BLOG

wedrowycz banner1

Agroterror podejście II

Dziennikarz T.Siekielski pokazał w telewizji jak łatwo można zgromadzić surowce służące do produkcji materiałów wybuchowych i jak dziurawy jest system ochrony naszego parlamentu… Substancje umożliwiające skuteczne wysadzenie czegoś zakupił bez większych problemów w hurtowni. Prawdopodobnie dla zdeterminowanego terrorysty-amatora doprowadzenie do eksplozji w Sejmie nie byłoby szczególnie trudnym zadaniem.

Jaki będzie efekt dziennikarskiej prowokacji? Przewiduję jeden – sklepy prowadzące sprzedaż nawozów sztucznych będą musiały wprowadzić ewidencję co i komu sprzedają. Bezpieczeństwa zwykłych obywateli wprawdzie to nie zmieni – ale da pracę kolejnym tysiącom urzędasów…

Odbudować zaufanie do policji...

Proces policjanta który 11 listopada 2011 skatował uczestnika marszu niepodległości zacznie się w marcu. Sąd odrzucił wniosek o warunkowe umorzenie sprawy choć pseudogliniarz chciał nawet przekazać na cele charytatywne niebagatelną kwotę …500 zł.

Ta sprawa pokazuje jak w soczewce rzeczywistość prawną naszego kraju. Nieumundurowany funkcjonariusz atakuje przypadkowego przechodnia. (tylko z zeznań ofiary wiemy że był to uczestnik legalnego marszu! W praktyce mógł być to ktokolwiek – choćby przechodzień wracający do domu). Pryska mu gazem po twarzy. (przepisy nakazują celować strumieniem gazu niżej), następnie kilkakrotnie kopie w twarz kulącego się, nie stawiającego oporu człowieka. Dalsze losy skatowanego? Obalony na ziemię skuty kajdanakami zostaje po długotrwałym leżeniu na ziemi zapakowany z łaski do radiowozu, spędza noc w areszcie i …trafia przed sąd! W dodatku pod zarzutem …napaści na funkcjonariusza. W sądzie gliniarz – oprawca składa wraz z kolegami ewidentnie fałszywe zeznania, sędzia choć film z zajścia krąży już w necie odmawia włączenia go do materiału dowodowego i wydaje na ofiarę wyrok skazujący. Po nagłośnieniu sprawy zaczyna się mozolne odkręcanie sprawy.

Gliniarz sadysta trafia na zwolnienie lekarskie – bił tak aż rękę uszkodził… Po półtora roku być może stanie przed sądem. W policji pracuje nadal…

Jak to powinno wyglądać?

W normalnym kraju komendant posterunku, na którym służył Cz. Ogłasza w nocy 11/12 listopada nadzwyczajną odprawę i wzywa wszystkich podwładnych z urlopowanymi włącznie. Na dziedzińcu komendy w obecności całej obsady dowódca zrywa podwładnemu naramienniki i informuje zebranych o natychmiastowym i dyscyplinarnym zwolnieniu z policji sadysty oraz 10-12 policjantów, którzy jak widać na filmie przebiegają obojętnie koło „kolegi” lub pomagają mu powalić i skuć ofiarę.

Minister spraw wewnętrznych zwołuje nocną konferencję prasową na której przeprasza poszkodowanego, obiecuje odszkodowanie i informuje o dyscyplinarnym zwolnieniu wszystkich czynnych uczestników ataku, oraz degradacji pozostałych gliniarzy którzy wykazali się biernością wobec jaskrawego złamania przepisów prawa. Dyscyplinarnie zwolniony zostaje także dowódca odcinka zabezpieczenia manifestacji któremu Cz. Podlegał podczas operacji.

12 listopada Cz. I jego kumple stają przed sądem. Cz. Otrzymuje wyrok 5 lat bezwzględnej odsiadki z paragrafu „usiłowanie zabójstwa” sąd dodatkowo potępia go za splamienie honoru munduru. Pozostali policjanci dostają krótsze wyroki. W sądzie odczytane zostają listy potępiające czyn napisane przez wszystkich komendantów wojewódzkich policji. Czynni uczestnicy zajścia zostają tego dnia rozwiezieni do zakładów karnych. Bierni uczestnicy, którzy nie zapobiegli zajściu mają tydzień na przeprowadzkę – będą służyli jako szeregowi funkcjonariusze drogówki na prowincji, bez prawa awansu przez 5 lat.

Zamiast tego jest "tradycyjne" zamiatenie sprawy pod dywan i chronienie "swojaka"...

O wyzysku

W teorii kapitalizmu wyzysk nie istnieje, jako czynnik zewnętrzny - jest decyzją pracownika. Siedzisz i kalkulujesz czy ci się opłaca tyrać. Możesz pracować albo nie pracować. Jednemu się opłaca tyrać za taką stawkę innemu nie. Jak ktoś pracuje w sklepie za rogiem może mu się ta praca kalkulować bardziej niż gdyby musiał dojeżdżać do roboty dwie godziny w jedną stronę. Jeśli stawka nikogo nie zadowala to potencjalny wyzyskiwacz musi ją podnieść.

Tyle teorii. W teorii wszystko wygląda pięknie. Oczywiście w praktyce trzeba uwzględnić:

a) sztucznie utrzymywane wysokie bezrobocie które zmusza ludzi do pracy za psie pieniądze.

b) bezrobocie strukturalne - jak w regionie jest niewiele roboty to trzeba łapać co tylko się da i znosić wszelkie humory szefa.

c) "łamistrajków" czyli idiotów którzy godzą się na dziadowskie stawki (i np. odbijają sobie "straty" wynosząc z firmy wszystko co nie jest trwale przybite gwoździami...)

d) matołów którzy potulnie godzą się na wszystko bo nie mają jaj by uwiecznić polecenia szefa za pomocą kamerki wbudowanej w długopis, albo zrobić kierownikowi "psikusa" i z kibla zadzwonić anonimowo do państwowej inspekcji pracy ;)

*

Podobnie jest zresztą z tym legendarnym molestowaniem seksualnym. Po pierwsze zaczepiana dziewczyna powinna publicznie wytrzaskać zaczepiającego po gębie. Jakby dostał w ryj od trzeciej pod rząd to by się zastanowił. Po drugie zaczepiający powinien się liczyć z tym że gdy wyjdzie z roboty będą już na niego przed bramą czekali bracia kuzyni i przyjaciele zaczepionej. A potem no cóż mordoplastyka i kilka lat na polubienie swojej nowej twarzy… Po trzecie zestaw "mały michnik" i odpowiednia sędzina feministka pragnąca odreagować własne urazy. I znów w praktyce nie zawsze jest to oczywiste – będą dziewczyny które się na takie traktowanie zgodzą, byle utrzymać robotę lub w nadziei (zazwyczaj bezpodstawnej) na awans, czy podwyżkę…

A poza tym, życie jest proste. Tylko oduczyliśmy się używać wobec chamstwa nahajki...

Jest lepiej niż za komuny

Jest lepiej. nie czekasz 15 lat na przydział telefonu tylko kupujesz go w kiosku.
Każdego lub prawie każdego stać na samochód.

Każdy ma paszport w kieszeni.

Wyjazd za granicę to nic wielkiego.

Nasza waluta też jest wymienialna.

Byle osiedlowy warzywniak jest zaopatrzony lepiej niż 30 lat temu duży Pewex.
Kafelki w łazience nie są już wyznacznikiem luksusu.

Kryształowe wazony to obciach i wieśniactwo a nie "doskonały przedmiot do wręczenia jako łapówka w szczególnie ważnej sprawie".

Nie kupujemy od chłopa ćwiartki prosiaka z nielegalnego uboju. Gdy wieziemy mięso do domu nie boimy się że zatrzyma nas milicja.

Jemy codziennie mięso.

Kartofle nie są podstawą naszej diety.
Kawa zbożowa jest trudna do zdobycia.
Margaryną można posmarować chleb i zjeść bez odrazy.

Po piwo, herbatę, banany nie stoi się w kilometrowej kolejce.

Nad morzem i na górskich szlakach - tłumy - liczba miejsc w domach wczasowych znacznie się podniosła. Na marinach trudno zacumować łódką.

Średni wzrost 16-latków poprawił się o bodaj 8 cm.
Średnia prognozowana długość życia wydłużyła się o 7 lat.

Lot samolotem to naturalny sposób podróżowania a nie przygoda życia.

Komuszki z SLD na wczasy jeżdżą do Egiptu i Tunezji zamiast na Krym lub do Bułgarii.

Zdecydowanej większości jest lepiej.
choć marudzą niemal wszyscy.

70 stron

Dojechałem do 70 stron nowego zbioru opowiadań. Kuso.

 

Pewna rocznica...

Pamiętam grudzień 1989. Tuż po Bożym Narodzeniu. Zdjęcia z Rumunii – leżące w kałużach krwi trupy Nicolae i Eleny Ceauşescu. Kadry z procesu który odbył się w stołówce szkoły lub może kantynie. Procesu krótkiego, pro forma. Cztery zarzuty. Kilka pytań. Protesty oskarżonego, który twierdził że sądzić może go tylko zgromadzenie narodowe. Adwokaci jak z komedii o nieudolnych prawnikach. Godzinka, może półtorej i wyrok - Kara Śmierci. Apelacji nie przewidywano – związano ręce, wyprowadzono, rozwałka pod murem.

Można się czepiać kształtu zarzutów, ekspresowego tempa rozprawy, doboru obrońców, kompetencji sędziów. Ale efekt jest jeden – wielokrotny zbrodniarz, wszechwładny satrapa, poszedł do piachu. I nic tego już nie zmieni. Tajna policja securitate próbowała stawiać opór. Kilkudziesięciu zginęło zasypanych granatami w piwnicach, zastrzelonych lub zlinczowanych przez tłum. Rumuni mieli jaja – przecięli wrzód jednym zdecydowanym pociągnięciem skalpela.

Mu przez prawie ćwierć wieku musimy znosić obecność w naszym kraju naszych byłych okupantów oraz legionu drobnych dziennikarskich smrodków bełkoczących by „odpier**** się od generała” i chroniących jego przydupasa o ksywie „człowiek honoru”.

Dwa pytania

Gryzą mnie dwa pytania, właściwie powinienem skierować je do o.Rydzyka lub fundacji Lux Veritatis…

Mija już półmetek 12 roku akademickiego Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Przez uczelnię tą przewinęło się kilka tysięcy młodych ludzi. Uczyli się jak być dziennikarzami. Gdzie oni się podzieli? Nie kojarzę żadnego znaczącego publicysty mediów prawicowych, który byłby absolwentem tej uczelni. Wśród wykładowców są wybitni publicyści – ale czemu szkoła nie chwali się kogo wyszkoliła?

Porównując – Klub Tfurców – małe kółko samopomocowe powstałe w Warszawie w latach osiemdziesiątych wykształciło liczną grupę pisarzy grających dziś pierwsze skrzypce w polskiej fantastyce. Poważna uczelnia o.Rydzyka posiadajaca fachowe kadry i wsparcie medialne powinna odcisnąć trwały i widoczny ślad na skalę całego kraju…

Pytanie drugie: czemu szkoła ta nie posiada wydziału reżyserii? Kino i telewizja to potężny instrument oddziaływania. Czemu nie szkoli się reżyserów tworzących katolickie seriale dla telewizji Trwam i podobnych mediów?

Uduszeni vat-ą

Przed laty, bodaj w roku 1993 wprowadzono w naszym kraju podatek vat. Podatek głupi, szkodliwy i niemoralny. Wprowadzono go by dostosować nasz system podatkowy do wymogów UE. Wprowadzono go bo ktoś wiedział że do UE wejdziemy. Ktoś wiedział to na lata całe przed referendum w którym społeczeństwo zapytano czy mamy się tam pchać…

Podatek vat zniszczył nasz kraj jak złośliwy nowotwór. Przeorał gospodarkę. Skazał wiele jej dziedzin na uwiąd. Wydłużył obieg pieniądza, wymusił produkcję kilogramów zbędnej makulatury i podniósł koszta księgowe niemal każdej firmy. Wymusił radykalny wzrost liczby urzędasów, zwiększył ich wszechwładzę i samowolę. Dla wielu prężnie działających przedsiębiorstw błędy w fakturach vatowskich, lub zmiany interpretacji przepisów, oznaczały wielomilionowe straty a niekiedy kres istnienia. W wielu przypadkach wymusił zakończenie produkcji w naszym kraju i przeniesienie jej za granicę – odebrał pracę dziesiątkom tysięcy ludzi.

Vat jest przede wszystkim podatkiem NIEMORALNYM. Oznacza powtórne opodatkowanie pieniędzy uszczuplonych już raz przez podatek dochodowy.

Książki broniły się długo. Najpierw wprowadzono go tylnymi drzwiami. Vat na papier, vat na usługi drukarskie podnosiły cenę każdego woluminu o kilka – kilkanaście procent. Od ponad roku opodatkowana jest książka jako produkt. Cena wzrosła. Przebiła pewną psychologiczną barierę. Obroty spadły, czas oczekiwania na należności wydłużył się o kolejne miesiące. Do tego doszedł kryzys. Rynek książki w niespełna dwa lata skurczył się o 1/3. Znów musimy więcej pracować i mniej za to otrzymujemy. Padnie kilkadziesiąt małych wydawnictw, kłopoty zaczną się w drukarniach, znikną kolejne księgarnie. Stracą pracę ludzie. Kilkanaście może kilkadziesiąt tysięcy. Młodzież znowu będzie czytała mniej, a wartościowe książki zastąpi popkulturową sieczką oferowaną tanio przez supermarkety.

Problemy finansowe wydawców oznaczają zamknięcie wielu ryzykownych projektów. Wielu młodych ludzi nie zostanie pisarzami, bo nikt nie wyda ich debiutanckich książek. Bardziej uznani autorzy będą mieli mniej pieniędzy i dłużej na nie poczekają. On także zrezygnują z wielu planów a inne ograniczą. Jeden nie weźmie kredytu na mieszkanie. Inny nie zmieni 15-to letniego samochodu na nowszy. Ja też zawieszę kilka projektów a inne zredukuję.

Czy bałwan urzędnik wprowadzający vat na książki w ogóle zdawał sobie sprawę w jak wielu ludzi uderzą boleśnie jego decyzje? To straszne - jak bezrefleksyjnie człowiek czyni zło...

Opis filmu

o którym wspomniałem i link do trajlera

http://ukrpol.net/2012/01/22/1855/

 

 

Plany

Plany na 2013-ty? Ech. Nic wielkiego, niezwykłego, nadzwyczajnego. Szara proza życia. Napisać trzy książki. Wydać kolejną publikację regionalistyczną o Wojsławicach. Objechać Bałtyk wokoło. Przetrwać kryzys i spróbować cokolwiek odłożyć…