BLOG

 

upior-w-ruderze

ech

"ogień walki jednych spali na żużel, innych wypali jak cegłę, a z nielicznych wytopi prawdziwą stal". ("Wampir z MO")

 

jestem czymś na pograniczu żużlu i cegły...

Wyimek z dyskusji na Weryfikatorium

/O piractwie/

za komuny legalnej dystrybucji np filmów video czy gier komputerowych praktycznie nie było. (coś tam pod koniec).

powiem więcej - piractwo mogło być nawet aktem swoistego bohaterstwa (choć motywowanego ekonomicznie...) - bo na warszawskim Różycu można było zdobyć "Łowcę Jeleni".

Oryginalne płyty, kasety czy CD przywożono z zachodu i kosztowały bajońskie pieniądze (przypominam średnia płaca ok 1988-mego to było 18-20$ USA).

Do tego pozycja wdeptania w błoto sprzyja frustracji. Czytał sobie człowiek że Limahl kupił ze swoim kochankiem willę za 3 miliony dojczemarek a teraz jadą na wakacje własnym jachtem i ogarniał go wkurw... tzn. "słuszny klasowo gniew człowieka pracy".

Albo mając 13 lat dowiedziałem się z "Kobiety i Życia" że uciekinierka (tzn. rodzina z USA wykupiła krewnych za harmonię dolarów - Żydom czasem na to pozwalano). z ZSRR Milena Jofowicz (ostatecznie ustalono pisownię Milla Jovovich) jako 12 letnia modelka zarabia 3,5 tyś dolarów dziennie. Dla mnie 100 dolarów było wówczas jakąś niewyobrażalna masą kapusty... "słuszny gniew..." mnie ogarnął taki że ściany gryźć i atomówami w amerykańców naparzać - choć był to okres w którym moja wiara w socjalizm była już martwa...

Do tego porąbany kurs czarnorynkowy powodował kompletnie dzikie dysonanse przy próbach przeliczenia... Trzy miliony dojczemarek to było ponad milion dolarów. A za milion dolarów 50 tyś polskich roboli przez miesiąc tyrało na budowie.

Komuna się skończyła ale ten "słuszny klasowo gniew" żyje i ma się dobrze.
Częściowo dla tego że nadal klęczymy w błocie co sprzyja infekowaniu "słusznym gniewem" kolejnych pokoleń.

I to jest cholernie smutne.

Ktoś tyra i zarabia więcej niż my? No to wedle nauk lenina - "grabcie zagrabione" zaczęło się od filmów i muzyki. "oni już i tak zarobili miliony - nie ubędzie im". Postęp technologiczny spowodował rozwój skali zjawiska i pochłanianie kolejnych dziedzin sztuki.
Doszło do książek...

Mechanizm prosty: zawiść, komunistyczna
chęć wyrównania porachunków - jeśli nie
osobiście to chociaż rytualnie.

"Może i ma miliony a ja go spiracę"
"a nawet jak nie ma milionów to go spiracę bo przecież wszystko piracę..."


*

dodatkowym pokłosiem komuny jest wyjątkowo lekki stosunek do praw własności i bezrefleksyjna swoboda w dysponowaniu cudzym mieniem.

Widać to zarówno po powszechnym złodziejstwie,
ogromnym społecznym przyzwoleniu na piractwo,
jak też np. po decyzjach naszych urzędasów.

Szerokie wieloaspektowe zjawisko.
 Można by omawiać godzinami.

*

Nienawiść, zazdrość frustracja - to truje.
Chyba że przekuje się to w pozytywną siłę napędzającą nasze działanie.

Tak, Sapkowski. Grzędowicz, Ziemiański cholerni *beeep*,
ale nadupcę im jeszcze

O ubekach

SS-mani na rozkaz szalonego wodza mordowali Polaków, Żydów, Cyganów i ludzi inych narodów przekonani że robią to dla dobra niemców i swojej ojczyny - III Rzeszy i dla zapewnienia swojakom przestrzeni życiowej. Ich dizałania były więc do pewnego stopnia logiczne. 

UB-ecy mordowali przedstawicieli swojego własnego narodu, niszczyli swój własny kraj, czyniąc to w imię interesów ZSRR. Było to działanie kompletnie nielogiczne - zwłaszcza że czerwona władza nie płaciła im nawet jakoś szczególnie dobrze - kaci wykonujący wyroki śmierci do domu jeździli tramwajami. 

Ergo: SS-manów jestem w stanie zrozumieć (choć nie usprawiedliwić).

Ubeków  nie jestem w stanie nawet zrozumieć. 

Z kuźni

Niczego nowego nie wymyślono od czasów Szczepanika, Tesli i Edisona. Aparat fotograficzny się nie zmienił, tylko rzadziej się go otwiera, bo na kliszy było 36 obrazków, a na karcie pamięci upchniesz i tysiąc razy więcej. Komputer to maszyna do pisania, tylko z wbudowanym kalkulatorem, przeglądarką do zdjęć i opcją wyświetlania filmów. Telefony są jak sto lat temu, tylko kabli już nie mają i trochę funkcji dołożono. Internet to jak skrzyżowanie encyklopedii, świńskiej gazetki i katalogu sklepu wysyłkowego. Tablet to coś jak szkolna tabliczka łupkowa, tylko wbudowali parę dodatkowych funkcji…

Przewidziałem...

Przeglądałem sobie archiwum pewnej listy dyskusyjnej.

W 2009-tym roku szacowałem że wejście 7% vat na książki spowoduje ruch cen o 15% w górę  i tąpnięcie na rynku rzędu 30-40%.

Oszacowałem dobrze - ale co mi z tego - i tak nie uniknąłem "skoszenia". 

*

A gdyby tak całkowcie znieść vat? Czu oznaczałoby to w ciagu kilku lat wzrost gospodarczy o 30%? 

Złota myśl

"idealny wydawca ma tyle kasy że nie musi przejmować się czymś tak trywialnym jak rynek i wierzy w naszą genialność do tego stopnia że daje nam tę kasę garściami nie żądając w zamian żadnych dowodów owej genialności (w postaci np maszynopisów)."

Ufoludki to komuchy!!!

Mój felieton z 2009 roku. Czytelnikom w prezencie, na reset mózgu przed udaniem się na spoczynek...

***

Andrzej Pilipiuk
Cała prawda o ufoludkach.
Jakiś czas temu nawiązał ze mną kontakt pewien miłośnik UFO. Wymieniliśmy kilka miłych meili, wypełniłem Mu ankietę po czym mimo drastycznie różnego podejścia do tematu rozstaliśmy się w przyjaźni. Jako że pismo niniejsze zajmuje się fantastyką stwierdziłem że podzielę się moimi przemyśleniami o UFO także z Wami.
Co wiemy o ufoludkach? W sumie to sporo. Przybywają z dalekich otchłani kosmosu. Podróżują latającymi pojazdami w kształcie talerzy. Są niewielkiego wzrostu. Humanoidalni. Ich skóra ma szary kolor. W ogromnym upodobaniem porywają ludzi prowadzą na nich dziwaczne eksperymenty naukowe, wszczepiają im implanty etc. Rząd wie o tym wszystkim ale prawdę starannie ukrywa.
Posiłkując się tymi zdobytymi w pocie czoła danymi, udowodnię niniejszym że ufoludki to nie zadni nasi „bracia w rozumie” ale durnie, chamy, złodzieje, wandale i komuniści.
Ufoludki podróżują przez kosmos w sposób doskonale ludzki. Typowa obserwacja UFO opisuje pojawienie się statku bazy, z niego wylatuje eskadra mniejszych obiektów. Czasem pojawiają się formacje dysków latających kluczem, czasem pojedyncze obiekty.
Koncepcyjnie odpowiada to naszym programom Apollo i planom badania Marsa. Wysyłamy statek bazę, z niego oddziela się lądownik lub urządzenie, które bada np. atmosferę, reszta czeka na orbicie na powrót załogi. Wymyśliliśmy to w latach siedemdziesiątych. Obcy mieli tysiące lat czasu więcej i przez ten czas nie wpadli na nic lepszego. Co więcej nie wpadli nawet na to że statek-bazę lepiej zacumować na orbicie tylko radośnie spuszczają go w atmosferę.
Problem kolejny to same pojazdy. Dyski, cygara etc. Ludzkość kombinowała już z obiektami okrągłymi. W XIX wieku pływał po Atlantyku „Monitor” – okręt wojenny o kształcie koła. Latające talerze próbowali ponoć zbudować naziści, eskperymentowali nad nimi także Norwegowie. Niestety zarówno w wodzie jak i w atmosferze kształt ten się nie sprawdził i prace zarzucono. ufoludki jako ewidentnie głupsze od nas dalej się tym bawią
Poruszanie się UFO i ich akrobacje powietrzne to kolejny dowód ich głupoty. Zazwyczaj świadkowie są zgodni – latający talerz wisiał w powietrzu a potem, gdy zieloni spostrzegli że ktoś ich obserwuje, odleciał z ogromną szybkością. Inteligencja ufoludka plasuje się więc na poziomie przeciętnego dresiarza. Gdy stwierdza, że ludzie gapią się na jego nowiutkie audi wciska gaz do dechy i pokazuje jaki ma zryw. Podobnie UFO uciekające przed samolotami wojskowymi – co nam to przypomnia? Ano małolata w „pożyczonym” wozie ojca: na widok radiowozu dostaje małpiego rozumu.
Atmosfera nasza składa się z wielu gazów aktywnych chemicznie – na czele z powodującym korozję tlenem. Jest też dość gęsta. Obcych to nie obchodzi, rozwijają w niej radośnie szybkości kilku machów. Nie dbają ani o powierzony sprzęt ani o zużycia paliwa – co ewidentnie wskazuje że użytkują nie swoje prywatne latadła ale dobra wspólne - majątek rządu swojej planety. I jeszcze jedno. Większość UFO zaobserwowano dzięki temu że pojazdy te oświetlone są dosłownie jak choinki. Lecą kolesie przez pół galaktyki a na koniec zapominają wyłączyć światło!? A rachunek za prąd?
Zestawiając jedno z drugim mamy wiec obraz ufoludka zachowującego się jak rozwydrzony małolat szalejący firmowym wozem bez przejmowania się kulturą techniczną użytkowania pojazdu, resursem przebiegu silnika, ekonomią jazdy etc. Ponieważ człowiek przeważnie szanuje swoją własność dedukuję iż takowa u zielonych nie istnieje co oznacza że są komuchami.
Ufoludki z uporem maniaka lądują na ziemi. Po co? Niejednokrotnie zaobserwowano, że pobierają rozmaite próbki. Nasi kosmonauci gdy w latach 70-tych wylądowali na księżycu robili to samo. Chodzili i zbierali kamienie. Jednakowoż szybko się okazało, że dużo lepiej szybciej i taniej jest wysłać automat który części analiz dokona na miejscu a próbki pobierze sam.
Kosmici znowu na to nie wpadli. Przylatują osobiście i zbierają. Może nie zdołali skonstruować odpowiednich urządzeń? Może nie ufają robotom? A może tradycje nakazują im odwalenie takiej roboty ręcznie? No cóż na ziemi też tradycja niejednokrotnie wygrywa z ekonomią czego ponure skutki widać za oknem.
Co ciekawe obcy kompletnie nie przejmują się tym że włażą na cudzy teren i zabierają cudzą własność. Nigdy nie zdarzyło się by zapłacili za zabierane kawałki naszej planety. Nigdy nie zapytali o zgodę. Bywało i tak że mieszkańcy okolicy wywabieni hałasami wybiegali z domów. UFO na ich oczach lądowało opodal fermy czy wioski. Gdy tubylcy docierali na miejsce lądowania albo dokonywali obserwacji załogi, albo znajdowali dziury w ziemi. To oznacza że zieloni część próbek zaiwanili zupełnie na chama, na naszych oczach! Nie przejmowali się, że są obserwowani, nie przejmowali się, że zostawiają ślady włamu. Statystyczny ufok jest więc głupszy i bardziej bezczelny niż koleś obrabiający osiedlowe kioski.
Od wielu już lat zielone pokurcze z uporem maniaka wydeptują nasze uprawy. Zaczęło się dość niewinnie od śladów po lądowaniu latających talerzy. Potem widać nastała u nich moda na bardziej skomplikowane obrazki. Na naszych polach pojawiły się kręgi, piktogramy i rozmaite symbole.
Mimo wieloletnich badań całych rzesz ufologów nie udało się rozwikłać problemu czy znaki te posiadają jakiś sens. My w każdym razie nie rozumiemy z tego wiele. Załoga przeciętnego latającego talerza nie odbiega zatem poziomem od grupki osiedlowych wandali. Metody działania i wartość intelektualna nasmarowanych na murze symboli są w każdym razie podobne.
Problemem jest niestety rozmach działania i środki techniczne którymi tamci dysponują. Wandal uzbrojony w puszkę ze sprayem jest w stanie zniszczyć elewację najwyżej kilku budynków. Ufoki radośnie znakują teren o powierzchni całych hektarów. O rachunkach za wygniecione uprawy nie wspominając.
Kontakty osobiste z ufokami przypominają przeważnie starcie z osiedlowym gangiem. Nic więc dziwnego że przeciętny Ziemianin na widok zielonych (tak wiem, one są szare) pokurczy natychmiast bierze nogi za pas. A jak nie zdąży?
Ufoki na dzień dobry lubią popsuć człowiekowi samochód. Najczęściej gaśnie silnik, zupełnie jakby jakiś małolat wetknął kartofla w rurę wydechową. Potem zapraszają ofiarę do swojego pojazdu. („co z nami się nie napijesz!?”) i tam poddają ją rozmaitym kompletnie bezsensownym badaniom. Kobietom każą się rozbierać (jakby nie mogli sobie pornosa obejrzeć), facetom wtykają rurki w ptaszka. Do ich ulubionych zajęć należy wywoływanie bólu i strachu oraz badanie reakcji na monitorach. Pobierają też z ciała rozmaite próbki. (Jakby nie mogli spenetrować przyszpitalnego śmietnika...)
Wreszcie nacieszywszy się torturowaniem i poniżaniem wypuszczają ofiarę uprzednio zaaplikowawszy jej środki działające jak pigułka gwałtu – ludzie którzy przeżyli bliższy kontakt z zielona hołotą najczęściej niewiele pamiętają.
Wnioski? Na planecie ufoków od dawna panuje ustrój komunistyczny. Nie istnieje własność prywatna, państwo ingeruje nawet w sposób ubierania się (wszystkie paradują w identycznych kombinezonikach). Kultura osobista stoi na bardzo niskim poziomie. Co jakiś czas synalkowie ufockich prominentów są wypuszczani poza planetę. Pozbawieni nadzoru czujnego oka partii i rodziców, pod pozorem badania ziemskiej cywilizacji mile spędzając czas. Ich rozrywki obrazują niski poziom umysłowy – młode zielone ludziki popisują się autami tzn. talerzami, kradną i dewastują. Od czasu do czasu kogoś zgwałcą, potorturują, albo wsadzą mu dla jajec implant do mózgu...
Obca cywilizacja? Bracia w rozumie? Dajcie se siana...

Wojny z Owsiakiem

Odsłona kolejna... 

http://www.fronda.pl/a/matka-kurka-zdradza-kulisy-procesu-z-jerzym-owsiakiem,39879.html

Postępowo w Holandii

Propedofilska holenderska organizacja zdelegalizowana kilka lat temu usiłuje się ponownie zarejestrować i oskarża władze o prześladowania...

Rząd odwołał...

...rok Rosji w Polsce. 

Skamlanie rusofilów i agentów wpływu rozsianych po forach aż rani uszy...