BLOG

wedrowycz banner1

Świat był taki prosty... kiedyś...

Ustawa z dnia 18 marca 1921 roku
o zwalczaniu przestępstw z chęci zysku, popełnionych przez urzędników.
(Dz. U. Nr 30 poz. 177)


Art. 1. Urzędnik, winny popełnienia w związku z urzędowaniem i z pogwałceniem obowiązków urzędowych i służbowych:

kradzieży lub przywłaszczenia (sprzeniewierzenia), albo udziału w tychże (art. 51 k. k. ros. Z r. 1903, § 5 austr. u. k. z r. 1852, §§ 47 – 49 niem. k. k. z r. 1871), jeśli mienie skradzione lub przywłaszczone (sprzeniewierzone) było mu dostępne lub powierzone z powodu służby lub stanowiska służbowego;

oszustwa lub udziału w niem (art. 51 k. k. ros. Z r. 1903, § 5 austr. u. k. z r. 1852, §§ 47 – 49 niem. k. k. z r. 1871), jeśli oszustwo popełniono w ten sposób, że winny w zamiarze osiągnięcia dla siebie lub osoby trzeciej nieprawnej korzyści majątkowej wyrządził innemu szkodę majątkową przez wprowadzenie w błąd lub utrzymywanie w błędzie za pomocą przedstawienia okoliczności fałszywych, albo przekręcania lub ukrywania prawdziwych - będzie karany śmiercią przez rozstrzelanie.

Art. 2. Urzędnik, winny:

przyjęcia bądź podarunku lub innej korzyści majątkowej, bądź obietnicy takiego podarunku lub innej korzyści majątkowej, danych w zamiarze skłonienia go do pogwałcenia obowiązków urzędowych lub służbowych, albo żądania takiego podarunku lub korzyści majątkowej;

innego przestępstwa służbowego, popełnionego z chęci zysku i z pogwałceniem obowiązków urzędowych lub służbowych w b. dzielnicach rosyjskiej i pruskiej, a w b. dzielnicy austriackiej nadużycia władzy urzędowej, popełnionego z chęci zysku
- będzie karany śmiercią przez rozstrzelanie.

Art. 3. Urzędnik winny przyjęcia w związku z rozstrzyganiem spraw urzędowych lub służbowych bądź podarunku lub innej korzyści majątkowej, bądź obietnicy takiego podarunku lub korzyści majątkowej, danych be zamiaru skłonienia go do pogwałcenia obowiązków urzędowych lub służbowych, albo żądania takiego podarunku lub korzyści majątkowej, ulegnie karze ciężkiego więzienia (domu karnego) od lat 4 do 15.

Art. 4. Winny udziału w przestępstwach, przewidzianych a art. 1 i w ust. 2 art. 2 tej ustawy, o ile udział taki nie pociąga za sobą kary surowszej w myśl art. 1, będzie karany ciężkim więzieniem (domem karnym) od 4 do 15 lat; jeśli zaś winny dopuszcza się takiego przestępstwa zawodowo – będzie karany śmiercią przez rozstrzelanie.

Art. 5. Kto osobiście lub za pośrednictwem osób trzecich,chociażby bezskutecznie, skłania urzędnika za pomocą podarunku, bądź innej korzyści majątkowej, bądź obietnicy tychże do pogwałcenia obowiązków urzędowych lub służbowych, lub dopuszcza się udziału w przestępstwie, przewidzianem w ust. 1 art. 2 niniejszej ustawy – będzie karany ciężkim więzieniem (domem karnym) od 4 do 15 lat; jeśli zaś winny dopuszcza się takiego przestępstwa zawodowo – będzie krany śmiercią przez rozstrzelanie.
Kto osobiście lub za pośrednictwem osób trzecich,chociażby bezskutecznie, skłania urzędnika do przestępstwa, przewidzianego w art. 3 niniejszej ustawy, lub w tem ostatniem przestępstwie dopuszcza się udziału, będzie karany więzieniem (w b. dzielnicy austriackiej – ścisłym aresztem) od 1 miesiąca do 1 roku.
Jednak będzie wolny od kary ten, kto przyczyni się do wykrycia lub udowodnienia dokonanego przekupienia, zanim władza, powołana do ścigania, dowie się o jego czynie.

Art. 6. Przepisy ustaw karnych dzielnicowych o prawie nadzwyczajnego łagodzenia lub zamiany kary nie stosują się do przestępstw, przewidzianych w niniejszej ustawie; wszakże w wypadkach mniejszej wagi lub w razie uznania okoliczności łagodzących sad wymierzy za przestępstwa, przewidziane w art. 1 – 5 ustawy niniejszej, w miejsce kary śmierci, karę ciężkiego więzienia (domu karnego) od lat 4 do 15, karę zaś ciężkiego więzienia (domu karnego) od lat 4 do 15 wyznaczy w rozmiarze od 1 roku do 4 lat.

Art. 7. Przestępstwa, wymienione w art. 1 – 4 i cz. 1 art. 5 niniejszej ustawy, uważane będą za zbrodnie; przestępstwo, przewidziane w cz. 2 art. 5 za występek.
Usiłowanie będzie karane na równi z dokonaniem.
Karom za udział, przewidzianym w art. 4 i 5 niniejszej ustawy, ulegają również osoby, nie będące urzędnikami.

Art. 8. W wypadku przestępstw, przewidzianych w art. 2, 3 i 5 niniejszej ustawy, należy otrzymany podarunek lub wartość tegoż uznać za przepadłe na rzecz Skarbu Państwa.
Art. 9. Urzędnikiem w rozumieniu ustawy jest ten, kogo odpowiednia ustawa karna w chwili popełnienia przestępstwa za urzędnika uważa (art. 636 cz. 4 k. k. ros. Z r. 1903, § 101 austr. u. k. z r. 1852 i § 359 niem. k. k. z r. 1871).

Art. 10. Ustawa niniejsza nie stosuje się do osób, które w chwili popełnienia przestępstwa nie ukończyły lat 21; nie dotyczy to przestępstwa, przewidzianego w cz. 2 art. 5 ustawy niniejszej.

Art. 11. Przepisy ustawy niniejszej nie stosują się do udziału, przewidzianego w § 49a niem. k. k. z r. 1871, tudzież do wypadków, przewidzianych z art. 151 cz. 3 k. k. ros. Z r. 1903 i w § 9 austr. u. k. z r. 1852).

Art. 12. Przepisy szczególne ustaw karnych, stanowiące o karach łagodniejszych lub o bezkarności kradzieży lub przywłaszczenia (sprzeniewierzenia), nie będą stosowane do urzędników, odpowiadających według ustawy niniejszej. Jeśli jednak winny kradzieży lub przywłaszczenia (sprzeniewierzenia) dobrowolnie zwrócił mienie kradzione lub przywłaszczone (sprzeniewierzone), albo w inny sposób wynagrodził szkodę, zanim jego wina ujawniona została przed władzą do ścigania przestępstw powołaną, - wolny będzie od kary.

Art. 13. Sprawy o przestępstwa, przewidziane w ustawie niniejszej, o ile nie stosuje się postępowania uproszczonego, rozpoznawane będą co do winy i kary we wszystkich instancjach przez sad karny w składzie 3 sędziów państwowych.
W b. dzielnicy rosyjskiej wyroki sadu pierwszej instancji we wszystkich sprawach, do których stosuje się niniejsza ustawa, są ostateczne i mogą być zaskarżone jedynie przy odpowiednim zastosowaniu przepisów o zaskarżeniu wyroków w drodze kasacji.
Jeżeli przestępstwo jest zbrodnią, należy wyznaczyć oskarżonemu obrońcę z urzędu, o ile nie ma on obrońcy z wyboru.
W b. dzielnicy austriackiej stosuje się odpowiednio przepis § 341 proc. kar.

Art. 14. Winni przestępstw, popełnionych przed wejściem w życie ustawy niniejszej, ulegną karze w myśl ustaw dotychczasowych, o ile przepisy ustawy niniejszej nie przewidują łagodniejszej kary.
Art. 15. Do osób wojskowych należy stosować ustawę z dnia 1 sierpnia 1919 r. (Dz. Pr. Nr 64, poz. 386) ze zmianami, zawartymi w ustawie z dnia 17 grudnia 1920 roku (Dz. Ust. z1921 r. Nr 2, poz. 4).
Przepisy ustawy niniejszej stosują się odpowiednio i w wypadkach, gdy przestępstw, przewidzianych w art. 4 i 5 dopuszczono się odnośnie do osób, podlegających sadownictwu wojskowemu.

Art. 16. Rada Ministrów władna będzie uchylić moc obowiązującą ustawy niniejszej uchwałą, zatwierdzoną przez Naczelnika Państwa i ogłoszoną w Dzienniku Ustaw. Z chwilą wejścia w życie tej uchwały postanowienia ustaw karnych, uchylone, zmienione, lub ograniczone w swem działaniu skutkiem przepisów ustawy niniejszej, odzyskują moc prawną.

Art. 17. Ustawa niniejsza wchodzi w życie z dniem jej ogłoszenia; równocześnie traci moc ustawa z dnia 30 stycznia 1920 r. w przedmiocie odpowiedzialności urzędników za przestępstwa, popełnione z chęci zysku (Dz. Ust. Nr 11, poz. 60) tudzież rozporządzenie Rady Obrony Państwa z dnia 6 sierpnia 1920 r. (Dz. Ust. Nr 73, poz. 501) w przedmiocie poddania przestępstw, popełnionych przez urzędników z chęci zysku, orzecznictwu sądów doraźnych, oraz oparte na nim rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 16 lutego 1921 r. (Dz. Ust. Nr 18, poz. 101).

Art. 18. Wykonanie tej ustawy należy do Ministra Sprawiedliwości, a w b. dzielnicy pruskiej – do Ministra b. Dzielnicy Pruskiej w porozumieniu z Ministrem Sprawiedliwości.

Marszałek: Trąmpczyński
Prezydent Ministrów: Witos
Minister Sprawiedliwości: w. z. Dr. J. Morawski
Minister b. Dzielnicy Pruskiej: W. Kucharski

zimowa olimpiada?

„Pan premier” wpadł na kolejny debilny pomysł – tym razem chce organizować w Polsce zimowe igrzyska olimpijskie w 2022 roku. Wnioski nasuwają się dwa: Za mało nakradli przy okazji Euro2012 a do tego liczą że utrzymają się u władzy jeszcze przez 9 lat.

                Każdy normalny człowiek po totalnej klęsce sportowej, wizerunkowej i gospodarczej jaką były igrzyska piłki kopanej zadbałby aby winni zaniedbań stanęli natychmiast przed sądem, a potem poddał się do dymisji i czym prędzej uciekał z kraju by samemu uniknąć aresztowania. Człowiek honoru zostawiłby list z przeprosinami i strzelił sobie w łeb.

                Przy okazji euro 2012 do każdego karnetu na mecze dopłaciliśmy obcokrajowcom 16 tyś złotych. Choć jak podają media ok 800 tyś polskich dzieci niedojada…

Prymityw propagandy

Weszliśmy najwyraźniej w kolejną „pięciolatkę antyreligijną”. Nieustanne pompowanie w mediach balonika rzekomej masowej pedofilii duchowieństwa (przy jednoczesnym starannym omijaniu problemu homoseksualnej orientacji niemal wszystkich sprawców…). Wychowankowie urbana i palikota najwyraźniej zdobywają ciepłe posadki w kolejnych mediach.

                To co mnie uderza to straszliwy prymityw tej propagandy. Nastwiona jest na wbicie ludziom do głów najprostrzej zbitki pojęciowej ksiądz = pedofil. Biskup który ośmielił się zauważyć że kościół ma poważniejsze problemy został niemal ukamienowany przez dziennikarskich cyngli.

                Zastanawiałem się wiele razy jakim cudem bolszewicy zdołali opanować Rosję, a potem zainfekować świat swoją ideologią. Dlaczego niemcy przeżyli tak głęboki zachwyt Hitlerem. Obserwując to co dzieje się dziś zaczynam rozumieć mechanizm. Kluczem do sukcesu ideologii bolszewickiej była jej prostota. Prymitywizm. Idee tworzone dla lumpów nie mogą być trudne, muszą za to być wtłaczane ludziom do głów na masową skalę. Hitler wygrał bo wskazał wrogów wewnętrznych (Żydzi) i zewnętrznych (Francja) po czym obiecał bezkarne złupienie tych pierwszych i odwet na tych drugich…

                Dla masy współczesnych lumpów osobistą zniewagą jest fakt że ksiądz proboszcz jeździ autem z salonu – podczas gdy dla nich zebranie 400-500 zł miesięcznie na ratę kredytu samochodowego jest niewyobrażalne.

Mamy "wreszcie" aferę

W Polsce pierwszy proces o odszkodowanie wytoczony przez ofiarę molestowania. Młody-wykształcony-zPeru ściga kurię o grubą kasę – za to że 8 lat temu, gdy miał lat 12 był podobno molestowany przez księdza - pedofila. A nawet ma świadka który też był molestowany.

                Hmm… Akurat 8 lat temu u koryta panoszyła się jaczejka „towarzyszy” z SLD a nakład szmaty urbana sięgał pół miliona egzemplarzy. Było gdzie iść na skargę a za takiego newsa – gdyby w dodatku był dobrze udokumentowany – urban informatorów by ozłocił…

                Dlaczego zatem bomby nie odpalono wtedy? Dla mnie te wszystkie procesy-po-latach cuchną na kilometr naciągactwem.

Coś pęka?

                W niedzielę we Francji była wielka zadyma przeciw legalizacji związków jednopłciowych. (tzn. de facto są one legalne – chodzi o prawo do zarejestrowania ich tak by rodziły skutki prawne podobnie do małżeństw). Protestowało około miliona ludzi – co jak na kraj mocno zlaicyzowany jest wynikiem głęboko zaskakującym. Coś w ludziach pęka – zaczynają stawiać bariery. Chyba „postęp” zaczął wychodzić społeczeństwu bokiem.

                Z kolei w Austrii rosną szeregi neonazistów – przy czym ruchy te zamiast tradycyjnie zwalczać Żydów prawdziwych i domniemanych tym razem idą na udry z muzułmanami. Co ciekawe ponoć w niektórych dzielnicach Wiednia powstał egzotyczny sojusz nazioli i punków. Najwyraźniej śniadolicy dali się solidnie we znaki także „tradycyjnie pokojowo nastwionym” anarchistom.

                I tak mi się wydaje że to nie kryzys zwiększa społeczną frustrację, tylko ludzie wreszcie zdobyli się na opór…

Moje żale

                Mam żal do rządu londyńskiego. Cholerny żal. Popełnili liczne tragiczne błędy, które odbijają się czkawką do dziś… Po pierwsze w chwili gdy było jasne że alianci sprzedali nas stalinowi (nie wierzę by nie było żadnych przecieków z konferencji Jałtańskiej) należało zabezpieczyć dalsze funkcjonowanie w warunkach delegalizacji. W kanadzie było nasze złoto – 80-115 ton. Należało przynajmniej część ukryć – dla finansowania działalności po wojnie.

                Przez cały okres po wojenny emigranci którzy przebywali na zachodzie żyli w kompletnie innej sytuacji finansowej niż przebywający w kraju. Masa około 8-12 milionów Polaków i ludzi polskiego pochodzenia przez 35 lat nie zrobiła praktycznie nic by przyspieszyć powrót do kraju. Nałożenie na nich podatku – rzędu 2-3-4 dolarów miesięcznie pozwoliłoby zbudować kapitał umożliwiający bardziej efektywne działania zarówno na zachodzie jak i robotę wywrotową w PRL. O możliwościach finansowych najlepiej świadczy fakt jakie kwoty zebrano wśród emigrantów i przekazano różnymi kanałami podziemnej „Solidarności” (kto i jak je zawłaszczył pozostaje jedną z paskudniejszych tajemnic leżących u korzeni III RP).

                Głównym kapitałem są ludzie. Tu emigracja zawiodła kompletnie. Przez 45 powojennych lat nie powołano żadnej szkoły średniej ani wyższej kształcącej najzdolniejsze dzieci emigrantów. Nie zorganizowano żadnego programu by wyłapać najbystrzejsze dzieciaki i pozatrudniać choćby w biurach życzliwych nam kongresmenów w USA – by otrzaskały się z robotą emigracyjną. Wreszcie nie powstała żadna komórka badająca zbrodnie komunistyczne.

                Jak ja to widzę? W 1989-tym, gdy komuna zaczęła się sypać na potęgę powinien nastąpić desant. Wystarczyłoby kilkuset młodych dobrze wyszkolonych ludzi dysponujących zapleczem finansowym rzędu głupich kilkudziesięciu milionów dolarów, oraz drobnym wsparciem technicznym w postaci używanych nadajników radiowych. Posiadający polskie obywatelstwo wystartowaliby w wyborach. Pozostali wsparli komitety wybranych tubylców. Totalne przetasowanie sceny politycznej to była robota na maksymalnie miesiąc. Powinno się pojawić kilka lokalnych gazet – wydawanych całkowicie na chama – bez starania się jakiekolwiek zezwolenia ubecji.

                Był to dla opozycji okres monopolu dwu mediów zblatowanych z postkomunistami: „gazety wyborczej” i „radia Z” – należało go przełamać. Ze swojej strony emigracja powinna wykorzystać w tym momencie swoje dojścia i pieniądze – anteny satelitarne w miastach były już dość powszechne. Codzienny polskojęzyczny program informacyjny nadawany z zachodu odegrałby ogromną rolę. W tym momencie można też było wyciągnąć i szeroko zaprezentować materiały o zbrodniach UB i SB – by skutecznie sparaliżować działania michnika i jego kliki. Przeprowadzić na antenie wywiady z ofiarami, albo iść z kamerą na rozmowę z wolińską i st.michnikiem – pokazać ich ryje, pokazać jak żyje się na zachodzie oprawcom Polaków… To przełożyłoby się na sytuacje w kraju – nie byłoby żadnego gadania o grubej kresce.

Robota robota robota..

                Plany na ten rok… Po pierwsze mam gigantyczny poślizg – pisałem „Wampira z MO” dobre 2 miesiące za długo. Nie mogę się jakoś skupić na robocie. Czas przecieka przez palce. Są dni gdy wyobraźnia płonie jasno jak woskowa świeca, a celne metafory i jadowite wypowiedzi bohaterów pchają się same na papier. Są takie dni i tygodnie gdy wyobraźnia przygasa i ledwo jakiś płomyczek pełga. Drażni mnie to i męczy.

                Trzeba napisać jeszcze 10 opowiadań do nowego zbioru bez-jakubowych. Trzeba poprawić dwa już napisane. Trzeba zabrać się za kolejny tom Wędrowycza – spokojnie bez napinania się – tak by wcelować z wydaniem w koniec roku 2014-tego. Trzeba zabrać się na poważnie za prace koncepcyjne nad kontynuacją Oka. Trzeba odgrzać kuzynki Kruszewskie. (albo sobie definitywnie odpuścić…). Trzeba też napisać coś co czytelników kompletnie zaskoczy. (he he śniłem że machnąłem 20 tom kontynuacji „Samochodzika”). Trzeba… Walczyć trzeba.

                To półrocze będzie intensywne i w biegu. Mam do przeczytania około 60-70 książek. Co najmniej jedną trzeba napisać i oddać. Latem trzeba się powłóczyć… Złapać trochę wiatru na rozpalone czoło.

Ech Jakubie...

Jakub Ćwiek dał wywiad gazecie wybiórczej. Z jednej strony potępiam. Jest to wyjątkowo parszywa szmata. Uważam ze żaden szanujący się pisarz nie powinien utrzymywać z takimi ludźmi żadnych kontaktów. Z drugiej strony jest to wyjście na zupełnie obce nam środowisko – w myśl biblijnej zasady: „Zdrowi nie potrzebują lekarza” – ale patrząc na komentarze na forum trafił na chorych nieuleczalnie… Takie stężanie żółci i jadu nieczęsto trafia się nawet na onecie…

Podsumowania Smoleńskie

ok. Teraz zdejmujcie koszulki z podobizną wujka tuska, wyłączacie TVN, odkładacie wyborczą i dajecie ni 5 minut. Spróbujecie pomyśleć samodzielnie - tzn. tak jak ja Wam powiem ;) nie anty-pisowsko ale piso-sceptycznie. (tak wiem zaboli - ale tylko 5 minut).

1) Jestem pewien że i nasi i ruskie od razu wiedzieli co się tam stało. Nie twierdzę że obie strony wiedziały wcześniej. Jestem jednak przekonany że samolot z takimi pasażerami leciał na solidnej "uwięzi". Monitorowany w czasie rzeczywistym. I że 5 minut po katastrofie Tusk już wiedział: wypadek, zamach, przyglebienie czy wybuch. Zakładam że są ludzie którzy posiadają wiedzę o istnieniu i charakterze "uprzęży".

2) Kompletnie nie pasuje mi ten trotyl - uważam że ruskie służby zrobiłyby to finezyjniej. Jeśli trotyl był przyczyną to sprawcą musiał być jakiś kompletny kretyn - w rodzaju agrobombera z Krakowa. Albo amator który nie miał dostępu do niczego lepszego. Albo frajer który w razie czego pójdzie siedzieć za zamach - bo jeśli zamach zostanie udowodniony to kogoś wsadzić będą musieli. np młodego wyrywnego ruskiego pilota którego przyjaciel zginął bombardując Gruzję zestrzelony polską rakietą i który postanowił osobiście...

3) Jeśli zrobili to nasi - a ruskie dowiedzieli się po fakcie to zapewne się wkurzyli. I mogli powiedzieć donkowi wprost: naplułeś nam do zupy, ale na nasz stolik gapi się cała restauracja, więc by nie robić skandalu my cię kryjemy - ale oczywiście nie za darmo. I rachunek za pomoc jest na pewno wyższy niż te 1,2 miliarda długów Gazpromu które III RP umorzyła.

4) Jeśli zrobili to ruskie a nasi dowiedzieli się po fakcie to cholera wie jak tę żabę zjeść. Tzn. być może donek i gajowy są patriotami i uznali że dla dobra kraju będą udawali że nikt nie pluje tylko deszcz pada... (my mohery tak mamy że szukamy w ludziach dobra...)

5) jak się dogadali przed to oczywiście ruskie i tak wystawili rachunek - i to pewnie zawierający multum ukrytych opłat, prowizji i odsetek.

6) w kwestii Smoleńska jestem prawie przekonany że doszło do zamachu - ale czekam na dowód ostatni - wyniki badań ubrań i rzeczy osobistych ofiar. Tzn. to jest moja ostatnia wątpliwość. Niezależny zespół nie ma dostępu do wraku, skrzynek, większości nagrań, ani ciał ofiar. Natomiast rodziny - przynajmniej rodziny "pisowców" - na pierwszą prośbę Macierewicza dostarczyłyby choćby i 10 kilogramów rzeczy osobistych ofiar.

7) A tam jest wszystko - i trotyl, i opalenia, i można zrobić analizę mechanoskopową jak powstały uszkodzenia i rozerwania. Jedyny dostępny materiał w Wrakowiska praktycznie od początku w polskich rękach. Nie wiem czy ktoś był na tyle cwany by to od razu zapakować hermetycznie ale kto wie. Badania i amen. Pozamiatane. Ostateczny i niepodważalny DOWÓD. Bo racja nie leży pośrodku.

8) Jeśli Macierewicz tego nie zbadał to jest idiotą. Jeśli zbadał, nie ma śladów, ale pcha się uparcie w teorię wybuchu to jest idiotą. Ponieważ nie uważam go za idiotę sądzę że badania już wykonano i teraz czekają na odpowiedni moment by przygwoździć nimi ekipę tuska.

albo po cichu rozpylają na tym trotyl - bo i tego nie można wykluczyć.
albo weszli do gry, zdradzili Jaro i dogadują się z tuskłym ile jest gotów zapłacić by te wyniki nie ujrzały światła dziennego przed wyborami.

9) niezależnie od wszystkiego skala niewyobrażalnych zaniedbań przed i po katastrofie była tak ogromna że kupa luda powinna iść siedzieć. w pierwszej kolejności nasz BOR.

10) niezależnie - wypadek czy zamach - rzeczpospolita oblała egzamin z kretesem - skoro nie dopilnowano nawet by zwłoki trafiły do odpowiednich trumien... I za to ktoś też powinien iść siedzieć. Proponuję zacząć od baby która łgała z mównicy sejmowej o przekopywaniu ziemi metr w głąb. W moim odczuciu dokonała profanacji mównicy sejmowej.

11) niezależnie od tego czy rząd jest umoczony w zamach i abstrahując od oceny ich działań w związku z tragedią uważam te ekipę za wyjątkowych palantów. I liczę że kaczyści poprzegryzają im gardła.

12) nie podobali mi się jeszcze zanim wprowadzili wat na książki.

co by było...

Zbliżająca się III rocznica Tragedii Smoleńskiej owocuje niestety w necie zmasowanymi popisami gówniarstwa z tusk-jugend… A mnie gryzie pytanie – jak by to wyglądało gdyby było odwrotnie – tzn. gdyby samolot katastrofie uległ 3 dni wcześniej, z Tuskiem na pokładzie.