BLOG

 

upior-w-ruderze

Kuuuso

Nasza armia po rozlokowaniu w polu mołaby stworzyć rubież obronną o szerokości ok 150 km.

Ergo: Nie byłbaby w stanie utworzyć frontu na tyle długiego by ochronić granicę z obłastią kaliningradzką.  

W tej sytuacji musimy chyba zainwestować w broń atomową - i liczyć na odstraszanie...

Ze wschodu

Wygląda na to że Krym stracony. 

Na jak długo zaspokoi apetyty Putina? 

o bombach

        Burmistrz Londynu zapowiedział że państwo będzie odbierać dzieci z rodzin w których wpaja się im fundamentalizm religijny. Teoretycznie można by to uznać za pogróżkę pod adresem muzułmanów – bardziej prawdopodobne że chodzi o pozyskanie do adopcji dzieci lepszych rasowo i kolorystycznie, białych, polskich – katolickich. (tzn po odebraniu już nie katolickich...). 

        Myślę ze nasi w UK staną na wysokości zadania i w razie czego będą umieli podłożyć kilka bomb. W razie czego i tak będzie na islamistów…

        A mówiąc poważniej - po tym jak niemcy porwali podczas okupacji 250 tyś polskich dzieci uważam ze powinno istnieć w naszym kodeksie karnym prawo przewidujące dożywocie za próbę odebrania polskiego dziecka rodzicom. I wszystkich zachodnich urzędasów-kidnaperów powinniśmy bezwzględnie ścigać europejskimi nakazami aresztowania. Jesli to nie pomoże prywać na chama wlec do polski, sądizć i pakowac do naszych więzień (nasza policja może przecież działać na terenie UE). 

         Bomby i zabójstwa tych śmieci dopuszczam jako moralnie uzasadnione - ale dopiero jeśli środki prawne zawiodą. 

O propagandzie

Jak co głupsi Ruscy i "mądrzy inaczej" Polacy wyobrażają sobie obecne "banderowskie" władze Lwowa...?

Ano tak jak tym filmie...

http://www.youtube.com/watch?v=OGMT9CIcd7Q

Nasza armia...

        Media donoszą że polskie wojsko wykazuje zwiększoną ruchliwość. Zaobserwowano kolumny wojskowych ciężarówek. Prawdopodobnie dokonuje się przesunięć i dyslokacji oddziałów. Zaobserwowano też wzmocnione partole żandarmerii wojskowej. Zapewne sprawdzane są systemy łączności, zwiększono liczbę lotów patrolowych.

        Należy przypuszczać że konflikt o Krym stał się dla naszych sił zbrojnych okazją do dyskretnego sprawdzenia czy jesteśmy gotowi na wypadek gdyby zagrożenie zaczęło ogarniać inne kraje regionu.

Nasza armia...

        Media donoszą że polskie wojsko wykazuje zwiększoną ruchliwość. Zaobserwowano kolumny wojskowych ciężarówek. Prawdopodobnie dokonuje się przesunięć i dyslokacji oddziałów. Zaobserwowano też wzmocnione partole żandarmerii wojskowej. Zapewne sprawdzane są systemy łączności, zwiększono liczbę lotów patrolowych.

        Należy przypuszczać że konflikt o Krym stał się dla naszych sił zbrojnych okazją do dyskretnego sprawdzenia czy jesteśmy gotowi na wypadek gdyby zagrożenie zaczęło ogarniać inne kraje regionu.

O parówkach, parówach i parówszczakach...

        Pisałem kiedyś – całe nasze wychowanie, normy etyczne, moralne i formacja duchowa płynąca z wyznawanej religii sprawdzają się w jednym momencie. W sytuacji gdy dysonując przewagą spotykamy się z drugim człowiekiem. Możemy go zabić, pobić, zgwałcić, obrabować. Możemy też uznać go za bliźniego i zostawić w spokoju lub udzielić pomocy. Nie inaczej wygląda to na płaszczyźnie międzynarodowej. 

        Nasi przodkowie stawali przed tym dylematem wiele razy. I nigdy nie mieli wątpliwości. Polska jest ewenementem. Kraj który nigdy na nikogo nie napadał. Kraj który zawsze przyjmował uchodźców i prześladowanych. Kraj który zawsze chętnie wyciągał pomocną dłoń do innych. Obrotowe przedmurze cywilizacji odpierające barbarzyńców przychodzących ze wschodu, południa, zachodu a nawet północy.

        Ratowaliśmy Europę, ratowaliśmy cywilizację łacińską przed Mongołami, Szwedami, Tatarami, Turkami, Niemcami i sowietami. Za nasze zasługi przeważnie nie słyszeliśmy słów podziękowania, a bywalo że jako zapłatę dostawaliśmy kopa między oczy, ale i tak przy każdej kolejnej zadymie znów wystawialiśmy nasze oddziały. Nasz imperatyw moralny mówił nam krótko: TAK TRZEBA. Wysyłaliśmy misjonarzy do Chin, posłów do Etiopii, osadników do Brazylii, instruktorów wojskowych do Liberii. Efektem dziwnych sojuszy są nazwiska na liście katyńskiej – obok polskich niemieckie, żydowskie, francuskie, szkockie, ukraińskie, białoruskie, litwewskie, gruzińskie, ormiańskie, rosyjskie. Pamiątką – 3 fotografie murzynów w polskich mundurach oficerskich wykonane we wrześniu 1939 - ślad pobytu u nas liberyjskiej misji wojkowej. 

        Dziś nie musimy iść w pole ani stawać do walki. Nikt tego od nas nie oczekuje. Dziś wystarczą przejrzyste deklaracje – po czyjej jesteśmy stronie. Musimy też być gotowi by w ślad za tymi deklaracjami udzielić pomocy. Skromnej. Może będzie trzeba przesłać pomoc medyczną. Może trochę racji żywnościowych (mało prawdopodobne). Moż wysłać lekarzy i ratowników medycznych. Może przyjąć kilka tyś dzieci na wakacje. W skrajnie pesymistycznym wariancie trzepnie nas po kieszeni najwyżej pięć złotych od łba. Tymczasem w mediach i na forach internetowych słychać żałosne skamlanie: „zostawmy Ukrainę, nie wkurzajmy ruskich bo nie kupią naszych wędlin i podniosą nam ceny gazu”. Patrzę i oczom nie wierzę. Co się z nami stało!? Co to –urwał- ma być!? Kto to pisze? Kto tych ludzi wychował i po co w ogóle uczono takich głąbów pisać i czytac!? 

        Jakieś polskojęzyczne gówniarstwo ma czelność radzić by Polacy sprzedali sąsiadów w zamian za zezwolenie na handel parówkami!?

        Dno i metr szlamu...

Do przemyślenia!

"Jako Polacy doświadczyliśmy porzucenia przez tzw. sojuszników. To bolało i do dziś jest przyczyną naszej narodowej martyrologii. Jesteśmy o krok od tego, by zachować się dokładnie tak samo". - pisze Jacek Żalek.

http://www.fronda.pl/a/jacek-zalek-dla-frondapl-jestesmy-o-krok-od-zdradzenia-nie-tylko-ukrainy-ale-i-samych-siebie,35076.html

*

A ja od siebie dopiszę: 

Mamy szansę zapisać zupełnie nową kartę w stosunkach między Polską a Ukrainą. Mamy szanse zrobić to bardzo tanio i bez większego ryzyka. Nikt nie wymaga od nas byśmy brali karabiny i szli na Dzikie Pola strzelać do Ruskich. Może pojawi się taka konieczność w przyszłości - ale na razie nic na to nie wskazuje. Dziś potrzebne są gesty solidarności - by Ukraińcy wiedzieli że w walce o demokrację, w walce o podmiotowość narodu, w starciu z Ruskimi nie są sami. Że ktoś stoi za ich plecami. Że ktoś rozumie dlaczego robią to co robią. Taką rolę odegrały wizyty naszych polityków i koncerty polskich wykonawców na Majdanie. 

Przydała się polska pomoc medyczna - kilku przeszkolonych ratowników pomagających na Majdanie. Kliku uczestników strać hospitalizowanych Polsce, czytelny komunikat: "w razie czego szpitale w Przemyślu i Rzeszowie są gotowe - przyjmą rannych". Deklaracja ta nic nas jak na razie nie kosztowała. Gdyby było trzeba rannych przyjąć - koszta też byłyby niewielkie. Ale dla nich to ważne. Łatwiej walczyć ze świadomością: Jeśli będzie źle - Polska pomoże.

Dziś potrzebne jest wsparcie medialne - my wiemy czym jest Rosja, my rozumiemy o co walczyli ludzie ma Majdanie. Naszym zadaniem jest pokazać to zachodowi za pośrednictwem naszych mediów. To chyba najistotniejszy odcinek naszego frontu. 

Dziś Ukrainie potrzebne jest także wsparcie materialne. Niewielkie. Wystarczy parę złotych od każdego myślącego Polaka. Na paczki z żywnością, na leki i środki opatrunkowe. Na to wszystko co trzeba zgromadzić na wypadek wojny. 

*

Musimy też oświecić masę osłów żyjących w naszym kraju. Tych wszystkich gimbusów żywiących złudne przekonanie że na Ukrainie była demokracja, że Rosja jest daleko i nigdy nam nie zagrozi, a kto wspiera Ukrainę ten "idiota z PiS-u". Rosja stanowi zagrożenie dla regionu. A jej powrotu na ścieżkę polityki mocarstwowej chcą w Polsce ludzie których dziadków do władzy i koryt wynieśli sowieci w 1944-tym.  

Pomoc Ukrainie to nie awanturnictwo politycze lecz reakcja na realne zagrożenie geopolityczne. Konkretne dopasowane do naszej siły i możliwości wsparcie zagrożonego napaścią bliskiego sąsiada. To opowiedzenie się po właściwiej stronie. I gdyby nie to że rządzą nami drobne cwaniaczki wyniesione do koryt paroksyzmem dziejów, nasza pomoc dla sąsiadów mogłaby być znacznie konkretniejsza. 

Warto też uświadmiać ludziom - nasze obroty w handlu z Rosją to rzecz niemal bez znaczenia - bo PKB mają tak niewielki, że w tej chwili porównywalne obroty hanlowe mamy ...z krajami beneluksu.

Warto też przypomniać że do dziś nie mamy przełączki gazociągów w okolicach Szczecina która w razie czego umożliwiłaby nam zakup gazu z Norwegii. Gdybyśmy ją mieli moglibyśmy pomachać szabelką znacznie energiczniej i co więcej - bardziej ektywnie. 

Odpowiadam panslawistom

        Przy okazji zadymy z Krymem rozległy się tradycyjnie głosy ludzi których boleśnie ukąsił jadowity kolec rosyjskiego panslawizmu. Ci wszyscy mędrkowie dowodzący że Moskwa jest gwarantem zachowania czystości naszej słwoiańskiej duszy podczas gdy Bruksela nas niszczy kulturowo. Bredzący o otwarciu na idee braterstwa ludów słowiańskich z Rosją w charakterze starszego brata… Ukąszenie to widać i u naszych narodowców i w naszej lewicy, a i u fanów PO serwilizm wobec ruskich jest aż nadto widoczny.

        Ile wart jest rosyjski panslawizm w praktyce pokazuje los Słowian na Łużycach. Ci ludzie przetrwali 1000 lat germanizacji zachowując swój język i kulturę. U progu XX wieku miasta na Łużycach były niemal totalnie zgermanizowane ale w miasteczkach i wsiach Saksonii Serbowie Łużyccy stanowili większość. Po dojściu do władzy hitlera jako pierwsi padli jego ofiarą. Wielu zamordowano. Liczni trafili do obozów koncentracyjnych. Stali się drugim po Żydach „narodem ukaranym”.

        Gdy wojna dobiegła końca liczyli na sprawiedliwość. Wracający z obozów i więzień rzucili się w wir pracy społecznej. Sowiecka okupacja wydała im się właściwym momentem. Ich organizacja - Domowina postulowała budowę własnego słowiańskiego państwa na terenie Saksonii, ewentualnie przyłączenie do Czechosłowacji. Planowano też otworzyć własny uniwersytet.

        Tymczasem nieoczekiwanie na tereny dotąd słowiańskie zaczęli masowo trafiać niemieccy osiedleńcy z terenów zajętych przez sowietów. W ciągu roku komuniści poczynili większe zmiany etniczne niż hitlerowcy. Serbowie stali się mniejszością w kraju swoich przodków. Ich organizacje były rozwiązywane a przywódcy ludu znów trafili do obozów – tym razem komunistycznych. Kolejne 45 lat upływały pod znakiem forsownej germanizacji. Nieliczne zespoły folklorystyczne z trudem tolerowano. W szkołach działy się sceny które my Polacy świetnie znany z lektur o dzieciach we Wrześni. Do 1989-tego NRD nie pozwoliło Łużyczanom otworzyć wymarzonej uczelni wyższej. Dziś w językach łużyckich mówi około 50 tyś ludzi.

        Totalne udupianie Słowian przez niemców DZIAŁO SIĘ W KRAJU SKRAJNIE ZWASALIZOWANYM – GDZIE BEZ POZWOLENIA MOSKWY NIE WOLNO BYŁO CHOĆBY PIERDNĄĆ. Tyle warta ta opieka starszych braci.

        Polska czy Ukraina miały nieco więcej szczęścia. Byliśmy narodami licznymi. Wielomilionowe straty w ludziach, łagry, więzienia, eksterminacja inteligencji, wreszcie nędza spowodowana socjalizmem nie złamały nam kręgosłupa. Carat & bolszewizm przetoczyły się po nas ja walec ale – zdołaliśmy jakoś pozbierać się i ciężko poranieni, okulawieni i zmaltretowani idziemy dalej dwoją drogą na Zachód. I chcemy iść sami podtrzymując się za ramiona. I dojdziemy tam kiedyś mijając na szlaku łużycką mogiłę. Dojdziemy tam sami, bez Rosji. 

O lustrach.

Ukraińcy potrzebowali dwóch dni, by zastrzelonych na majdanie ogłosić bohaterami narodowymi, i jeszcze jednego, by za sprawcami zbrodni rozesłać list gończy. Polacy ćwierć wieku po Okrągłym Stole wciąż nie są pewni, czy obrońcom niepodległości należy się hołd, a prześladowcom kara. - napisała  Wanda Zwinogrodzka w artykule o żołnierzach wyklętych. (http://niezalezna.pl/52422-wiosna-wykletych)

Dzisiejsi Ukraińcy są lustrem w którym przeglądamy się my - Polacy. Na widok swojego potwornego skarlenia duchowego większość z nas smutno milczy.  Nieliczny procent zastanawia się co z tym zrobić. Są "uczeni" dowodzący że lustro jest krzywe. A  masa karzełków pluje w lustro albo rzuca kamieniami nie mogąc znieść tego co widzą. 

Po prostu potomkowie Kozaków robią rzeczy na które nam zabrakło odwagi. Poszli obalić "legalną i demokratycznie wybraną" władzę gdy ta utracila manat społeczny. Janukowycz trochę przegiął i po prostu dostał bolesnego kopa. Ukraińcy kontynuowali protest nawet gdy władza zaczęła strzelać do nich jak do kaczek. Nie ugięli się przed sąsiadem który ma siedem razy liczniejszą armię.  

Na tym tle wypadamy blado i żałośnie.