BLOG

 

upior-w-ruderze

Ubecja nadal silna!

                W zeszłym tygodniu rozpoczęto poszukiwania szczątków Żołnierzy Wyklętych na terenie cmentarza wokoło kościoła św. Katarzyny na warszawskim Służewie. Miejsce to wskazywali liczni świadkowie. Domniemywano że mogą spoczywać tam szczątki rotmistrza Pileckiego i gen. Fieldorfa. Jednak przez 25 lat niepodległa Polska jakoś nie zdobyła się na przeprowadzenie poszukiwań. Niestety po odkryciu pierwszych szesnastu ciał prace nieoczekiwanie zostały wstrzymane. Powód prokuratura podała kompletnie kuriozalny – było nim …znalezienie szczątków niezidentyfikowanych osób.

                Z tematem tym po raz pierwszy zetknąłem się w 1998 roku. Dorabiałem sobie wówczas dziennikarstwem. W kościele św. Katarzyny zarysowały się mury, wezwano wiec archeologów by przeprowadzili badania i przy okazji odsłonili fundamenty do analiz architektonicznych.

                Opodal kościoła stał już piękny pomnik poświęcony pomordowanym przez ubecję Bohaterom. Jednak archeolodzy wspomnieli mi półgębkiem że „temat jest trefny”. W trakcie swoich badań trafili gdzieś opodal kościoła na dziwną skrytkę zrobioną ze starych płyt lastrykowych. Jej rozmiar wskazywał że mogła kiedyś kryć 1-2 ciała. Domniemywali że mógł to być tymczasowy grobowiec na zwłoki wykradzione z ubeckiego dołu śmierci.

                Wspomnieli mi o tym znalezisku półgębkiem i „absolutnie nie do druku”. 9 lat po odzyskaniu niepodległości ci ludzie BALI SIĘ. Teraz – 25 lat po odzyskaniu niepodległości widzę że ten lęk ma chyba jakieś podstawy. Ktoś z dawnych oficerów prowadzących najwyraźniej spanikowany szarpnął za smycze. Ubecja boi się żebyśmy czegoś nie znaleźli. Żebyśmy nie poznali jakiegoś sekretu.

                Z wykopalisk na terenie aresztu UB w Białymstoku wiemy że w latach stalinowskich mordowano także kobiety w ciąży i małe dzieci. Białystok to prowincja – makabryczne znalezisko przeszło niemal bez echa – wspomniały o nim tylko gazety dla „prawicowych oszołomów”. Czy podobne szczątki kryje ziemia stolicy? Tu trudniej byłoby tak szokującą informację przemilczeć.

                A może chodzi o sprawy bardziej świeże? Dziś mamy już pewność że w okresie rządów jaruzelskiego w Polsce istniały wyspecjalizowane „szwadrony śmierci” – mordujące opozycjonistów. Ich ofiarą padła ponad setka osób – czego ślady znajdujemy w raporcie komisji sejmowej z pocz. lat 90-tych – tzw. „Lista Rokity”. Jednak wtedy ciała znajdowano zawsze – spece od mokrej roboty pozorowali wypadki, albo śmierć na skutek pobicia przez „nieznanych sprawców”. Nie było z tego co pamiętam niewyjaśnionych zaginięć. Może zatem chodzi o sprawy wcześniejsze? O ludzi pomordowanych przez ubecję w latach 70-tych? Kto naprawdę leży na Służewie?

                Dowiemy się – ale najpierw trzeba znowu wbić łopaty w ziemie

Wszystkie twarze ubecji

                Janusz Korwin-Mikke spotkał się w kuluarach sejmu w ministrem Bonim i zgodnie z obietnicą złożoną przed laty publicznie zamalował go w japę. Pan Boni nie zdobył się na dość odwagi by oddać cios za cios. W swoim oświadczeniu wydanym po zajściu użalał się że przecież kwestie sporne wyjaśnił już w latach 90-tych. Rozumiem zasadniczo przyczynę sporu i nawet do pewnego stopnia popieram pana Janusza – aczkolwiek na jego miejscu użyłbym raczej nahajki.

                Wyjaśniam – gdy Janusz Korwin Mikke zgłaszał w 1992-gim projekt ustawy lustracyjnej M.Boni z mównicy sejmowej nazywał Go idiotą i oszołomem. Jak się potem okazało sam był agentem ubecji… 

                Swoją drogą to szokujące że w wolnym kraju kapusie, w dodatku nieprawdopodobnie umoczeni w afery, chodzą sobie swobodnie po budynku ministerstwa spraw zagraniczych. 

Aaaaa...

Niebawem się odezwę - robota nakryła z głową

Z kuźni

-Wybacz ale to robota dla dorosłych. No i istnieje pewne ryzyko niepowodzenia, to znaczy że nas złapią i zarżną. Ewentualnie zgwałcą i zarżną. Albo zarżną i dopiero potem zgwałcą – z tymi przyjemniaczkami nigdy nic nie wiadomo. 

Wywiad z Wiktorem Suworowem

M.in. o obecnej sytuacji na Ukrainie.

http://www.fronda.pl/a/wiktor-suworow-specjalnie-dla-frondapl-bedziemy-niebawem-swiadkami-upadku-rosji,39124.html

Odrobina odwagi

                W 2013-tym Polska wydała „na sport” około 8 miliardów złotych. Nie jest to kwota pełna – nie obejmuje inwestycji miejskich w infrastrukturę sportową – czyli np. budowy zbędnej hali w Krakowie za 380-500 milionów. Także miasto Warszawa wydało nie tak dawno 2,5 miliarda zł na budowę dwu(!) stadionów. Nie obejmuje też kwot które w sporcie utopili różni sponsorzy. Część pieniędzy „na sport” jest dodatkowo podkradana z budżetów innych ministerstw. Np. większe mecze muszą mieć obstawę policyjną – co obciąża budżet MSW.

                Za te gigantyczne pieniądze mamy skromny i kulawy sport masowy, oraz kosztowny i nieefektywny sport „zawodowy” – czyli głównie kolesi kopiących piłkę i towarzyszących im działaczy.

                Może pora zdobyć się na odwagę i po prostu CAŁKOWICIE wypalić ten wrzód? Piłkarzy sprzedać za granicę, prezesików i innych cwaniaczków wysłać na kuroniówkę. A zaoszczędzone pieniądze wydać z sensem.

                Zamiast JEDNEJ zbędnej i kosztownej hali Kraków Arena moglibyśmy mieć np. 250-500 żłobków i przedszkoli co zaspokoiłoby zapewne potrzeby całego województwa.

                Kto jest ważnieszy? Rodzicie i ich dzieci czy naładowni sterydami lenie niezdolni wkopać przeciwnikowi choćby "trzy do jajka" i prezesik PZPN w Audi A-8 inkasujący ponoć 300 tyś rocznie (!)?

                 A kto chce kopać piłkę – niech robi to za swoje. Boisk i podwórek mamy mnóstwo, dresik można kupić w sklepie. Piłkę też.

Flaga czy szmata

                Krzyż harcerski zastąpił tzw. „Wentylatorek” – odznakę skautów krakowskich i ozdobiony lilijkami znaczek skautów ze Lwowa. U swego zarania był tylko metalową blaszką. Prostą odznaką organizacyjną, którą od 1916-tego roku otrzymywano po złożeniu przyrzeczenia.

               Wojna z bolszewikami a potem II wojna światowa były wielką próbą. Harcerze wyszli z niej wzorowo, wypełnili swoje zadania. I krzyż harcerski stał się odznaką honorową. Otrzymujący go wchodzili do organizacji owianej legendą budowy, walki i męczeństwa. Harcerski mundurek i połyskujący na piersi harcerski krzyż oznaczają do dziś młodych ludzi godnych zaufania.

         Noszący go harcerze sami nadali mu wagę. Sami sprawili że stał się czymś istotnym. Ich poświęcenie sprawiło że idea harcerska stała się czymś niezwykle istotnym. Dzieci które generał Anders uratował z ZSRR wstępowały do drużyn zakładanych w Palestynie, Iranie, Indiach i Afryce. W okupowanej Polsce mimo szalonego ryzyka bito krzyże harcerskie i nadawano je wstępującym w szeregi harcerskiej konspiracji.

                Podobnie było z polskim Orłem. Mam katalog orzełków żołnierskich z okresu tworzenia się II RP. Kilkaset odmian. Robili je grawerzy, mincerze, jubilerzy, a czasem prości żołnierze mający na tyle dryg w palcach by przygotować formę z gliny. Obok nich zaprezentować można orzełki partyzanckie, wycinane z blachy, wypiłowane pracowicie z przedwojennych monet, wyhaftowane przez kobiety srebrną nitką.

                Odznaka noszona na czapkach nabrała wartości dzięki czynom ludzi którzy ją nosili. Z czasem ujednolicono wzór, ale wagi orłom nie nadały dekrety rządowe. To ludzie współtworzyli tę legendę. Nikomu nie przyszłoby go głowy publiczne profanowanie godła – zbyt wiele pięści spadłoby na śmiałka. Nawet komuniści polegli w starciu z tym symbolem – zadowolili się spiłowaniem mu korony…

                Niebieska flaga z błękitnymi gwiazdami to symbol UE. Jest chroniona przez ustawy. Dla masy Polaków to nadal zwykła szmata. W święta wisi przed urzędami ale niemal NIKT NIE WIESZA JEJ NA SWOIM DOMU. Czemu? Zabrakło mitu założycielskiego. Poświecenia. Daniny krwi. UE nie posiada swoich męczenników. Nie było ludzi którzy oddaliby życie za ideę budowy europejskiego superpaństwa biurokratów, czy za wprowadzenie waluty euro. UE nie posiada bohaterów którzy polegliby pod tym sztandarem. UE jest od strony mitologiczno-symbolicznej goła jak święty turecki. Nie istnieje w świadomości. A brak jej symboli w sferze prywatnej jest tego dowodem.

                Gwiazdkowaną szmatkę wprowadzono sztucznie. Powiedziano: „To jest symbol Europy – wywieście gdzie się da i oddawajcie mu cześć”. Ale ludzie zamiast pochylić czoła pytają częściej: „a niby dlaczego?”. „Na moim domu? Po cholerę?” ja już mam polską, biało czerwoną, z promocji w markecie za 19.99. Mam jeszcze unijną dokupić? A niby dlaczego? Co daje nam ta Europa? Parady gejów? Terror politycznej poprawności? Wzory krzywizny bananów? Bezrobocie młodzieży? Miliony bzdurnych przepisów które niszczą naszą gospodarkę i ograniczają naszą wolność…

                Przed domem prywatnym czy na fasadzie bloku wystarczy flaga biało-czerwona. Ale idzie człowiek i przed urzędem widzi niebieską w gwiazdki. Staje i myśli tak: To jest symbol UE? Zerwać? No niestety – kuso – pan policjant pilnuje i paragraf na to też jest. Trudno niech wisi mi to też wisi. I odchodzi. Zniesmaczony serwilizmem urzędasów albo częściej - zupełnie obojętny.

                Jest prikaz to się wiesza. 25 lat temu był prikaz wieszać czerwone, a teraz zamiast czerwonych niebieskie łopoczą… A nawet to i lepiej że niebieskie a nie tęczowe…

                UE chce szacunku dla swoich symboli? Rozumiem. Jest okazja by nadać im wartość. Ukraina toczy ciężką walkę której stawką jest integralność terytorialna a być może niepodległość tego młodego państwa. Europa milczy. Majdan przespano. To była wieka szansa i tę szansę zmarnowano. Dziś UE przesypia szansę kolejną – być może ostatnią. Gwiaździsta flaga powinna w tej chwili dumnie łopotać na wschodzie Ukrainy. Nad punktami wydawania pomocy humanitarnej. Nad polowymi szpitalami ufundowanymi przez europarlament. Nad oddziałami europejskich sił szybkiego reagowania które wraz z Gwardią Narodową podjęłyby walkę z prorosyjskimi terrorystami. Ta flaga powinna przykryć trumny bohaterów - ochotników z krajow UE którzy oddali życie za wolną Ukrainę w rodzinie wolnych narodów Europy.

                Wtedy i tylko wtedy ta szmata stałaby się prawdziwą flagą. Symbolem godnym szacunku. Budzącym jakieś pozytywne skojarzenia. Szacunku nie da się zadekretować. Trzeba go wywalczyć panowie eurokraci.

Jak ktoś ciekaw...

...co nam "daje" podatek vat

http://naszeblogi.pl/47945-miazdzacy-dla-rzadu-tuska-raport-o-podatkach

w skrócie: dusimy gospodarkę by tuczyć mafię.

Coś jakby Zamość

http://www.nl2.pl/palmanova-symetryczne-miasto-twierdza.html

z kuźni

-Kim jesteście? – zapytała.

-Twoimi przyjaciółkami – mruknęła alchemiczka. – Tak mi się przynajmniej wydaje…

-Nie znam was…

-Nic nie szkodzi, czasem przyjaciół wybijamy sobie sami, czasem wybierają nam ich rodzice, a czasem przyjaciele pojawiają się nieproszeni, jakby zrodziły ich poranne mgły. I to jest właśnie ten trzeci przypadek – uśmiechnęła się pobłażliwie.