BLOG

wedrowycz banner1

Wycieczka

                Przejechałem się wczoraj rowerem wokół Sowińca (zachodnie krańce Krakowa). Dystans ok 30 km czyli spaliłem z 1500 kalorii. Bardzo dużo domów wystawiono na sprzedaż. Część to kompletne ruiny – zapewne cenne są co najwyżej działki pod nim, ale są i zupełnie normalne. Przeciąłem rozległe połacie pól uprawnych i nieużytków w okolicach Obserwatorium Astronomicznego. Tereny fajne – akurat żeby postawić małe przytulne miasteczko. Trochę odległe od miasta i bez sensownego dojazdu ale w sumie - 30-40 minut rowerem do centrum. Trzeba tylko kilkadziesiąt milionów złotych…

o wojnie

                Powoli i systematycznie spada cena złota. Ze 190 tyś za kilogram w pół roku zjechała do ok 150 tyś. Czy to oznacza że wojny nie będzie? A może trwała wojna – tylko nowoczesna, niewidoczna, cicha, ukryta w cieniu gabinetów. Może właśnie się skończyła? Jak wielu rzeczy nie wiemy, lub nie dostrzegamy. Gdy mówię ludziom że niepodlegli byliśmy tylko w latach 1989-93 a potem przegraliśmy wojnę i jesteśmy pod okupacją wszyscy przecierają oczy, pukają się w czoło i wkręcają śrubki w skroń.

                A przecież okupacja jest faktem. Wszędzie wokoło widać jej symptomy. Bezlitosna eksploatacja gospodarcza. Ogromne przywileje dla obcych firm i cudzoziemców. Narzucanie skrajnie niekorzystnych umów gospodarczych. Niszczenie biologiczne Polaków. Prasa gadzinowa i to wydawana głównie przez niemców. Wszechobecna propaganda okupanta. Zwalczanie tradycji lokalnych. Celowa i planowa, wielokanałowa demoralizacja młodzieży. Nie ma tylko egzekucji ulicznych.

Rocznica bitwy

                Bitwa o Wojsławice rozegrała się 17 kwietnia 1944 roku. Był to jeden z największych czynów zbrojnych Polski podziemnej. Kilka dni wcześniej w Lasach Bonieckich niemcy starli się z oddziałem przodowym Armii Czerwonej. (oddziały takie zrzucano na głębokie zaplecze wroga 60-80- km od linii frontu). Starcie z sowietami przyniosło szkopom bolesne straty. Stracili prawdopodobnie co najmniej jedną tankietkę i jeden samolot, strącony nad lasem z rusznicy przeciwpancernej.

                Pech chciał że w czasie starcia okupanci nie zidentyfikowali przeciwnika i wzięli sowietów za odział polski. Już wcześniej partyzantka z Wojsławic dokuczała niemcom jak kamyk w bucie. Podjęli zatem decyzję o pacyfikacji niepokornego miasteczka. Akcji dokonać miała żandarmeria ze „strafpunktu” w Uchaniach przy wsparciu oddziału wermachtu i ukraińskiego SS-Hałyczyna. Na szczęście nastąpił przeciek. (podobno ostrzeżenie przyszło od Ukraińców – mieszkańców Uchań). Gdy na Wojsławice ruszyła kolumna wojsk niemieckich czekały na nią w zasadzce oddziały AK i AL. ściągnięte skąd tylko się dało. W pierwszej fazie walk niemcy zostali odparci. Ściągnęli jednak posiłki w tym lekką artylerię. Tak wzmocnieni zdołali wkroczyć do Wojsławic.

                W obronie miasteczka jak się oblicza wzięło udział ok 400 partyzantów polskich różnych formacji pod dowództwem Witolda Fałkowskiego ps. Wik. Nacierało ok. 1500 niemców i Ukraińców. W końcowej fazie bitwy do walki przyłączył się konny oddział partyzantki sowieckiej spod Włodawy pod dowództwem majora M. Fiodorowa. Jego pojawienie się na tyłach niemców wywołało panikę okupantów.

                Cele założone podczas pacyfikacji nie zostały jednak osiągnięte – mieszkańcy osady pod osłoną partyzantów zdążyli uciec, zabrali też ze sobą część inwentarza. niemcy zwycięstwo uznali za pyrrusowe – nie byli na tyle odważni by pozostać w miasteczku na noc. Poległo 10 Polaków, oraz 3 partyzantów radzieckich – w tym dowódca. Okupanci stracili co najmniej 17 ludzi, a liczbę rannych szacuje się na 25-50. Na przeprowadzenie kolejnej ekspedycji karnej hitlerowcom zabrakło już czasu i sił – front na Wołyniu walił się…

"Geopolityka"

Rosyjska gra wokół Smoleńska to swego rodzaju majstersztyk. Niezależnie od tego czy był to zamach czy wypadek korzyści które odnieśli Rosjanie są gigantyczne. Od 2007 roku Polska nie prowadzi sensownej polityki wschodniej. Od 2010-tego nie mamy już ŻADNEJ polityki wschodniej, ani nawet szans kontynuacji dotychczasowych posunięć. Koalicja narodów środkowoeuropejskich którą budował Lech Kaczyński uległa kompletnej destrukcji. Odzyskanie pozycji z roku 2005 czy nawet 2010-tego po zmianach władz sąsiednich krajów jest obecnie niewykonalne. Jedynym liczącym się partnerem w tej części Europy byłyby Węgry – niestety dla nich to my nie jesteśmy obecnie partnerem…

                Przespaliśmy dobry czas – na początku lat 90-tych Rosja pogrążyła się z totalnym chaosie i do tego uwikłana była w wojny na Kaukazie. Wtedy mogliśmy działać – budować naszą orbitę wpływów, wspierać demokratyczne przemiany na Białorusi, Ukrainie i w Mołdawii, dogadywać się z krajami południowymi w sprawie lokalnych stref wolnego handlu o dekadę przed wejściem do UE.

                Nie mieliśmy do tego ludzi, nasze władze nie miały choćby minimalnej woli politycznej w tym kierunku. Idea „Międzymorza” rzucona przez L.Moczulskiego zawisła w próżni, niepodchwycona. Polityka zagraniczna po przejęciu władzy przez PiS prowadzona była w warunkach o wiele trudniejszych – ale nadal istniały możliwości. Dziś nie ma nic… Na Bugu zapada żelazna kuryna. W ciągu dekady Rosja podporządkuje sobie Ukrainę i Białoruś. Potem sięgnie po nas.

                                    Smoleńsk był ważny. Być może o wiele ważniejszy niż nam się to dziś wydaje...

Ranni ze Smoleńska

Nie cichnie burza wokół słów p.A.Macierewicza o trzech osobach które przeżyły tragedię w Smoleńsku. Fakty?

Po pierwsze: Informację o 3 uratowanych przekazali Rosjanie i powołując się na nich powtórzyli ją najwyżsi rangą pracownicy polskich służb konsularnych. Potem się z tego wycofali rakiem. Była to informacja na tyle wiarygodna że BOR podjął poszukiwania tych rannych w smoleńsich szpitalach. 

Po drugie: w kartach zgonów wpisane są różne godziny (rozrzut rzędu ok 40 minut). Być może to efekt tego że wpisywano nie godzinę zgonu ale godzinę stwierdzenia zgonu – ale to powinno być jasno sprecyzowane i wyjaśnione.

Po trzecie: karetki opuszczające na sygnale miejsce katastrofy widziało kilkunastu świadków.

Po czwarte artykuł „gdzie są ranni ze Smoleńska” ukazał się w Gazecie Polskiej tydzień lub dwa po tragedii – został wówczas całkowicie przemilczany. Skąd taka mobilizacja teraz?

Na faktach tych można budować różne hipotezy.  Wyjaśnienie może być banalne - ale mataczenia w tak ważnej sprawie świadczą że coś tu śmierdzi...

z moich lektur

                Przeczytałem „Pogrom w przyszły wtorek” - V tom przygód komisarza Maciejewskiego pióra Marcina Wrońskiego. Książka bardzo dobrze opracowana faktograficznie – pokazuje powojenny Lublin w całej ohydzie pierwszych lat stalinizmu. Bandyci, sowieci, szalejąca ubecja, ciemne interesy prowadzone przez ludzi ze wszystkich warstw społecznych. I na tym tle ludzie którzy jeden po drugim taplają się w tym bagnie… Za kryminałami akurat nie przepadam – więc sama intryga zeszła mi podczas lektury jakby na dalszy plan, ale miłośnik gatunku i w tej warstwie z pewnością znajdzie dla siebie masę rodzynków…

Krwawe wołyńskie noce

Minęła kolejna rocznica tzw. „Rzezi Wołyńskiej”. Geneza tych ponurych wypadków jest złożona i wielowątkowa, konflikty narastały od drugiej połowy XIX wieku, odrodzona Rzeczpospolita też dla Ukraińców bywała raczej złą macochą niż matką… Rzeź jest paskudną zadrą która będzie jeszcze przez co najmniej jedno pokolenie rzutować na stosunki Polski i Ukrainy i na stosunki Polaków do Ukraińców. Dodajmy jeszcze że popełnione zbrodnie nie zostały ani do końca zbadane ani osądzone. Do dziś nie mamy pełnego wykazu ofiar a ich liczbę historycy szacują na 40-240 tysięcy. Tak gigantyczne rozbieżności pokazują skalę zaniedbań badawczych. Do dziś przed polskim sądem nie stanął żaden upowiec odpowiedzialny za mordowanie Polaków. (ale nie oszukujmy się – skoro nie byliśmy w stanie skazać mieszkających w Polsce oprawców z UB i SB to mamy po prostu za krótkie ręce by sięgać za granicę). Z drugiej strony niepodległa Ukraina nie stara się o identyfikację i osądzenie członków AK odpowiedzialnych za akcje odwetowe. Tak jakby czuli obawę przed samym poruszeniem tego tematu. Może i oni chcą by sprawa przyschła?

                Zapadła z jednej strony zasłona milczenia, z drugiej po obu stronach granicy są ludzie którzy pielęgnują poczucie krzywdy i chęć odwetu. Oraz masa gówniarstwa i początkujących bandziorków którzy mają ofiary w rzyci, ale marzy im się zadyma więc szukają pretekstów i ideologii w którą można się „wpasować”.

                Pojednania i przeprosiny wygłaszane przez polityków są ważne – ale ludzie tego nie akceptują. Nie koresponduje to z ich potrzebą sprawiedliwości. Pokolenie które doświadczyło skutków tej swego rodzaju wojny domowej już odchodzi. Pamiętać będą dzieci, potem i to pokolenie odejdzie. Szaleństwo krwawych wołyńskich nocy stanie się abstrakcją – jak dla nas dziś abstrakcją historyczną są mordy popełnione przez Rosjan podczas powstania styczniowego. Gdzieś około roku 2040-2050-tego piaski czasu definitywnie zasypią kałuże krwi.

                Będzie to inny świat. Rosja do tego czasu przeżyje totalną zapaść demograficzną. Chiny zajmą lub odkupią Syberię. Południe zaleją muzułmanie. W Polsce może być wymarzone przez unijnych decydentów 16 milionów mieszkańców… W Europie zachodniej mogą już dymić krematoria w których „biali” będą palić śniadych, albo śniadzi „białych”. Problem w tym że z Ukraińcami dogadywać się musimy TERAZ. Za kilka lat może być na to za późno. Właściwie dogadać się powinniśmy na pocz. lat 90-tych. Tymczasem pierwszą poważna próbę podjęto dopiero za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Potem „kierunek wschodni” uległ kolejnej reorientacji – nasi politycy zamiast współpracować z sąsiadami wolą podlizywać się Imperium. Nie zostało nam już wiele czasu. Współpraca Rosji z zachodem zawsze kończyła się dla Polski źle. A wszelkie konflikty między naszymi narodami są niestety mocno na rękę Rosji.

                W Polsce i na Ukrainie nie brakuje ludzi gotowych skoczyć „wrogom” do gardeł. Te nastroje powinny być tonowane – ale są niestety politycy którzy różnych powodów chronią lub popierają ekstremistów. Granica patriotyzmu, nacjonalizmu i szowinizmu staje się nagle bardzo płynna. Rosyjska agentura wpływu z pewnością radośnie zaciera ręce. Ujawnienie zbrodni i osądzenie winnych – sprawy nie załatwi. Wydaje mi się że należy podejść do problemu pojednania od jeszcze innej strony – ustanowić wysokie odznaczenie państwowe i przyznawać je Ukraińcom którzy ratowali, ukrywali lub ostrzegali Polaków. Oszacować liczbę ofiar ale też pokazać uratowanych. Sąsiedzka pomoc, ludzka przyzwoitość – to fundament pozwalający przerzucać mosty nawet nad tak głęboką raną. Pokazać drugą stronę medalu. Wielu uhonorować należałoby pośmiertnie ale zrobić to powinniśmy.

O lojalności

                ZSRR i PRL w latach 80-tych były krajami skrajnie dziadowskimi. Różnice poziomu życia między nimi a najsłabiej rozwiniętymi krajami Europy zachodniej były szokujące. „Kapitaliści” bili nas w absolutnie każdej dziedzinie. Lodówki, pralki, telewizory – to wszystko u nich po prostu się kupowało, od ręki na dogodne raty, bez zapisów, kolejek społecznych, losowania. Samochód dla nich był normalnym środkiem transportu prostego robotnika a nie dobre luksusowym… Paszport dostawali od ręki, bez konieczności składania podań, zaświadczeń, opinii z miejsca pracy etc. Zresztą poruszanie się po sporej części Europy w ogóle nie wymagało paszportu. Bili nas o głowę średnią długością życia, średnim wzrostem nastolatków, przeżywalnością noworodków i temu podobnymi parametrami.

                Ktoś z naszej strefy kto popracował miesiąc na czarno na zachodzie i uciułał choćby 500 dolarów wracał ze świadomością że miesiąc pracy tam daje zarobki jak dwa lata przepracowane w Polsce. Ktoś kto zetknął się ze starą emigracją wracał kompletnie zdruzgotany świadomością jak żyją tam Polacy którzy zostali po wojnie na zachodzie lub uciekli i zdołali uzyskać azyl.

                PRL wysyłał do krajów wolnego świata tabun szpiegów i dyplomatów. Jedni kradli tajemnice wojskowe, inni zdobywali dokumentację techniczną różnych urządzeń. Jeszcze inni łasili się do tamtejszych decydentów by wydębić kredyty lub wymieniać nasze surowce na towary których kraje socjalistyczne z racji zacofania technicznego nie były w stanie samodzielnie wyprodukować.

                Większość tych ludzie służyła komuchom lojalnie – liczba ucieczek była znikoma, nieliczni tylko dali się przewerbować obcym wywiadom. Praktycznie nikt z nich nie współpracował z opozycją by przyspieszyć krach systemu. Pracowali z pełną świadomością że służą parszywemu opresyjnemu reżimowi który upadla i zniewala miliony ludzi. W tej świadomości utwierdzał ich każdy mijany sklepik. Odczuwali ją za każdym razem gdy szukali miejsca do zaparkowania wśród aut tubylców. Gryzie mnie pytanie dlaczego? Mi aby odrzucić socjalizm wystarczyły okruchy wiedzy i nieliczne przedmioty z tamtego wolnego świata. Im nie pomogło codzienne doświadczenie zetknięcia z rzeczywistością krajów EWG. Jak komuna kupowała ich lojalność? 

O zwycięstwie

Moim zdaniem nasze zwycięstwo polega na tym że fantastyka to tym momencie jedyna prawdziwa literatura. A w każdym razie przejęliśmy i protezujemy wszystkie jej funkcje i podgatunki

chcemy poczytać powieść historyczną - mamy fantastykę historyczną
chcemy się uhecować - mamy fantastykę humorystyczną
chcemy poczytać o twardym ale pełnym przygód żołnierskim życiu - fantastyka eksploruje klimaty kilkudziesięciu różnych wojen w tym takich które dopiero będą. I możemy się też dowiedzieć co by było gdybyśmy tę przegrane wojny jednak wygrali.
chcemy poczytać jak chłopak wyrasta na mężczyznę a dziewczyna staje się kobietą - proszę bardzo.
chcemy kryminału? do wyboru do koloru.
powieść dla moherów? tylko u nas...
dla dzieciaków? cała półka...
nawet dla gejów coś tam "nasi" napisali.
i o lesbijkach której jeżdżą parowym czołgiem autostradą do Poznania.
a jak ktoś się obraca w klimatach narodowo patriotycznych to tylko fantastyka go dopieści - bo tylko u nas poczytać można jak Polacy nadupcyli całemu złemu światu.

;)

W ślad za tym idą inne sztuki.

Popatrzcie na książki nurtu głównego. Im bardziej "wybitna" i "problemowa" treść tym gorszy bohomaz na okładce. A u nas od razu widać gdzie smok a gdzie goła babka z mieczem...

Polskiego kina fantastycznego nie ma i pewnie jeszcze przez dłuższy czas pewnie nie będzie - ale liczę że i tego się doczekamy.

/wypowiedź z dyskusji na Forum Farenheita/

Niezłomny hart ducha!

Aleksander kwaśniewski wystąpił jako gwiazda na konferencji prasowej struktury Europa Plus, na której prezentowano działaczy szczebla wojewódzkiego. Należy podziwiać hart ducha - były Prezydent mimo kolejnego ciężkiego ataku choroby filipińskiej nie przerwał wystąpienia.