BLOG

wedrowycz banner1

Pożytek z terrorysty

Szykowano zamach na prezydenta i sejm. Tak przynajmniej twierdzi ABW. Aresztowano jakiegoś technika z Krakowa który przygotowywał ładunki wybuchowe i szykował grupę terrorystyczną. Palikot już ogłosił że winny jest PiS i rozbudzona przez „Kaczystów” nienawiść. Komentarze onetowego bydełka poniżej wszelkiej krytyki, dno i dwa metry mułu. Zakładam że kolejnym krokiem władzuchny kochanej będzie udowodnienie że terrorysta był zwolennikiem/sympatykiem PiS.

Sprawa zamachowca budzi jednak szereg moich wątpliwości. Khm… Faceta aresztowano ponoć 11-tego listopada. „Możliwe są dalsze zatrzymania”. Już ta informacja budzi mój niepokój. Jak macie ich namierzonych to ich aresztujcie a nie trąbcie o tym na prawo i lewo…

Moja teoria? Szalona… Obłędna… Ale skoro jestem pisarzem od SF. Władza już wie że kłamstwo smoleńskie się sypie. Coraz więcej ludzi – i to poważnych – wskazuje na wybuch w Tupolewie. Zatem… Możliwości są dwie: albo zaprzeczać jak długo się da a potem spakować walizki i szybko drapnąć, albo przetasować karty, wywołać sztorm – ale kontrolowany i spróbować w zawierusze utrzymać się na stołkach.

„Znaleźć” na wraku ślady trotylu. (tyko ostatni idiota użyłby łatwo wykrywalnego trotylu do takiej akcji). Jakiś czas potem pokazać światu schwytanego świra militarystę knującego zamach. Ogłosić że faktycznie doszło do zamachu na Prezydenta a potem postawić przed sądem „winnego” – człowieka który podłożył bombę w Tupolewie, a potem zabrał się do szykowania kolejnego wielkiego zamachu terrorystycznego. Rodziny ofiar przeprosić. Świr oczywiście stał na czele siatki która po jego aresztowaniu rozpierzchła się na wszystkie strony. Tropienie, śledzenie, łapanie. Może próba odwetu za strony kumpli aresztowanego. Własna krajowa grupa terrorystyczna - prawdziwa lub domniemana daje władzy wspaniałe możliwości. Można zwalczać terroryzm. Można efektownie zlikwidować tego i owego (np. konkurenta do stołka) i zwalić winę na „terrorystów”. Można uzasadnić dalszą głębszą inwigilację społeczeństwa. Można niszczyć opozycję „udowadniając” jej powiązania z zamachowcami. Słowem robić to wszystko co robiła carska Ochrana „hodując” sobie organizację bojową eserów czy grupki terrorystyczne bolszewików. Taki scenariusz jest możliwy.

Jeszcze o szkole

PJN wymyśliło ustawę o likwidacji gimnazjów. Jak znam życie pozostanie ona na papierze. W necie pojawiają się informacje o lawinowym wzroście przestępczości „szkolnej”. Czy rośnie przestępczość czy raczej dotychczasowa jest częściej zgłaszana? Czy po kolejnych samobójstwach uczniów belferstwo zaczęło reagować (we właściwy sobie sposób – przerzucając obowiązki na kogoś innego…). Trudno powiedzieć. Dane liczbowe są niepokojące.

Patrzę na nasze szkolnictwo z ponurą zadumą. Gdy ja chodziłem do szkoły było już bardzo źle. (a czy kiedyś było lepiej?) Już wtedy nauczyciele nie radzili sobie z agresją, chamstwem, kradzieżami etc. Teraz jest gorzej. Co gorsza od czasów min. Giertycha nikt nawet nie postuluje by przytrzeć szkolnemu bydełku różków.

Z mojej klasy w ciągu 3 ostatnich lat podstawówki jeśli dobrze pamiętam wywalono 4 osoby (tzn. przeniesiono karnie do równoległych), jeden definitywnie zdezerterował (miał ze 3-4 zimowania na koncie), dwu przeniosło się do placówek przysposobienia zawodowego. Jednemu uczniowi groził poprawczak, ale pedagog go wybronił. Obecnie relegowanie ze szkoły jest technicznie prawie niemożliwe. Wikipedia podaje że w poprawczakach jest zaledwie …1258 miejsc.

Janusz Korczak – wielki autorytet pedagogiczny, praktyk który prowadził sierocińce dla dzieci kompletnej patologii, człowiek anielskiej dobroci i cierpliwości, z którego dorobku korzysta się (wybiórczo) do dziś, pisał że istnieją dzieci zdegenerowane – których nie da się poprawić ani wychować i które należy izolować od reszty. Jeśli w koszyku zaczniemy integrować zdrowe jabłka ze zgniłkami efekt będzie wiadomy. Widziałem w praktyce skutki integracji w miarę normalnych dzieciaków ze zgniłkami. Niestety lewicowe myślenie szermujące hasełkami równości startu uporczywie roztacza parasol obronny nad młodymi socjopatami.

Likwidacja gimnazjów to krok w dobrą stronę ale jednocześnie to leczenie trądu przez naklejanie plasterków. Zacząć trzeba od postulowanej przez min. Giertycha wojewódzkiej sieci „szkół wsparcia pedagogicznego”. I od podwojenia miejsc z więzieniach dla dorosłych. Bo przykład młodym bandziorkom dają starsi bandyci.

Powrót do Jedwabnego

Ponieważ media ewidentnie planują podgrzać temat Jedwabnego wrzucam link do zdjęć z ekshumacji opatrzonych dość trzeźwym i obiektywnym komentarzem. Wrzucam je nie goli sensacji ale by osoby zainteresowane dotarciem do obiektywnej prawdy miały okazję obejrzeć materiał źródłowy. Od razu ostrzegam: na pierwszych zdjęciach widoczne są ludzkie szczątki (tzn. kości). Dla uhonorowania majestatu śmierci proponuję by korzystający z linka zmówili modlitwę w intencji ofiar, (a ateiści uczcili minutą ciszy).  

Najważniejsze moim zdaniem są fotografie przedstawiające łuski karabinowe i pocisk pistoletowy. Obecność łusek i łódek nabojowych w zasypisku grobu wskazuje jednoznacznie na udział w tym mordzie niemców. Ważna jest też fotografia czaszki z otworem po kuli karabinowej nad wałem nadoczodołowym. Czaszka ta pozbawiona jest czerepu – analogicznie jak w przypadku strzału oddawanego z pewnej odległości gdy kula uderzając z mniejszą już energią kinetyczną nie przebija na wylot ale roztrzaskuje „tył” w drobny mak…

Na kolejnych fotografiach widoczne są przedmioty osobiste ofiar – głównie klucze mieszkań i domów oraz zegarki i monety (w tym złote). To też pewna poszlaka. Gdyby sprawcami były wyrzutki społeczeństwa zwłoki prawdopodobnie zostałyby ograbione. Niemcy z ich panicznym lękiem przed tyfusem zapewne nie zdecydowali się grzebać zamordowanym po kieszeniach.

http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_842.html

Myśli endeckie

Skończyłem czytać „Myśli nowoczesnego endeka” R.A.Ziemkiewicza. bardzo dobra pozycja, wiele ciekawych przykładów historycznych. Zrobiła na mnie tylko trochę mniejsze wrażenie jak „Polactwo”. Problem widzę w tym że R.A.Z. jest dobrym diagnostą. Ładnie zdefiniował problemy które trapią kraj. Niestety nie zaproponował żadnych konkretnych rozwiązań. Pod koniec jest trochę ogólników.

To co warto zapamiętać – nasi przodkowie w ciągu 40 lat zdołali przemienić ciemną i dziką masę chłopską w odpowiedzialnych obywateli gotowych walczyć o niepodległość i pracować dla kraju. Czy ta droga jest obecnie możliwa? Czy da się nią przejść raz jeszcze?

Kibole – powszechnie znienawidzona ciemna masa bezmózgich zadymiarzy na naszych oczach zamienia się w coś zupełnie innego. Ile w tym autentycznej pracy u podstaw, ile autentycznej potrzeby patriotyzmu, a ile cwaniackiej próby zalegitymizowania się w społeczeństwie?

Pokłosie Smoleńska

Dziś Gazeta Wybiórcza na pierwszej stronie informuje że nie było żadnego zamachu Smoleńsku bowiem podczas sekcji nie znaleziono śladów w płucach, oparzeń skóry ani rozerwań błony bębenkowej. Hmm… Nie widziałem zdjęć z ekshumacji „Smoleńskich” więc nie wiem w jakim stanie były ciała ale wiedza nabyta na studiach archeologicznych sugeruje mi że po 28 miesiącach w grobie doszukiwanie się u nieboszczyka skóry czy płuc może być bardzo problematyczne…

Do tego na bliźniaczym TU-102 stojącym w Mińsku Mazowieckim też odkryto ślady trotylu i nitrogliceryny (choć jeszcze się nie rozbił…). Wszystko to wygląda mi na jakąś wielopiętrową piętrową prowokację.

P.A.Macierewicz zarzucił że ekshumowanych zwłok nie przebadano spektrometrycznie. To bardzo słuszny zarzut, ja mam jednak nadal tę samą wątpliwość. Czy jego zespół przebadał ubrania ofiar? Bo powinien. Nie mamy wraku, nie mamy rejestratorów ani dostępu do ciał. W tej sytuacji ubrania to najlepsza próbka jaką zdołaliśmy sprowadzić do kraju!

W necie oburzenie po premierze filmu pasikowksiego „Pokłosie”. Film jest o tym jak to Polacy antysemici w czasie okupacji robią pogrom żydowskim sąsiadom. Tak na logikę ten film powinien powstać w okresie gdy wyborcza robiła cyrki wokół jedwabnego. Czemu ktoś podgrzewa temat i dlaczego film był dofinansowany przez Rosjan?

Moim zdaniem chodzi o mechanizm jak po „Pogromie Kieleckim”. 3 pogromy żydów Rzeszów-Kraków-Kielce zorganizowane przez UB miały odwrócić uwagę świata od sfałszowanych wyborów i narobić nam tyłów. Być może Rosjanie już przewidują że kłamstwo smoleńskie nie da się utrzymać zatem inwestują w zrobienie z nas antysemitów by wygasić na zachodzie życzliwe zainteresowanie Polską? Kupienie Hollywood pewnie okazało się za drogie… Jeśli film trafi do dystrybucji w USA będę prawie pewien.

poszlaka...

Gazeta Polska ujawniła kolejną informację kompletnie szokującą. Są zdjęcia satelitarne o wysokiej rozdzielczości wykonane dla lotniska w Smoleńsku. Wykonano je …5 i 9 kwietnia 2010 oraz dzień po tragedii i w dniach kolejnych. Wcześniejsze wysokiej jakości fotografie tego miejsca pochodzą z …2007 roku. Ergo: przez pięć lat pies z kulawą nogą nie interesował się lotniskiem po czym ktoś nakierował nań satelitę pięć dni przed katastrofą oraz dzień przed katastrofą!

Co ciekawe na zdjęciach wykonanych po tragedii nie widać śladu ciężkiego sprzętu który Rosjanie wykorzystywali do budowy drogi dojazdowej i podnoszenia masywnych elementów wraku. To oczywiście nie jest dowód. To „tylko” kolejna z dziesiątek poszlak. Ktoś wiedział?

Dzień chłodny ale krakowska jesień wydaje mi się ciepła gdy myślę o jesieni na zesłańczym szlaku gdzieś za Uralem…

O belfrach

Nauczyciele ze śląska postawili tuskowi „ultimatum”. Marudzą w nim jak to bardzo im źle. Z jednej strony rozumiem – perspektywa zamknięcia minimum 800 szkół musi przerażać. Z drugiej strony nie doszło by do tego gdyby nie spadająca lawinowo dzietność Polaków. I znowu trzeba zadać sobie pytanie: co zrobili nauczyciele? Dzietność spada od lat. Ilu belfrów we własnym dobrze pojętym interesie tłumaczyło wychowankom jak ważny jest dla kraju przyrost naturalny i dlaczego należy posiadać dzieci? Ilu tłumaczyło zaszłości historyczne i mechanizmy gospodarcze? Niewielu. Praktycznie cały ZNP od dawna zblatowany jest z komuchami z SLD. Ogromna masa popierała UW a obecnie PO.  

Belfrzy płaczą że nie mają możliwości dyscyplinowania uczniów. I znowu trzeba zadać sobie pytanie: a co zrobili gdy pozbawiano ich uprawnień? Nie zrobili nic. Nawiasem mówiąc gdy chodziłem do podstawówki w latach 80-tych i gdy możliwości karania były znacznie lepsze, już wtedy nauczyciele korzystali z nich z nazwijmy to przesadną ostrożnością. Początkujące bandziorki cieszyły się w szkole pełną swobodą działania. Gdy przed pięciu laty minister Giertych chciał przykręcić śrubkę nastoletniej żulii to właśnie ciało pedagogiczne rzuciło się na niego z pazurami. Dziś nauczyciele głośno jęczą ale nie piszą pism, do swojej ministerki, nie domagają się rozwiązania problemu…

Nauczyciele walczyli bohatersko z "faszystą" Giertychem. Walczyli też z PiS-em. ZWYCIĘŻYLI. Teraz pora konsumować owoce tego zwycięstwa… 

Niefrasobliwość

Istnieje coś takiego jak Kontrwywiad. Zasadniczo jest to służba która zajmuje się łapaniem szpiegów oraz uprzykrzaniem im życia. Wyżsi urzędnicy państwowi oprócz przydzielonej ochrony, podlegają podstawowej ochronie kontrwywiadowczej. Chodzi zasadniczo o to by szpionom utrudnić lub uniemożliwić nawiązanie z nimi kontaktu i skaptowanie ich do pracy na rzecz obcego kraju. Prace kontrwywiadu częściowo dubluje ABW i zapewne inne służby. Teoretycznie.

W 1995 roku wybuchła afera Olina. W przededniu wejścia naszego kraju do NATO premier Polski został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji. W trakcie śledztwa okazało się że J.oleksy miał w zwyczaju biesiadowanie przy wódeczce z rosyjskimi dyplomatami. Komisja badająca sprawę półgębkiem stwierdziła że nie ma dowodów iż premier J.oleksy to „Olin” a prezydent A.kwaśniewski to „Minim”, jednak uznała że podczas biesiad gospodarz mógł nieświadomie przekazywać ważne informacje. Zasadniczo biesiadowanie ani posiadanie zagranicznych przyjaciół zakazane nie jest. W tym miejscu jednak kontrwywiad zawiódł kompletnie. Premier nie został uprzedzony że jego kumple od kieliszka to ruscy szpiedzy. Prezydent nie został ostrzeżony że jego kumpel otacza się jakąś mentownią…

W 2009-tym gruchnęła aferka znacznie mniejsza. Jak się okazało senator PO K.Piesiewicz także wplątał się w złe towarzystwo. Senator mianowicie lubił towarzystwo płatnych panienek a na urządzanych przez siebie imprezkach miał zwyczaj przebierać się w sukienki. Do tego wciągał nosem niezidentyfikowany biały proszek. W trakcie tych zabaw został nagrany ukrytą kamerką a potem szantażowany – przy czyn nie do końca wiadomo czy szantażystom opłacał się tylko forsą czy też przekazywał inne informacje i oddawał usługi natury politycznej. Alfons pilnujący towarzyszek zabaw senatora jest prawdopodobnie człowiekiem służb specjalnych.

Zasadniczo korzystanie z usług prostytutek – choć moralnie naganne - zabronione w naszym kraju nie jest. Przebieranie się w kobiece łaszki – choć wydaje mi się dziwne – też nie jest zakazane. Dodajmy że senator nie paradował tak po ulicach tylko organizował swoje skromniutkie bunga-bunga w zaciszu domowym. Czuję jedynie głęboki niesmak że takie rzeczy robi senator mojego kraju. Znowu zabrakło ochrony kontrwywiadowczej. Zabrakło smutnego pana który odwiedziłby senatora w biurze i oświecił go z kim imprezuje.

Rok 2012 przejdzie do historii pod znakiem afery amber-gold i OLT-expres – wschodniofryzyjskich linni lotniczych zapewniających połączenie Gdańsk – Kraków. Afera pokazuje jak w soczewce rzeczywistość naszego kraju. Wielokrotnie karany (ale zawsze wyroki w zawieszeniu) koleś zabrał się za handel złotem. Tzn. brał od ludzi pieniądze a w zamian wydawał im certyfikaty potwierdzające że w jego trzech małych skrytkach bankowych znajduje się ich kruszec. Sprzedawał im także bilety lotnicze bardzo tanio – do zrealizowania za kilka miesięcy. Gdy balonik pękł okazało się że kruszcu jest znaczniej mniej niż wynikało by to z cyferek na certyfikatach a co gorsza biletów nie uda się zrealizować bo samoloty przestały latać.

Nie pierwsza to w naszym kraju afera, nie pierwsza piramida finansowa. Tylko że jak do tej pory w żadną nie był umoczony po uszy syn aktualnie urzędującego premiera. I znowu smutni panowie zawiedli na całej linii. Nikt nie przyszedł do tuska i nie powiedział mu: jesteś premierem a twój syn pracuje dla wielokrotnie skazanego kryminalisty. Nikt nie przyszedł do tuska juniora i nie powiedział mu: siedzisz w szambie po uszy – rzucaj natychmiast tę robotę i zajmij się prowadzeniem blogu o modzie, a my tu pozamiatamy.

Te trzy przypadki pokazują chorobę która od lat toczy nasz kraj. Z jednej strony nasi dyplomaci i politycy wykazują się obok rozwiązłości i pazerności kompletną beztroską. Z drugiej trony najwyraźniej nikt ich nie pilnuje gdy radośnie bawią się zapałkami siedząc na beczce benzyny…

 

Schizofrenia

Schizofrenia na Onecie. Na stornie głównej bije po oczach lid artykułu – wspomnienia księdza-geja. Nie mogę oprzeć się wrażeniu że politpoprawne media same plują sobie do zupy. Z jednej strony nauczani jesteśmy że bycie homo jest cool. Z drugiej regularnie szczuje się ludzi na tych samych homo. Z jednej strony piętnuje się pedofilię z drugiej tacy ludzie jak Polański czy Cohn-Bendit są na świeczniku… Chyba że jest to część większej strategii medialnej mającej na celu… No właśnie: co?

Prowokacja...

Przez Warszawę przeszedł kolejny marsz Niepodległości. W tym roku bez udziału J.Korwina-Mikke (cóż prowokował, przeginał, aż przegiął definitywnie…). Jeszcze przed marszem organizatorzy i ludzie deklarujący uczestnictwo byli zastraszani i szykanowani. Kolejny raz dokuczliwymi kontrolami usiłowano zniechęcić liczne zorganizowane grupy jadące do Warszawy.

W czasie marszu kolejny już raz doszło do ewidentnej prowokacji ze strony policji, która nie tylko użyła zamaskowanych bojówkarzy ale i ostrzelała uczestników z broni gładkolufowej. W ruch poszły też petardy, pałki i gaz łzawiący. Tylko dzięki interwencji chronionych immunitetem posłów PiS uniknięto ataku sprzętem rodem z arsenałów ZOMO - armatek wodnych. Zatrzymano ponad setkę uczestników i domniemanych uczestników pochodu.

Szkoda że organizatorom nie udało się schwytać żadnego z prowokatorów – ale są zdjęcia. Zdjęcia szokujące. Widać na nich zamaskowanych bojówkarzy przenikających swobodnie przez kordon policji. Widać elementy policyjnego umundurowania wystające spod rozchełstanych kurtek.

Martwi mnie ta sytuacja. Nie tylko w policji trafiały się moralne śmieci gotowe wydawać rozkaz blokowania legalnego przemarszu czy atakowania spokojnie demonstrujących ludzi ale znaleźli też dla tych (nielegalnych przecież) rozkazów posłusznych wykonawców. Jest przyzwolenie władzy by bić i szykanować ludzi świętujących najważniejszą rocznicę związaną z istnieniem naszego (czy jeszcze naszego?) państwa. Co dodatkowo niepokoi brak „sprawiedliwych” którzy usłyszawszy na naradzie tego typu polecania zawiadomili by prasę i prokuraturę.

Po 1989-tym ludzie stopniowo przestali bać się mundurowych. Wymieniały się kadry. Część milicjantów poszła na zieloną trawkę (np. ojciec mojego szkolnego tzw. „kolegi” niegdyś, za komuny, Pan Milicjant Postrach Dzielnicy - potem już tylko niegroźny załamany pijaczek). Przyjmowano młodych, z roku na rok coraz lepiej wykształconych absolwentów szkół policyjnych. Ponure odium ciągnące się za tą formacją od 1944 roku powoli słabło. Nawet dowcipy o policjantach straciły jakby na jadowitości. Policja stałą się normalną służbą demokratycznego państwa – i zasadniczo czepiała się tylko tych których czepiać się trzeba (a i to nie zawsze). Moje nieliczne kontakty z tą służbą przebiegały bezkonfliktowo i zostawiły raczej pozytywne wrażenie. 20 lat to niemal całe pokolenie funkcjonariuszy. Mimo kilku kuriozalnych wpadek widać było tę zmianę na lepsze.

Zaczęło się od warszawskiej Straży Miejskiej. Funkcjonariusze zgarniający łopatami palące się znicze i wyrywający ludziom wiązanki kwiatów nieodwracalnie splamili mundur swojej formacji. Policja wykazała się szokującą biernością podczas burd pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Wreszcie ubiegłoroczny Marsz Niepodległości po którym nie zdołała nawet wydalić ze swoich szeregów zwyrodnialca wielokrotnie kopiącego przypadkowego uczestnika w twarz. I dzień wczorajszy dopisujący się do listy policyjnej hańby. Na naszych oczach ten zbudowany przez 20 lat pozytywny etos służby jest niszczony. Smutne.

Pojawia się jeszcze jedno pytanie: Ta burda była władzy potrzebna. Gazety przez kilka dni będą opisywać co się stało. Jaką ważną informację mają przykryć te doniesienia? Dziś w nocy odbyły się kolejne 2 ekshumacje „Smoleńskie”. Do redakcji Rzeczpospolitej zgłosił się też ponoć Amerykanin z wynikami badań wraku samolotu prezydenckiego.