolnictwa (np. pojawienie się żniwiarek) oraz wzrost wydajności upraw i hodowli. Dzięki ciężkiej pracy lekarzy i felczerów podniósł się znacznie poziom higieny a w ślad za tym spadła śmiertelność dzieci i niemowląt co spowodowało eksplozję demograficzną. Na wsi pojawiła się masa ludzi zbędnych. Polski raczkujący kapitalizm wchłonął ją. Rozwijały się miasta. Budowano fabryki, kopalnie, przędzalnie. Obok wyrosły osiedla familoków, famuł, oraz paskudnych kamienic czynszowych, jak i dzielnice domków dla kadry technicznej. Jedynym problemem było to aby ludzi ze wsi przyuczyć do obsługi maszyn.

Jesteśmy dziś w sytuacji dość analogicznej. Mamy tysiące maturzystów, studentów i świeżo upieczonych magistrów. Są to ludzie luźni. Nie mają żadnej roboty. Maturzyści nie umieją nic. Absolwenci z dyplomami do pracy w wyuczonych zawodach w większości przypadków kompletnie się nie nadają. W tej sytuacji powinniśmy masowo stawiać fabryki i towary dziś sprowadzane z Chin wytwarzać samodzielnie.

                Jest jeden problem. XIX wieczni chłopi dali sobie radę. Od dziecka robili łopatą i siekierą, kobiety od dziecka tkały, haftowały i plewiły. Zręczność w palcach mieli wszyscy. Wystarczyło ukierunkować. Zagrożenia związane z przebywaniem w pobliżu urządzeń technicznych też załapali – niejednego w życiu koń kopnął… Nasi maturzyści przeważnie mają dwie lewe ręce do roboty.

                Dla chłopa zdobycie pracy w mieście było awansem cywilizacyjnym, nobilitacją i powodem do dumy. Gdy wpadał do krewnych z wizytą był KIMŚ. Panem Robotnikiem z Fabryki, w butach od Baty, w miejskim ubraniu, z zegarkiem w kieszeni… Człowiekiem który widział kino i raz w miesiącu poszedł z żoną do operetki… Dla naszego „pana magistra” konieczność pracy przy taśmie byłaby degradacją i źródłem kompleksów…

Dlaczego warto czytać "Mein Kampf"

W 2015-tym roku wygasną prawa autorskie do „Mein Kampf” hitlera (obecnym dysponentem jest land Bawaria). Od tego momentu każdy będzie miał prawo publikować to „dzieło”. Osobiście uważam że każdy Polak powinien zapoznać się z tą pozycją i z dwutomowym wyborem pism lenina. Warto też rzucić okiem do „Kapitału” marksa. Dlaczego?

                Świadomość do czego doprowadził nazizm i bolszewizm jest obecnie dość powszechna i nieżle ugruntowana. Znamy nazwy najsłynniejszych obozów koncentracyjnych, miejsc zesłania w Rosji, niemieckich obozów zagłady i stalinowskich miejsc egzekucji naszych rodaków. Przecietny gimnazjalista wie gdzie duszono gazem w komorach, a gdzie strzelano w tył czaszki. Kto palił zwłoki w krematoriach, a kto wrzucał do masowych grobów. Są o tym nawet filmy fabularne. Odwiedza się miejsca pamięci.

                Brakuje natomiast podbudowy teoretycznej. Ludzie z grubsza wiedzą jak się to skończyło. Nie wiedzą od czego się zaczęło. Spisek na życie naszych Dziadków zawiazano dawno temu. I jego założenia są w tych ksiażkach czytelne. Porównanie programu społeczno gospodarczego NSDAP, manifestu komunistycznego i postulatów jaczejek obecnie rwących się do władz powinny dać każdemu do myślenia. Zestawienie pomysłów UE i założeń programowych III Rzeszy powinno być czytelnym ostrzeżeniem nawet dla kompletnych głąbów.

Z Frondy

Tekst o kolaboracji francuskich artystów z hitlerowcami. Polecam!

 

http://www.fronda.pl/a/vini-vidi-vichy-czyli-collaboration-horizontale-swiata-kultury,27329.html

Galeria

Jak widzę po licznikach odwiedzin moja galeria robi furorę. Będę ją jeszcze rozbudowywał – samych fotek do podkatalogu „kraina racjonalnej świadomości” mam jeszcze ok 80-ciu.           Jedyny problem to chroniczny brak czasu…

Nadchodzi rocznica

Zbliża się rocznica tragedii Smoleńskiej. Media elektroniczne zapluwają się z wściekłości. Ostatnio wypowiedział się J.Machulski – w dodatku uczynił to w sposób szokująco chamski i prymitywny. Przyznam że byłem zaskoczony, uważałem go za człowieka na nieco wyższym poziomie kultury.

                Gdybym był w 100% przekonany że doszło tam jedynie do wypadku, na widok tego pospolitego ruszenia cwelebrytów i pseudoautorytetów z miejsca nabrałbym podejrzeń… Chcę wierzyć że był to jedynie wypadek. Niestety to chyba nie będzie mi dane.

 

Zimny grób wśród gwiazd

                Minęła kolejna rocznica śmierci Jurija Gagarina. Upływający czas nie przyniósł odtajnienia danych na temat radzieckiego programu kosmicznego… A ja rozmyślam nad dziwną poszlaką. W grupie testowanej i trenowanej w Gwiezdnym Miasteczku na kilkanaście miesięcy przed lotem J.Gagarina był niejaki Walentin Bondarenko. Urnę z jego prochami zamurowano we wnęce muru moskiewskiego Kremla.

                Wedle przecieków zginął w okolicznościach następujących: Kilka miesięcy przed lotem Gagarina Bondarenko przechodził dziesięciodniowy test w komorze ciśnieniowej. W komorze znacznie obniżono ciśnienie a żeby tester się nie udusił dopompowano tlenu. Bondarenko przypadkowo zaprószył ogień upuszczając watę na płytę kuchenki elektrycznej. Nie zdołał stłumić pożaru. Nim rozhermetyzowano kapsułę doznał poważnych poparzeń i zmarł w szpitalu. Dlaczego jego rodzina otrzymała tzw. „kosmiczną” rentę? Dlaczego „fajtłapę” który nawet nie poleciał w kosmos pochowano z honorami w najważniejszym bolszewickim panteonie?

                Wedle oficjalnych danych przed lotem Gagarina zniszczeniu uległy co najmniej trzy statki kosmiczne. Jeden utracono – zamiast wejść na orbitę oderwał się ulatując w kosmos. Jeśli kiedyś go znajdziemy – co zastaniemy wewnątrz?

                Są też dane nieoficjalne – dwaj bracia z Turynu radioamatorzy Gian i Achilles Judica-Cordiglia dysponują bogatym archiwum taśm magnetofonowych na których nagrywali sygnały przelatujących radzieckich i amerykańskich pojazdów kosmicznych. Jakość nagrań jest bardzo różna, jednak najprawdopodobniej byli świadkami śmierci trzech radzieckich kosmonautów, w tym jednego wystrzelonego kilka miesięcy przed lotem Gagarina. Kilka podobnych zagadkowych narań posiadają też amerykańscy radioamatorzy…

                Prawda o początkach podboju kosmosu wciąż czeka na swoich odkrywców…

O emeryturach

                Zastanawiam się nad problemem OFE. Z różnych mediów płyną doniesienia że 250-270 miliardów złotych które ludzie zgromadzili na II filarze budzi niezdrowe zainteresowanie ministra finansów… Ministra nie lubię ale OFE to dla mnie też instytucja mocno podejrzana. Co wiemy?

                Cześć naszej składki emerytalnej (zdzieranej pod przymusem) trafia do prywatnych firm których zadaniem jest jej lokowanie i pomnażanie, a w przyszłości wypłacanie nam w postaci emerytur. Firmy te otrącają sobie część wpłacanych pieniędzy na koszta własne a resztę próbują rozmnożyć. Zatrudniając najlepszych macherów od pomnażania uzyskują dla nas przyrost kasy rzędu około 6% rocznie (czyli porównywalny z poziomem inflacji).

                Pieniądze na kontach OFE są nasze – ale jakoby ich nie było – zanim nie osiągniemy wieku emerytalnego nie możemy ich naruszyć. Człowiek który nagle stracił pracę nie może ich wycofać by spłacić kredyt mieszkaniowy. Człowiek który nagle ciężko zachoruje nie może sobie nimi sfinansować leczenia ratującego życia lub chroniącego przed trwałym kalectwem.

                Pieniądze te zostają powierzone firmom na rozmnożenie – ale zarazem są lokowane wedle ścisłych wskazówek kochanej władzuchny. OFE mają obowiązek lokowania określonego procenta kasy w obligacje skarbu państwa. Czyli de facto władza pokrywa deficyt budżetowy naszymi własnymi pieniędzmi za pośrednictwem zagranicznych podmiotów. W razie bankructwa państwa 150 miliardów zł czyli 2/3 zgromadzonych środków pójdzie się bujać.

                Wszystko to śmierdzi na kilometr… Dlaczego uważam że to szwindel? Przede wszystkim dla tego że jest przymusowe...

Wiosna 2013

Jakoś smutno mi tej wiosny. W gazetach masa złych wiadomości. Ludzie czytają mniej książek. Nowy zbiór opowiadań o wampirach wyszedł mi jakiś taki gorzko-ironiczny. Pogoda do bani. Masa znajomych też ma różnorakie problemy. Przed nami przykre rocznice…